Artnet uruchamia sprzedaż aukcyjną poprzez internet
Kilka dni temu Artnet uruchomił swój własny internetowy system sprzedaży aukcyjnej. To już kolejna próba uruchomienia sprzedaży aukcyjnej sztuki poprzez Internet. Kilka lat temu podobną inicjatywę podjął znany dom aukcyjny Sotheby’s, ale projekt ten przynosił duże straty i w końcu został zamknięty. Czy ta inicjatywa ma szanse na powodzenie? Moim zdaniem niewielkie. Głównym konkurentem dla artnetu jest największy serwis aukcyjny na świecie ebay. Z pomocy ebaya korzystają już niektóre duże domy aukcyjne jak i masa galerii i pojedynczych sprzedających. Trudno będzie artnetowi (czy też jakiemukolwiek innemu portalowi) konkurować z ebayem ze względu na uniwersalność i popularność tego rozwiązania na całym świecie. Prawdą jest, iż w tej chwili handel sztuka nie jest pierwszym skojarzeniem jakie mamy ze słowem ebay ale może to się zmienić w najbliższym czasie kiedy kolejne domy aukcyjne będą przyłączać się do tego serwisu.
Na korzyść artnetu mogą świadczyć pewne dodatkowe funkcjonalności jakie udostępnia on licytującym – możliwość korzystania z dodatkowych informacji jakie do tej pory były zbierane przez ten portal – notowania o sprzedaży prac artystów monitorowanych przez ten portal. Czy to jednak wystarczy aby ściągnąć z jednej strony atrakcyjną ofertę a z drugiej kupujących? Raczej chyba nie.














Dziś praca z tej serii ma estymację 3-5 tysięcy funtów (14,5-24 tysiące PLN). Z kolei „poroże” ma estymację 8-12 tysięcy funtów (38,5-57,5 tysiąca PLN).
Zapraszamy do obejrzenia katalogów lonyńskich aukcji Phillips de Pury.









Znakomicie sprzedawały się też prace Gerharda Richtera, a jeden z obrazów (znakomity!) „Zwei Lieberspaare” osiągnął rekordową dla tego artysty cenę 7,3 miliona funtów (ponad 14 milionów dolarów. Swój rekord cenowy osiągnął też Lucio Fontana – jego „Concetto Spaziale Attese” wywindowano do poziomu 6,7 miliona funtów przy estymacji 3,5-5,5 miliona funtów.
Niespełna rok temu (dokładnie 1 marca) 23-letni Tomasz Kowalski trafił do „ArtBazaar” do rubryki „Na naszym radarze”. Był już wtedy po bardzo dobrej debiutanckiej wystawie w krakowskiej galerii Nova, a tuż przed wystawą w berlińskiej galerii Żak. Później jego kariera potoczyła się błyskawicznie – wystawy zbiorowe w Niemczech (m.in. z Takashi Murakami) i we Włoszech (m.in. z Maxem Ernstem), wystawa indywidualna w znanej z „odkrywania talentów” zielonogórskiej BWA czy w końcu nominowanie do odkryć roku przez Stacha Szabłowskiego w „Kulturze TV” – dodatku kulturalnym do „Dziennika”. Ale mało kto spodziewał się, że polski student będzie reprezentowany przez bardzo dobrą berlińską galerię – 