15 września, 2010

Refleksje po Berlin Gallery District Weekend - może coś takiego można zrobić w Warszawie?

Krótka refleksja po powrocie z rozpoczęcia sezonu galeryjnego w Berlinie w miniony weekend. Otóż ponad 40 galerii z okolic Checkpoint Charlie (dawnego słynnego przejścia granicznego przez Mur Berliński z Muzeum Muru), na granicy Kreuzbergu i Mitte zdecydowało się na wspólną akcję promocyjną. Galerie te stworzyły „Der Berlin Gallery District”, który ma dbać o promocję tego „galeryjnego zagłębia” Berlina z ponad 50 znanymi galeriami i pięcioma muzeami. Powstała nawet strona internetowa tego przedsięwzięcia I właśnie w ostatni weekend odbyło się otwarcie sezonu. Wszystkie galerie miały wernisaże o godzinie 18 w piątek i były otwarte dłużej niż zwykle, czyli do 9 wieczorem. A później w Weekend Club przy Alexander Platz (na 17 piętrze z tarasem widokowym na słynną iglicę) odbyło się party dla gości galerii.


W programie „Berlin Gallery Weekend” biorą udział dwie polskie galerie: Żak/Branicka oraz Isabella Czarnowska. Galeria Żak/Branicka pokazała znany już polskim widzom ( z Kordegardy i Galerii Starmach) projekt Krzysztofa Zielińskiego „Briesen”, przedstawiające zdjęcia Berlina zupełnie wyjęte z kontekstu tego miasta (mogłyby być wszędzie, podobnie jak wcześniejszy projekt tego fotografika „Hometown”).


Z kolei w tej drugiej galerii miał miejsce performance Piotra Bosackiego „Duży zwój” z udziałem 12 muzyków (na zdjęciu jest już tylko pozostałość po performance następnego dnia).


Jednak zorganizowane otwarcie sezonu w jednej z berlińskich dzielnic sztuki (dziś chyba najważniejszej) zainspirował mnie do pytania – czy w Warszawie nie byłoby możliwe zorganizowanie podobnej imprezy? Oczywiście, tylko w tej dzielnicy berlińskiej jest więcej galerii niż w całej Polsce. Nie zmienia to jednak faktu, że kilkanaście działających w Warszawie galerii mogłoby spróbować zrobić coś razem na początek i na koniec sezonu. Warszawa, która tak usilnie stara się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016, mogłaby tę inicjatywę wesprzeć (nie tylko medialnie). Bo przecież dzięki takim działaniom zarabia całe miasto. Przyjeżdżają kolekcjonerzy, śpią w hotelach, jedzą w restauracjach, robią zakupy. Każdy by na tym skorzystał. Trzeba tylko chcieć i się zorganizować. Na „uroczyste” rozpoczęcie sezonu w Warszawie jest już raczej za późno, jedne galerie już miały pierwsze wernisaże, inne zrobią to w ten lub w następny weekend. Ale może chociaż zakończenie sezonu w czerwcu można by zorganizować. I stworzyć „Warsaw Gallery District”, choćby mały na początku.
Na zdjęciach: widok z klubu nocnego na Alexander Platz, wystawa Krzysztofa Zielińskiego „Briesen” w galerii Żak/Branicka, wystawa Piotra Boskackiego „Duży zwój”

Brak komentarzy: