27 listopada, 2008

Aż 13 artystów z Azji w czołowej "20" najdroższych artystów sztuki najnowszej w sezonie 2007/2008

Artprice, firma zajmująca monitoringiem rynku sztuki oraz francuski ubezpieczyciel Axa stworzyły listę najlepiej sprzedających się na aukcjach artystów sztuki najnowszej, w okresie między lipcem 2007 a czerwcem 2008, czyli sprzed kryzysu finansowego i sprzed słynnej aukcji Damiena Hirsta. Tylko z tego powodu ten artysta nie znalazł się na pierwszym miejscu, tylko został wyprzedzony przez Jeffa Koonsa oraz Jeana-Michela Basquiat. Zaraz za Hirstem znalazł się inny amerykański artysta – Richard Prince.
Ale dużo ciekawsze jest to, co działo się w ubiegłym „aukcyjnym” roku za plecami tej wielkiej czwórki. A mianowicie w czołowej „20” znalazło się aż 13 artystów z Azji, w tym aż 11 z Chin. Niewątpliwie był to sezon najnowszej sztuki chińskiej, ukoronowany wystawą w nowej londyńskiej siedzibie kolekcji Charlesa Saatchiego.
Artpice podało też ciekawe porównanie wzrostu cen sztuki chińskiej w ostatnich latach. W sezonie 2003/2004 setka artystów z Chin sprzedała na aukcjach prace za łączną sumę 860 tysięcy funtów (dziś 3,9 miliona złotych). A w minionym sezonie ta setka to sprzedaż rzędu 270 milionów funtów (1,2 miliarda złotych). Czy jest to do utrzymania? Ostatnie wyniki aukcji sztuki chińskiej w Hongkongu, wyniki aukcji londyńskich i nowojorskich, pokazują, że raczej nie.
W „10” znalazł się też jeden artysta japoński (oczywiście to Takashi Murakami), jest też Hindus mieszkający w Wielkiej Brytanii, Anish Kapoor. Jest też dwójka artystów z Europy – Włoch Rudolf Stingel oraz Peter Doig.
Według naszych obliczeń, najlepiej sprzedający się na aukcjach polski artysta w sezonie od lipca 2007 do czerwca 2008 to Wilhelm Sasnal. Łącznie sprzedano jego prace na aukcjach w tym okresie za 1,5 miliona dolarów (ok. miliona funtów). Drugi jest Piotr Uklański – 977 tysięcy dolarów (czyli ok. 650 tysięcy funtów).
Lista 20 najlepiej sprzedających się artystów sztuki najnowszej na świecie:
1. Jeff Koons, USA. Sprzedane prace za 69,4 miliona funtów.
2. Jean-Michel Basquiat, USA (nie żyje). Sprzedane prace za 54,3 miliona funtów.
3. Damien Hirst, Wielka Brytania. 45,7 miliona funtów.
4. Richard Prince, USA. 33 miliony funtów.
5. Zhang Xiaogang, Chiny. 32,3 miliona funtów.
6. Zeng Fanzhi, Chiny. 27,8 miliona funtów.
7. Yue Minjun, Chiny. 27,8 miliona funtów.
8. Takashi Murakami, Japonia. 15,5 miliona funtów.
9. Wang Guangyi, Chiny. 11,7 miliona funtów
10. Liu Xiaodong, Chiny. 10,5 miliona funtów.
11. Cai Guo-Qiang, Chiny. 10,1 miliona funtów.
12. Yan Pei-Ming, Chiny. 9,9 miliona funtów.
13. Chen Yifei, Chiny (nie żyje). 9,7 miliona funtów.
14. Fang Lijun, Chiny. 9,6 miliona funtów.
15. Liu Ye, Chiny, 8,8 miliona funtów.
17. Zhou Chunya, Chiny. 8,3 miliona funtów.
18. Anish Kapoor, (Indie, Wielka Brytania). 6,7 miliona funtów
19. Peter Doig, (Wielka Brytania, Trynidad). 6,7 miliona funtów.
20. Rudolf Stingel, Włochy. 6,5 miliona funtów.

26 listopada, 2008

Dziś aukcja Polskiej Fotografii Kolekcjonerskiej

Już dziś o godzinie 17 w domu aukcyjnym Rempex w Warszawie odbędzie się IV Aukcja Polskiej Fotografii Kolekcjonerskiej. Z aukcji na aukcję zarówno propozycja, oprawa, jak i odzew kolekcjonerów ( a także i ceny prac) wyglądają coraz lepiej. Coraz więcej jest dobrej polskiej historycznej fotografii, coraz więcej znanych nazwisk ze sztuki najnowszej, a coraz mniej jest prac wystawianych przez artystów z kosmicznymi cenami wywoławczymi, nie po to, by sprzedać na aukcji, tylko po to, by zamanifestować, ile te prace powinny kosztować.
Zwyczajowo już Rempex i portal atrinfo.pl, organizatorzy aukcji, wydali zgrabny katalog, który sam w sobie może być przewodnikiem po historii polskiej fotografii. Bo na aukcji nie zabraknie prac artystów, którzy już przeszli do historii, takich jak Bułhak, Sempoliński, Dorys, Dederko, Obrąpalscy, Wański. Są też prace: Dłubaka, Lewczyńskiego, Schlabsa (z tego kręgu brakuje tylko Beksińskiego). Będą też systematycznie drożejące prace Kossakowskiego, Rydet, Hartwiga.
Dzisiejszą klasyczną polską fotografię na aukcji reprezentują prace takich artystów, jak Rolke, Schmidt, Prażmowski, Rubinstein, Przyborek.

Ale jest też coraz więcej artystów, którzy fotografii używają jako medium i to są chyba najciekawsze prace. Będą dwie prace Zbigniewa Libery z serii „Pozytywy” (akurat te najmniej ciekawe z całej „ósemki”, ale też bardzo atrakcyjnych cenach wywoławczych – 5 tysięcy złotych), „Deseń” Zofii Kulik, fotografie Jadwigi Sawickiej, Natalii LL, Pawła i Przemysława Kwieków, Ryszarda Waśki czy Józefa Robakowskiego. Będzie też, najdrożej wyceniona na tej aukcji, fotografia „liczona” Romana Opałki do detalu 5432002 (unikat), która ma cenę wywoławczą 45 tysięcy złotych.
Warto też wspomnieć, że po zakończeniu aukcji, o godzinie 21 na portalu artinfo.pl odbędzie się internetowa au kcja fotografii, które nie zmieściły się w ofercie na aukcję publiczną.
Na zdjęciu: Roman Opałka, Detail 1965/1- Detail – 5432002, Ed. 1/1

25 listopada, 2008

Whielki Krasnal w Krakowie, Modzelewski w Warszawie

Z dużym opóźnieniem informujemy o wynikach aukcji charytatywnych w ubiegły weekend. Przepraszamy, ale kończyliśmy właśnie wydanie książki-poradnika kolekcjonera sztuki najnowszej, która na początku grudnia powinna ukazać się nakładem wydawnictw Bęc Zmiana z Warszawy i Ha!art z Krakowa. Ale o tym szerzej będzie w przyszłym tygodniu.
Teraz wracajmy do aukcji bo, przypomnijmy, w sobotę odbyła się w Krakowie Aukcja Wielkiego Serca, a dzień później w Warszawie aukcja na rzecz EXIT-u. Zwykle te aukcje oddzielał co najmniej tydzień, ale w tym roku odbyły się one w jeden weekend. Aukcja w Krakowie przyniosła 480 tysięcy złotych, a najdroższą pracą okazał się duży obraz artysty z grupy The Kransals ukrywającego/ej się pod pseudonimem Whielki Krasnal. Obraz „300 mil do nieba” z tego roku sprzedał się za 31 tysięcy złotych.
Obraz Marcina Maciejowskiego sprzedał się za 24 tysiące złotych, niewielka praca na papierze Jerzego Nowosielskiego za 13 tysięcy złotych, a obraz olejny Tadeusza Dominika aż za 15 tysięcy złotych. Ci, co spodziewali się „dopływu” prac w ostatniej chwili nie zawiedli się, bo na aukcję dołączono również dwie ciekawe prace Stanisława Dróżdża, które sprzedały się w bardzo atrakcyjnych cenach 2-2,5 tysiąca złotych.
Takich cen, jak w Krakowie nie osiągnięto w Warszawie, ale biorąc pod uwagę ofertę na aukcji, tegoroczną zbiórkę na kwartalnik EXIT można uznać za sukces. Najdroższą pracą na warszawskiej aukcji okazała się niewielka tempera „Osiedle” Jarosława Modzelewskiego, która sprzedała się za 8,5 tysiąca złotych ( podobnie jak trochę większa praca tego artysty w Krakowie – tam sprzedała się za 8 tysięcy złotych). Wysoką cenę – 6 tysięcy złotych osiągnęła fotografia Natalii LL z serii „Sztuka konsumpcyjna”, ale ceny jej prace sukcesywnie rosną. Jak zwykle, wysoko licytowano pracę Jana Tarasina, w tym roku osiągnęła cenę 7,5 tysiąca złotych.
Wszystkie wyniki aukcji w Krakowie i w Warszawie można zobaczyć na stronie http://www.artinfo.pl/ . A już jutro o godzinie 17 aukcja fotografii, organizowana przez właśnie portal artinfo oraz dom aukcyjny Rempex. Ale o tym napiszemy w środę.

21 listopada, 2008

Kalifornijska MOCA - pierwsze muzeum z problemami w USA?

To, że kryzys finansowy będzie miał wpływ na losy amerykańskich muzeów, wydawało się oczywiste. Ale tego, że już kilka miesięcy po krachu spowodowanym upadkiem banku inwestycyjnego Lehman Brothers jedno z większych amerykańskich muzeów zacznie mieć poważne problemy finansowe, które zagrażają jego istnieniu, nikt nie przewidywał – pisze „Los Angeles Times”.
Chodzi Museum of Contemporary Art (MOCA). To bardzo dobre muzeum, które ma aż trzy lokalizacje w Los Angeles i kolekcję prawie 6 tysięcy prac. Problemem tego muzeum jest jednak, że nie jest ono finansowane z funduszy stanowych i miejskich, tak jak konkurencyjne Los Angeles County Museum of Art (LACMA).
Kłopoty MOCA zaczęły się już przed ostatnią falą kryzysu finansowego. Powoli wysychało „źródło” darowizn, a koszty funkcjonowania muzeum wzrosły do 20 milionów dolarów. Równocześnie z powodu spadków na giełdach specjalny fundusz muzeum, taka „poduszka finansowa” na trudne czasy, zmniejszył się do 20 milionów dolarów w 2007 roku z prawie czterdziestu na początku wieku. Teraz pewnie jest jeszcze gorzej.
Rozważane jest kilka opcji wyjścia MOCA z tej trudnej sytuacji. Pierwszą są dodatkowe darowizny takich osób, jak choćby słynny kolekcjoner Eli Broad, który może pomóc muzeum poprzez swoją fundację Broad Art Foundation. Ale Broad rozgląda się podobno w Beverly Hills za lokalizacją, w której mógłby zbudować swoje własne muzeum. Drugą opcją jest połączenie z mającą finansowanie publiczne LACMA. Trzecim wyjściem jest obcięcie kosztów i ograniczenie wystaw. Do tej pory MOCA odwiedzało 250 tysięcy osób rocznie, których przyciągały wystawy sław (Rothko, Rauschenberg czy Pollock) organizowane przez to muzuem. Jaki będzie program, gdy „przycięte” zostaną fundusze?
Jakiego rozwiązania by nie wybrali zarządzający muzeum, przykład MOCA jest znamienny – zbyt nadęte programy, a za tym idzie i koszty, w czasach prosperity na rynkach finansowych, jak i rynku sztuki, są już w USA za nami. Nie tylko zwykli Amerykanie muszą zacisnąć pasa. Wielkie muzea również.
Zdjęcie dzięki uprzejmości „Los Angeles Times”

20 listopada, 2008

Plansze z komiksu o Tintinie na aukcji w Paryżu

Latem pisaliśmy o tym, że paryskie Centre Pompidou włączyło do swojej kolekcji plansze komiksowe Tintina autorstwa belgijskiego artysty Herge (prawdziwe nazwisko Georges Remi). Muzeum podarowała je wdowa po artyście, która zarządza obecnie fundacją budującą Muzeum Herge w Louvain-la-Neve w Belgii.
Tymczasem bratanek artysty, noszący to samo imię i nazwisko, co artysta, postanowił sprzedać na aukcji listy artysty z pierwszą żoną, wydawcami, a także oryginalne plansze komiksowe z tego kultowego komiksu. Na aukcji będą także licytowane pierwsze, oryginalne wydania komiksów Tintina. Aukcja odbędzie się 21 i 22 listopada w paryskim domu aukcyjnym Artcurial.
To duże wydarzenie na rynku, bo plansze z komiksów Tintina, jednego z najbardziej znanych europejskich komiksów, osiągają coraz wyższe ceny. Na poprzedniej aukcji komiksów i plansz Herge sprzedano prace za łączną sumę ponad 750 tysięcy euro.
Na zdjęciu jedna z prac z Tintina, jak pisze dom aukcyjny, o „muzealnej” wartości, wyceniona na 20-25 tysięcy euro.

18 listopada, 2008

Zbliża się charytatywny weekend aukcyjny

Już w najbliższy weekend (22-23 listopada) odbędą się dwie najbardziej znane aukcje charytatywne sztuki najnowszej w Polsce. Najpierw w sobotę w Krakowie licytować będziemy 237 prac na Aukcji Wielkiego Serca, a dzień później w Warszawie 70 prac na aukcji na rzecz kwartalnika EXIT. Ale to nie koniec, bo kilka dni później (w piątek 28 listopada) prace pochodzące z lat 60., 70. i 80. ze swoich magazynów będzie warszawska Zachęta. Pieniądze z tej sprzedaży mają zasilić fundusz na zakup nowych prac. Zachęta chce sprzedać 69 prac.
Aukcja Wielkiego Serca, organizowana fundację "Wielkiego Serca" na rzecz Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego Nr 1 w Krakowie, to największa charytatywna aukcja sztuki najnowszej w Polsce. W ubiegłym roku zebrano na niej 400 tysięcy złotych. W tym roku Andrzej Starmach licytować będzie aż 237 prac. Wszystkie, z wyjątkiem jednej, od standardowej sumy 100 złotych. Tym wyjątkiem będzie tempera na papierze, zatytułowana „Lato”, Magdaleny Abakanowicz, której licytacja zacznie się od 4 tysięcy złotych.
Tradycją krakowskiej aukcji, że prace na jej aukcje dają artyści we wszystkich przedziałach wiekowych, często też rodziny zmarłych już artystów przekazują prace z rodzinnych kolekcji. Tak też będzie w tym roku. Licytować będziemy prace takich artystów jak na przykład: Marian Warzecha, Marek Chlanda, Eugeniusz Markowski, Ryszard Woźniak, Marek Sobczyk, Grzegorz Sztwiertnia, Karol Radziszewski czy Zuzanna Janin. Będzie też praca Karoliny Zdunek, której obraz w ubiegłym roku osiągnął najwyższą cenę (13 tysięcy złotych).

W tym roku największą szansę na osiągnięcie najwyższej ceny ma niewielki obraz (31x40 cm) z tego roku Marcina Maciejowskiego „Shostakovich 5th Symphony”, będący skanem ekranu komputerowego. Marcin już raz osiągnął najwyższą cenę na Aukcji Wielkiego Serca – przed dwoma laty jego „Tadeusz Kantor przy powstającym obrazie Informel” (wymiary 40x40 cm) sprzedał się za 32 tysiące złotych.
Najprawdopodobniej żadna z prac nie osiągnie takiej ceny na aukcji na rzecz kwartalnika EXIT w Warszawie. Licytować prace będzie ponownie Andrzej Starmach, ale to nie jedyne deja vu, jakie przeżyją Ci, którzy zdecydują się uczestniczyć w obu aukcjach. Pokrywać się będzie także częściowo lista artystów – i będzie można „do parki” kupić prace na przykład Jarosława Modzelewskiego czy Jadwigi Sawickiej. Będzie także bardzo ładna akwarela Jerzego Nowosielskiego „Postać” z 1960 roku.

Wśród innych ciekawych artystek i artystów warto wymienić: Mikołaja Smoczyńskiego, Wojciecha Prażmowskiego, Marka Piaseckiego, Natalię Lach-Lachowicz, Tomasza Ciecierskiego czy Basię Bańdę.
Zupełnie inni artyści będą obecni na aukcji w warszawskiej Zachęcie w przyszły piątek. Bo też inne jest źródło prac przeznaczonych do licytacji na tej aukcji. „Celem aukcji jest uporządkowanie zbiorów, ale
także ożywienie kolekcji. Pragniemy więc wprowadzić na rynek sztuki niektóre z dzieł z naszych zbiorów, dając im szansę na odkrycie przez koneserów. Za pozyskane w ten sposób środki Zachęta będzie mogła uzupełnić swoją kolekcję o brakujące ogniwa i nabyć dzieła młodych twórców” – napisała Zachęta w katalogu do aukcji.
Wśród prac wystawionych do sprzedaży większość sprzedawana będzie od ceny wywoławczej w okolicach tysiąca złotych.


Wyższe ceny wywoławcze będą między innymi, obraz Jerzego Dudy-Gracza „Obraz 1053” z 1986 roku (cena wywoławcza 10 tysięcy złotych), dwie prace Kazimierza Ostrowskiego z lat 70 ( 6 tysięcy złotych) czy Jana Wodyńskiego (kilka prac z cenami wywoławczymi do 6 tysięcy złotych). Wystawa przedaukcyjna w Zachęcie od 25 listopada do dnia aukcji.

Na zdjęciach: Marcin Maciejowski, Shostakovich 5th Symphony”, 2008; Jerzy Nowosielski, Postać, 1960; Kazimierz Ostrowski, Pejzaż z Florencji, 1976.

15 listopada, 2008

Kiepskie wyniki polskiej sztuki na aukcjach w Nowym Jorku, na osłodę jedynie rekord Romana Opałki

Za nami już nowojorskie aukcje – polska sztuka sprzedawała się tak, jak pozostała, czyli słabo. W ogóle nie sprzedały się prace Wilhelma Sasnala i Zbigniewa Rogalskiego, jedna praca Piotra Uklańskiego oraz instalacja malarska Rafała Bujnowskiego sprzedały się poniżej dolnej granicy estymacji. Jedynie jedna praca Piotra Uklańskiego „Untitled (Agnes)” sprzedała się w granicach estymacji.
Zapowiadając aukcję „zgubiłem” jeden obraz polskiego malarza i ta praca okazała się pobić rekord cenowy jego prac na aukcjach zagranicznych. Chodzi o „obraz liczony” Romana Opałki, który był sprzedawany na aukcji w Christie’s 13 listopada. Obraz ten, z dość wczesną numeracją – „3562393-3578633” osiągnął cenę 242,5 tysiąca dolarów (wobec estymacji 100-150 tysięcy dolarów). To nowy rekord cenowy tego artysty, dotychczasowy wynosił 192 tysiące dolarów. To też pokazuje siłę „klasyki” (bo chyba tak można nazwać już Opałkę) i jej przewagę nad „młodą sztuką” w czasie kryzysu.


Wracając do sprzedanych i niesprzedanych prac. „Untitled (Agnes)” Uklańskiego, z 2002 roku, pleksiglasowe „pudełko” pełne ścinków z ołówków i kredek, które utrzymywane dzięki przyciąganiu elektrostatycznemu zmieniają się pod wpływem ruchu jak dziecięcy kalejdoskop, sprzedało się za 81.700 dolarów (245 tysięcy złotych) przy estymacji 70-90 tysięcy złotych na aukcji Phillips de Pury 13 listopada. Tego samego dnia na aukcji w Christie’s sprzedał się dyptyk fotograficzny „Untitled (Haze)” (ed. 5 sztuk) tego artysty. Ale cena wyniosła tylko 15 tysięcy dolarów (45 tysięcy złotych). Estymacja tej pracy wynosiła 20-30 tysięcy dolarów, a rok temu, gdy ta praca nie sprzedała się na aukcji – 60-80 tysięcy dolarów.
Słabo sprzedała się instalacja malarska Rafała Bujnowskiego „Obraz widziane pod kątem” z 2003 roku. To seria pięciu obrazów namalowanych tak, aby sprawiały wrażenie, że obserwujemy je z ostrego kąta. Praca sprzedała się tylko za 15 tysięcy dolarów (45 tysięcy złotych), podczas gdy miała estymację 18-25 tysięcy dolarów.
Ale to i tak lepiej niż prace Wilhelma Sasnala i debiutującego na aukcjach Zbyszka Rogalskiego. Ich obrazy w ogóle się nie sprzedały, choć trzeba przyznać, że estymacje tych prac były wysokie.
Tak więc widać, że problemy, zamieszanie, kryzys (do wyboru, w zależności od poziomu pesymizmu) na rynku sztuki najnowszej dotknęły również polską sztukę.
Na zdjęciu: Roman Opałka, 1965/1 do nieskończoności, detal 3562393-3578633, wymiary 197-135 cm;

13 listopada, 2008

Sasnal i Mikulski w Agrze, Wróblewski w Rempeksie

Z aukcji zagranicznych wracamy na nasze polskie podwórko, bo tu również robi się ciekawie. No… może nie tak ciekawie, jak w Nowym Jorku, ale to przecież tylko Warszawa. Oczywiście pytanie, które zadają sobie wszyscy, a chyba w szczególności właściciele domów aukcyjnych i galerii, to pytanie czy kryzys na rynku sztuki (lub też „korekta cenowa”, jak nazywają ostatnie wydarzenia optymiści) na Zachodzie i Wschodzie, przeniesie się do nas.
W nadchodzących dniach w Warszawie szykują się dwie aukcje sztuki najnowszej. Już w niedzielę 16 listopada w Agra Art, a trzy dni później, 19 listopada w Rempeksie. Obie te aukcje mają „lokomotywy”, które w normalnych czasach pociągnęłyby inne prace do góry. Ale czy pociągną teraz? – zobaczymy.
W Agrze będą to dwie prace – pierwszy w historii sprzedawany na „normalnej” ( czyli nie charytatywnej) aukcji w Polsce obraz Wilhelma Sasnala oraz znakomita praca olejna na sklejce z lat 50. Kazimierza Mikulskiego.

O obrazie Sasnala napisał już dużo Konrad Szukalski na swoim blogu. Ja dodam tylko kilka faktów na temat prezentowanego obrazu. Ta niewielka (40x50 cm) praca z 2002 roku przedstawia pejzaż z pomnikiem gdzieś na zapomnianym polskim wybrzeżu między Władysławowem a Łebą. Obraz ten został sprzedany za 26.400 dolarów (czyli ówcześnie 78 tysięcy złotych) na aukcji w Christie’s w Nowym Jorku w ostatnim dniu lutego 2007 roku Później jednak pojawił się na stoisku Galerii Starmach na targach Art Basel w czerwcu 2007 roku już z ceną 60 tysięcy euro i według moich informacji nie sprzedał tam się. Oto zdjęcie stoiska z tym obrazem.

Teraz praca Sasnala jest wystawiona z ceną wywoławczą 90 tysięcy złotych. Czy się sprzeda? To niska cena, w porównaniu choćby do prac oferowanych równolegle na aukcji Phillips de Pury w Nowym Jorku. Ale tak jak pisaliśmy – Warszawa to nie Nowy Jork.
Drugą bardzo ciekawą pracą jest surrealistyczna kompozycja z kobietą Kazimierza Mikulskiego, namalowana w latach 50 i później wielokrotnie wystawiana. Obraz jest również niewielki (52x42 cm), ale naprawdę śliczny. Jego cena wywoławcza to 45 tysięcy złotych.

Wśród wielu prac oferowanych w Agrze warto wyróżnić dwa obraz malarzy legendarnej Gruppy i to na dodatek z „Grupowego” okresu ich twórczości. Z wyjątkowo atrakcyjną ceną wywoławczą (6 tysięcy złotych) wystawiony będzie obraz „Prawosławie i lud” (wymiary 73x136 cm) Marka Sobczyka z 1986/87 roku. Natomiast już dużo wyższą cenę będzie miał obraz Włodzimierza Pawlaka, którego retrospektywa w warszawskiej Zachęcie właśnie się skończyła. Duży (134x190 cm) obraz „W kręgu kultury europejskiej” z 1988 roku będzie miał cenę wywoławczą 35 tysięcy złotych.

Z kolei najciekawszą pracą oferowaną na aukcji w Rempeksie 19 listopada będzie obraz Andrzeja Wróblewskiego „Dziecko z wyciągniętymi ramionami (Kitek)” prawdopodobnie z przełomu 1955 i 1956 roku, a przedstawiający syna artysty, Andrzeja. Ten bardzo osobisty obraz Wróblewskiego, reprodukowany i pokazywany na wystawach już dwukrotnie trafiał na aukcje. W 2004 roku sprzedał się za 61 tysięcy złotych, dwa lata później już za 90 tysięcy złotych. Teraz, znów po dwóch latach trafia na aukcję Rempeksu z ceną wywoławczą 160 tysięcy złotych. Ale w Rempeksie, jeśli nie ma chętnych do licytacji w górę, można warunkowo licytować w dół.

Oprócz obrazu Wróblewskiego w Rempeksie będzie można kupić między innymi monotypię Marii Jaremy, czy niewielkie kompozycje Leona Tarasewicza.
Oczywiście te dwie aukcje nie odpowiedzą nam na pytanie, w jakim stanie jest polski (aukcyjny) rynek sztuki współczesnej i najnowszej. Ale przynajmniej będziemy mieli pojęcie, w którym kierunku zmierza…

Na zdjęciach: Wilhelm Sasnal, Bez tytułu, 2002; obraz W. Sasnala na Art Basel 07; Kazimierz Mikulski, Dziewczyna ze szpilką, lata 50.; Włodzimierz Pawlak, W kręgu kultury europejskiej, 1988; Andrzej Wróblewski, Dziecko z wyciągniętymi ramionami (Kitek), 1955/56.

12 listopada, 2008

Słaby początek aukcji sztuki najnowszej w Nowym Jorku, od czwartku prace polskich artystów

Wczorajsze wyniki aukcji sztuki najnowszej w nowojorskim Sotheby’s pokazały kierunek, w którym podążał będzie rynek sztuki. Aukcja miała przynieść 202-280 milionów dolarów, a łącznie zebrano… 125 milionów. Estymacje, ustawione jeszcze przed ostatnią falą kryzysu na rynkach finansowych, okazały się więc zdecydowanie zawyżone.
To był zły wieczór dla Sotheby’s, ale bardzo dobry dla rynku sztuki” – śmiało zauważył berliński dealer Heinrich ze Hohenlohe. Z 63 prac w Sotheby’s sprzedały się 43, a kilka nawet zaliczyło rekordy. Ponad 10 milionów dolarów kosztowała praca „Beggar’s Joy” Philipa Gustona, osiągając nowy rekord cenowy prac tego artysty. Bardzo dobrze sprzedał się znakomity obraz Johna Currina „Nice N’Easy” , który osiągnął cenę 5,5 miliona dolarów (estymacja 3,5-4,5 miliona). Przede wszystkim wtorkowa noc należała jednak do Yvesa Kleina, którego praca „Archisponge (Re 11)” sprzedała się za 21,4 miliona dolarów i prawie osiągnęła rekord cenowy prac tego artysty (23,6 miliona dolarów osiągnięte przed rokiem). W takich warunkach to osiągnięcie.
Widać było, że niższe ceny wielu dealerów i kolekcjonerów wykorzystało do kupowania prac – tak robił choćby znany kolekcjoner Eli Broad, który kupił trzy prace: Eda Ruschy, Jeffa Koonsa i Roberta Rauschenberga.
Jak będzie na kolejnych aukcjach – zobaczymy już dziś (w Sotheby’s i Christie’s), jutro (w Christie’s i w Phillips de Pury) i w piątek (Phillips de Pury). Będzie można na nich kupić prace polskich artystów: Piotra Uklańskiego, Rafała Bujnowskiego, Wilhelma Sasnala i Zbyszka Rogalskiego.
Prace Piotra Uklańskiego będą na aukcji w Christies (Afternoon Session) i Phillips de Pury (Part I) w czwartek. W Christie’s będzie do kupienia fotografia „Untitled (Haze)” z 2003 roku. Wiosną ta praca nie sprzedała się przy estymacji 60-80 tysięcy dolarów. Teraz ma estymację 20-30 tysięcy dolarów (60-90 tysięcy PLN). Praca ta wykonana jest w edycji 5 sztuk.
Unikatowa jest praca Uklańskiego oferowana na aukcji dziennej w Phillips de Pury w czwartek. „Untitled (Agnes)” z 2002 roku to pleksiglasowe „pudełko” pełne ścinków z ołówków i kredek, które utrzymywane dzięki przyciąganiu elektrostatycznemu zmieniają się pod wpływem ruchu jak dziecięcy kalejdoskop. Praca ta o wymiarach 89 na 115 centymetrów ma w Phillips estymację 70-90 tysięcy dolarów (210-270 tysięcy PLN).

Podobną estymację ma mniejszy obraz Wilhelma Sasnala „Untitled” z 2002 roku wystawiony na piątkowej aukcji w Phillips de Pury.

Natomiast większy, też z 2002 roku, namalowany według fotografii Jeffa Walla „Bójka na chodniku” (jak zwykle u Sasnala „skrótowo”), ma estymację 80-120 tysięcy dolarów (240-360 tysięcy PLN).

Twórczość Rafała Bujnowskiego tym razem reprezentowany jest przez instalację „Obraz widziane pod kątem” z 2003 roku. To seria pięciu obrazów namalowanych tak, aby sprawiały wrażenie, że obserwujemy je z ostrego kąta. Dlatego największy obraz (pierwszy z lewej) ma wymiary 70x60 cm, a później obrazy maleją, tak aby przy piątym osiągnąć wymiar 35x25 cm. Praca Bujnowskiego jest oferowana z wysoką jak na tego artystę estymacją 18-25 tysięcy dolarów (55-75 tysięcy PLN).

I last but not least – po raz pierwszy na aukcji pojawi się praca Zbigniewa Rogalskiego z serii Zbylina (z numerem 7). Ten niewielki (46x46 cm) obraz z 2004 roku ma estymację 7-9 tysięcy dolarów (21-27 tysięcy PLN).

A już jutro napiszemy o aukcjach w polskich domach aukcyjnych, bo tam również oferowanych będzie wiele ciekawych prac – pierwsza w Polsce na aukcji w domu aukcyjnym praca Sasnala, czy obraz Andrzeja Wróblewskiego. Zapraszamy.
Na zdjęciach: Piotr Uklański, Untitled (Agnes), 2002; Wilhelm Sasnal, Untitled, 2002 oraz Bójka na ulicy (według Jeffa Walla), 2002; Rafał Bujnowski, Obrazy widziane pod kątem, 2003; Zbigniew Rogalski, Zbylina (7), 2004.

11 listopada, 2008

Nasze polskie grupy (artystyczne)

Dzisiaj obchodzimy nasze święto narodowe. Podobno jesteśmy narodem indywidualistów i trudno jest nam działać wspólnie, ciężko nam przychodzi wspólna praca i potem dzielenie się jej efektami (sukcesami). Czy potrafimy współdziałać na polu artystycznym? Chyba tak – historia polskiej sztuki to w dużym stopniu historia różnych grup i wspólnot artystycznych. Co skłania artystów do „zrzeszania” się w grupy? Wojtek Bąkowski zapytany o to odpowiedział – „Po pierwsze, jest to potrzeba marketingowa. Tworzy się taki peleton, aby przebijać ściany. Po drugie, dobrze się pracuje w grupie. Jakoś tak szybciej. Jest siła mobilizująca do pracy. Jeśli ktoś odstaje, to go reszta przywoła do porządku. Jest termin, wystawa, trzeba się zabrać do roboty. Grupy budują też w sobie coś na podobieństwo duszy. Powstaje wewnątrz taka kula, do której wiele rzeczy się przylepia”. Anda Rottenberg z kolei wskazuje na grupy jako „inkubatory talentu” (Anda Rottenberg "Sztuka w Polsce 1945-2005"). Przyjrzyjmy się najważniejszym grupom artystycznym ostatnich 25 lat.

Azorro – występuje też jako Supergrupa Azorro, powstała w 2001 roku. W jej skład wchodzą artyści działający również indywidualnie: Oskar Dawicki, Igor Krenz, Wojciech Niedzielko oraz Łukasz Skąpski. Wspólnie realizują filmy wideo i akcje artystyczne, w których zazwyczaj sami występują.

Grupa Ładnie – Grupa artystyczna działająca w latach 1996-2001 w Krakowie. W jej skład wchodzili w większości znani dziś twórcy-malarze: Rafał Bujnowski, Marek Firek, Józef Tomczyk "Kurosawa", Marcin Maciejowski oraz Wilhelm Sasnal. Artyści poznali się na kółku rysunkowym podczas studiów na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej. Chociaż Grupę Ładnie stanowili malarze, ich wspólne działania ograniczały się właściwie do akcji o charakterze ironiczno-absurdalnych spektakli, podczas których prezentowano obrazy, filmy, grano muzykę, rozdawano nagrody. Odbywały się one głównie w krakowskich klubach (np. Roentgen, Miasto Krakoff).

Gruppa – jako formacja artystyczna powstała w 1983 roku. Stworzyło ją sześciu malarzy z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych (Ryszard Grzyb, Paweł Kowalewski, Jarosław Modzelewski, Włodzimierz Pawlak, Marek Sobczyk i Ryszard Woźniak), którzy okazjonalnie uprawiali także inne gatunki twórczości (rysunek, grafika, rzeźba). W latach 1984-1989 artyści wydawali pisemko typu fanzin "Oj dobrze już", gdzie zamieszczali swoje wiersze, wypowiedzi, komentarze, szkice i rysunki. W czerwcu 1989 roku sześciu malarzy tworzących Gruppę pomalowało płot przed lokalem wyborczym "Solidarności" na Pl. Konstytucji w Warszawie. Tę wspólną akcję, nazwaną Głos przyrody na "Solidarność", uważa się za symboliczny koniec historii Gruppy.

LUXUS - grupa powstała na początku lat 80. Skład LUXUSU zmieniał się wielokrotnie. Do dłuższej współpracy z grupą przyznają się m.in.: Ewa Ciepielewska, Bożena Grzyb-Jarodzka, Małgorzata Plata, Paweł Jarodzki, Jerzy Kosałka, Stanisław Sielicki, Artur Gołacki, Jacek Jankowski, Marek Czechowski i Szymon Lubiński. Z założenia członkowie grupy LuXuS robili sztukę popularną, prostą w wykonaniu i dostępną dla wszystkich, odcinając się tym samym od obowiązującego wówczas artystycznego awangardowego "akademizmu", jakim była sztuka konceptualna i m.in. twórczość artystów formacji Fluxus. Twórczość LuXuSowców odnosiła się do potocznej rzeczywistości i każde ich wystąpienie związane było z aktualnymi wydarzeniami. Grupa znana była z tworzenia "sytuacji" artystycznych, mających swoje źródło w wielkomiejskiej codzienności. Artyści spod znaku LuXuSu czerpali całymi garściami z kultury masowej i popartu, preferowali dowolność, pastisz i dadaistyczne kolaże.

Łódź Kaliska - Grupa "Łódź Kaliska" od początku działa w składzie: Marek Janiak, Andrzej Kwietniewski, Adam Rzepecki, Andrzej Świetlik i Makary (Andrzej Wielogórski). Powstała w 1979 roku w atmosferze skandalu, jako formacja neoawangardowa mająca na celu badanie aspektu widzenia i rejestracji o charakterze fotomedialnym, wywodzącym się z tradycji konceptualizmu, przede wszystkim w zakresie fotografii, filmu eksperymentalnego i performance. W latach 1980-81 zmieniła swój program artystyczny na zdecydowanie bardziej dadaistyczno-surrealistyczny (w wyrazie happeningowy i anarchistyczny), atakując i ośmieszając polską formację neoawangardy oraz przedstawiając absurdalność życia w PRL-u.

Kijewski/Kocur – Istniejący w latach 1996-2007 duet artystyczny Małgorzaty Malinowskiej i Marka Kijewskiego. Artyści penetrowali obszar szeroko pojętej współczesnej kultury wizualnej, a także masowej, stosując opracowaną przez siebie strategię SSS - surfing, skaning, sampling. Terminy pochodzą z języka użytkowników internetu, a także twórców muzyki rap, hip-hop i techno, gdzie tło muzyczne skomponowane jest z odpowiednio dobranych próbek (sampli) z utworów już istniejących.

Koło Klipsa – była formacją stworzoną przez kilku zaprzyjaźnionych artystów (wszyscy członkowie: Mariusz Kruk, Piotr Kurka, Leszek Knaflewski, Krzysztof Markowski, Wojciech Kujawski, Mariusz Młodzianowski i Piotr Postaremczak). W różnym składzie grupa działała w latach 1983-1990. Tworzyli wystawy zwane "całościami", które uznawali za wspólne prace wszystkich uczestników i rezygnowali nawet z podpisów pod poszczególnymi realizacjami. Koło Klipsa uważane jest za jedno z najciekawszych i najbardziej oryginalnych zjawisk w polskiej sztuce lat 1980. Grupa działała poza nurtem tzw. sztuki oficjalnej, ale także nie identyfikowała się ze sztuką opozycyjną (przykościelną). Realizacje, które tworzyli związani z nią artyści, przekraczały ramy gatunków i konwencji, były intermedialnymi strukturami przypominającymi malarstwo w przestrzeni.

KwieKulik – duet artystyczny – Przemysława Kwieka i Zofii Kulik. W latach 1970-1988 pracowali wspólnie tworząc duet artystyczny KwieKulik. Już w czasie studiów działania obojga przestały zmierzać w kierunku tworzenia skończonych, materialnych dzieł sztuki, a skupiały się na samym procesie. Szczególną rolę odgrywać zaczęła tym samym dokumentacja procesu oraz problem złożonej, wielopoziomowej relacji między dziełem, procesem twórczym i dokumentacją. Istotną cechą twórczości duetu KwieKulik było wykorzystywanie w swych działaniach dokumentacji i motywów z działań wcześniejszych, tym samym dokonując ich reinterpretacji. Do najbardziej charakterystycznych działań KwieKulik należą DZIAŁANIA Z DOBROMIERZEM, seria czarno-białych fotografii oraz kolorowych slajdów, dokumentująca różne kombinacje umiejscawiania niemowlęcia - syna artystów, m.in. w kręgach cebuli czy widelców, w muszli klozetowej, zmierzająca do wyczerpania możliwości pozostających do ich dyspozycji, ale przede wszystkim ujawniająca te możliwości oraz funkcjonowanie sztuki z życiu codziennym.

Magisters - Duet artystyczny tworzony przez Zbigniewa Rogalskiego i Huberta Czerepoka, działający w latach 2000-2002. Obaj w 1999 roku ukończyli Akademię Sztuk Pięknych w Poznaniu. Nazwa grupy nawiązuje do tytułu magistra sztuki, jaki wówczas otrzymali. Wypowiadali się poprzez fotografię, wideo, malarstwo. Prace Magisters opierały się na żarcie, absurdzie, grotesce, aranżowaniu zagadkowych zdarzeń.

Pawilon Stabilnej Formy (PSF) - kolektyw artystyczny w skład którego wchodzą Cezary Klimaszewski, Tomasz Kozak i Tomasz Malec . Założony w Lublinie w 2005 roku.

Penerstwo – luźne zrzeszenie grupy artystów poznańskich. W skład wchodzą – Wojtek Bąkowski, Piotr Bosaki, Tomasz Mróz, Magda Starska, Konrad Smoleński i Radek Szlaga. Ojcem założycielem jest Michał Lasota – kurator, animator i teoretyk grupy. Jak pisali o sobie artyści przy okazji wystawy Brzuch – „Estetyka / ekspresja penerska nie unika brudu i zakłóceń, przypadku, rozmyślnie „zanieczyszcza” dzieło. Lubi dysonans i zgrzyt. Pozostaje poetycka i fantazyjna. Odrzuca oficjalny język sztuki – zespół tematów i rozwiązań formalnych jest inny, niż w „głównym nurcie”. Nie pojawia się tematyka społeczna i „zaangażowanie” w sensie politycznym. Wizja świata wychodzi od pojedynczego człowieka, jest staromodnie indywidualistyczna. Równie staromodne jest jej przywiązanie do stylu – każdy z artystów wypracował autorski język wypowiedzi. Stąd świeżość i komunikatywność tej sztuki – minimalizując do kpiarskiej ironii wątki autotematyczne otwiera się na komunikację z widzem, na wymianę doświadczeń. Często posługuje się dźwiękiem w przekonaniu, iż jest to komunikat równoprawny i równie czytelny, jak słowo i obraz.”


Twożywo – Duet artystyczny, który tworzą Mariusz Libel i Krzysztof Sidorek, powstały w 1998 roku. Wcześniej (od 1995 roku) wraz z Robertem Czajką pracowali jako grupa Pinokio, wypowiadając się przez naklejki w środkach komunikacji, szablony, plakaty. Tę street-artową formę działalności kontynuuje Twożywo. Do swych projektów wykorzystują różnorodne media. Są autorami plakatów, bilboardów, filmów animowanych, ilustracji prasowych.
Sędzia Główny - Duet performerski tworzony przez Karolinę Wiktor i Aleksandrę Kubiak. Pracują wspólnie od 2001 roku. Swoje performances tytułują numerami Rozdziałów i Epizodów. Działania Sędziego Głównego oparte są na formule żywej rzeźby lub żywego obrazu. Zazwyczaj występują nago. Ich performances dotykają między innymi problemów politycznych, patriarchalności kultury, kwestii ról płciowych, uprzedmiotowienia kobiety
Szu Szu - „Latająca galeria szu szu” jest trwającym od 2001 roku projektem artystycznym realizowanym przez młodych warszawskich artystów: Piotra Kopika, Ivo Nikicia i Karola Radziszewskiego, którzy organizują wystawy i akcje w przestrzeni miejskiej. Ważne jest dla nich pokazywanie sztuki najnowszej w miejscach, gdzie niekoniecznie się jej spodziewamy. Zawsze istotny jest urbanistyczny i społeczny kontekst oraz poszukiwanie kontaktu z widzami.

Świadomość „Neue Bieriemiennost” –Twórcami byli Mirosław Filonik, Mirosła Bałka i Marek Kijewski, zawiązali grupę (w ich terminologii: "świadomość") "Neue Bieriemiennost", której nazwę pisali odpowiednio gotykiem i cyrylicą. Grupa zadebiutowała 8 marca 1986 i działała pod pierwotną nazwą do początku 1987, po czym - jako "Keine Neue Bieriemiennost" - występowała jeszcze do wiosny 1989. Członkowie ugrupowania w okresie wspólnej działalności tworzyli prace o podobnym charakterze, mieszczące się w nurcie tzw. rzeźby postmalarskiej. Figury, obiekty, mini-instalacje wchodzące w skład bardziej rozbudowanych wspólnych aranżacji cechowały się narracyjnością, humorem, bogactwem barw i detali. Tworzone były z nietrwałych materiałów: masy papierowej, plastiku, tkanin oraz z przedmiotów gotowych. Ich elementem bywały ogień i woda, dym, światło.

Informacje o grupach dzięki portalowi culture.pl, szuszu.art.pl i Fundacji Transmisja (Penerstwo).

Na zdjęciach prace Grupy Azorro, Marcina Maciejowskiego, Ryszarda Woźniaka, Grupy Magisters i Magdy Starskiej.

07 listopada, 2008

W Christie's też pogrom, jedynie rekord Grisa

Obecność na aukcji właściciela domu aukcyjnego Christie’s, francuskiego magnata Francois Pinault nie pomogła czwartkowej aukcji sztuki impresjonistycznej i współczesnej. Przewidywania stały się faktem – na rynku sztuki, podobnie jak na rynkach finansowych, jest bessa. Na aukcji Christie’s prawie połowa (dokładnie 44 procent) oferowanych prac nie znalazło chętnych. Aukcja miała przynieść co najmniej 240 milionów dolarów (dolna granica estymacji), a łącznie kolekcjonerzy kupili prace za 147 milionów dolarów.
Nie sprzedały się prace takich artystów jak Claude Monet, Aleksander Archipienko czy Henri Matisse – rzecz nie do pomyślenia nie dalej jak kilka miesięcy temu. Powód oczywisty – oferowane prace były za drogie. „Kiedyś ludzie byli w stanie przepłacać za te prace – powiedział agencji Bloomberg Christophe Van de Weghe. I zaraz dodał – „Ale dziś już oczywiście nie”.
Również w środę specjalna aukcja w Christie’s zakończyła się źle – prace z kolekcji Rity Hillman oraz Alice Lawrence miały się sprzedać za co najmniej 103 miliony dolarów. Łącznie uzyskano za nie jedynie 47 milionów dolarów.


Jednym z nielicznych jasnych momentów aukcji w Christie’s była licytacja znakomitej kompozycji kubistycznej Juana Grisa z 1915 roku. Jej dolna granica estymacji wynosiła12,5 miliona dolarów, a górna 18,5 miliona. Pracę kupił jeden z nowojorskich dealerów w imieniu swojego klienta za 20,8 miliona dolarów. Oczywiście jest to nowy rekord cenowy prac tego artysty.
Inni artyści, których sprzedaż prac należy wyróżnić to na przykład Pablo Picasso czy Alberto Giacometti. Ale ich prace nie osiągnęły dolnej granicy estymacji – też rzecz nie do pomyślenia jeszcze na wiosennych aukcjach w Nowym Jorku, o ubiegłym, szczytowym roku nie wspominając.
Co dalej? – wszyscy zadają sobie to pytanie. Odpowiedź jest prosta – dalej, w przyszłym tygodniu są aukcje sztuki najnowszej. Ale musiałby się zdarzyć cud, by którakolwiek z nich choć zbliżyła się do dolnej granicy estymacji.
Ale o tych aukcjach napiszemy w przyszłym tygodniu. Również o pracach polskich artystów: Wilhelma Sasnala, Rafała Bujnowskiego, Piotra Uklańskiego, a także – to debiut na aukcjach – Zbyszka Rogalskiego.

Na zdjęciu: Juan Gris, Livre, pipe et verres, 1915

04 listopada, 2008

Rekordowy Malewicz w Sotheby's, ale nastroje na aukcji minorowe

„Kompozycja suprematystyczna” z 1916 roku Kazimierza Malewicza sprzedała się za 60 milionów dolarów na poniedziałkowej aukcji sztuki impresjonistycznej i współczesnej w Sotheby’s w Nowym Jorku, ale generalnie nastroje na aukcji były minorowe.
Łącznie Sotheby’s sprzedał 64 procent prac za łączną sumę 223,8 miliona dolarów. Kilka lat temu ta suma wyglałaby świetnie, ale teraz była prawie o jedną trzecią niższa od dolnej granicy estymacji na tej aukcji (estymacja dla całej aukcji wynosiła 318-475 milionów dolarów).
Oczywiście Sotheby’s zbierał prace na aukcję latem, kiedy nastroje na rynku były zupełnie inne. Dziś, po słabych wynikach targów w Londynie i Paryżu, bardzo złych aukcjach w Londynie i Hongkongu nikt nie spodziewał się, że suma sprzedanych prac dobije do dolnej granicy estymacji.
Jedyne, co jest pocieszające, to dobra sprzedaż najlepszych prac. Obraz Malewicza, odzyskany przez rodzinę z holenderskiego muzeum i wystawiony na aukcji osiągnął nowy rekord cenowy dla prac tego artysty (dodajmy, że jego prace niezwykle rzadko pojawiają się na aukcjach). Malewicz jest też najdroższym rosyjskim artystą, przebijając Wassilego Kandinskiego. Z kolei „Vampire” z 1894 roku Edwarda Muncha sprzedał się za 38,1 miliona dolarów (estymacja powyżej 30 milionów dolarów). Było to o tyle łatwe, że praca ta była w wypożyczeniu w Metropolitan Museum w Nowym Jorku i National Gallery w Waszyngtonie. A tancerka Edwarda Degasa, sprzedawana przez znanego kolekcjonera Henry Kravisa, sprzedała się za 37 milionów dolarów (estymacja powyżej 40 milionów).
Teraz kolekcjonerzy mają jeden dzień oddechu ( w końcu dziś wyborcza noc w USA), a w środę aukcja impresjonistów i sztuki współczesnej w Christie’s. A w przyszłym tygodniu czekają nas nowojorskie aukcje sztuki najnowszej w trzech domach aukcyjnych: Sotheby’s, Christie’s i Phillips de Pury.
Na zdjęciu: Kazimierz Malewicz, Suprematist Composition, 1916.

03 listopada, 2008

Dużo o sztuce w najnowszych Kresach

Ukazał się nowy numer Kwartalnika Literackiego Kresy (2008, nr 3). Oprócz literatury można w nim znaleźć materiały o sztuce. Najnowsze wydanie poświęcono relacjom między sztuką i pamięcią po 1989 roku (na przykładzie twórczości m.in. Mirosława Bałki, Zofii Lipeckiej, Zbigniewa Libery, Joanny Rajkowskiej, Piotra Uklańskiego, Artura Żmijewskiego). Piszą na ten temat Katarzyna Bojarska, Izabela Kowalczyk i Adam Mazur

Justyna Kowalczyk omawia najnowsze prace Rafała Jakubowicza

Wilhelm Sasnal odpowiada na pytanie: czy jestem malarzem historycznym?

Polecamy

29 października, 2008

Aukcja w Desie Unicum - pierwszy test polskiego rynku sztuki współczesnej

Trochę zaniedbaliśmy ostatnio polski rynek aukcyjny. Ale jest okazja do nadrobienia zaległości, bo już jutro aukcja sztuki współczesnej w domu aukcyjnym DESA UNICUM. Temu domowi aukcyjnemu udało się zebrać tyle ciekawych prac, że podzielił aukcję na trzy części. W pierwszej licytować będziemy prace na papierze (głównie rysunki), w drugiej części – fotografie, a trzecia głównie poświęcona będzie malarstwu.

W każdej z tych części można znaleźć ciekawe prace. Wśród prac na papierze wyróżnia się licytowany zaraz na początku zestaw sześciu niewielkich projektów kostiumowych Marii Jaremy wykonanych w różnych technikach – są gwasze, rysunki i monotypie. Cena wywoławcza całości – 19 tysięcy złotych. Dla „grubych ryb” przeznaczona jest inna praca w technice monotypii z najciekawszego fragmentu twórczości tej artystki. Ale „Formy” z 1957 roku – wykonane oczywiście na papierze, ale naklejone na płótno mają już cenę wywoławczą 140 tysięcy złotych. Będą też prace na papierze Zbigniewa Makowskiego, Kazimierza Mikulskiego czy figuratywna praca Henryka Stażewskiego. Będzie też jedna z lepszych prac Pawła Susida „Projekt stołu dla czterech osób”, ale wywoławcza cena 9,7 tysiąca złotych jest wysoka.
Podobnie jak z sitodrukiem Twożywa – „ISTnienie”, którego cena wywoławcza wynosi 900 złotych, podczas gdy np. w Rastrze tę pracę całkiem niedawno można było kupić za 150 złotych.
Wśród zdjęć wyróżnić można ciekawe zdjęcie Jerzego Lewczyńskiego „Dyski” . Jego cena wywoławcza wynosi 2 tysiące złotych.
Z malarstwa niewątpliwie dużo emocji wzbudzała będzie licytacja bardzo dobrej pracy Edwarda Krasińskiego. Jego trójwymiarowa „Interwencja” z 1981 roku ma cenę wywoławczą 89 tysięcy złotych, ale ja zastanawiam się raczej, czy będziemy mieli nowy rekord cenowy prac tego artysty (na razie wynosi on 138 tysięcy ustanowione w ubiegłym roku w domu aukcyjnym Agra Art).
Dodajmy, że duży zespół prac tego artysty kupiło w tym roku londyńskie Tate Modern. Jedyne, co może przeszkodzić w osiągnięciu rekordu to niepewna sytuacja na rynkach finansowych, która oczywiście coraz wyraźniej przekłada się na rynek sztuki współczesnej i najnowszej. Ciekawa będzie też licytacja dużej kompozycji Henryka Stażewskiego z połowy lat 70. (cena wywoławcza 70 tysięcy złotych) i obrazu Jana Tarasina, też z lat 70. (cena wywoławcza 75 tysięcy złotych). Będą też dwa późne (z połowy lat 90. i z 2003 roku) obrazy malarzy Gruppy – Marka Sobczyka i Jarosława Modzelewskiego. Nie wróżę natomiast zbyt ciekawych licytacji, jeśli chodzi o współczesne młode malarstwo.
Jednym słowem jutro wieczorem czeka nas ciekawy wieczór (aukcja jest w siedzibie spółki przy ulicy Marszałkowskiej 34/50 w Warszawie o godzinie 19). W sumie będzie to pierwszy test, jak na polski rynek sztuki współczesnej wpłynął kryzys na rynkach finansowych.

Na zdjęciach: Maria Jarema , sześć projektów kostiumowych; Paweł Susid, Projekt stołu dla czterech osób, 1985/2001; Edward Krasiński, Interwencja, 1981.


28 października, 2008

W poszukiwaniu idealnej litery – rozmowa z Freshem

Coraz śmielej na warszawskiej scenie galeryjnej zaczyna działać galeria Start. Warto zajrzeć do Startu 7 listopada z okazji wernisażu wystawy Fresha, artysty streetartowego, tworzącego głównie w nurcie graffiti. Z okazji wystawy Adam Fuss miał okazję porozmawiać z Freshem. Poniżej zapis rozmowy.

Adam Fuss: Twoje pierwsze dzieło sztuki?

Fresh.: To była książeczka zdrowia dziecka, popisana przeze mnie w wieku 3-4 lat...postawiłem w niej swoje pierwsze tagi (śmiech)...od tamtej pory nic podobnego w mojej pracowni nie powstało (śmiech).

A.F.: Powiedz mi o tym w jaki sposób pracujesz nad rysunkami i obrazami.

Fresh.: Jest to cały czas szkicownik, kartki i nieśmiertelne litery, które od niedawna pojawiają się również na płótnach, gdzie spray zastąpiłem aerografem i markerami. Od początku mojej przygody z literami „Fresh” to przede wszystkim mocna i gruba ramka, kontur liter, który dziś coraz bardziej wspierany jest "świeżym" podejściem do klasycznych kształtów w graffiti.

A.F.: Jak pracuje się aerografem? Jakie daje możliwości?

Fresh.: Aerograf pojawił się dlatego, że mogę uzyskać nim efekty zbliżone do puszki z farbą w sprayu. Pozwala mieszać ze sobą kolory w sposób bardzo płynny, podobnie jak robi się to na ścianie. Sama praca tym narzędziem jest prosta, czysta i bardzo szybka.

A.F.: Ile czasu poświęcasz na rysunki?

Fresh.: Rysuję codziennie. W tygodniu są to głównie kilkuminutowe szkice koncepcyjne i stosy kartek z tagami, które robię w pracy...Co ciekawe większość z tych rysunków jest ostatnio dużo lepsza niż te, które dopieszczam w domu.

A.F.: Obecne prace otwierają nowy etap czy są kontynuacją wcześniejszych poszukiwań?

Fresh.: Jedno i drugie. Myślę, że każdy mój projekt to jakiś nowy etap w tym co robię, dlatego każdy jest inny. Jednocześnie w moich najnowszych pracach można dopatrzyć się także kontynuacji wcześniejszych poszukiwań.
Wiesz, cały czas poszukuję "idealnej" litery oraz sposobów łączenia ze sobą czcionek. Między innymi stąd w moich najnowszych projektach dominują poodwracane fonty i odmienny ich układ w odniesieniu do klasycznego graffiti ( gdzie poziomy układ wszystkich liter jest typowym rozwiązaniem, a sam napis jednoznacznie czytany jest od lewej do prawej).

A.F.: Od ilu lat malujesz grafitti?

Fresh.: Maluję od 1996 roku wtedy właśnie namalowałem moje pierwsze litery farbą w aerozolu.

A.F.: Jak znajdujesz tematy?

Fresh.: Nie szukam ich specjalnie. Siadając do pracy, tuż przed samym szkicem wiem, że projekt i litery będą wesołe , skomplikowane lub bardziej techniczne. Zależy to od dnia, samopoczucia, nastroju... . Pod tym kątem też dobieram kolory i wszystkie inne elementy: blok, cień, tło...., ale to i tak szkic i same fonty są dla mnie najważniejsze , na tym się skupiam najmocniej.

A.F.: Rysowanie liter wydaje się prostym zabiegiem, w szkole ćwiczyliśmy kaligrafię, codziennie posługujemy się literą pisaną . Istnieje litera idealna w formie?

Fresh.: Tak. Dla mnie jest to litera, która ma "flow". Chodzi więc przede wszystkim o jej kształt, a przy tym czysty niczym nie wymuszony ruch ręki. Interesuję się budową fontów i kaligrafią. Chciałbym kiedyś zrobić własną czcionkę na bazie tego, do czego sam doszedłem w graffiti ... to bardzo dobra szkoła liternictwa i kaligrafii.

A.F.: Ulubiony kolor?

Fresh.: Każdy, którego jest na tyle, żeby wystarczyło mi go na ramki do liter...ale od jakiegoś czasu faworytem jest czerwony i niebieski - tych dwóch kolorów ostatnio szczególnie nadużywam.(śmiech)

A.F.: Ulubiona litera?

Fresh.: Napewno R i E, bo dają dużo możliwości...Lubię też F i H za to, że są trudne. Niewiele osób potrafi je pokazać w oryginalnej formie.

A.F.: W literach ,ich charakterze mogą być zapisane emocje,uczucia,określona myśl?

Fresh.: Oczywiście, popatrz na ten projekt. Jest wesoły, bardzo kolorowy, litery są stosunkowo czytelne. Tu z kolei litery są ostre i skomplikowane, a kolory ograniczone do minimum. Każdy mój obrazek opowiada jakąś historię i przedstawia emocje, nawet jeżeli nie są one widoczne na pierwszy rzut oka.

A.F.: Ile czasu pracujesz nad jednym obrazem?

Fresh.: Przeważnie jest to kilka godzin. Najwięcej czasu poświęcam na kontury, zarówno jeżeli chodzi o projekty papierowe, jak i projekty na płótnach...litery muszą być perfekcyjne.

A.F.: Potrafisz odwrócić obraz do ściany i powrócić do pracy nad nim po kilku tygodniach lub miesiącach?

Fresh.: Nie, nie potrafię odstawić pracy na jakiś czas i póżniej do niej wrócić. Lubię od razu widzieć efekt mojej pracy. To ma też ścisły związek z tym, o czym powiedziałem w kwestii znajdowania tematu...czyli maluję, rysuję spontanicznie, szybko i trochę "na wariata". Jeżeli jednak jakiejś pracy nie udaje mi się "zamknąć" w terminie to najczęściej praca taka nigdy nie zostaje dokończona.

A.F.: Niszczysz obrazy, które się nie udały?

Fresh.: Nie niszczę swoich prac...początkowo każdy szkic, każdy projekt lądował w szufladzie, po pewnym czasie zrobiło się z tego niezłe archiwum. Dziś mam prawie wszystkie swoje szkice od 1996 roku i jest tego sporo, bo aż 3 kartony plus kilka pełnych szkicowników...jest co oglądać po tych kilku latach.

A.F.: W jaki sposób podejmujesz decyzję o skali swoich prac?

Fresh.: Pomimo tego, że maluję graffiti, gdzie głównym medium jest spraycan i ściana, większość z moich projektów powstaje na papierze. Mimo graff-korzeni nie wszystkie pomysły powstają z myślą o tym, żeby dany styl dobrze wyglądałby na ścianie. Myślę, że wynika to również z tego, że zawsze więcej rysowałem niż malowałem. Stąd też rozmiar moich prac na płótnach to formaty plus minus zbliżone wielkością do dużych szkicowników. Bardzo prawdopodobne, że moje płótna z czasem zwiększą swoje rozmiary i przekonam się do innej techniki (pędzel, wałek).

A.F.: Pracując nad serią , malujesz obrazy po kolei czy jednocześnie?

Fresh.: Jeszcze nie pracowałem nad serią...ale gdybym miał taki zamiar to wtedy obrazy napewno malowałbym po kolei.


A.F.: Jaka tradycja artystyczna ma dla Ciebie szczególną wartość?

Fresh.: W moich pracach widać komiksowe i pop'artowe akcenty, inspiracje amerykańską typografią i kaligrafiią. Lubię baseballowe logotypy, grube kontury i design amerykańskich opakowań, gdzie są błyski, 3D, cienie czyli wszystko to co pojawiało się w początkach graffiti i jest obecne w nim do dziś. W illustracji od kilku lat numerem jeden jest dla mnie Chris Gall, w graffiti imiona takie jak Rime, Gorey, Rewok, Bates...

A.F.: Właśnie, wiele twoich prac, a także całych cykli odwołuje się do świata muzyki , kreskówek, reklamy a jednak to co robisz przekracza granicę kultury Pop,jest subtelne i wyrafinowane a zarazem bardzo konkretne i mocne. Jaki jest w takim razie twój stosunek do popkultury?

Fresh.: Nigdy się nie zastanawiałem, jaki jest mój stosunek do popkultury. Napewno nie jest negatywny. Nie staram się, by moje dążenia, prace były zgodne z nurtem popkultury i nie czerpię z niej pełnymi garściami. Wybieram tylko to, co wydaje mi się w niej interesujące i absorbujące. Po prostu tworzę zgodnie z własnymi odczuciami.

A.F.: Twoje prace są bardzo zwięzłe ; mam wrażenie, że wszelka interpretacja staje się zbędna, bo rozwleka ujętą treść w niezręcznie długi wywód. A Twoje obrazy albo się "łapie", albo nie, to jest odbiór natychmiastowy.

Fresh.: Dokładnie tak jest, dlatego nie będę zbytnio się rozwodził na ten temat (śmiech).

A.F.: Słowa których używasz do twoich obrazów są zawsze po angielsku? Nie miałeś takiej pokusy, żeby namalować obrazy w języku polskim?

Fresh.: Dobre pytanie...Moje prace zawsze będą reprezentowały starą dobrą szkołę graffiti. Stąd też głównym słowem w pracach jest moje graff-imię: FRESH ONE,wzorowane na nowojorskich imionach, tagach. W języku polskim mogłoby to znaczyć Świeżak lub Świeży, a te wyrazy mają zupełnie inne znaczenie, prawda? Ponadto Fresh brzmi o wiele lepiej (śmiech). Fresh to dobre słowo, ksywka, imię dla kogoś, kto chce pokazać, że w graffiti jest jeszcze wiele do powiedzenia.

A.F.: Nad jakimi projektami pracujesz obecnie i kiedy będziemy mogli je oglądać ?

Fresh.: Obecnie pracuję nad pierwszą częścią wystawy „Marker on paper” gdzie pokażę swoje starsze i najnowsze prace na papierze. Odbędzie się ona w Warszawie w galerii Start. Zapraszam !

Dziękujemy Adamowi za rozmowę.

Galeria Start zaprasza na otwarcie wystawy

Fresh „Marker on paper” vol. 1

Otwarcie wystawy 7 listopada o godzinie 19.00

Wystawa bedzie trwala od 8 listopada do 3 grudnia 2008 codziennie w godz. 10.00-20.00

Galeria Startul.1 Sierpnia 36a ,Warszawa




27 października, 2008

Z (przyszłej) półki kolekcjonera - Art Now 3


Już wkrótce pojawi się na rynku kolejne wydawnictwo Taschena z cyklu Art Now – teraz już z numerem 3 (a pamiętajmy, że przed Art Now było jeszcze wydawnictwo Art at the Turn of Millenium”).
Artystów do edycji Art Now 3 nie wybierała już Uta Grosenick, tylko Hans Werner Hozwarth, m.in. autor książek o Jeffie Koonsie, Martinie Kippenbergerze czy Chritopherze Woolu właśnie dla wydawnictwa Taschen.
Wielkich odkryć się nie spodziewajmy, choć trzeba przyznać, że edytor włożył sporo wysiłku w pokazanie ciekawych artystów np. chińskich czy induskich. Znalazł się także Banksy, jako pierwszy artysta street artu. Są też młodzi, modni artyści, jak Andre Butzer, Kehinde Wiley, Nathalie Djuberg czy Thomas Houseago.
W Art Now 3 znalazła się aż czwórka polskich artystów – dwa razy więcej w porównaniu do poprzednich edycji. Ale są to „starzy znajomi”, którzy byli już uwzględniani w poprzednich edycjach: Paweł Althamer, Paulina Ołowska, Wilhelm Sasnal i Piotr Uklański.
Nie wiadomo jeszcze, kiedy ukaże się Art Now 3, w Amazonie jako termin dostawy książki podawany jest grudzień. Wiadomo, że Art Now 3 kosztować będzie 30 euro.
Poniżej pełna lista 132 artystek i artystów uwzględnionych w Art Now 3:
Tomma Abts, Franz Ackermann, Ai Weiwei, Doug Aitken, Haluk Akakçe, Allora & Calzadilla, Darren Almond, Pawel Althamer, David Altmejd, Hope Atherton, Banksy, Matthew Barney, Tim Berresheim, Cosima von Bonin, Monica Bonvicini, Cecily Brown, Glenn Brown, André Butzer, Cai Guo-Qiang, Maurizio Cattelan, Mat Collishaw, George Condo, Martin Creed, John Currin, Aaron Curry, Enrico David, Tacita Dean, Thomas Demand, Rineke Dijkstra, Nathalie Djurberg, Peter Doig, Marlene Dumas, Marcel Dzama, Martin Eder, Olafur Eliasson, Elmgreen & Dragset, Tracey Emin, Urs Fischer, Günther Förg, Walton Ford, Tom Friedman, Ellen Gallagher, Isa Genzken, Luis Gispert, Robert Gober, Douglas Gordon, Mark Grotjahn, Subodh Gupta, Andreas Gursky, Wade Guyton, Daniel Guzmán, Rachel Harrison, Mona Hatoum, Eberhard Havekost, Richard Hawkins, Jonathan Hernández, Arturo Herrera, Charline von Heyl, Thomas Hirschhorn, Damien Hirst, Andreas Hofer, Thomas Houseago, Huang Yong Ping, Pierre Huyghe, Mike Kelley, Terence Koh, Jeff Koons, Dr. Lakra, Ulrich Lamsfuß, Won Ju Lim, Vera Lutter, Marepe, Paul McCarthy, Josephine Meckseper, Jonathan Meese, Beatriz Milhazes, Sarah Morris, Ron Mueck, Takashi Murakami, Wangechi Mutu, Ernesto Neto, Frank Nitsche, Tim Noble & Sue Webster, Albert Oehlen, Chris Ofili, Paulina Olowska, Gabriel Orozco, Jorge Pardo, Manfred Pernice, Raymond Pettibon, Elizabeth Peyton, Richard Phillips, Richard Prince, Neo Rauch, Tobias Rehberger, Anselm Reyle, Daniel Richter, Thomas Ruff, Anri Sala, Wilhelm Sasnal, Matthias Schaufler, Thomas Scheibitz, Gregor Schneider, Raqib Shaw, Cindy Sherman, Santiago Sierra, Dash Snow, Rudolf Stingel, Thomas Struth, Mickalene Thomas, Wolfgang Tillmans, Rirkrit Tiravanija, Gert & Uwe Tobias, Fred Tomaselli, Janaina Tschäpe, Luc Tuymans, Piotr Uklański, Francesco Vezzoli, Kara Walker, Jeff Wall, Rebecca Warren, Marnie Weber, Franz West, Pae White, Kehinde Wiley, Jonas Wood, Christopher Wool, Erwin Wurm, Xu Zhen, Yang Fudong, Toby Ziegler, Thomas Zipp

24 października, 2008

Z półki kolekcjonera – „Dali & I: The Surreal Story” Stan Lauryssens

Książka ta w materiałach reklamowych zapowiadana była jako wspomnienia jednego z bardziej znanych dilerów rynku sztuki, który zarobił miliony na sprzedaży prac Salvadora Dali. Miała odkrywać tajemnicę rynku sztuki, pokazywać prawdziwe oblicze mistrza surrealizmu. Z dużymi nadziejami przystąpiłem do jej lektury i po jej przeczytaniu muszę was wszystkich ostrzec chyba nie warto.

Stan Lauryssens, człowiek który podobno zarobił miliony na sprzedaży prac Daliego to zwykły oszust. Bez skrępowania opowiada historie jak nabierał bogatych klientów sprzedając im reprodukcje prac Daliego jako prawdziwe prace mistrza, jak handlował podrabianymi odbitkami prac podpisywanymi przez jego sekretarza a nie artystę. Opowiada o ludzkiej żądzy posiadania i chęci zrobienia szybkiej fortuny na śmierci artysty. Portret samego artysty, o ile jest prawdziwy, też nie jest najciekawszy. Teraz patrząc na prace Daliego trudniej będzie mi sie skupić na samej pracy, pamiętając jakim był człowiekiem, zastanawiając się czy jest to jego praca czy jednego z licznych asystentów.

„Dali & I: The Surreal Story” Stan Lauryssens,
Thomas Dunne Books, 2008

22 października, 2008

Sztuka na 33 i 1/3 obrotów - Ballady i Romanse

Była galeria, świetlica a teraz…wytwórnia płytowa Raster. Michał i Łukasz w roli promotorów muzyki alternatywnej. W ostatnim dniu października premierę będzie miała płyta zespołu Ballady i Romanse a jej wydawcą będzie Raster.

„Ballady i Romanse" to tytuł płyty zespołu Ballady i Romanse, którego powstanie jest pokłosiem nagrania przez siostry Barbarę i Zuzannę Wrońskie piosenki do wiersza Władysława Broniewskiego "Ballady i Romanse", w którym poeta ten odwoływał się do wierszy Adama Mickiewicza zatytułowanych "Ballady i Romanse". Tamto nagranie powstało trzy lata temu w ramach projektu galerii Raster "Broniewski".

Okładka do płyty powstała na podstawie akwareli Tomka Kowalskiego. To już druga płyta, po projekcie „So Quiet” gdzie wykorzystana jest praca Kowalskiego.

21 października, 2008

Słaba sprzedaż na targach Frieze, kolekcjonerzy szukali okazji

Zdecydowanie twórcy londyńskich targów Frieze Art Fair mieli pecha. Te trzecie co do ważności (po Art Basel i Art Basel Miami Beach) targi sztuki najnowszej odbywały się w momencie, kiedy wiele osób dotąd kupujących sztukę liczyło poniesione w wyniku kryzysu finansowego straty i nie w głowie były im zakupy sztuki. Dlatego na targach Frieze nie było pospiesznego biegania do stoisk, by zarezerwować prace. Ba, większość zakupów do tej pory miała miejsce w pierwszym dniu, a często i godzinie targów. Teraz niektórzy, jak na przykład Roman Abramowicz, wracali trzeciego dnia i dopiero po zastanowieniu kupowali prace.
Generalnie sprzedawało się mniej i prace tańsze. „Zamiast kupować pięciu prac, rezerwuję pięć prac i potem wybieram jedną” – powiedział jeden z kolekcjonerów reporterowi agencji Bloomberg. Trudno się dziwić rezerwie kolekcjonerów, zwłaszcza tych, którzy od dawna narzekali, że prace są za drogie. Też cytat z Bloomberga – londyńskiego doradcy funduszy hedżingowych i funduszu sztuki, Amira Shariata: „Za niektóre dzieła sztuki można kupić dobrze prosperujące spółki”. Zwłaszcza dziś, po tak duże przecenie.
Bo na razie przeceny na rynku sztuki najnowszej nie ma, ale po prostu na drogie rzeczy nie ma kupców. Kolorowe, inspirowane rzeźby Takashiego Murakamiego, które do tej pory sprzedawały się bardzo szybko, teraz czekają na kupców. Ale trudno się dziwić, jeśli praca oferowana na stoisku galerii Marianne Boesky z Nowego Jorku kosztowała 1,8 miliona dolarów.
Zdecydowanie lepiej sprzedawała się młoda sztuka, która jest po prostu tańsza. I to nie tylko na targach Frieze, ale także na przykład na satelickich targach Zoo, prace kosztujące do 50 tysięcy funtów sprzedawały się bardzo dobrze.


Z polskich galerii w targach Frieze wziął udział tylko warszawski Raster, który już po raz drugi wspólnie z galeriami z Paryża, Londynu i Brukseli stworzył stoisko The Fair Gallery. Jest to kuratorowana przez niezależnego kuratora wystawa prac artystów z czterech galerii: gb agency, Hollybush Gardens, Jan Mot i Rastra. O tegorocznej wystawie "Reversibility. A Theatre of De-Creation”, w której z polskich artystów wzięli udział Rafał Bujnowski i Michał Budny można przeczytać tutaj. Częścią ekspozycji była praca Rafała Bujnowskiego - transparenty namalowane przez Rafała na użytek demonstracji, później nabite na blejtramy i przerobione na obrazy (i pokazane na wystawie Rafała w Zamku Ujazdowskim w Warszawie), a następnie ponownie zdekonstruowane do formy transparentów - i wykorzystane do spontanicznej demonstracji zaprezentowanej gościom targów.



Z prac innych polskich artystów można było zobaczyć dużą kompozycję ze ścinków kredek i papieru Piotra Uklańskiego w galerii Gagosian za 550 tysięcy dolarów. Praca nie została sprzedana. Aż trzy galerie oferowały prace Pauliny Olowskiej: (Cabinet, Metro Pictures, Daniel Bucholz) . Duży obraz Pauliny malowany według kompozycji Zofii Stryjeńskiej wyceniono w Cabinet na 42.000 funtów.



Na stoisku Johnen Galerie można było kupić niewielki obraz Wilhelma Sasnala za 33.000 euro.


Inna praca Sasnala została sprzedana przez galerię Hauser&Wirth (Zurych/Londyn) za 60 tysięcy euro. W Johnen była też dostępna rzeźba Michała Budnego.
W nowojorskiej Anton Kern Gallery była seria zdjęć dokumentujących akcję Edwarda Krasińskiego "I've Lost the End" (seria 12 zdjęć za 15 tysięcy dolarów).
- Dużą popularnością cieszył się projekt polskiej artystki Agnieszki Kurant (w tym miesiącu był z nią wywiad w „Wysokich obcasach”) zaprezentowany na Frieze Projects. W dużej klatce można było zobaczyć trzy szczekające papugi.

Polskim aneksem do targów Frieze jest znakomicie przyjęta wystawa prac Przemka Mateckiego w galerii Hollybush Gardens.
Bardzo dziękujemy Izie Jabłońskiej za informacje i zdjęcia z targów Frieze oraz wystawy przemka Mateckiego w Hollybush Gardens.

20 października, 2008

Aukcje sztuki najnowszej w Lodnynie: czy to już kryzys?

Jeśli nie wiedzieliśmy, jak będzie wyglądało zwolnienie (a może to już kryzys?) na rynku sztuki najnowszej, to już wiemy. Miały to pokazać londyńskie aukcje w trzech głównych domach aukcyjnych: Christie’s, Sotheby’s i Phillips de Pury, przeprowadzone podczas targów Frieze. I pokazały.
Mimo ostrej kampanii promocyjnej, pokazywania prac choćby w Moskwie, aukcje zakończyły się wyjątkowo słabym wynikiem, na najniższym od pięciu lat poziomie. Dość powiedzieć, że aukcje w trzech domach aukcyjnych przyniosły łącznie jedynie 59 milionów funtów (czyli 102 miliony dolarów), podczas gdy niższe widełki łącznej estymacji wynosiły 106 milionów funtów (185 milionów dolarów). Nie sprzedały się prace, o które jeszcze niedawno zabijali się kolekcjonerzy – rzeźba Takashiego Muarakamiego, obrazy Gerharda Richtera, Richarda Prince’a czy Lisy Yuskavage. Nie pomogły przyzwoite licytacje prac Francisa Bacona, Lucio Fontany czy Luciena Freuda.
„To są stare ceny” – pół żartem pół serio na temat prac Warhola mówił agencji Bloomberg jego największy dealer, Alberto Mugrabi. I zaraz dodał na poważnie, żeby być jasno zrozumianym – „Jeśli przewartościowanie (obniżenie wartości) dotyczy wszystkich sektorów gospodarki, to nie może nie dotyczyć sztuki”.
„To punkt zwrotny” – dodał londyński doradca na rynku sztuki Nicolai Frahm.
Też trzeba dodać, że trudno sobie wyobrazić gorszy moment na te aukcje. Zawirowania na rynkach finansowych przekładają się na masowe zwolnienia i dotykają coraz to nowych sektorów gospodarki. Stąd zapewnienia niektórych dealerów, że sztuka jest bezpieczną inwestycją na trudne czasy, przy tak mocno wywindowanych poziomach cen najdroższych artystów, były tylko zaklinaniem deszczu. Zdecydowanie po pięciu latach nieustannych wzrostów na rynku sztuki najnowszej, następuje teraz (przynajmniej) moment zwolnienia i urealnienia cen. Kryzysu jeszcze nie ma, ale to mówią wszyscy wyraźnie – tak wysokie ceny są nie do utrzymania.
Pokazała to choćby licytacja wielkiej grafiki „ Marilyn po Dziewięciokroć” Andy Warhola. Dolna granica estymacji wynosiła 2,2 miliona funtów (3,8 miliona dolarów). Dealer Warhola, Mugrabi, zaproponował 1,85 miliona funtów i nie chciał dać więcej. Pracę musiał kupić dom aukcyjny Christie’s, bo była to jedna z nielicznych prac z gwarantowaną ceną.
Co nie miało gwarantowanych cen, albo się nie sprzedawało, albo miało ceny zdecydowanie poniżej dolnej granicy estymacji. Nieliczne prace, jak portret Bacona pędzla innego wielkiego brytyjskiego malarza, Luciena Freuda, sprzedały się powyżej estymacji – 5,4 miliona funtów (wobec 5 milionów dolbej granicy).

Jak sprzedawała się polska sztuka? Wciąż trwają jeszcze aukcje dzienne (Contemporary Art. Day Sale – odbędą się dziś i jutro). Ale po wynikach w Phillips de Pury widać, że słabo. Nie sprzedał się żaden z trzech obrazów Wilhelma Sasnala, ani żadna z fotografii Piotra Uklańskiego. Co ciekawe, dobrze sprzedały się prace seryjne Rafała Bujnowskiego z 2003 roku („Portret Matki Whistlera” – 1 z 50 egzemplarzy oraz „Wspólnota Węgla i Stali” – 1 z 10 egzemplarzy). Prace sprzedały się zpo 4750 funtów (22 tysiące złotych) każda.
Sprzedała się również, i to za ile praca Petera Fussa „For the Laugh of God”. Jeden z pięciu egzemplarzy, sprzedawanych latem po tysiąc funtów za sztukę teraz osiągnął cenę 19.375 tysięcy funtów (ponad 90 tysięcy złotych). Ciekawe, że następna praca na aukcji w Phillips de Pury – Damiena Hirsta – nie sprzedała się.

A Peter Fuss stał się, dzięki tej sprzedaży w Phillips de Pury najdroższym artystą polskiego „street artu”.
Jutro napiszemy o nerwowej atmosferze na zakończonych w weekend targach Frieze w Londynie.

15 października, 2008

Damien Hirst i jego super-brand Science na czele listy "Art Review"

Damien Hirst odzyskał miano najbardziej wpływowej osoby na tynku sztuki według miesięcznika „Art Review”. Co prawda na pierwszym miejscu redaktorzy „Art Review” umieścili jego „fabrykę sztuki”, czyli Science, ale wiadomo, że za tym brandem stoi przecież Hirst. Brytyjski artysta był na czele listy w 2005 roku, ale później spadł z podium, a w 2006 był nawet poza pierwszą dziesiątką. Teraz na pewno pomógł mu sukces aukcji w Sotheby’s w ubiegłym miesiącu, na której sprzedano jego prace za ponad 111 milionów funtów.
Daleko, bo aż na 8. z pierwszej pozycji spadł kolekcjoner i właściciel domu aukcyjnego Christie’s Francois Pinault, ale przy obecnym, mocno chwiejnym rynku sztuki, nie jest to zaskoczeniem. Tradycyjnie drugie miejsce zajmuje wpływowy galerzysta (niektórzy nazywają go złośliwie ubergallerist) Larry Gagosian. Na trzecim miejscu jest szefowa MoMA Kathy Halbreich – pierwsza kobieta, która samodzielnie pojawiła się w „10” (wcześniej była choćby twórczyni targów Frieze Amanda Sharp, ale występowała ona w duecie w Matthew Slotoverem).
Na piątym miejscu jest wpływowy galerzysta Iwan Wirth (jego Hauser&Wirth reprezentuje m.in. Wilhelma Sasnala i Jakuba Juliana Ziółkowskiego). Oprócz Hirsta z artystów do pierwszej „10” dostał się jeszcze Jasper Johns.
W ubiegłym roku na listę „Art Review” trafił kurator berlińskiego biennale Adam Szymczyk, ale w tym roku już go nie ma. Jest za to najbogatszy Rosjanin Roman Abramowicz i jego narzeczona Dasza Żukowa (54. miejsce), ukraiński kolekcjoner Wiktor Pińczuk (67. miejsce), szejk Mohammed bin Zayed al Nahyan (30. miejsce).
Są też galerzyści z Indii i Chin – Peter Nagy (New Delhi – 95. miejsce) oraz Long March Project z Pekinu (93. Miejsce). To pokazuje zmiany, jakie zachodzą na rynku sztuki najnowszej. Na listę trafił też legendarny artysta „sztuki ulicy” - Banksy , i to od razu na 63. miejsce.
Wielcy kolekcjonerzy polskiej sztuki Mera i Don Rubellowie, znaleźli się na 38 miejscu (spadek z 24. Miejsca). Jest też inny kolekcjoner polskiej sztuki (ostatnio kupił prace Tomka Kowalskiego), berliński kolekcjoner Christian Boros (90. miejsce).
Co ciekawe, z listy w ogóle wypadły dwa wielkie banki, które sponsorowały sztukę najnowszą – szwajcarski UBS i niemiecki Deutsche Bank. Ale jak wiemy, klimat dla banków obecnie nigdzie nie jest najlepszy, nawet na liście „Art Review”.
Całą listę „100 najbardziej wpływowych osób w świecie sztuki” można obejrzeć tutaj. Lista zostanie opublikowana w listopadowym numerze „Art Review”. Dziś ten numer będzie dostępny na zamkniętej części targów Frieze w Londynie, a w normalnej dystrybucji pojawi się 16 października.

14 października, 2008

Tribute to Andrzej Wróblewski w Poznaniu

W najbliższy czwartek 16 października o godzinie 19.00 w poznańskiej Galerii Pies odbędzie się wernisaż przygotowanego przez nas projektu „Tribute to Wróblewski”. Jest to drugi, po wystawie w Galerii Program, pokaz tego projektu. Zapraszamy do obejrzenia prac czternastu artystów, którzy przyjęli nasze zaproszenie. Całość projektu jest dostępna do obejrzenia tutaj.

W trakcie wernisażu będzie można porozmawiać z nami o projekcie, otrzymać katalog z reprodukcjami prac z projektu, wziąć udział w ankiecie na temat rynku sztuki najnowszej w Polsce oraz kupić specjalną, limitowaną edycję teki z pracami artystów biorących udział w projekcie.

Pokaz w Galerii Pies potrwa do 19 października, ma charakter weekendowy. W sobotę i niedziele galeria otwarta od 16.00 do 20.00

Na zdjęciu – reprodukcja rysunku Mariusza Tarkawiana

12 października, 2008

Rarytasy Wojtka Bąkowskiego

Pozycja - 1
Tytuł: Praca do projektu Nowa Fala popierdala
Wydawca: ArtBazaar, Warszawa 2008
Nakład: 30
Opis: Praca do projektu Nowa Fala popierdala. Kazda z prac przygotowana odręcznie - napisany tekst i przyklejone zdjęcie z akwareli na kliszy filmowej. Prace róznią się kolorem tuszy i ewentualnymi korektami pisanego tekstu.

Pozycja - 2
Tytuł: Ciepły Pies
Wydawca: Galeria Miejska Arsenał Poznań
Nakład: 400
"Ciepły pies" to książka towarzysząca wystawie "Śniące ciała" (była pokazana na wystawie i jednocześnie dostępna w artkiosku Arsenału).


Pozycja - 3
Tytuł: Idziesz ze mną? Gdzie? W dupę ciemną – katalog
Wydawca: Galeria Miejska Arsenał , Galeria Leto, Warszawa 2008

Nakład: nieznany
Katalog do wystawy "Idziesz ze mną? Gdzie? W dupę ciemną"


Pozycja - 4
Tytuł: Śniące Ciała
Wydawca: Galeria Miejska Arsenał Poznań, 2008
Nakład: 350
Katalog do wystawy Wojtka Bąkowskiego, Tomka Mroza, Izy Tarasewicz i Magdy Starskiej

Pozycja - 5
Tytuł: Śniące Ciała – zaproszenie
Wydawca: Galeria Miejska Arsenał Poznań, 2008
Nakład: 600
Zaproszenie na wystawę „Śniące Ciała”. Na odwrocie reprodukcja pracy Bąkowskiego. Poznań 2008

Pozycja - 6
Tytuł: Mili i smutni
Wydawca: Medicine Crew 2007
Nakład: nieznany
Katalog do projektu „Mili i smutni”. Wiersze ilustrowane pracami min. Wojtka Bąkowskiego, Magdy Starskiej, Basi Bańdy, Jakuba Czyszczonia, Honzy Zamojskiego, Magdy Starskiej, joe83, Radka Szagi, Konrada Smoleńskiego, Kamila Studzińskiego.

Pozycja - 7
Tytuł: Wu Es Be. Wiersze i rysunki
Wydawca: Galeria Miejska Arsenał
Nakład: 400
Książeczka będąca dodatkiem do Gazety Malarzy i Poetów (numer 4/2006). Zawiera rysunki i wiersze Wojtka.

Pozycja - 8
Tytuł: Brzuch
Wydawca: Fundacja Transmisja, 2008
Nakład: nieznany
Katalog do wystawy „Brzuch”. Prace Wojtka Bąkowskiego, Piotra Bosackiego, Tomasza Mroza, Konrada Smoleńskiego, Radka Szlagi i Magdy Starskiej.


Pozycja - 9
Tytuł: The Younger than Jesus Artist Directory
Wydawca: Phaidon
Nakład: nieznany
Katalog towarzyszący wystawie Younger than Jesus. Zawiera prace wszystkich artystów zakwalifikowanych do projektu;



Pozycja - 10
Tytuł: The Younger than Jesus: The Reader
Wydawca: Phaidon
Nakład: nieznany
Katalog towarzyszący wystawie Younger than Jesus. Zawiera prace wyróznionych artystów.

Pozycja - 11
Tytuł: Notes dla Kolekcjonerów
Wydawca: Fundacja Bęc Zmiana
Nakład: 3000
Notes na 6 tygodni numer 45. W środku reprodukcja pracy Wojtka "Zaczaruje cię kwiatami" oraz notka informacyjna;

Pozycja - 12
Tytuł: Idziesz ze mną? Gdzie? W dupę ciemną – zaproszenie
Wydawca: Galeria Leto, Warszawa 2008
Nakład: nieznany
Zaproszenie na wystawę „Idziesz ze mną? Gdzie? W dupę ciemną”. Na odwrocie reprodukcja pracy Bąkowskiego. Warszawa 2008

Pozycja - 13
Tytuł: Czas Kultury
Wydawca: Stowarzyszenie Czasu Kultury 2007
Nakład: nieznany
Numer 6 z 2007 roku Czasu Kultury a w nim płyta zespołu KOT w jakim występuje Wojtek Bąkowski.

Pozycja - 14
Tytuł: Notes na 6 tygodni
Wydawca: Fundacja Bęc Zmiana
Nakład: 3000 Notes na 6 tygodni numer 31.
W środku prezentacja sztuki z Poznania min. Bąkowski, Szlaga, Starska, Czyszczoń, Zamojski, Mróz, Szwed.
Pozycja - 15
Tytuł: rysunki dla Gazety Wyborczej
Nakład: nieznany
Opis: Rysunki w sobotnim wydaniu Gazety Wyborczej.