Zdjęcia Adam Grabolus
Porady, opinie i analizy na temat rynku sztuki najnowszej w Polsce.
17 kwietnia, 2014
„Ideal austariert, organisch abstrakt” w foto relacji z Duesseldorfu
Dzięki uprzejmości Instytutu Polskiego w Duesseldorfie prezentujemy dzisiaj foto relację z wystawy prac Wernera Jerke, który posiada jedną z najwybitniejszych prywatnych kolekcji współczesnej sztuki polskiej. Prace zostały zebrane na wystawie „Ideal austariert, organisch abstrakt” i można je zobaczyć i podziwiać do 23 maja.
Zdjęcia Adam Grabolus
Zdjęcia Adam Grabolus
15 kwietnia, 2014
Zapowiedzi ArtBazaar Records – “Moby Dick Song” Krzysztofa M Bednarskiego
Majowe premiery ArtBazaar Records stają się już niemalże tradycją. W ubiegłym roku przedstawiliśmy obiekt audio Łukasza Rodziewicza pt. „Moment Demo” a w tym roku spodziewamy się tuż po majowym weekendzie otrzymać z tłoczni płytę, na którą oczekujemy już od miesięcy. Będzie to „Moby Dick Song” Krzysztofa M Bednarskiego.
Krzysztof M Bednarski w 1987 roku stworzył niezwykłą rzeźbę, „Moby Dicka" czyli „16 wycinków na nieskończoność". Praca ta będą swojego rodzaju manifestem artysty jest, jak pisze kurator ubiegłorocznej wystawy Bednarskiego w galerii atak Waldemar Baraniewski, „Poetyckim obrazem pogoni za nieosiągalnym, kosmicznym symbolem uniwersalnego porządku, rzeźbiarską i intelektualną prowokacją. "Moby Dick" jest szczególnym modelem przestrzeni, na którym artysta wielokrotnie dokonywał daleko idących przekształceń, każdorazowo kreując go od nowa. Rzeźba stała się początkiem całego, rozłożonego na lata cyklu, w którym Bednarski dokonywał transformacji motywu łodzi - lewiatana, badał wynikające z nich relacje przestrzenne i znaczeniowe.”
Nagranie audio Moby Dick Song jest kontynuacją tych badań i poszukiwań. Powstało trochę z przypadku, podczas pracy nad przygotowaniami do jednej z wystaw gdzie miały być pokazane korpusy Moby Dicka. W trakcie ustawiania prac, przenoszenia, artysta zauważył, że wydają one odgłosy przypominające…..śpiew wielorybów. Ten niezwykły przypadek (?), „grającej rzeźby”, niesamowicie współgra z całym cyklem artysty i w jakimś kolejnym wymiarze nawiązuje do samego początku projektu, odwróconej łodzi znalezionej na brzegu Wisły i tytułu zaczerpniętego z powieści amerykańskiego pisarza Hermana Melville'a.
W limitowanej edycji tego wydawnictwa, na okładkach winyla wykonanych własnoręcznie przez artystę, znajdziecie oryginalne zdjęcia Moby Dicka z dnia w którym artysta „odkrył” ciało wieloryba na praskim brzegu Wisły. Część ze zdjęć użytych do stworzenia okładki to zdjęcia (vintage) z 1987 roku, pozostałe to współczesne odbitki wykonane przez artystę w ubiegłym roku na potrzeby naszego projektu.
Krzysztof M Bednarski - "Moby Dick Song" ArtBazaar Records (ABR 013).
Krzysztof M Bednarski w 1987 roku stworzył niezwykłą rzeźbę, „Moby Dicka" czyli „16 wycinków na nieskończoność". Praca ta będą swojego rodzaju manifestem artysty jest, jak pisze kurator ubiegłorocznej wystawy Bednarskiego w galerii atak Waldemar Baraniewski, „Poetyckim obrazem pogoni za nieosiągalnym, kosmicznym symbolem uniwersalnego porządku, rzeźbiarską i intelektualną prowokacją. "Moby Dick" jest szczególnym modelem przestrzeni, na którym artysta wielokrotnie dokonywał daleko idących przekształceń, każdorazowo kreując go od nowa. Rzeźba stała się początkiem całego, rozłożonego na lata cyklu, w którym Bednarski dokonywał transformacji motywu łodzi - lewiatana, badał wynikające z nich relacje przestrzenne i znaczeniowe.”
Nagranie audio Moby Dick Song jest kontynuacją tych badań i poszukiwań. Powstało trochę z przypadku, podczas pracy nad przygotowaniami do jednej z wystaw gdzie miały być pokazane korpusy Moby Dicka. W trakcie ustawiania prac, przenoszenia, artysta zauważył, że wydają one odgłosy przypominające…..śpiew wielorybów. Ten niezwykły przypadek (?), „grającej rzeźby”, niesamowicie współgra z całym cyklem artysty i w jakimś kolejnym wymiarze nawiązuje do samego początku projektu, odwróconej łodzi znalezionej na brzegu Wisły i tytułu zaczerpniętego z powieści amerykańskiego pisarza Hermana Melville'a.
W limitowanej edycji tego wydawnictwa, na okładkach winyla wykonanych własnoręcznie przez artystę, znajdziecie oryginalne zdjęcia Moby Dicka z dnia w którym artysta „odkrył” ciało wieloryba na praskim brzegu Wisły. Część ze zdjęć użytych do stworzenia okładki to zdjęcia (vintage) z 1987 roku, pozostałe to współczesne odbitki wykonane przez artystę w ubiegłym roku na potrzeby naszego projektu.
Krzysztof M Bednarski - "Moby Dick Song" ArtBazaar Records (ABR 013).
08 kwietnia, 2014
Zakopane 1942
Dzisiejszy wpis zaczniemy od polecenia nowej inicjatywy w
sieci Polish Photobook (http://polishphotobook.tumblr.com)
gdzie Łukasz Gorczyca z Adamem Mazurem prezentują polskie albumy fotograficzne
(fotobooki). Albumu, z którego zdjęcia możecie zobaczyć w dzisiejszym wpisie
nie znajdziecie jednak wśród prezentowanych tam publikacji gdyż został on „wydany”
tylko w jednym egzemplarzu jako, dziś byśmy to określili, selfpublishing przez
niemieckiego żołnierza „wizytującego” Zakopane w 1942 roku.
Wszystkie zdjęcia zostały umieszczone w albumie z drewnianymi okładkami wyrzeźbionymi, jak można przypuszczać, przez polskiego lokalnego artystę i podpisane Zakopane 1942. Część ze zdjęć użytych zostało jako kartki pocztowe tak więc dość precyzyjnie można określić datę powstania zdjęć na 1942 rok. Większość ze zdjęć to zdjęcia Zakopanego i okolic, bardzo mało jest zdjęć osobistych, tak więc wydaje się że głównym motywem postania albumu był pokazanie piękna samego miejsca i tatrzańskich krajobrazów co jest dość sporą rzadkością wśród tego typu wojennej fotografii. W albumie nie znajdziemy ani jednego zdjęcia nawiązującego do wojny, ani jednego zdjęcia pokazującego militaria czy tez uzbrojenie tylko piękny, czasami monumentalny zakopiański krajobraz.
Wszystkie zdjęcia zostały umieszczone w albumie z drewnianymi okładkami wyrzeźbionymi, jak można przypuszczać, przez polskiego lokalnego artystę i podpisane Zakopane 1942. Część ze zdjęć użytych zostało jako kartki pocztowe tak więc dość precyzyjnie można określić datę powstania zdjęć na 1942 rok. Większość ze zdjęć to zdjęcia Zakopanego i okolic, bardzo mało jest zdjęć osobistych, tak więc wydaje się że głównym motywem postania albumu był pokazanie piękna samego miejsca i tatrzańskich krajobrazów co jest dość sporą rzadkością wśród tego typu wojennej fotografii. W albumie nie znajdziemy ani jednego zdjęcia nawiązującego do wojny, ani jednego zdjęcia pokazującego militaria czy tez uzbrojenie tylko piękny, czasami monumentalny zakopiański krajobraz.
Zakopane 1942, kolekcja prywatna, wszystkie zdjęcia ArtBazaar.
05 kwietnia, 2014
Polska scena muzyczna na okładkach kaset - część 10
Dochodzimy już do półmetka prezentacji oryginalnych okładek do kaset jakie w ltach 80tych i 90tych ukazywały się w drugim obiegu. Wszystkie z nich to ręcznie wykonane prace jakie potem były kserowane i jako wkładki do kaset stanowiły oprawę graficzną tych wydawnictw.
Wszystkie zdjęcia ArtBazaar, wszystkie prace technika własna, kolekcja prywatna
31 marca, 2014
Bednarski, Stryjeńska i szkoła zakopiańska na aukcji rzeźby w domu aukcyjnym Desa Unicum
W najbliższy czwartek kolejna aukcja rzeźby w domu aukcyjnym Desa Unicum i kilka ciekawych pozycji na które warto zwrócić uwagę. Pomysł stworzenia tematycznej aukcji poświęconej wyłącznie rzeźbie wydawał się ryzykowny, aczkolwiek bardzo ciekawy dla miłośników sztuki, gdyż rzeźba dość rzadko pojawia się na krajowych aukcjach sztuki współczesnej i dzięki oddzielnej aukcji tematycznej nie ginie w ofercie aukcyjnej pośród bardziej popularnego wsród kolekcjonerów malarstwa tylko ma szanse zaistnieć samodzielnie. Wyniki poprzedniej aukcji potwierdziły że była to udana inicjatywa i warto ją kontynuować.
W najbliższy czwartek licytowanych będzie kilkadziesiąt pozycji, zaciekawiło mnie klika prac o których pokrótce w dzisiejszym wpisie. Pierwsza praca to dzieło sztuki z historią czyli Kuchcik okrętowy Petera Rooversa według projektów Zofii Stryjeńskiej jaki został wykonany przed wojną na zamowienie dla polskiego transatlantyku m/s Batory Jak można przeczytać w katalogu aukcyjnym " Wystrój polskiego transatlantyku m/s „Batory”, który wypłynął ze stoczni we włoskim Trieście 21 kwietnia 1936 roku, był wynikiem świadomych założeń politycznych. W czasopiśmie As nr 26 w artykule „Architektura Transatlantyków” z 28 czerwca 1936 r. czytamy: „Armatorom polskim zależało, aby w jak najszerszych granicach w budowie i ozdobieniu okrętu zaznaczył się twórczy geniusz polski. W tym celu komisja nadzorcza wyłoniła Podkomisję artystyczną, złożoną z prof. Tadeusza Pruszkowskiego, prof. Wojciecha Jastrzębskiego, prof. Dra inż. Lesława Brukalskiego. Architekturę wewnętrzną wykonała pracownia architektoniczna pod kierunkiem Stanislawa Brukalskiego i Lecha Niemojewskiego. Tkaniny i przedmioty artystyczne wykonała firma „Ład” w Warszawie, pod kierow. Prof. Jastrzębskiego, rzeźby – prof. Wojciech Breyer, Alfons Karny, Antoni Kenar, Stanislaw Ostrowski i inni. W dziale malarskim figurują m.in. nazwiska Wacława Borowskiego, Juliana Fałata, Zofji Stryjeńskiej i Wacława Żaboklickiego. graficy polscy wystąpili niemal w komplecie. Wnętrza kabin okrętowych ozdobiono najcenniejszemi okazami naszej grafiki. Uposażenie artystyczne jest dowodem wielkiej dojrzałości współczesnych artystów polskich, mogących sprostać najbardziej wyrafinowanym wymaganiom artystycznym.”
"Zofia Stryjeńska stworzyła m.in. słynne panneau dekoracyjne w salonie oraz cykl obrazów w sali bankietowej „Batorego”. Prezentowana w katalogu rzeźba według projektu artystki jest unikatowym obiektem, który zachował się z bogatego wystroju wnętrza transatlantyku. Rzeźba przedstawiająca kuchcika okrętowego wisiała pierwotnie w recepcji „Batorego”. Była zaprojektowana specjalnie do jego narożnika."
Kolejna interesująca praca to rzeźba Krzysztofa M Bednarskiego z jego sztandarowego cyklu prac Moby Dicka. Tym razem jest to wersja "pełna" nie poddana deformacji Moby Dicka wykonana w1992 roku z polerowanego brązu. Mamy tu bardzo efektowną i niezwykle piękną bryłę kadłubu.
Na koniec warto zwrócić uwagę na dwie bardzo ciekawe prace artystów z kręgów szkoły zakopiańskiej. Autorom aukcji nie udało się ustalić nazwiska artystów, twórców tych prac co oczywiście nie przeszkadza w docenieniu ich piękna. Prace te mogą stać się ozdobą każdej kolekcji polskiej sztuki międzywojennej.
Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Desa Unicum.
21 marca, 2014
Z półki kolekcjonera „Bezcenny” Zygmunt Miłoszewski
Być może nie jestem ostatnią osobą, która nie słyszała o tej książce i jej nie czytała i jest jeszcze ktoś komu warto polecić tę książkę. Koniecznie przeczytajcie, jest to znakomita sensacja na naprawdę światowym poziomie. Świetne tempo akcji, nietuzinkowi bohaterowie, bardzo ciekawa fabuła rozgrywająca się wokół poszukiwania utraconych podczas wojny dzieł sztuki z polskich kolekcji. Trudno się oderwać od tej książki. Może kiedyś Mundin wyda tę pozycję w zmienionej szacie graficznej bo jedyny zarzut jak mam to ta okładka…
Autor: Zygmunt Miłoszewski
Wydawnictwo:W.A.B. ,
Czerwiec 2013
ISBN:978-83-7747-888-2
Liczba stron:495
Autor: Zygmunt Miłoszewski
Wydawnictwo:W.A.B. ,
Czerwiec 2013
ISBN:978-83-7747-888-2
Liczba stron:495
19 marca, 2014
Jak bezrobotna dziewczyna może sobie pozwolić na pracę Tadeusza Rolke?
-Niech pani spróbuje tego. Lepsze od langusty. A teraz domowy pasztet. Na kawałku bułki. Tak, nieźle idzie. I trochę wina. Lekkie, wytrawne i zimne.
[Łuk triumfalny, E.M.Remarque ]
Doszło więc do takiego momentu, że niespodziewanie zaczęłam krążyć po jego orbicie: w jego interesie i dla jego pożytku. Nie wiem jak do tego doszło, bo jest to oczywiście wbrew prawom fizyki, ale dzisiaj układ się zmienił: krążymy wokół siebie, bez planety dominującej, ja martwię się o jego ciśnienie, a on martwi się, że kaszlę i idzie do apteki po syrop [na kaszel suchy]. Próbuję sobie teraz przypomnieć kim był dla mnie kiedyś Tadeusz Rolke. Kiedyś, czyli zanim przytrafiła nam się taka piękna przyjaźń. Do głowy przychodzi mi Akropol, być może ze względu na jakąś zbieżność w dźwięku nazwiska i monumentu. Ale chodzi raczej o pewną niepodważalność i pewność, że sito historii takie ikony zachowa. A piszę to wszystko dlatego, że doszło do takiego momentu, w którym bez cienia profanacji, mogę powiesić zdjęcia Rolke na lodówce.
To jest wystawa o osmozie. Tylko, że w tym wypadku nie ma ona końca, nie dąży do wyrównania wartości, chodzi o ciągłe przenikanie. Tak jak w wypadku całego archiwum Tadeusza Rolke, którego nie da się podzielić na część zawodową i prywatną. I ja teraz jestem częścią jego prywatnej historii, stałam się więc częścią archiwum. Modelki na zdjęciach [o które często bezpodstawnie staję się teraz zazdrosna] nie są już dla mnie wymiarami tali i długością nóg w centymetrach. Każda z nich ma swoje imię i historię, a ja lubię bawić się w retrospekcję utrwalonej na zdjęciu sytuacji: puszczanie oka do fotografa, rozmowy z podtekstami i wino po sesji. Najbardziej lubię Jadwigę i historię o wyjeździe do Krynicy. Dla wszystkich sesja z Krynicy to zdjęcia Nikifora, a dla mnie to już na zawsze będzie Jadwiga, która obserwuje Tadeusza przy pracy i czeka niecierpliwie na koniec sesji. Gdzie wypiliście później kawę? Czy paliliście później papierosy oglądając spacerujących ludzi, którzy piją źródlaną wodę?
Wyjście do kina to dla mnie śliwki w czekoladzie. Niedziela to obiady w orientalnej knajpce w Hali Mirowskiej. Łuk triumfalny Remarque to calvados. Plac Zbawiciela to wędzony łosoś zapakowany w papier, najpiękniejszy prezent jaki dostałam od mężczyzny. Pan Tadeusz powiedział kiedyś, że lubi obdarowywać przyjaciół jedzeniem. Od czasu do czasu biegam więc po Warszawie z torbą wypchaną mielonymi, pudełkami z gulaszem czy pasztetem z łososia. Ta nasza przyjaźń bezwzględnie będzie mi się zawsze kojarzyć z otwieraniem i zamykaniem drzwi lodówki. W momencie kiedy archiwum zawodowe zlało się z archiwum prywatnym, a Akropol ustąpił miejsca kotletom mielonym, intuicja podpowiedziała mi, że wystawę zdjęć Tadeusza Rolke mogę zrobić tylko na drzwiach lodówki.
PS. Galeria Jak bezrobotna dziewczyna może sobie pozwolić na pracę sławnego artysty? powstała spontanicznie. Zainaugurowała ją wystawa Jak bezrobotna dziewczyna może sobie pozwolić na pracę Adama Rzepeckiego? Integralną częścią każdej wystawy jest tekst. Galeria istnieje w przestrzeni prywatnego mieszkania, w którym aktualnie wynajmuję. Wszystkie zdjęcia na obecnej wystawie to wglądówki,które zostały przygotowane w czasie pracy nad wystawą Studio Rolke w krakowskim MOCAKu [kuratorem wystawy był Witek Orski / wystawa trwała od 17.05. do 16.06.2013].
Łuk triumfalny to ulubiona książka Tadeusza Rolke.
Katarzyna Nalezińska
15 marca, 2014
„Ideal austariert, organisch abstrakt” w galerii Instytutu Polskiego w Düsseldorfie
Rok 1917 wyznacza klarowną cezurę
w dziejach polskiej sztuki. Jest to rok, w którym polska sztuka poddała się rytmom
tych samych przeobrażeń, jakie zrewolucjonizowały parę lat wcześniej malarstwo
francuskie, niemieckie, włoskie i rosyjskie. W 1917 narodziło się w Polsce nowe
spojrzenie na sztukę i jej rolę w społeczeństwie. Obszar sztuki przestał się jawić
wyłącznie jako sfera trwania narodowej tradycji; zaczął być postrzegany jako
pole eksperymentów otwierające szerokie możliwości nowego pojmowania
artystycznej formy i stylu, jako dziedzina, w której rodzi się nowy stosunek do
natury i otaczającej rzeczywistości społecznej.*
Wystawa „Ideal austariert,
organisch abstrakt” w galerii Instytutu Polskiego w Düsseldorfie na niewielkiej
przestrzeni inicjuje spotkanie sztuki polskiego konstruktywizmu, która
zachwyca, idealnie zrównoważonymi, geometrycznymi kompozycjami, podporządkowanymi
założeniom o autonomizacji płaszczyzny płótna i umowności przestrzeni
malarskiej, ze sztuką bardzo intymną, żyjącą własnym życiem - rozumianą jako wyraz
świata wewnętrznego artysty - organiczną abstrakcją. Oba te awangardowe nurty mieszczą
się w obszarze tzw sztuk eksperymentujących, a ich kluczową ideą artystyczną
jest budowa abstrakcyjnego dzieła sztuki oparta na uniwersalnych prawach, które
trzeba odkryć a drodze eksperymentu i analizy. Oba kontynuowane były i miały
swych kontynuatorów w polskiej sztuce lat powojennych, co też odzwierciedla
wystawa w Instytucie, powstała w oparciu o niezwykłą kolekcję polskiej sztuki
współczesnej dr. Wernera Jerke.
Na wystawie zobaczymy prace artystów: Henryka Berlewiego, Marii
Jeremy, Karola Hillera, Edwarda Krasińskiego, Romana Opałki, Mareka
Piaseckiego, Henryka Stażewskiego, Władysława Strzemińskiego, Aliny Szapocznikow,
Salomona Szczekacza, Wacława Karola Szpakowskiego, Zdzisława Stanka, Andrzeja
Wróblewskiego, Teresy Żarnowerówny.
wernisaż: sobota, 5.04.2014, g.
18.00 – 21.00
czas trwania: 6.04.2014 – 23.05.
2014
obraz: Samuel Szczekacz,
„Construction 4-11/III”, 1936, z kolekcji dr Wernera Jerke
• fragm. z Irena Kossowska:
Bardzo polska sprawa Geralda Howsona, 2004, www.culture.pl
23 lutego, 2014
Z półki kolekcjonera – Charles Willeford “Miami Blues”
Kilka miesięcy temu to było dla mnie duże zaskoczenie, iż Mundin obok (co jest oczywiste) książek związanych ze sztuką planuje wydawać również kryminały. Pomysł znakomity gdyż jak muszę przyznać po lekturze Miami Blues taką książkę o wiele lepiej się czyta mogąc, co jakiś czas zatrzymać wzrok na ciekawej ilustracji. Ilustracje Oli Niepsuj bardzo pasują do klimatu książki i lat 80tych, dekady kiedy rozgrywa się w Miami na Florydzie akcja książki. Nie zgadzam się zawartą na okładce informacją, że to „brutalna i pełna napięcia podróż po wielkim mieście”. Być może tak ta książka była odbierana w latach, kiedy debiutowała, ale teraz, przy dzisiejszych kryminałach (chociażby Jeffa Lindsaya autora Dextera, który również dzieje się w Miami) nie czuje się już tej brutalności i napięcia. Nie wpływa to oczywiście na odbiór ksiązki, gdyż czyta się ją znakomicie w kilka wieczorów.
Zdjęcia dzięki uprzejmości wydawnictwa Mundin.
Mamy znakomite tradycje w ilustracji prozy, fajnie że Mundin wraca do tej tradycji. To pierwsza z serii kryminałów książka z detektywem Moseleyem, kolejne będą również ilustrowane przez najmłodsze pokolenie artystów.
Zdjęcia dzięki uprzejmości wydawnictwa Mundin.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































