28 listopad, 2009
26 listopad, 2009
Salon Zimowy w Starterze
Już po raz trzeci STARTER zaprasza na Salon Zimowy. W przedświątecznej akcji sprzedaży prac wezmą udział artyści współpracujący z poznańską galerią, w szerokiej ofercie znajdą się rysunki i m.in. Agnieszki Grodzińskiej, Jakuba Czyszczonia, Daniela Szweda, fotografie Michała Grochowiaka i Kamila Strudzińskiego, obrazy Julity Paluszkiewicz i Małgorzaty Szymankiewicz. Wśród debiutów wyjątkowe „stills” z instalacji filmowej Romana Soroko pt.;”Havana” i nowoczesne (nie współczesne) malarstwo Piotra Łakomego.
Szczegóły i rezerwacje:
starter@starter.org.pl, marika.zamojska@gmail.com
Na zdjęciu: Michal Grochowiak, Untitled 4, odbitka fotograficzna, 100x100 cm, 2009, edycja 6
Posted by
Krzysztof Masiewicz
at
3:03 PM
2
comments
25 listopad, 2009
Andrzej Lachowicz laureatem tegorocznej nagrody im. Katarzyny Kobro
Już w najbliższą sobotę w Galerii Wschodniej w Łodzi uroczyste ogłoszenie i wręczenie nagrody im. Katarzyny Kobro Andrzejowi Lachowiczowi. Jest to szczególne wyróżnienie gdyż sama nagroda jest wyjątkowa – przyznawana artyście przez kapitułę artystów. Co też wyjątkowe - nominację do tej nagrody można otrzymać tylko jeden raz. W gronie artystów uhonorowanych tą nagrodą znaleźli się w poprzednich edycjach min. Jerzy Lewczyński, Krzysztof Bednarski, Krzysztof Wodniczko czy Zbigniew Rybczyński.
Andrzej Lachowicz od końca lat 60. zajmuje się fotografią, grafiką, malarstwem, rysunkiem, tworzy filmy i zapisy wideo. Jest także teoretykiem sztuki, publikując teksty będące wynikiem badań nad językiem wizualnym sztuki (głównie fotografii) i jego oddziaływaniem na odbiorcę. Do najważniejszych należą: „Perswazja wizualna i mentalna” (1972), „Raport: sztuka i samoświadomość” (1979), „Poziomy energetyczne sztuki” (1981). Poszukiwania teoretyczne znajdowały swe realizacje w pracach artysty, wpisując się w dyskurs zarówno konceptualny, jak egzystencjalny, humanistyczny.
W 1970 r. był współzałożycielem (wraz z Natalią LL i Zbigniewem Dłubakiem) wrocławskiej neoawangardowej grupy twórczej PERMAFO, do której dołączył Antoni Dzieduszycki. Nazwa PERMAFO była kontaminacją ukutego przez Lachowicza wyrażenia „permanentna fotografia”. Działająca pod tą samą nazwą galeria (do 1981r.) była miejscem prezentacji sztuki pojęciowej z zastosowaniem fotograficznego medium. Lachowicz rozwijał teorię „sztuki permanentnej” postulując rejestrowanie rzeczywistości w długich, migawkowych seriach. Chodziło mu o odzwierciedlenie w dziele ciągłości, a jednocześnie nieustającej zmienności otaczającego nas świata oraz procesu wzajemnego przenikania się różnorodnych jego obszarów. Poprzez taką rejestrację chciał „zmniejszyć deformację i błędy” w postrzeganiu rzeczywistości przez zanurzonego w niej człowieka, wynikające z „selekcji opartej na przyzwyczajeniach, konwencjach, tradycjach”.
Posted by
Krzysztof Masiewicz
at
10:10 AM
0
comments
24 listopad, 2009
Być artystą w Ameryce - wcale nie tak różowo...
Ponad połowa artystów mieszkających i tworzących w USA odczuła na własnej skórze kryzys gospodarczy i w 2009 roku zarobi mniej niż rok wcześniej. Aż dla 18 procent artystów spadek dochodów jest większy niż 50 procent - wynika z ankiety przeprowadzonej przez organizację non-profit Leveraging Investment In Creativity wspólnie z Hellicon Collaborative i Princeton Survey Research International.
Na ankietę odpowiedziało ponad 5 tysięcy artystów – pisarzy, muzyków, architektów i artystów sztuk wizualnych, tworzących w USA. Niektóre ustalenia ankiety pokazują, że osiągające w tysiącach dolarów wyniki aukcyjne najbardziej popularnych artystów, to raczej wyjątek od reguły. Artyści w USA (a jest ich według biura zatrudnienia ponad 2 miliony) w większości klepią biedę. Ponad jedna trzecia z nich nie ma wystarczającego ubezpieczenia zdrowotnego. Tylko 6 procent z nich zarabia więcej niż 80 tysięcy dolarów, a nie zapominajmy, że większość artystów ma wyższe wykształcenie.
Generalnie lepiej w kryzysie radzą sobie muzycy i architekci, a malarze (czy generalnie artyści wizualni) i pisarze już znacznie gorzej.
By się utrzymać artyści muszą więc barć dodatkowe prace, które często stają się ich podstawowym źródłem dochodów. Według ankiety ponad 40 procent artystów w 2008 roku z działalności artystycznej uzyskało 20 procent lub mniej swoich dochodów.
Ale ci najlepsi nadal zarabiają sporo – większość z tych, którzy deklarują dochody powyżej 80 tysięcy dolarów utrzymuje się właśnie ze sprzedaży swoich prac, a nie z pracy dodatkowej. W mniejszym stopniu dotyczy to jednak artystów sztuk wizualnych, a bardziej muzyków i architektów.
Więcej informacji na temat wyników amerykańskich badań można znaleźć w tekście w New York Timesie.
Posted by
Piotr Bazylko
at
1:58 PM
1 comments
23 listopad, 2009
Iza Tarasewicz- penerskie umiłowanie brzydoty
Kilka tygodni temu ogłosiliśmy „konkurs” na tekst na temat Penerstwa. To był tylko pretekst, cel prawdziwy to poszukiwanie nowych osób, nowych talentów, które poszerzyłyby krąg ludzi piszących o sztuce najnowszej. Zależało nam na tekstach pisanych w prosty i zrozumiały sposób, na nowe, odmienne spojrzenie na znane nam zagadnienia i zjawiska.
Nie mieliśmy problemu z wyłonieniem najlepszego tekstu, co więcej najlepszy z przesłanych nam tekstów jest też bardzo dobrym opracowaniem poświęconym Izie Tarasewicz. Gratulujemy autorce Monice Olszewskiej. Mamy nadzieję, że Monika będzie częstym gościem na łamach ArtBazaar. Poniżej tekst Moniki pt. „Iza Tarasewicz- penerskie umiłowanie brzydoty”."Penerstwo jest słowem dość intrygującym. Nieurodzona w Poznaniu nie mam szans na pełne zrozumienie jego znaczenia, ale słowniki wielkopolskiego slangu i poznańscy znajomi powoli rozjaśniają mroki mojej niewiedzy. Margines społeczny, żul, degenerat, menel. Już samo brzmienie tego słowa jest odrobinę brudnawe, wyczuwam w nim elementy grungowej dekadencji, wrażliwości i negacji rzeczywistości wyrażającej się w niedbalstwie i, krótko mówiąc, afirmacji syfu.
Tę specyficzną niechlujność łatwo można odnaleźć w pracach grupy absolwentów poznańskiej ASP, którzy inspirując się miejską kulturą nazwali się Penerstwem. To jedna z nielicznych cech, która ich łączy, bo każdy z członków tej różnorodnej grupy zajmuje się zupełnie czymś innym, tworzy w innej materii. Najbardziej znany Wojtek Bąkowski (do sławy przyczyniły się ostatnie wygrane Spojrzenia) i Piotr Bosacki robią filmy animowane, zajmują się rysunkiem i współtworzą Grupę KOT eksperymentującą z muzyką elektroniczną i rapem. Radek Szlaga maluje kpiąco i żartobliwie, Magda Starska bazgrze surrealistycznie. Tomasz Mróz jest najbardziej znany ze zdeformowanych groteskowych, prawdziwie mięsnych rzeźb ciał. Konrad Smoleński porusza się w obrębie sztuki wideo, performance i instalacji. A Iza Tarasewicz rzeźbi w najprzeróżniejszych materiałach. Jak w jednym z wywiadów o Penerstwie mówi ta ostatnia artystka: To grupa ludzi, którzy najzwyczajniej w świecie bardzo się lubią! Więc choć od co najmniej stu lat bardzo lubimy stłaczać artystów w grupy, składy i konteksty to Penerzy nie dają się określić jako spójna formacja.
Już jej pierwsza wystawa ujawniła zainteresowanie nietypowymi materiałami. Na Hand Made oprócz obrazów, fotografii, kilku maskotek składały się również: rzeźba martwego wilka wykonana z wędzonego mięsa oraz rysunek wykonany tłuszczem na ścianie. Na kolejnej wystawie zatytułowanej Głowizna głównym obiektem była olbrzymia postać kobieca wykonana ze smalcu nazwana Dirty Bomb. W Galerii Arsenał można było zobaczyć też znak nieskończoności ułożony z jelit wieprzowych oraz Rany, czyli obiekty również wykonane z mięsa wieprzowego, które trochę przypominały muszle, trochę waginy. Wśród prac artystki wyróżnia się też wystawa Żywicielka – moim zdaniem jej najciekawsze jak dotąd działanie. Poznańska galeria Starter została zaaranżowana w ten sposób, aby odtwarzała przestrzeń domową, a w zasadzie jej część pomiędzy kuchnią, a łazienką. Znów znajdowało się tam kilka mięsnych obiektów: rzeźba o kształcie podłużnego przekroju świni wypełniona gnijącymi owocami, świńska skóra na wieszaku oraz ciemna kula ulepiona z odpadów jedzenia. We wszystkich realizacjach powtarzają się zatem te same motywy: mięso, pokarm lub jego odpadki, tłuszcz, w innych pracach również masa solna, czy ciasto drożdżowe. Są to materiały, które z jednej strony kojarzą się z tym, co matczyne, domowe, z jedzeniem, a więc tym, co daje życie. Z drugiej strony rzeźby z mięsa są nietrwałe, rozkładają się, owoce gniją, a odpadki to to, co odrzucone, śmietnik, śmierć. Ten dziwny dualizm widać we wszystkich pracach Izy Tarasewicz, choć w każdej z nich inaczej rozkładają się akcenty.
Dirty Bomb to – jak napisała sama artystka – praca o niedostatku w nadmiarze, o nadmiarze w niedostatku. Mamy groteskowo wielką, tłustą postać kobiecą, większą i bardziej tłustą niż archetypiczna kobieta-matka, wszelkie symbole płodności. Jednocześnie zrobiona z taniego materiału, biała postać ze smalcu jest prosta, surowa, wręcz ascetyczna. Nasycenie i głód to tutaj dwie strony tego samego medalu, bo pragnienia tak naprawdę nie da się nigdy zaspokoić, głód odnawia się bez przerwy. Dirty Bomb stanowi także opozycję między tym, co wzbudza wstręt, jest obrzydliwe (olbrzymie, grube ciało), a tym, co piękne. Owa gra pomiędzy tym, co wstrętne, a tym, co estetyczne jest centralnym punktem w całej twórczości Tarasewicz. Być może najbardziej ujawnia się ona we wspomnianych już Ranach. Mięsne rzeźby wywołują obrzydzenie, a zarazem są niesamowicie pociągające, wysmakowane i po prostu piękne.

Ta binarna opozycja wstrętne/estetyczne jest również osią, wokół której zbudowana jest wystawa Żywicielka. Gnijące owoce w „paterze” z ciała świni są obrzydliwe, resztki jedzenia to śmierdzące odpadki, których jak najszybciej chcemy się pozbyć i o nich zapomnieć. Ale obie te rzeczy zostały przez Izę Tarasewicz przemienione w obiekty estetyczne, na które chętnie patrzymy. Nie chodzi tylko o sam akt wstawienia ich do galerii, artystyczny gest uczynienia z odpadków dzieła sztuki niczym z duchampowskiego pisuaru, ale o fakt, że one naprawdę mogą się podobać i być oceniane za pomocą tradycyjnej nauki o pięknie. Artystka oswaja tutaj to, co zwykle jest wykluczone, warte jedynie wyrzucenia na śmietnik i uznane za niegodne jakiejkolwiek egzystencji. A na pewno nie tej, która jest przypisana dziełu sztuki.

W najbliższym czasie planujemy publikację pozostałych wyróżnionych prac. Dziękujemy wszystkim osobom, które przysłały nam swoje teksty.
Na zdjęciach odpowiednio:
Zdjęcia (1-4) fragmenty projektu „Dzieci i zwierzęta” CSW Zamek Ujazdowski;
Zdjęcie 5 – „Znak nieskończoności” – Arsenał Białystok
Zdjęcie 6 – fragment projektu Żywicielka, Galeria Starter Poznań (zdj. Honza Zamojski);
Zdjęcie 7-8 - fragment projektu Żywicielka (książka), Galeria Starter Poznań (zdj. Honza Zamojski);
Posted by
Krzysztof Masiewicz
at
8:44 AM
1 comments
19 listopad, 2009
Z półki kolekcjonera: "Sztuka jako rozmowa o przeszłości"
Fundacja Batorego wydała właśnie rozprowadzaną za darmo książkę "Sztuka jako rozmowa o przeszłości". Jest ona poświęcona obecności historii w debacie publicznej, sposobowi, w jaki mówią o przeszłości politycy, publicyści i intelektualiści, a także temu, jak przedstawiają ją artyści. Jest próbą pokazania w teatrze, filmie i sztukach plastycznych utworów krytycznie opisujących polską historię i pamięć.
Wskazuje na podobieństwa i różnice między traktowaniem historii przez twórców a sposobem, w jaki przeszłość jest obecna w głównym nurcie debaty publicznej.
W książce znalazł się zapis dyskusji z udziałem między innymi Marka Beylina, Agnieszki Holland, Aleksandra Smolara, Adama Szymczyka i Krzysztofa Warlikowskiego. Są też w niej teksty poświęcone twórczości izraelskiej artystki Yael Bartny, a także polskich artystów Wilhelma Sasnala i Artura Żmijewskiego.
Tak, jak już pisaliśmy, książkę można dostać za darmo. Trzeba jedynie wysłać mejla z adresem do Fundacji Batorego debaty@batory.org.pl
Jest też wersja elektroniczna tej książki, która dostępna jest tutaj.
Posted by
Piotr Bazylko
at
11:08 AM
2
comments
18 listopad, 2009
Aukcje w Rempeksie, Agrze i Desie Unicum - ciekawe prace Hasiora
W związku z wczorajszym postem winien jestem sprostowanie i przeprosiny. Napisałem, że aukcja w Rempeksie odbędzie się w czwartek, tymczasem jest ona już dziś, o godzinie 18.30. Dlatego też dziś kolejna porcja informacji na temat aukcji – tym razem organizowanych przez polskie domy aukcyjne.
Jak już pisałem, do końca listopada odbędą się aż trzy aukcje. Dziś w Rempeksie, w niedzielę w Agra Art, a w następny czwartek 26 listopada w Desie Unicum. Podobnie, jak w przypadku aukcji charytatywnych, więcej wcale nie znaczy lepiej. I w domach aukcyjnych oferta prac do licytacji jest słaba. Widać, że na rynku niewiele jest ciekawych prac ze sztuki współczesnej, coraz częściej domy aukcyjne posiłkują wystawiając prace powstałe całkiem niedawno, w ostatnich kilku latach.

Niewątpliwie atrakcją dzisiejszej aukcji w Rempeksie będzie sztandar Władysława Hasiora. Rzadko pojawiają się takie prace tego artysty jak wysoki na 3,5 metra „Sztandar Blaskomiotny”. Najczęściej na aukcje trafiają drobne prace w lat 90., masowo wytwarzane wtedy przez artystę. A ta praca, powstała w 1981 roku, jest wyjątkowa. Nic więc dziwnego, że jej cena wywoławcza wynosi 50 tysięcy złotych. Jeśli już jesteśmy przy Hasiorze, to przenieśmy się na aukcję Desy Unicum, bo tam z kolei będzie można kupić „kapliczkę” tego artysty zatytułowaną „Łzy Hasiora”.
Ta bardzo wczesna praca Hasiora (1962), zbudowana z drewnianego lwa, ampułek, szkła, drutu oraz figurki Buddy ma z kolei cenę wywoławczą 10 tysięcy złotych i jest to praca warta tej ceny.
W Rempeksie będzie można też kupić monotypię Aliny Szapocznikow z 1960 roku (cena wywoławcza 2400 złotych), dwie prace z tego wieku Jarosława Modzelewskiego. Szczególnie ciekawe są duże „Psy z Moskwy”, wystawione z ceną wywoławczą 40 tysięcy złotych. Będzie też akt znanego czeskiego fotografika Jana Saudka, ale jego cena jest bardzo wysoka – 25 tysięcy złotych. 
Gwiazdą niedzielnej aukcji w Agrze będzie zapewne „Magiczny flakon” Kazimierza Mikulskiego z 1987 roku. Przy okazji aukcji w Agrze zatrzymajmy się na chwilę, bo z najbliższą aukcja ten dom aukcyjny wprowadził zmiany, które mają upodobnić ja do aukcji odbywających się w zachodnich domach aukcyjnych. Otóż każda praca będzie miała estymację, w której według przewidywań domu aukcyjnego , powinna zakończyć się licytacja. A ta zaczyna się zwykle od połowy górnej granicy estymacji. Gdy jest tylko jeden chętny do licytacji pracy, do ceny gwarantowanej (zwykle poniżej dolnej granicy estymacji) licytować będzie z nim dom aukcyjny. Szczegóły nowych zasad licytacji tutaj. Również oferta Sztuki współczesnej w Agrze jest na tyle słaba, że i ten dom aukcyjny wystawił również prace powstałe w ostatnich latach, z tym że są to już znane nazwiska. Będą prace Rafała Bujnowskiego, Basi Bańdy, Marcina Maciejowskiego, Bartka Materki oraz Twożywa. 
I na koniec oferta Desy Unicum, który obok wspomnianej pracy Hasiora również wystawia prace bardzo „świeże”. Licytować będzie można na przykład prace Jarosława Modzelewskiego i Grzegorza Sztwiertni, które posłużyły do stworzenia edycji w Dominik Art Project, a także seryjną pracę z 2001 roku Rafała Bujnowskiego „Sony” z serii przedmiotów codziennego użytku. Cena tej pracy to 15 tysięcy złotych.
Serial aukcyjny rozpoczyna się dziś. Zapraszamy!
Na zdjęciach: Władysław Hasior, Sztandar Blaskomiotny, 1981; Władysław Hasior, Łzy Hasiora, 1962; Kazimierz Mikulski, Magiczny flakon, 1987; Rafał Bujnowski, Sony, 2001
Posted by
Piotr Bazylko
at
11:51 AM
0
comments
17 listopad, 2009
Końcówka roku: wyjątkowo bogata oferta aukcyjna (dziś aukcje charytatywne)
Końcówka listopada to wyjątkowy „wysyp” aukcyjny na naszym rodzimym rynku. Niestety ilość nie zawsze idzie w jakość – i dotyczy to zarówno aukcji charytatywnych, jak i tych przygotowanych przez domy aukcyjne. Ilość miejsc, w których w najbliższych dniach będzie można kupić sztukę najnowszą, jest doprawdy imponująca.
Jeszcze dziś do południa można licytować na aukcji internetowej domu Agra Art, a już w niedzielę 22 listopada aukcja sztuki współczesnej w tym domu aukcyjnym. W Rempeksie aukcja sztuki współczesnej odbędzie się już w czwartek 19 listopada. Z kolei w konkurencyjnej Desie, aukcja sztuki współczesnej będzie tydzień później, 26 listopada.
Równie napięty jest rozkład aukcji charytatywnych. Najbardziej znana charytatywna aukcja sztuki w Polsce, krakowska aukcja Wielkiego Serca odbędzie się już w tę sobotę – 21 listopada. Z kolei warszawska aukcja na rzecz kwartalnika EXIT – dzień później. Z kolei 26 listopada w Warszawie będzie aukcja charytatywna Ziarno Sztuki – Ogród Nadziei.
Właściwie na każdej z tych aukcji można dziś już licytować za pośrednictwem telefonu. Na każdej również dzięki Artinfo.pl, tak więc kolekcjonerzy nie będą mieli problemu ze zdobyciem „ukochanej pracy”. Problem raczej w tym, czy tę pracę (lub prace) znajdziemy. Bo, jak już pisałem, ilość nie zawsze idzie w parze z jakością.
Dziś skupimy się na aukcjach charytatywnych, na których, jak wiadomo, licytacje zaczynają się od 100 złotych. Organizatorzy Wielkiego Serca poszli w tym roku trochę utartym schematem i ta aukcja bardzo przypomina ofertą ubiegłoroczną. Podobny zestaw nazwisk, mało „nowych twarzy”. Oczywiście pewna „powtarzalność” artystów zawsze była cechą charakterystyczną krakowskich aukcji, ale czegoś w tej ofercie mi brakuje. A że można zdobyć prace innych artystów udowodniły dwie aukcje organizowane przez Martę Deskur (w Krakowie wiosną) i Martę Pruską (jesienią w Warszawie). Na aukcji Wielkiego Serca będzie można kupić prace m.in. Bartka Materki i Karoliny Zdunek (najwyższe ceny prac dwa lata temu), Marcina Maciejowskiego (najwyższa cena trzy lata temu) czy The Krasnals (najwyższa cena w ubiegłym roku). I wśród tych artystów spodziewałbym się tego, który osiągnie najwyższą cenę.
Oprócz młodych, tradycyjnie będą też artyści starsi i średniego pokolenia – Marek Sobczyk, Ryszard Woźniak, Magdalena Abakanowicz, Stefan Gierowski czy praca Stanisława Dróżdża, podarowana przez rodzinę artysty.
Bezbarwna z kolei w ubiegłym roku aukcja EXIT-u w tym roku nabrała trochę rumieńców. Będzie rysunek Zbigniewa Libery (już wkrótce w Zachęcie jego retrospektywa), prace Pawła Jarodzkiego, Anny Konik (finalistka „Spojrzeń”), Kamila Kuskowskiego (zwycięzca „Bielskiej Jesieni”), zdjęcia Natalii LL, Marka Piaseckiego, Sławoja Dubiela, Mikołaja Smoczyńskiego i Wojciecha Prażmowskiego. Warto się wybrać do Hotelu Holiday Inn w najbliższą niedzielę.
A w czwartek w warszawskim Muzeum Narodowym aukcja Ziarno Sztuki – Ogród Nadziei. Tu zestaw prac jest zdecydowanie najsłabszy, choć i tu można znaleźć obiekty warte zainteresowania. Jak choćby fotografie Marty Zasępy, Rafała Milacha czy Teresy Gierzyńskiej, a także obrazy Doroty Buczkowskiej i Joanny Pawlik.

Wszystkie katalogi aukcji charytatywnych można obejrzeć na stronie www.artinfo.pl. A już w czwartek o licytacjach organizowanych przez domy aukcyjne.
Na zdjęciach: Stanisław Dróżdż, Klepsydra, 1967; Zbigniew Libera, Plunge your hands In?, lata 90.; Joanna Pawlik, Bez tytułu, 2006.
Posted by
Piotr Bazylko
at
9:15 AM
0
comments
16 listopad, 2009
Ostatnie w tym roku aukcje w Nowym Jorku. Koniec kryzysu?
Tuż przed weekendem zakończyły się w Nowym Jorku ostatnie w tym roku duże aukcje sztuki najnowszej. Ich wyniki zaskoczyły pesymistów, a optymistom udowodniły, że rynek sztuki najnowszej powoli odbudowuje się po poważnych tarapatach, w jakie wpadł pod koniec ubiegłego roku. 
Szczególnie udana była wieczorna licytacja w domu aukcyjnym Christie’s, na której sprzedano bardzo rzadki obraz Andy Warhola „200 One Dolar Bills” z 1962 roku za prawie 43,8 miliona dolarów. Jeszcze dwa lata temu taka cena za tak nietypowy obraz tego artysty nie wzbudziłaby sensacji – wszak w maju 2007 roku inna praca Warhola „Green Car Crash” również z 1962 roku sprzedała się za rekordowe 71 milionów dolarów. Ale wiele od tego czasu się zmieniło i ten wynik Warhola poszedł w świat. Praca ta ostatni raz pojawiła się na aukcji w 1986 roku. Wtedy to obraz pobił rekord notowań tego artysty na aukcjach. Za 385 tysięcy dolarów kupiła go najprawdopodobniej londyńska kolekcjonerka, Pauline Karpidas. Gdzie od tego czasu znalazł się rynek sztuki najnowszej pokazuje właśnie ta „kryzysowa” cena z minionego tygodnia, którą zapłacił jeden z największych kolekcjonerów świata, Philippe Niarchos.
Wyjątkowo udana aukcja Sotheby’s przyniosła łącznie 134,4 miliona dolarów. Wcześniejsze estymacje prac wahały się w przedziale między 67,9 a 97,7 miliona dolarów. Tak więc górna granica estymacji została znacznie przekroczona, co już dawno nie zdarzyło się na aukcjach sztuki najnowszej.
Trochę gorzej poszło w konkurencyjnym domu aukcyjnym Christie’s, który zakładał sprzedaż w granicach między 61,5 a 88 milionów dolarów. Tymczasem łącznie ten dom aukcyjny należący do kolekcjonera Francois Pinaulta sprzedał prace za 74,2 miliona dolarów. Ta niższa od Sotheby’s sprzedaż została spowodowana głównie przez to, że dwie drogie prace sprzedawane przez znanego kolekcjonera Petera Branta, nie znalazły nabywców. Stało się tak z praca Jeana-Michel Basquiat’a „Brother Sausage” z 1983 roku (estymacja 9-12 milionów dolarów) i „Tunafish Disaster” Andy Warhola (estymacja 6-8 milionów dolarów). Komentatorzy podkreślali zbyt optymistyczną wycenę tych prac. „Jak się daje wysokie estymacje w dzisiejszych czasach, to często nie znajdują one nabywców” – powiedział jeden z nich.
Na szczęście dla Christie’s na aukcji były wystawione też inne prace, jak choćby obraz „Reflection (What does your soul look like)”, który po długiej i zażartej licytacji sprzedał się za 10,2 miliona dolarów (przy estymacji 4-6 milionów dolarów). To blisko rekordu cenowego tego artysty z lutego 2007 roku, który wynosi 11,3 miliona dolarów.
Dobrze również sprzedawały się prace Jeffa Koonsa wystawione przez magnata wydawniczego (i kolekcjonera) Benedykta Taschena. Bardzo wysoką cenę osiągnęła niewielka praca na papierze Roberta Rauschenberga „Untitled” z 1951 roku. Kupił ją nowojorski dealer Luhring Augustine za 938 tysięcy dolarów.
Na zakończenie kolekcjonerzy mieli jeszcze aukcje w najmniejszym domu aukcyjnym z „wielkiej trójki” – Phillips de Pury. Tam niespodziewanie najdroższą pracą było dzieło japońskiej artystki Yayoi Kusamy „Infinity Nets (T.W.A) z 2000 roku, którą kupił paryski kolekcjoner Marc Simoncini. Praca sprzedała się za 842 tysiące dolarów – tyle samo co pudełko Brillo (czyli „Brillo Soap Pad Box”) Andy Warhola. Te 842 tysiące dolarów za pudełko Brillo to siedem razy więcej niż dotychczasowy rekord cenowy tej seryjnej pracy Warhola na aukcjach (dotychczas 122 tysiące dolarów, osiągnięte w 2001 roku). Łącznie w Phillips kolekcjonerzy kupili prace za 7,1 miliona dolarów, czyli w górnych granicach estymacji (5,7-8,1 miliona dolarów).
To kolejny dowód, że powoli, acz systematycznie rynek sztuki najnowszej podnosi się z kolan, sprowadzony do tego poziomu przez szybujące w dół ceny od ubiegłej jesieni. Listopadowe aukcje pozwalają z optymizmem patrzyć w przyszłość, choć nadal sprzedają się przede wszystkim te prace, które nie mają „wyśrubowanych” estymacji. Ale to już sprzedający w większości przypadków akceptują. Teraz przed kolekcjonerami ostatnie targi w tym roku. Na początku grudnia zjadą do Miami na Art Basel Miami Beach.
Na zdjęciach: Andy Warhol, „200 One Dolar Bills”, 1962; Peter Doig, „Reflection (What does your soul look like)”,1996; Yayoi Kusama „Infinity Nets (T.W.A)”, 2000.
Posted by
Piotr Bazylko
at
10:49 AM
0
comments
15 listopad, 2009
Projekt Orbis Pictus startuje w Krakowie
Już w najbliższy piątek wernisażem wystawy Literatura, w Krakowie na ulicy Floriańskiej 22, startuje niezwykle ciekawy projekt Orbis Pictus. Projekt ten to zestaw wydarzeń, warsztatów, wystaw i wykładów poświęconych komiksowi i jego miejscem we współczesnej kulturze oraz przenikaniem się ze sztuką najnowszą oraz literaturą. Wystawa „Literatura” odwołuje się do popularnego stereotypu, nakazującego traktować komiks jako fenomen związany ściśle z kulturą druku. Przewrotny tytuł należałoby jednak potraktować jako kontrapunkt dla poszukiwań twórców, eksplorujących problematyczny „obszar graniczny", zrodzony z napięć między narracją werbalną i wizualną, Wystawę można również odczytać jako przekorne nawiązanie do działań XIX-wiecznego proto-dadaistycznego ruchu Sztuk Niezbornych, powołanego przez komiksowych rysowników i ilustratorów, pragnących wykorzystać swe doświadczenia (wyniesione z obszaru sztuki masowej) podczas kreacji artystycznego „anty-Salonu" (którego działalność okazać się miała antycypacją elitarnej sztuki awangardowej); uczestnicy projektu „Literatura” dokonują niejako inwersji „niezbornych" założeń, z poziomu galerii sztuki rewaloryzując medium uznawane powszechnie – a przynajmniej na naszym rodzimym gruncie – za synonim kultury popularnej.
Do udziału w projekcie zaproszono zarówno twórców o znacznym dorobku jak i grono
interesujących debiutantów. Swoistymi „białymi krukami” pośród prezentowanych prac jest pokaźny zbiór oryginalnych szkiców Macieja Sieńczyka oraz archiwalny, dotychczas nie wystawiany komiks Juliana Antonisza.
Wykład zorganizowany przy okazji wystawy „Literatura”, obejmuje całokształt zagadnień związanych z funkcjonowaniem komiksu w intermedialnym obiegu sztuki współczesnej, ze szczególnym uwzględnieniem perspektyw wykorzystania tego medium w realiach polskiego artworldu.
Celem, jaki stawia sobie autor prezentacji (wychodząc daleko poza wąskie kategorie „rynku branżowego”) jest również próba wpisania refleksji o komiksie w dyskurs historii (polskiej) sztuki – wbrew rozpowszechnionemu wśród przeciwników gatunku przekonaniu o jego immanentnej kiczowatości.
Punktem wyjścia do tego typu rozważań może być analiza dokonań dwóch odległych pokoleniowo „formacji”: grupy grafików skupionych w latach 70-tych wokół magazynu „Szpilki” (m.in. Sławomir Mrożek, Henryk Tomaszewski, Andrzej Czeczot, Andrzej Dudziński, Andrzej Krauze) oraz artystów wpisujących się w „rewolucję” zapoczątkowaną pod koniec lat 90-tych przez galerię „Raster” (Wilhelm Sasnal, Marcin Maciejowski, Janek Koza, Maciej Sieńczyk, Małgorzata Jabłońska, Pola Dwurnik, Agata „Endo” Nowicka, Sławomir Shuty).
Więcej informacji na : www.orbis-pictus-pl.blogspot.com
Będziemy sukcesywnie informować o kolejnych wydarzeniach
Uczestnicy:
Julian Antonisz / Maciej Chorąży / ersatz / Kaja Gliwa / Justyna Gryglewicz / Małgorzata Jabłońska / Mikołaj Moskal / Paweł Olszczyński / Agnieszka Piksa / Paulina Sadowska / Sławomir Shuty / Maciej Sieńczyk / Katarzyna Skrobiszewska / Darek Vasina / Kuba Woynarowski
Na zdjęciach prace Macieja Sieńczyka i Kuby Woynarowskiego
Posted by
Krzysztof Masiewicz
at
4:01 PM
1 comments
Dział Komiks
13 listopad, 2009
Fabryka Warasa i Topolskiego w Toruniu
Zapraszamy na relację z projektu Fabryka, jaki został przygotowany przez Mariusza Warasa (m-city) i muzyka Krzysztofa Topolskiego dla toruńskiego CSW. Mariusz jest odpowiedzialny za część wizualną projektu, Krzysztof za dźwięki towarzyszące wystawie.
Tak swój projekt wspomina Mariusz Waras - „Na początku powstał projekt formy obiektu, który miał się stać po prostu estetyczną bryłą / rzeźbą. Z pozoru przypadkowe elementy łączą się w nim w spójną całość. Wstępny szkic kształtu fabryki został przekazany architektowi. Wykonał on dokumentację techniczną, dokładnie rozrysowując poszczególne elementy i wyliczając ilość potrzebnego do konstrukcji materiału. W fabryce znajdują się dwa ruchome elementy, których mechanizmy i zasadę ich działania dokładnie zaprojektowała kolejna osoba. Dodany został dźwięk ożywiający obiekt, a także symulujący proces nieobecnej produkcji. Pojawił się też monitoring”
Na stronach CSW do zobaczenia świetny film z realizacji Fabryki.
Posted by
Krzysztof Masiewicz
at
7:11 AM
0
comments
11 listopad, 2009
Artur Żmijewski w trójce finalistów Ordoway Prize
Polski artysta multimedialny Artur Żmijewski znalazł się w trójce finalistów konkursu Ordoway Prize, ogłoszonego przez nowojorskie New Museum oraz Creative Link for the Arts. Ostateczny zwycięzca tej niezwykle prestiżowej nagrody (i również bardzo wysokiej, bo wynoszącej 100 tysięcy dolarów), zostanie ogłoszony w pierwszym kwartale 2010 roku. Obok Artura Żmijewskiego wśród finalistów znaleźli się kubańska artystka performance Tania Brugera (latem 2008 roku w Warszawie można było oglądać jej performance w ramach seminarium 1968-1989 w MSN) oraz amerykański artysta sztuk wizualnych William L. Pope.
Posted by
Piotr Bazylko
at
11:53 PM
0
comments
10 listopad, 2009
Kontrowersje wokół obrazu "Paris Bar" Martina Kippenbergera
Rekordowa sprzedaż obrazu “Paris Bar”, należącego do Charlesa Saatchiego na londyńskiej aukcji w Christies 16 października (praca sprzedała się za 2,3 miliona funtów przy estymacji 800 tysięcy-1,2 miliona funtów) spowodowała dyskusję, głównie w niemieckiej prasie, na temat jego autorstwa. I postawiła pytanie, które coraz częściej pojawia się we współczesnej sztuce: Kto jest autorem pracy? Ten, kto ją namalował? (narysował?, wyrzeźbił?, nakręcił?) Czy ten, kto ją wymyślił?
Obraz został sprzedany amerykańskiemu kolekcjonerowi jako praca Martina Kippenbergera. Obraz przedstawia wnętrze jednego z ulubionych miejsc odwiedzanych przez tego artystę w Berlinie, lokal należący kiedyś do Michaela Wuerthle. Tam też ten obraz wisiał, zanim Wuerthle nie został zmuszony do jego sprzedaży. Obraz został sprzedany Charlesowi Saatchiemu (poprzez pośrednika – berlińską galerię Volker Diehl) jako praca Martina Kippenbergera. Teraz okazało się, że autorem pracy nie jest sam Kippenberger. Jest nim Goetz Valien, który jest malarzem i rysownikiem plakatów filmowych i którego prace można kupić już za 400 euro.
Historia pracy jest taka, że Kippenbereger zamówił obraz „Paris Bar” u Valiena i zapłacił mu za wykonanie tej pracy 1000 marek Później przekazał pracę właścicielowi lokalu w zamian za darmowe drinki i jedzenie. I tak obraz wisiał w „Paris Bar” jako praca Kippenbergera. Oczywiście taka praktyka zamawiania prac u innych artystów była już stosowana wcześniej przez tego enfant terrible niemieckiej sceny artystycznej. W 1981 roku w ramach projektu „Lieber Maler, Male mir” („Drogi malarzu, namaluj mnie”) Kippenberger wynajął ulicznego malarza by namalował serię obrazów na podstawie dostarczonych przez artystę zdjęć.
Problem w tym, że wiadomo było zawsze, że obrazy z tej serii (a było ich 12, z czego cztery zostały pokazane na wielkiej retrospektywie Kippenbergera w Tate Modern w Londynie) były projektem artysty bojkotującego ówczesny establishment.
A w tym przypadku informacja o Goetzu Valienie nie pojawiła się nawet w katalogu aukcyjnym. Według Christie’s nowy nabywca zdawał sobie sprawę z działalności Kippenbergera. Zresztą dziś, w dobie „fabryk sztuki” Jeffa Koonsa, Takashiego Muarakamiego czy Damiena Hirsta, taka działalność już nie dziwi.
Na zdjęciu: Martin Kippenberger (feat. Goetz Valien), Paris Bar, 1992
Posted by
Piotr Bazylko
at
11:17 AM
2
comments
08 listopad, 2009
ArtBazaarTV - Maurycy Gomulicki - Światłotrysk
Duża szklanka różowej oranżady pojawiła się w parku Kępa Potocka jako pomnik radości, urody chwili, przyjemności życia. U nas wieczorna impresja z parku.
Posted by
Krzysztof Masiewicz
at
7:50 PM
0
comments
Dział ArtBazaarTV
07 listopad, 2009
Kamil Kuskowski zwycięzcą Bielskiej Jesieni
Kamil Kuskowski został zwycięzcą tegorocznego, 39. już biennale malarskiego Bielska Jesień – ogłosiło wczoraj wieczorem jury konkursu w BWA w Bielsku Białej. Nagrodzony on został za cykl „Antysemityzm wyparty”, który wcześniej został pokazany w warszawskiej galerii M2[mkwadrat]. Kuskowski jest związany właśnie z tą galerią oraz z poznańską galerią Piekary. Jest on również twórcą (wspólnie z Jarosławem Lubiakiem) Zony Sztuki Aktualnej w Łodzi. Pierwsza nagroda (ministra kultury) w tym konkursie malarskim wynosi 20 tysięcy złotych.
Drugą nagrodę (prezydenta Bielska-Białej) i 10 tysięcy złotych, zdobył również znany już malarz, Andrzej Cisowski, związany z warszawską galerią lokal_30. I w końcu trzecią nagrodę (firmy Lotos - 5 tysięcy złotych), zdobył Paweł Matyszewski.
Posted by
Piotr Bazylko
at
10:56 AM
2
comments
06 listopad, 2009
Wilhelm Sasnal w Hauser and Wirth - relacja VernissageTV
Udało nam się dotrzeć do relacji VernissageTV z otwarcia wystawy Wilhelma w Hauser& Wirth Zurych. Według uzyskanych informacji, większość z zaprezentowanych tam prac nawiązuje do filmu „Świniopas”, czyli pierwszego pełnometrażowego filmu artysty, którego fabuła jest adaptacją bajki Hansa Christiana Andersena. Zapraszamy.
Relacja dzięki VernissageTV.
Posted by
Krzysztof Masiewicz
at
11:03 AM
0
comments
Dział Galerie
04 listopad, 2009
Wiktor Pińczuk chce wybudować w Kijowie nowe centrum sztuki najnowszej
Wiktor Pińczuk, jeden z najbogatszych ukraińskich oligarchów, znany na całym świecie kolekcjoner sztuki najnowszej, zamierza wybudować nowe centrum sztuki w Kijowie, donosi Bloomberg. Pińczuk znalazł się na 53. miejscu listy 100 najbardziej wpływowych osób w świecie sztuki w 2009 roku, przygotowanej przez miesięcznik „Art Review”. Ten zięć byłego prezydenta Ukrainy, Leonida Kuczmy, jest znanym kolekcjonerem prac Damiena Hirsta, Jeffa Koonsa, Andreasa Gurskiego czy Petera Doiga.
Pińczuk otworzył już w Kijowie jedno centrum sztuki najnowszej „PinchukArtCentre”, które od 2006 roku odwiedziło już ponad 830 tysięcy zwiedzających. Było to pierwsze prywatne centrum Sztuki najnowszej w krajach byłego ZSRR. W kwietniu została tam otwarta największa w historii retrospektywa Damiena Hirsta.
Nowe centrum sztuki najnowszej ma być zaprojektowane w konkursie, w którym wezmą udział, jak twierdzi Pińczuk, najwybitniejsi architekci świata. Centrum w całości ma być sfinansowane przez Pińczuka, którego majątek wyceniany jest na 2,6 miliarda dolarów.
W Polsce Pińczuk znany jest z zupełnie innej sprawy. W 2007 roku Media ujawniły, że rok wcześniej finansował on fundację prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego „Amicus Europae”. Wpłacił na konto fundacji prawie milion złotych.
Posted by
Piotr Bazylko
at
1:02 PM
0
comments
03 listopad, 2009
"kolekcja. dwadzieścia lat galerii starmach" - otwarcie wystawy już w piątek
„Trudno jest oznaczyć moment, w którym przypadkowe gromadzenie przedmiotów zamienia się w proces tworzenia kolekcji, a już sama czynność kolekcjonowania zupełnie wymyka się logice” – pisze w tekście do wystawy „kolekcja. dwadzieścia lat galerii starmach” Anda Rottenberg.
Otwarcie tej niezwykłej wystawy, kandydata do jednego z wydarzeń 2009 roku w polskiej sztuce, będzie miało miejsce 6 listopada w Muzeum Narodowym w Krakowie.
Andrzeja Starmacha znają wszyscy interesujący się sztuką współczesną w Polsce. Jego galeria, jedna z pierwszych, jaka powstała w postkomunistycznej Polsce, jest jednym z najważniejszych elementów pejzażu Krakowa, ale też stałym uczestnikiem targów Art Basel, gdzie przybliża zachodnim kolekcjonerom polską sztukę najnowszą. Sprawuje on też pieczę nad Fundacją Nowosielskich. I wreszcie regularnie od lat uderza młotkiem na różnych aukcjach charytatywnych w całej Polsce. .jpg)
Kolekcja Teresy i Andrzeja Starmachów (która później przekształciła się w kolekcję Galerii Starmach) jest jednak starsza niż istniejąca od 1989 roku. Sztukę zaczęli oni kolekcjonować już w latach 70. Jak sami zaznaczają, nie ulegali modom. My możemy dodać, że raczej najwyżej je kreowali.
Wystawa w krakowskim Muzeum Narodowym po podsumować tworzenie tej kolekcji po 20 latach istnienia galerii. Kolekcji, z jednej strony będącej odbiciem działalności Galerii Starmach, a z drugiej strony jednak wychodzącej zdecydowanie poza to, co pokazywano w pomieszczeniach tej galerii. 
Wystawa będzie zbudowana wokół prac powstałych w latach 50., 60., 70., 80. i 90., i poza pewnymi wyjątkami, będzie prezentowana chronologicznie. A nazwiska? Pewne nasuwają się same: Tadeusz Kantor, Tadeusz Brzozowski, Maria Jarema, Marian Warzecha, Jerzy Nowosielski, Koji Kamoji, Andrzej Wróblewski. Ale również Stanisław Dróżdż, Edward Krasiński, Mirosław Bałka, Grzegorz Sztwiertnia, Marta Deskur czy Marzena Nowak.
Jak zaznacza Anda Rottenberg, Polska nie miała w historii szczęścia do wybitnych kolekcji. Po 1989 roku trochę się to zmieniło, ale też trzeba uczciwie przyznać, że publiczne pokazy kolekcji Grażyny Kulczyk, Krzysztofa Musiała czy Dariusza Bieńkowskiego, to trochę mało na liczący 38 milionów mieszkańców europejski kraj. Miejmy nadzieję, że po pokazie kolekcji Galerii Starmach przyjdzie czas na następne. A na razie cieszmy się tą możliwością obcowania z historią polskiej sztuki współczesnej.
Na zdjęciach: Julita Wójcik, Karmnik, 2003;Tadeusz Kantor, Wszystko wisi na włosku, 1973;
Koji Kamoji, Wieczór – łódki z trzciny, 2006; Edward Krasiński, Maszynka do mięsa, 1969;
Andrzej Wróblewski, Niebo nad górami (na odwrocie: Tramwaj), 1948.
Posted by
Piotr Bazylko
at
2:34 PM
0
comments
Dział Kolekcjonerzy Kolekcje
01 listopad, 2009
Irek Zjeżdżałka – Rarytasy
Dzisiejsze święto i publikacja obszernego albumu poświęconego Erykowi jest przyczyną tego postu. Publikacja to przepięknie wydany album zawierający większość z dostępnych prac Eryka. Album ma tytuł- Ireneusz Zjeżdżała - „Fotografie”. Powstał tam gdzie większość wydawnictw Eryka – w rodzinnej Wrześni, w Wydawnictwie Kropka.
Zebraliśmy wszystkie znane nam publikacje i wydawnictwa z pracami Zjeżdżałki i z tego powstała lista rarytasów. Przypomnijmy „rarytasy” to wszelkie wydawnictwa, publikacje, prace, obiekty, które nie są unikatami. Obiekty, które z czasem takimi unikatami się stają i z których można tworzyć pasjonujące kolekcje. Oto nasza lista:
Pozycja - 1
Tytuł: Tribute to Wróblewski
Wydawca: ArtBazaar
Nakład: 50 - zdjęcie, 150 - katalog do projektu
Opis: Katalog plus teczka z pracami artystów biorących udział w projekcie. Eryk wykonał zdjęcie (edycja 50 sztuk) Karoliny, dziewczynki z rodzinnego miasta. Oto co napisał na temat wykonanej pracy - „Pytał Pan o związek mojej fotografii z malarstwem Wróblewskiego... Jest on może dość banalny. Otóż w 2003 zostałem zaproszony do udziału w wystawie „Fotorealizm” w Galerii Zderzak w Krakowie i tam, na zapleczu uwagę moją zwrócił szczególnie obraz „Dwie mężatki” z 1949 roku. Jakoś w naturalny sposób wzbudziła we mnie skojarzenia z fotografią Karoliny z mojego rodzinnego miasta – pewna postawa, niepewność wyboru dalszej drogi czy obawy w stosunku do przyszłości. Teraz przy wyborze akurat tej fotografii gdzieś uaktywniło się to pierwsze skojarzenie – najwyraźniej obraz Wróblewskiego mocno utkwił mi w pamięci.Myślę też, że ta fotografia ma nieco cech wspólnych z innymi obrazami, jak choćby seria rozstrzelania – podobna neutralność tła, ustawienie pod ścianą, choć to oczywiście zbyt dalekie uproszczenie. Ma też nieco wspólnego z obrazami ukazującymi życie rodzinne – akurat Karolina żyje wraz z ośmiorgiem rodzeństwa... I chyba te prace ukazujące macierzyństwo przemawiają do mnie najsilniej. Wynika to pewnie po części z tego, że jako fotograf staram się dokumentować życie codzienne i pozornie banalną rzeczywistość.”
Pozycja - 2
Tytuł: Września na Styku
Wydawca: Muzeum Regionalne we Wrześni
Nakład: nieznany
Opis: publikacja towarzysząca wystawie Grupy Twórczej Wrześnica (Waldemar Śliwczyński, Ireneusz Zjeżdżałka)
Pozycja - 3Tytuł: Trzy razy fotografia
Wydawca: Wydawnictwo Kropka, Września
Nakład: nieznany
Opis: Katalog towarzyszący wystawie w Muzeum Regionalnym we Wrześni w 2002 roku.
Pozycja - 4Tytuł: Bez Atelier
Wydawca: Wydawnictwo Kropka, Września
Nakład: nieznany
Opis: Katalog towarzyszący wystawie w Muzeum Regionalnym we Wrześni w 2001 roku.
Pozycja - 5Tytuł: Ohne Atelier
Wydawca: Wydawnictwo Kropka, Września
Nakład: nieznany
Opis: Katalog towarzyszący wystawie w Niemczech (2002).
Pozycja - 6Tytuł: Ireneusz Zjeżdżałka - Fotografie
Wydawca: Wydawnictwo Kropka, Września
Nakład: nieznany
Opis: Najobszerniejszy i najbardziej aktualny album z pracami Zjeżdżałki. Oprócz tego teksty krytyczne i kalendarium życia artysty. Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika polskiej fotografii.

Pozycja - 7
Tytuł: Zjeżdżałka
Wydawca: Galeria Zderzak
Nakład: nieznany
Opis: Bardzo efektownie wydany album z pracami Eryka. Zawiera 63 reprodukcje jego prac (2004).

Pozycja - 8
Tytuł: Sedymentacja
Wydawca: Regionalny Ośrodek Kultury i Sztuki w Suwałkach
Nakład: nieznany
Opis: Katalog towarzyszący wystawie w Galerii Pakamera (2004).

Pozycja - 9
Tytuł: Inwentaryzacja
Wydawca: Wydawnictwo Kropka, Września
Nakład: nieznany
Opis: Katalog towarzyszący wystawie w kinie Trojka we Wrześni.

Pozycja - 10
Tytuł: Światła Fary
Wydawca: Wydawnictwo Kropka, Września
Nakład: nieznany
Opis: Album z fotografiami z kościoła farnego we Wrześni (2007).

Pozycja - 11
Tytuł: Mała Rzeczywistość
Wydawca: Ośrodek Kultury - Wieża Ciśnień
Nakład: nieznany
Opis: Katalog towarzyszący wystawie w Galerii Wieża Ciśnień (maj 2007)
Pozycja - 12Tytuł: Stan Zawieszenia
Wydawca: Centrum Kultury Zamek
Nakład: nieznany
Opis: Katalog towarzyszący wystawie (2005).

Pozycja - 13
Tytuł: Proces Naturalny
Wydawca: Wydawnictwo Kropka, Września
Nakład: nieznany
Opis: Katalog towarzyszący wystawie w Galerii Arsenał w Poznaniu.

Pozycja - 14
Tytuł: Miasto w centrum zainteresowania
Wydawca: nieznany
Nakład: nieznany
Opis: Folder z planem Wrześni i 11 pocztówkami Zjeżdżałki.
Pozycja - 15Tytuł: Mały atlas mojego miasta
Wydawca: Wydawnictwo Kropka, Września
Nakład: nieznany
Opis: Publikacja towarzysząca wystawie (?). Zawiera reprodukcje zdjęć Zjeżdżałki i haiku Marcina Myszkiewicza.

Pozycja - 16
Tytuł: Bez Atelier
Wydawca: Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury Poznań
Nakład: nieznany
Opis: Publikacja towarzysząca wystawie. Reprodukcje kilkunastu fotografii. Rok 2005
Posted by
Krzysztof Masiewicz
at
9:22 PM
0
comments
Dział Rarytasy
31 październik, 2009
ArtBazaarTV - W hołdzie Edwardowi Krasińskiemu
Jeszcze przez chwilę przygotowany przez nas projekt można zobaczyć na żywo w Fundacji bęc zmiana w Warszawie lub na stałe na naszych stronach internetowych. Krótka impresja z wystawy poniżej.
Posted by
Krzysztof Masiewicz
at
8:42 PM
0
comments
Dział ArtBazaarTV, Projekty ArtBazaar, Wystawy
30 październik, 2009
Wystawy Artura Żmijewskiego i Wilhelma Sasnala
Historii „Here come the Poles” ciąg dalszy. Tym razem w miejscach nieco oddalonych od Londynu. W środę miał miejsce wernisaż wystawyArtura Żmijewskiego w Museum of Modern Art w ramach cyklu „Projekt” pokazującego artystów mniej znanych amerykańskiej publiczności ( w tym samym cyklu trzy lata temu miała wystawę Monika Sosnowska). Więcej o tej wystawie, a także o recepcji polskiej sztuki w USA można przeczytać w tekście Doroty Jareckiej w dzisiejszej Gazecie Wyborczej. My dodajmy tylko, że w ramach wystawy prezentowany jest również najnowszy film Artura Żmijewskiego „Świecie 2009”, będący zapisem warsztatów rzeźbiarskich, w trakcie których ośmiu polskich artystów realizowało projekty zainspirowane słowem „robotnik" wspólnie z pracownikami zakładów metalowych w Świeciu. Pisaliśmy o tym projekcie w sierpniu.
Inna wystawa polskiego artysty w prestiżowym miejscu, której otwarcie jest już dziś, to indywidualna wystawa „Świniopas” Wilhelma Sasnala w galerii Hauser&Wirth w Zurychu (zobacz tutaj). Oprócz obrazów artysta pokaże również swój najnowszy film, półtoragodzinną, nakręconą na czarno-białej taśmie, historię opartą na motywach słynnej baśni Hansa Christiana Andersena. Film miał swoją premierę w K21 w Dusseldorfie podczas wystawy Sasnala w tym miejscu. A już pod koniec listopada otwarcie kolejnej wystawy Wilhelma Sasnala w Centro de Art Contemporaneo w Maladze.
Na zdjęciu: Wilhelm Sasnal, Ubrania, 2009, dzięki uprzejmości galerii Hauser&Wirth
Posted by
Piotr Bazylko
at
2:07 PM
1 comments
Dział Wystawy
29 październik, 2009
„Czerwony świt” – korespondencja Radka Szlagi z Detroit
Kontynuujemy nasz nowy cykl relacji z podróży, wyjazdów i stypendiów artystycznych. Po Poli Dwurnik (relacja tutaj) dziś zapraszamy na opowieść Radka Szlagi o Detroit. Proszę zarezerwować kilka minut. Naprawdę warto.
“Mam nadzieję, że to nie będzie kolejny artykuł o tym, jak okropne rzeczy się tu dzieją”- mówili do mnie znajomi i przyjaciele , kiedy dowiadywali się, że piszę tekst o ich mieście. “I tak , i nie…”, co miałem im odpowiedzieć, że to nie do końca artykuł, a katastrofa ich miasta jest w osobliwy sposób inspirująca i bardzo mi się podoba?
Gdyby zostało rozniesione w pył przez huragan, albo zalane przez olbrzymią powódź, pewnie wiedzielibyśmy znacznie więcej o jego powolnej agonii. O tragedii Detroit usłyszelibyśmy, gdyby nawiedziła je długotrwała susza, zaraza, nieznana epidemia. Gdyby przetrwało atak termojądrowy, przez 24 h na dobę pokazywano by je na CNN, choć niewiele różniłoby się od tego jak wygląda w chwili obecnej. I choć żaden spektakularny kataklizm, nie dotknął bezpośrednio Detroit, nie zmienia to faktu, że Motown – kolebka, współczesnej muzyki pop, ambitnej elektroniki i światowej motoryzacji, amerykańskie miasto-ikona, jest na kolanach i nic nie wskazuje na to, aby szybko miało się podnieść.
Dobrze, że Stevie Wonder tego nie widzi!
Podczas berlińskiego Biennale w 2008 roku, którego kuratorami byli Elena Filipovic i Adam Szewczyk, zaintrygowała mnie instalacja znajdująca się na najwyższym piętrze Kunst-Werke (Instytutu Sztuki Współczesnej). Znalazłem się w półmrocznym wnętrzu, przeszywanym przez strumienie świateł z rzutników, serie mechanicznych hałasów i nieokreślone, tajemnicze odgłosy. Architekturę tej instalacji tworzy labirynt zbudowany z prowizorycznych ścianek skrywający obiekty różnej natury, meble i zapomniane sprzęty codziennego użytku, całość dopełnia projekcja slajdów. Projekcje post-industrialnych nieużytków Detroit, niezsynchronizowane ze sobą, żyją swoim życiem w anarchiczno-niespiesznym tempie, przecinają się wzajemnie. Próbując się im przyjrzeć zasłaniam projekcje innym, którzy z kolei, zasłaniają projekcje oglądane przez jeszcze innych. Do tego świdrujące dźwięki z magnetofonów i adapterów, odgłosy wydawane przez miasto, melancholijno-futurystyczna ścieżka z filmu RoboCop z 1987r i głos autora.
Tris Vonna-Michell zbudował architektoniczny kompleks z obiektów, obrazów i dźwięków, stworzył tymczasową arenę, na której mieszają się historie, wspomnienia i wizerunki miasta Forda. Wykorzystuje rodzinne miasto swego ojca i symbol gwałtownej pobudki z amerykańskiego snu, po to, by opowiedzieć swoją osobistą historię. Jednocześnie snuje refleksje o mieście które było jedną z pereł w koronie konsumpcji i amerykańskiego stylu życia, a stało się symbolem jego upadku. Jego prace, pełne osobistych rozważań, nostalgii, realizmu i filmowej fikcji , przypomniałem sobie tutaj. Dopiero będąc w Detroit olśniła mnie trafność przesłania pracy Trisa Vonna-Michella i wtedy naprawdę pojąłem intencje artysty.
Wystawę można było obejrzeć ponownie, w nieco zmienionym kształcie w Museum of Contemporary Art Detroit, w marcu tego roku. A to świetna placówka, stosunkowo nowa, nawet jak na amerykańskie standardy, otwarta w październiku 2006 roku w dawnym salonie sprzedaży samochodów. Posiada bardzo bogaty i interesujący program. Gościła do tej pory kilkanaście dużych wystaw, kuratorowanych przez uznane “nazwiska” (m.in. Klausa Kartessa). Galeria angażuje się w wiele programów edukacyjnych, odbywają się tu projekcje filmów, odczyty i inne wydarzenia związane ze sztuką.

Do tragedii miasta przyczynił się motoryzacyjny mastodont (tzw. Wielka Czwórka-Ford, GM, Chrysler plus ich związki zawodowe, zbyt przywiązane do bajecznych przywilejów socjalnych), który nie dostrzegł rosnącej w Azji konkurencji i pozostawał głuchy na potrzeby zmieniającego się rynku, a w konsekwencji znalazł się na krawędzi bankructwa ciągnąc za sobą całe miasto, bo Detroit to samochody.

Rasizm, Coleman Young, naiwna wiara, w to że przemysłowi samochodowemu nigdy nie zabraknie benzyny oraz zabawy z zapałkami sprawiły, że niegdyś piękna i zwarta zabudowa Detroit, jest dziś urbanistycznym ekwiwalentem szczęki boksera, gdzie więcej jest szczelin i luk niż samych zębów. W latach 50-tych było czwartym pod względem liczby mieszkańców miastem w Stanach, żyło tu ok. 2 milionów osób, w tej chwili jest ok. 900 tys. Detroit wypadło z pierwszej dziesiątki i ciągle spada. Jego mieszkańców można spotkać głównie w centrach handlowych. Amerykańska konsumpcja już tyle razy była poddawana druzgoczącej krytyce, ze raczej pominę ten wątek. Wspomnę tylko o tym, ze niedobór błonnika (z warzyw głównie frytki) plus siedzący, samochodowy tryb życia powoduje uwiąd kończyn dolnych, i nadaje ciału kuriozalne kształty. W kontekście krytyki systemu i oryginalnych nawyków kulinarnych nie można pominąć postaci Michaela Moora, znanego autora zgrabnych filmów dokumentalnych. Ten dumny mieszkaniec stolicy stanu - Flint w jednym z wywiadów wyznał, że uwielbia wracać do Michigan, gdyż “…jest tutaj jednym z najszczuplejszych facetów i dobrze się tu czuje”. Jest w tym trochę kpiny, ale i sporo prawdy.

Idąc tropem strasznych, porzuconych budynków na uwagę zasługuje inicjatywa Tyree Guytona. Heidelberg Street, to miejsce, w którym Guyton się wychował i tu obserwował tragiczne zamieszki z końca lat 60-tych, po których, jak sam twierdzi, miasto nigdy w pełni się nie pozbierało, tu w końcu znajduje się Heidelberg Project. To okolica zapomniana i biedna nawet jak na Detroit. W 1986 r. Guyton, nie mogąc już znieść widoku opuszczonych sklepów, zrujnowanych domów, apatii i ogólnego rozkładu tego miejsca, wraz z kilkoma pomocnikami postanowił posprzątać opuszczone działki przy ulicy Heidelberg .
Jak postanowili, tak zrobili. Z pozostałości, śmieci, starego AGD i różnych gratów, zaczął tworzyć coś na kształt environment na olbrzymią skale, obejmującego swym zasięgiem kilka przecznic, angażując puste domy, place, drzewa, ulice i chodniki. Pod względem artystycznym nie jest to mega-przebój. Wygląda to trochę tak, jakby, cierpiący na stany lekowe i ADHD, zły brat Basquiata stworzył harmonijna fuzje osiedla domków jednorodzinnych z wysypiskiem śmieci, a na koniec przy użyciu szerokiego pędzla, gdzie tylko się da, zastosował wielobarwne polka dots- natrętnie dominujące nad krajobrazem. Niemniej z socjologicznego punktu widzenia to zjawisko bardzo ważne i interesujące. Niewielka grupka ludzi przy praktycznie zerowym budżecie, całkowicie odmieniła oblicze tego miejsca i stworzyła jedna z największych atrakcji turystycznych Detroit. Mimo, że nie jest to może Ghetto Guggenheim spotkałem tu ludzi ze Szwecji i z Japonii, którzy przyjechali specjalnie, by obejrzeć inicjatywę Guytona. Można też tu spotkać samego autora. Jest bardzo aktywny, chętnie rozmawia o projekcie, natychmiast angażuje przybyłych w np. malowanie kolorowych kropek na asfalcie i z wrodzoną gracją sprzedaje mapki Projektu po 10 dolarów za sztukę. Większość działań ma tu charakter happeningu. O ile na terenie objętym tymi działaniami czuliśmy się bezpiecznie, dobrze zdawaliśmy sobie sprawę, że dwie przecznice dalej swobodne wysiadanie z samochodu i zrobienie zdjęcia mogłoby pociągnąć za sobą straszne konsekwencje.

Miasto, swą post-apokaliptyczną scenografią od lat inspiruje i wabi do siebie również ludzi związanych z branżą filmową. Tu, jeszcze na przełomie lat 80-tych i 90-tych, powstały wszystkie części wcześniej wspomnianego RoboCopa, walczącego ze złem tego świata policjanta-androida. W ostatnich latach zjawisko to przybiera na znaczeniu, świetne “sajty”, niskie koszty i niepowtarzalna atmosfera ściągają do Detroit coraz więcej znanych nazwisk z Nowego Jorku i Hollywood. Miałem okazje wkraść się na plan kręconego tam obecnie remake’u kultowego Czerwonego Świtu z >150 mln $ budżetem. Jego reżyserem jest Dan Bradley (odpowiedzialny za takie blockbustery jak Ultimatum i Supremacja Bourne’a, różne Supermeny, Indiany Jonesy i Dni Niepodległości). Tym razem inwazji na stany dokonują nie, jak w oryginale Rosjanie, lecz Chińczycy. Dzielna grupka młodzieży stawia im jednak opór. Wszystko kończy się szczęśliwie. Sukces gwarantowany.
foto: Julka Paluszkiewicz
Posted by
Krzysztof Masiewicz
at
10:53 AM
5
comments
28 październik, 2009
6 zaproszeń
1 zaproszenie - na dzisiejszy finisaż „Alfabetu Polskiego” w BWA w Tarnowie. Dziś będzie można kupić katalog projektu „Alfabet polski 1”. Publikacja ta, według zapowiedzi wydawcy, to przewodnik po twórczości zaproszonych artystów - znajdą się w nim opisy i reprodukcje prac oraz teksty krytyków i historyków sztuki analizujące prace każdego z artystów. Wstępem do książki jest tekst Magdaleny Ujmy opisujący sztukę polską po roku 2000. Projekt graficzny: Łukasz Jastrubczak.
2 zaproszenie – pierwszy bonus do wystawy to zaproszenie na dzisiejszy koncert zespołu MASTERS OF THE UNIVERSE. Będzie to eksperymentalna muzyka elektroniczna napisana specjalnie na tę okazję. Efemeryczna formacja muzyczna Łukasza Jastrubczaka i Tomasza Kowalskiego ze wsparciem uczniów Zespołu Szkół Muzycznych w Tarnowie. BWA Tarnów. Wstęp wolny.
3 zaproszenie na jutro – tez w Tarnowie. Drugi bonus do Alfabetu czyli Malarka w Zalipiu – czyli zdjęcie z wystawy obrazu Poli Dwurnik „Malarka” i przewiezienie z Tarnowa do Zalepia. O godzinie 14.00 dokonane zostanie zawieszenie obrazu w Zagrodzie Felicji Curyłowej w Zalipiu. Efemeryczny gest przewiezienia obrazu Poli Dwurnik do Zalipia – malowanej wsi, będzie udokumentowany w formie zdjęć i zapisu wideo, które staną się śladem wydarzenia kończącego pierwszą odsłonę cyklu „Sekcja Sztuki Nowoczesnej – Alfabet polski”, będąc konceptualnym i realnym wyjściem sztuki z Galerii.
4 zaproszenie to zaproszenie na sobotę na 18 do Galerii A w Warszawie na premierę najnowszego wydawnictwa 40 000 Malarzy czyli książki Filip Sadowskiego „Surogat”
"Surogat" to eksperymentalna książka-wystawa autorstwa Filipa Sadowskiego (ur. 1983) - zamknięta w kolorowej okładce, zamiast w białych ścianach galerii. Ekspozycja - zbiór przedmiotów - sama stała się przedmiotem. "Surogat" ma swoje wymiary, wagę, zapach i kolor.
5 zaproszenie to nieustanne zaproszenie na Tribute to Krasiński do Fundacji Bęc Zmiana w Warszawie. Wczorajsze otwarcie było bardzo udane. Dużo zaskakujących i niezapowiedzianych gości. Dziękujemy za przybycie
Na koniec, 6 zaproszenie - zapraszamy jutro do ArtBazaar. Jutro korespondencja Radka Szlagi z Detroit. Będzie ciekawie,
Zapraszamy
Posted by
Krzysztof Masiewicz
at
4:28 PM
0
comments
27 październik, 2009
List otwarty do prezydenta Krakowa w sprawie konkursów na dyrektora Muzeum Sztuki Współczesnej i Bunkra Sztuki
Poniżej przedrukowujemy list otwarty do prezydenta Krakowa, Jacka Majchrowskiego, zainicjowany krakowskich artystów, Martę Deskur i Wilhelma Sasnala i podpisany wczoraj przez 199 osób ze świata sztuki z całej Polski. Powodem wystosowania tego listu były informacje, że zarówno dyrektorzy nowopowstającego Muzeum Sztuki Współczesnej, jak i Bunkra Sztuki (kadencja obecnej dyrektor upływa w 2010 roku), mają być powołani przez władze miasta z pominięciem konkursu. Celem listu ma być wprowadzenie jasnych i przejrzystych zasad mianowania szefów największych krakowskich placówek.
"Sz. P. Prof. Jacek Majchrowski,
Prezydent Miasta Krakowa
List otwarty do Prezydenta Miasta Krakowa
Kierując się troską o dobre funkcjonowanie tak ważnych dla Krakowa instytucji kultury, jak Galeria Sztuki Współczesnej „Bunkier Sztuki” oraz powstające Muzeum Sztuki Współczesnej na Zabłociu, zwracamy się z uprzejmą prośbą o przedstawienie opinii publicznej wizji i kierunku rozwoju obranego przez miasto dla tych placówek.
Postulujemy zapoznanie opinii publicznej z działaniami odnoszącymi się do obsady funkcji dyrektorskich w powstającym Muzeum i w Bunkrze, gdzie kadencja obecnego Dyrektora upływa w roku 2010.
Apelujemy o rozpisanie otwartych i rozstrzyganych przez ekspertów konkursów na stanowiska dyrektorów obu instytucji".
Posted by
Piotr Bazylko
at
9:50 AM
1 comments
26 październik, 2009
ArtBazaarTV – Schizma w Zamku Ujazdowskim
Zapraszamy na relację z długo oczekiwanej wystawy poświęconej latom 90tym w sztuce polskiej. Wystawa jak rozumiem powstała z prac znajdujących się w kolekcji Zamku i to jest trochę problem tej wystawy – lata 90te to wiele innych ciekawszych prac, kilku innych artystów – patrząc na lata 90 poprzez Schizmę możemy mieć trochę niepełne wyobrażenie o tej dekadzie.
Tak czy inaczej – warto zajrzeć i zweryfikować swoje własne wyobrażenia.
Posted by
Krzysztof Masiewicz
at
10:14 AM
2
comments
Dział ArtBazaarTV




