29 października, 2008

Aukcja w Desie Unicum - pierwszy test polskiego rynku sztuki współczesnej

Trochę zaniedbaliśmy ostatnio polski rynek aukcyjny. Ale jest okazja do nadrobienia zaległości, bo już jutro aukcja sztuki współczesnej w domu aukcyjnym DESA UNICUM. Temu domowi aukcyjnemu udało się zebrać tyle ciekawych prac, że podzielił aukcję na trzy części. W pierwszej licytować będziemy prace na papierze (głównie rysunki), w drugiej części – fotografie, a trzecia głównie poświęcona będzie malarstwu.

W każdej z tych części można znaleźć ciekawe prace. Wśród prac na papierze wyróżnia się licytowany zaraz na początku zestaw sześciu niewielkich projektów kostiumowych Marii Jaremy wykonanych w różnych technikach – są gwasze, rysunki i monotypie. Cena wywoławcza całości – 19 tysięcy złotych. Dla „grubych ryb” przeznaczona jest inna praca w technice monotypii z najciekawszego fragmentu twórczości tej artystki. Ale „Formy” z 1957 roku – wykonane oczywiście na papierze, ale naklejone na płótno mają już cenę wywoławczą 140 tysięcy złotych. Będą też prace na papierze Zbigniewa Makowskiego, Kazimierza Mikulskiego czy figuratywna praca Henryka Stażewskiego. Będzie też jedna z lepszych prac Pawła Susida „Projekt stołu dla czterech osób”, ale wywoławcza cena 9,7 tysiąca złotych jest wysoka.
Podobnie jak z sitodrukiem Twożywa – „ISTnienie”, którego cena wywoławcza wynosi 900 złotych, podczas gdy np. w Rastrze tę pracę całkiem niedawno można było kupić za 150 złotych.
Wśród zdjęć wyróżnić można ciekawe zdjęcie Jerzego Lewczyńskiego „Dyski” . Jego cena wywoławcza wynosi 2 tysiące złotych.
Z malarstwa niewątpliwie dużo emocji wzbudzała będzie licytacja bardzo dobrej pracy Edwarda Krasińskiego. Jego trójwymiarowa „Interwencja” z 1981 roku ma cenę wywoławczą 89 tysięcy złotych, ale ja zastanawiam się raczej, czy będziemy mieli nowy rekord cenowy prac tego artysty (na razie wynosi on 138 tysięcy ustanowione w ubiegłym roku w domu aukcyjnym Agra Art).
Dodajmy, że duży zespół prac tego artysty kupiło w tym roku londyńskie Tate Modern. Jedyne, co może przeszkodzić w osiągnięciu rekordu to niepewna sytuacja na rynkach finansowych, która oczywiście coraz wyraźniej przekłada się na rynek sztuki współczesnej i najnowszej. Ciekawa będzie też licytacja dużej kompozycji Henryka Stażewskiego z połowy lat 70. (cena wywoławcza 70 tysięcy złotych) i obrazu Jana Tarasina, też z lat 70. (cena wywoławcza 75 tysięcy złotych). Będą też dwa późne (z połowy lat 90. i z 2003 roku) obrazy malarzy Gruppy – Marka Sobczyka i Jarosława Modzelewskiego. Nie wróżę natomiast zbyt ciekawych licytacji, jeśli chodzi o współczesne młode malarstwo.
Jednym słowem jutro wieczorem czeka nas ciekawy wieczór (aukcja jest w siedzibie spółki przy ulicy Marszałkowskiej 34/50 w Warszawie o godzinie 19). W sumie będzie to pierwszy test, jak na polski rynek sztuki współczesnej wpłynął kryzys na rynkach finansowych.

Na zdjęciach: Maria Jarema , sześć projektów kostiumowych; Paweł Susid, Projekt stołu dla czterech osób, 1985/2001; Edward Krasiński, Interwencja, 1981.


28 października, 2008

W poszukiwaniu idealnej litery – rozmowa z Freshem

Coraz śmielej na warszawskiej scenie galeryjnej zaczyna działać galeria Start. Warto zajrzeć do Startu 7 listopada z okazji wernisażu wystawy Fresha, artysty streetartowego, tworzącego głównie w nurcie graffiti. Z okazji wystawy Adam Fuss miał okazję porozmawiać z Freshem. Poniżej zapis rozmowy.

Adam Fuss: Twoje pierwsze dzieło sztuki?

Fresh.: To była książeczka zdrowia dziecka, popisana przeze mnie w wieku 3-4 lat...postawiłem w niej swoje pierwsze tagi (śmiech)...od tamtej pory nic podobnego w mojej pracowni nie powstało (śmiech).

A.F.: Powiedz mi o tym w jaki sposób pracujesz nad rysunkami i obrazami.

Fresh.: Jest to cały czas szkicownik, kartki i nieśmiertelne litery, które od niedawna pojawiają się również na płótnach, gdzie spray zastąpiłem aerografem i markerami. Od początku mojej przygody z literami „Fresh” to przede wszystkim mocna i gruba ramka, kontur liter, który dziś coraz bardziej wspierany jest "świeżym" podejściem do klasycznych kształtów w graffiti.

A.F.: Jak pracuje się aerografem? Jakie daje możliwości?

Fresh.: Aerograf pojawił się dlatego, że mogę uzyskać nim efekty zbliżone do puszki z farbą w sprayu. Pozwala mieszać ze sobą kolory w sposób bardzo płynny, podobnie jak robi się to na ścianie. Sama praca tym narzędziem jest prosta, czysta i bardzo szybka.

A.F.: Ile czasu poświęcasz na rysunki?

Fresh.: Rysuję codziennie. W tygodniu są to głównie kilkuminutowe szkice koncepcyjne i stosy kartek z tagami, które robię w pracy...Co ciekawe większość z tych rysunków jest ostatnio dużo lepsza niż te, które dopieszczam w domu.

A.F.: Obecne prace otwierają nowy etap czy są kontynuacją wcześniejszych poszukiwań?

Fresh.: Jedno i drugie. Myślę, że każdy mój projekt to jakiś nowy etap w tym co robię, dlatego każdy jest inny. Jednocześnie w moich najnowszych pracach można dopatrzyć się także kontynuacji wcześniejszych poszukiwań.
Wiesz, cały czas poszukuję "idealnej" litery oraz sposobów łączenia ze sobą czcionek. Między innymi stąd w moich najnowszych projektach dominują poodwracane fonty i odmienny ich układ w odniesieniu do klasycznego graffiti ( gdzie poziomy układ wszystkich liter jest typowym rozwiązaniem, a sam napis jednoznacznie czytany jest od lewej do prawej).

A.F.: Od ilu lat malujesz grafitti?

Fresh.: Maluję od 1996 roku wtedy właśnie namalowałem moje pierwsze litery farbą w aerozolu.

A.F.: Jak znajdujesz tematy?

Fresh.: Nie szukam ich specjalnie. Siadając do pracy, tuż przed samym szkicem wiem, że projekt i litery będą wesołe , skomplikowane lub bardziej techniczne. Zależy to od dnia, samopoczucia, nastroju... . Pod tym kątem też dobieram kolory i wszystkie inne elementy: blok, cień, tło...., ale to i tak szkic i same fonty są dla mnie najważniejsze , na tym się skupiam najmocniej.

A.F.: Rysowanie liter wydaje się prostym zabiegiem, w szkole ćwiczyliśmy kaligrafię, codziennie posługujemy się literą pisaną . Istnieje litera idealna w formie?

Fresh.: Tak. Dla mnie jest to litera, która ma "flow". Chodzi więc przede wszystkim o jej kształt, a przy tym czysty niczym nie wymuszony ruch ręki. Interesuję się budową fontów i kaligrafią. Chciałbym kiedyś zrobić własną czcionkę na bazie tego, do czego sam doszedłem w graffiti ... to bardzo dobra szkoła liternictwa i kaligrafii.

A.F.: Ulubiony kolor?

Fresh.: Każdy, którego jest na tyle, żeby wystarczyło mi go na ramki do liter...ale od jakiegoś czasu faworytem jest czerwony i niebieski - tych dwóch kolorów ostatnio szczególnie nadużywam.(śmiech)

A.F.: Ulubiona litera?

Fresh.: Napewno R i E, bo dają dużo możliwości...Lubię też F i H za to, że są trudne. Niewiele osób potrafi je pokazać w oryginalnej formie.

A.F.: W literach ,ich charakterze mogą być zapisane emocje,uczucia,określona myśl?

Fresh.: Oczywiście, popatrz na ten projekt. Jest wesoły, bardzo kolorowy, litery są stosunkowo czytelne. Tu z kolei litery są ostre i skomplikowane, a kolory ograniczone do minimum. Każdy mój obrazek opowiada jakąś historię i przedstawia emocje, nawet jeżeli nie są one widoczne na pierwszy rzut oka.

A.F.: Ile czasu pracujesz nad jednym obrazem?

Fresh.: Przeważnie jest to kilka godzin. Najwięcej czasu poświęcam na kontury, zarówno jeżeli chodzi o projekty papierowe, jak i projekty na płótnach...litery muszą być perfekcyjne.

A.F.: Potrafisz odwrócić obraz do ściany i powrócić do pracy nad nim po kilku tygodniach lub miesiącach?

Fresh.: Nie, nie potrafię odstawić pracy na jakiś czas i póżniej do niej wrócić. Lubię od razu widzieć efekt mojej pracy. To ma też ścisły związek z tym, o czym powiedziałem w kwestii znajdowania tematu...czyli maluję, rysuję spontanicznie, szybko i trochę "na wariata". Jeżeli jednak jakiejś pracy nie udaje mi się "zamknąć" w terminie to najczęściej praca taka nigdy nie zostaje dokończona.

A.F.: Niszczysz obrazy, które się nie udały?

Fresh.: Nie niszczę swoich prac...początkowo każdy szkic, każdy projekt lądował w szufladzie, po pewnym czasie zrobiło się z tego niezłe archiwum. Dziś mam prawie wszystkie swoje szkice od 1996 roku i jest tego sporo, bo aż 3 kartony plus kilka pełnych szkicowników...jest co oglądać po tych kilku latach.

A.F.: W jaki sposób podejmujesz decyzję o skali swoich prac?

Fresh.: Pomimo tego, że maluję graffiti, gdzie głównym medium jest spraycan i ściana, większość z moich projektów powstaje na papierze. Mimo graff-korzeni nie wszystkie pomysły powstają z myślą o tym, żeby dany styl dobrze wyglądałby na ścianie. Myślę, że wynika to również z tego, że zawsze więcej rysowałem niż malowałem. Stąd też rozmiar moich prac na płótnach to formaty plus minus zbliżone wielkością do dużych szkicowników. Bardzo prawdopodobne, że moje płótna z czasem zwiększą swoje rozmiary i przekonam się do innej techniki (pędzel, wałek).

A.F.: Pracując nad serią , malujesz obrazy po kolei czy jednocześnie?

Fresh.: Jeszcze nie pracowałem nad serią...ale gdybym miał taki zamiar to wtedy obrazy napewno malowałbym po kolei.


A.F.: Jaka tradycja artystyczna ma dla Ciebie szczególną wartość?

Fresh.: W moich pracach widać komiksowe i pop'artowe akcenty, inspiracje amerykańską typografią i kaligrafiią. Lubię baseballowe logotypy, grube kontury i design amerykańskich opakowań, gdzie są błyski, 3D, cienie czyli wszystko to co pojawiało się w początkach graffiti i jest obecne w nim do dziś. W illustracji od kilku lat numerem jeden jest dla mnie Chris Gall, w graffiti imiona takie jak Rime, Gorey, Rewok, Bates...

A.F.: Właśnie, wiele twoich prac, a także całych cykli odwołuje się do świata muzyki , kreskówek, reklamy a jednak to co robisz przekracza granicę kultury Pop,jest subtelne i wyrafinowane a zarazem bardzo konkretne i mocne. Jaki jest w takim razie twój stosunek do popkultury?

Fresh.: Nigdy się nie zastanawiałem, jaki jest mój stosunek do popkultury. Napewno nie jest negatywny. Nie staram się, by moje dążenia, prace były zgodne z nurtem popkultury i nie czerpię z niej pełnymi garściami. Wybieram tylko to, co wydaje mi się w niej interesujące i absorbujące. Po prostu tworzę zgodnie z własnymi odczuciami.

A.F.: Twoje prace są bardzo zwięzłe ; mam wrażenie, że wszelka interpretacja staje się zbędna, bo rozwleka ujętą treść w niezręcznie długi wywód. A Twoje obrazy albo się "łapie", albo nie, to jest odbiór natychmiastowy.

Fresh.: Dokładnie tak jest, dlatego nie będę zbytnio się rozwodził na ten temat (śmiech).

A.F.: Słowa których używasz do twoich obrazów są zawsze po angielsku? Nie miałeś takiej pokusy, żeby namalować obrazy w języku polskim?

Fresh.: Dobre pytanie...Moje prace zawsze będą reprezentowały starą dobrą szkołę graffiti. Stąd też głównym słowem w pracach jest moje graff-imię: FRESH ONE,wzorowane na nowojorskich imionach, tagach. W języku polskim mogłoby to znaczyć Świeżak lub Świeży, a te wyrazy mają zupełnie inne znaczenie, prawda? Ponadto Fresh brzmi o wiele lepiej (śmiech). Fresh to dobre słowo, ksywka, imię dla kogoś, kto chce pokazać, że w graffiti jest jeszcze wiele do powiedzenia.

A.F.: Nad jakimi projektami pracujesz obecnie i kiedy będziemy mogli je oglądać ?

Fresh.: Obecnie pracuję nad pierwszą częścią wystawy „Marker on paper” gdzie pokażę swoje starsze i najnowsze prace na papierze. Odbędzie się ona w Warszawie w galerii Start. Zapraszam !

Dziękujemy Adamowi za rozmowę.

Galeria Start zaprasza na otwarcie wystawy

Fresh „Marker on paper” vol. 1

Otwarcie wystawy 7 listopada o godzinie 19.00

Wystawa bedzie trwala od 8 listopada do 3 grudnia 2008 codziennie w godz. 10.00-20.00

Galeria Startul.1 Sierpnia 36a ,Warszawa




27 października, 2008

Z (przyszłej) półki kolekcjonera - Art Now 3


Już wkrótce pojawi się na rynku kolejne wydawnictwo Taschena z cyklu Art Now – teraz już z numerem 3 (a pamiętajmy, że przed Art Now było jeszcze wydawnictwo Art at the Turn of Millenium”).
Artystów do edycji Art Now 3 nie wybierała już Uta Grosenick, tylko Hans Werner Hozwarth, m.in. autor książek o Jeffie Koonsie, Martinie Kippenbergerze czy Chritopherze Woolu właśnie dla wydawnictwa Taschen.
Wielkich odkryć się nie spodziewajmy, choć trzeba przyznać, że edytor włożył sporo wysiłku w pokazanie ciekawych artystów np. chińskich czy induskich. Znalazł się także Banksy, jako pierwszy artysta street artu. Są też młodzi, modni artyści, jak Andre Butzer, Kehinde Wiley, Nathalie Djuberg czy Thomas Houseago.
W Art Now 3 znalazła się aż czwórka polskich artystów – dwa razy więcej w porównaniu do poprzednich edycji. Ale są to „starzy znajomi”, którzy byli już uwzględniani w poprzednich edycjach: Paweł Althamer, Paulina Ołowska, Wilhelm Sasnal i Piotr Uklański.
Nie wiadomo jeszcze, kiedy ukaże się Art Now 3, w Amazonie jako termin dostawy książki podawany jest grudzień. Wiadomo, że Art Now 3 kosztować będzie 30 euro.
Poniżej pełna lista 132 artystek i artystów uwzględnionych w Art Now 3:
Tomma Abts, Franz Ackermann, Ai Weiwei, Doug Aitken, Haluk Akakçe, Allora & Calzadilla, Darren Almond, Pawel Althamer, David Altmejd, Hope Atherton, Banksy, Matthew Barney, Tim Berresheim, Cosima von Bonin, Monica Bonvicini, Cecily Brown, Glenn Brown, André Butzer, Cai Guo-Qiang, Maurizio Cattelan, Mat Collishaw, George Condo, Martin Creed, John Currin, Aaron Curry, Enrico David, Tacita Dean, Thomas Demand, Rineke Dijkstra, Nathalie Djurberg, Peter Doig, Marlene Dumas, Marcel Dzama, Martin Eder, Olafur Eliasson, Elmgreen & Dragset, Tracey Emin, Urs Fischer, Günther Förg, Walton Ford, Tom Friedman, Ellen Gallagher, Isa Genzken, Luis Gispert, Robert Gober, Douglas Gordon, Mark Grotjahn, Subodh Gupta, Andreas Gursky, Wade Guyton, Daniel Guzmán, Rachel Harrison, Mona Hatoum, Eberhard Havekost, Richard Hawkins, Jonathan Hernández, Arturo Herrera, Charline von Heyl, Thomas Hirschhorn, Damien Hirst, Andreas Hofer, Thomas Houseago, Huang Yong Ping, Pierre Huyghe, Mike Kelley, Terence Koh, Jeff Koons, Dr. Lakra, Ulrich Lamsfuß, Won Ju Lim, Vera Lutter, Marepe, Paul McCarthy, Josephine Meckseper, Jonathan Meese, Beatriz Milhazes, Sarah Morris, Ron Mueck, Takashi Murakami, Wangechi Mutu, Ernesto Neto, Frank Nitsche, Tim Noble & Sue Webster, Albert Oehlen, Chris Ofili, Paulina Olowska, Gabriel Orozco, Jorge Pardo, Manfred Pernice, Raymond Pettibon, Elizabeth Peyton, Richard Phillips, Richard Prince, Neo Rauch, Tobias Rehberger, Anselm Reyle, Daniel Richter, Thomas Ruff, Anri Sala, Wilhelm Sasnal, Matthias Schaufler, Thomas Scheibitz, Gregor Schneider, Raqib Shaw, Cindy Sherman, Santiago Sierra, Dash Snow, Rudolf Stingel, Thomas Struth, Mickalene Thomas, Wolfgang Tillmans, Rirkrit Tiravanija, Gert & Uwe Tobias, Fred Tomaselli, Janaina Tschäpe, Luc Tuymans, Piotr Uklański, Francesco Vezzoli, Kara Walker, Jeff Wall, Rebecca Warren, Marnie Weber, Franz West, Pae White, Kehinde Wiley, Jonas Wood, Christopher Wool, Erwin Wurm, Xu Zhen, Yang Fudong, Toby Ziegler, Thomas Zipp

24 października, 2008

Z półki kolekcjonera – „Dali & I: The Surreal Story” Stan Lauryssens

Książka ta w materiałach reklamowych zapowiadana była jako wspomnienia jednego z bardziej znanych dilerów rynku sztuki, który zarobił miliony na sprzedaży prac Salvadora Dali. Miała odkrywać tajemnicę rynku sztuki, pokazywać prawdziwe oblicze mistrza surrealizmu. Z dużymi nadziejami przystąpiłem do jej lektury i po jej przeczytaniu muszę was wszystkich ostrzec chyba nie warto.

Stan Lauryssens, człowiek który podobno zarobił miliony na sprzedaży prac Daliego to zwykły oszust. Bez skrępowania opowiada historie jak nabierał bogatych klientów sprzedając im reprodukcje prac Daliego jako prawdziwe prace mistrza, jak handlował podrabianymi odbitkami prac podpisywanymi przez jego sekretarza a nie artystę. Opowiada o ludzkiej żądzy posiadania i chęci zrobienia szybkiej fortuny na śmierci artysty. Portret samego artysty, o ile jest prawdziwy, też nie jest najciekawszy. Teraz patrząc na prace Daliego trudniej będzie mi sie skupić na samej pracy, pamiętając jakim był człowiekiem, zastanawiając się czy jest to jego praca czy jednego z licznych asystentów.

„Dali & I: The Surreal Story” Stan Lauryssens,
Thomas Dunne Books, 2008

22 października, 2008

Sztuka na 33 i 1/3 obrotów - Ballady i Romanse

Była galeria, świetlica a teraz…wytwórnia płytowa Raster. Michał i Łukasz w roli promotorów muzyki alternatywnej. W ostatnim dniu października premierę będzie miała płyta zespołu Ballady i Romanse a jej wydawcą będzie Raster.

„Ballady i Romanse" to tytuł płyty zespołu Ballady i Romanse, którego powstanie jest pokłosiem nagrania przez siostry Barbarę i Zuzannę Wrońskie piosenki do wiersza Władysława Broniewskiego "Ballady i Romanse", w którym poeta ten odwoływał się do wierszy Adama Mickiewicza zatytułowanych "Ballady i Romanse". Tamto nagranie powstało trzy lata temu w ramach projektu galerii Raster "Broniewski".

Okładka do płyty powstała na podstawie akwareli Tomka Kowalskiego. To już druga płyta, po projekcie „So Quiet” gdzie wykorzystana jest praca Kowalskiego.

21 października, 2008

Słaba sprzedaż na targach Frieze, kolekcjonerzy szukali okazji

Zdecydowanie twórcy londyńskich targów Frieze Art Fair mieli pecha. Te trzecie co do ważności (po Art Basel i Art Basel Miami Beach) targi sztuki najnowszej odbywały się w momencie, kiedy wiele osób dotąd kupujących sztukę liczyło poniesione w wyniku kryzysu finansowego straty i nie w głowie były im zakupy sztuki. Dlatego na targach Frieze nie było pospiesznego biegania do stoisk, by zarezerwować prace. Ba, większość zakupów do tej pory miała miejsce w pierwszym dniu, a często i godzinie targów. Teraz niektórzy, jak na przykład Roman Abramowicz, wracali trzeciego dnia i dopiero po zastanowieniu kupowali prace.
Generalnie sprzedawało się mniej i prace tańsze. „Zamiast kupować pięciu prac, rezerwuję pięć prac i potem wybieram jedną” – powiedział jeden z kolekcjonerów reporterowi agencji Bloomberg. Trudno się dziwić rezerwie kolekcjonerów, zwłaszcza tych, którzy od dawna narzekali, że prace są za drogie. Też cytat z Bloomberga – londyńskiego doradcy funduszy hedżingowych i funduszu sztuki, Amira Shariata: „Za niektóre dzieła sztuki można kupić dobrze prosperujące spółki”. Zwłaszcza dziś, po tak duże przecenie.
Bo na razie przeceny na rynku sztuki najnowszej nie ma, ale po prostu na drogie rzeczy nie ma kupców. Kolorowe, inspirowane rzeźby Takashiego Murakamiego, które do tej pory sprzedawały się bardzo szybko, teraz czekają na kupców. Ale trudno się dziwić, jeśli praca oferowana na stoisku galerii Marianne Boesky z Nowego Jorku kosztowała 1,8 miliona dolarów.
Zdecydowanie lepiej sprzedawała się młoda sztuka, która jest po prostu tańsza. I to nie tylko na targach Frieze, ale także na przykład na satelickich targach Zoo, prace kosztujące do 50 tysięcy funtów sprzedawały się bardzo dobrze.


Z polskich galerii w targach Frieze wziął udział tylko warszawski Raster, który już po raz drugi wspólnie z galeriami z Paryża, Londynu i Brukseli stworzył stoisko The Fair Gallery. Jest to kuratorowana przez niezależnego kuratora wystawa prac artystów z czterech galerii: gb agency, Hollybush Gardens, Jan Mot i Rastra. O tegorocznej wystawie "Reversibility. A Theatre of De-Creation”, w której z polskich artystów wzięli udział Rafał Bujnowski i Michał Budny można przeczytać tutaj. Częścią ekspozycji była praca Rafała Bujnowskiego - transparenty namalowane przez Rafała na użytek demonstracji, później nabite na blejtramy i przerobione na obrazy (i pokazane na wystawie Rafała w Zamku Ujazdowskim w Warszawie), a następnie ponownie zdekonstruowane do formy transparentów - i wykorzystane do spontanicznej demonstracji zaprezentowanej gościom targów.



Z prac innych polskich artystów można było zobaczyć dużą kompozycję ze ścinków kredek i papieru Piotra Uklańskiego w galerii Gagosian za 550 tysięcy dolarów. Praca nie została sprzedana. Aż trzy galerie oferowały prace Pauliny Olowskiej: (Cabinet, Metro Pictures, Daniel Bucholz) . Duży obraz Pauliny malowany według kompozycji Zofii Stryjeńskiej wyceniono w Cabinet na 42.000 funtów.



Na stoisku Johnen Galerie można było kupić niewielki obraz Wilhelma Sasnala za 33.000 euro.


Inna praca Sasnala została sprzedana przez galerię Hauser&Wirth (Zurych/Londyn) za 60 tysięcy euro. W Johnen była też dostępna rzeźba Michała Budnego.
W nowojorskiej Anton Kern Gallery była seria zdjęć dokumentujących akcję Edwarda Krasińskiego "I've Lost the End" (seria 12 zdjęć za 15 tysięcy dolarów).
- Dużą popularnością cieszył się projekt polskiej artystki Agnieszki Kurant (w tym miesiącu był z nią wywiad w „Wysokich obcasach”) zaprezentowany na Frieze Projects. W dużej klatce można było zobaczyć trzy szczekające papugi.

Polskim aneksem do targów Frieze jest znakomicie przyjęta wystawa prac Przemka Mateckiego w galerii Hollybush Gardens.
Bardzo dziękujemy Izie Jabłońskiej za informacje i zdjęcia z targów Frieze oraz wystawy przemka Mateckiego w Hollybush Gardens.

20 października, 2008

Aukcje sztuki najnowszej w Lodnynie: czy to już kryzys?

Jeśli nie wiedzieliśmy, jak będzie wyglądało zwolnienie (a może to już kryzys?) na rynku sztuki najnowszej, to już wiemy. Miały to pokazać londyńskie aukcje w trzech głównych domach aukcyjnych: Christie’s, Sotheby’s i Phillips de Pury, przeprowadzone podczas targów Frieze. I pokazały.
Mimo ostrej kampanii promocyjnej, pokazywania prac choćby w Moskwie, aukcje zakończyły się wyjątkowo słabym wynikiem, na najniższym od pięciu lat poziomie. Dość powiedzieć, że aukcje w trzech domach aukcyjnych przyniosły łącznie jedynie 59 milionów funtów (czyli 102 miliony dolarów), podczas gdy niższe widełki łącznej estymacji wynosiły 106 milionów funtów (185 milionów dolarów). Nie sprzedały się prace, o które jeszcze niedawno zabijali się kolekcjonerzy – rzeźba Takashiego Muarakamiego, obrazy Gerharda Richtera, Richarda Prince’a czy Lisy Yuskavage. Nie pomogły przyzwoite licytacje prac Francisa Bacona, Lucio Fontany czy Luciena Freuda.
„To są stare ceny” – pół żartem pół serio na temat prac Warhola mówił agencji Bloomberg jego największy dealer, Alberto Mugrabi. I zaraz dodał na poważnie, żeby być jasno zrozumianym – „Jeśli przewartościowanie (obniżenie wartości) dotyczy wszystkich sektorów gospodarki, to nie może nie dotyczyć sztuki”.
„To punkt zwrotny” – dodał londyński doradca na rynku sztuki Nicolai Frahm.
Też trzeba dodać, że trudno sobie wyobrazić gorszy moment na te aukcje. Zawirowania na rynkach finansowych przekładają się na masowe zwolnienia i dotykają coraz to nowych sektorów gospodarki. Stąd zapewnienia niektórych dealerów, że sztuka jest bezpieczną inwestycją na trudne czasy, przy tak mocno wywindowanych poziomach cen najdroższych artystów, były tylko zaklinaniem deszczu. Zdecydowanie po pięciu latach nieustannych wzrostów na rynku sztuki najnowszej, następuje teraz (przynajmniej) moment zwolnienia i urealnienia cen. Kryzysu jeszcze nie ma, ale to mówią wszyscy wyraźnie – tak wysokie ceny są nie do utrzymania.
Pokazała to choćby licytacja wielkiej grafiki „ Marilyn po Dziewięciokroć” Andy Warhola. Dolna granica estymacji wynosiła 2,2 miliona funtów (3,8 miliona dolarów). Dealer Warhola, Mugrabi, zaproponował 1,85 miliona funtów i nie chciał dać więcej. Pracę musiał kupić dom aukcyjny Christie’s, bo była to jedna z nielicznych prac z gwarantowaną ceną.
Co nie miało gwarantowanych cen, albo się nie sprzedawało, albo miało ceny zdecydowanie poniżej dolnej granicy estymacji. Nieliczne prace, jak portret Bacona pędzla innego wielkiego brytyjskiego malarza, Luciena Freuda, sprzedały się powyżej estymacji – 5,4 miliona funtów (wobec 5 milionów dolbej granicy).

Jak sprzedawała się polska sztuka? Wciąż trwają jeszcze aukcje dzienne (Contemporary Art. Day Sale – odbędą się dziś i jutro). Ale po wynikach w Phillips de Pury widać, że słabo. Nie sprzedał się żaden z trzech obrazów Wilhelma Sasnala, ani żadna z fotografii Piotra Uklańskiego. Co ciekawe, dobrze sprzedały się prace seryjne Rafała Bujnowskiego z 2003 roku („Portret Matki Whistlera” – 1 z 50 egzemplarzy oraz „Wspólnota Węgla i Stali” – 1 z 10 egzemplarzy). Prace sprzedały się zpo 4750 funtów (22 tysiące złotych) każda.
Sprzedała się również, i to za ile praca Petera Fussa „For the Laugh of God”. Jeden z pięciu egzemplarzy, sprzedawanych latem po tysiąc funtów za sztukę teraz osiągnął cenę 19.375 tysięcy funtów (ponad 90 tysięcy złotych). Ciekawe, że następna praca na aukcji w Phillips de Pury – Damiena Hirsta – nie sprzedała się.

A Peter Fuss stał się, dzięki tej sprzedaży w Phillips de Pury najdroższym artystą polskiego „street artu”.
Jutro napiszemy o nerwowej atmosferze na zakończonych w weekend targach Frieze w Londynie.

15 października, 2008

Damien Hirst i jego super-brand Science na czele listy "Art Review"

Damien Hirst odzyskał miano najbardziej wpływowej osoby na tynku sztuki według miesięcznika „Art Review”. Co prawda na pierwszym miejscu redaktorzy „Art Review” umieścili jego „fabrykę sztuki”, czyli Science, ale wiadomo, że za tym brandem stoi przecież Hirst. Brytyjski artysta był na czele listy w 2005 roku, ale później spadł z podium, a w 2006 był nawet poza pierwszą dziesiątką. Teraz na pewno pomógł mu sukces aukcji w Sotheby’s w ubiegłym miesiącu, na której sprzedano jego prace za ponad 111 milionów funtów.
Daleko, bo aż na 8. z pierwszej pozycji spadł kolekcjoner i właściciel domu aukcyjnego Christie’s Francois Pinault, ale przy obecnym, mocno chwiejnym rynku sztuki, nie jest to zaskoczeniem. Tradycyjnie drugie miejsce zajmuje wpływowy galerzysta (niektórzy nazywają go złośliwie ubergallerist) Larry Gagosian. Na trzecim miejscu jest szefowa MoMA Kathy Halbreich – pierwsza kobieta, która samodzielnie pojawiła się w „10” (wcześniej była choćby twórczyni targów Frieze Amanda Sharp, ale występowała ona w duecie w Matthew Slotoverem).
Na piątym miejscu jest wpływowy galerzysta Iwan Wirth (jego Hauser&Wirth reprezentuje m.in. Wilhelma Sasnala i Jakuba Juliana Ziółkowskiego). Oprócz Hirsta z artystów do pierwszej „10” dostał się jeszcze Jasper Johns.
W ubiegłym roku na listę „Art Review” trafił kurator berlińskiego biennale Adam Szymczyk, ale w tym roku już go nie ma. Jest za to najbogatszy Rosjanin Roman Abramowicz i jego narzeczona Dasza Żukowa (54. miejsce), ukraiński kolekcjoner Wiktor Pińczuk (67. miejsce), szejk Mohammed bin Zayed al Nahyan (30. miejsce).
Są też galerzyści z Indii i Chin – Peter Nagy (New Delhi – 95. miejsce) oraz Long March Project z Pekinu (93. Miejsce). To pokazuje zmiany, jakie zachodzą na rynku sztuki najnowszej. Na listę trafił też legendarny artysta „sztuki ulicy” - Banksy , i to od razu na 63. miejsce.
Wielcy kolekcjonerzy polskiej sztuki Mera i Don Rubellowie, znaleźli się na 38 miejscu (spadek z 24. Miejsca). Jest też inny kolekcjoner polskiej sztuki (ostatnio kupił prace Tomka Kowalskiego), berliński kolekcjoner Christian Boros (90. miejsce).
Co ciekawe, z listy w ogóle wypadły dwa wielkie banki, które sponsorowały sztukę najnowszą – szwajcarski UBS i niemiecki Deutsche Bank. Ale jak wiemy, klimat dla banków obecnie nigdzie nie jest najlepszy, nawet na liście „Art Review”.
Całą listę „100 najbardziej wpływowych osób w świecie sztuki” można obejrzeć tutaj. Lista zostanie opublikowana w listopadowym numerze „Art Review”. Dziś ten numer będzie dostępny na zamkniętej części targów Frieze w Londynie, a w normalnej dystrybucji pojawi się 16 października.

14 października, 2008

Tribute to Andrzej Wróblewski w Poznaniu

W najbliższy czwartek 16 października o godzinie 19.00 w poznańskiej Galerii Pies odbędzie się wernisaż przygotowanego przez nas projektu „Tribute to Wróblewski”. Jest to drugi, po wystawie w Galerii Program, pokaz tego projektu. Zapraszamy do obejrzenia prac czternastu artystów, którzy przyjęli nasze zaproszenie. Całość projektu jest dostępna do obejrzenia tutaj.

W trakcie wernisażu będzie można porozmawiać z nami o projekcie, otrzymać katalog z reprodukcjami prac z projektu, wziąć udział w ankiecie na temat rynku sztuki najnowszej w Polsce oraz kupić specjalną, limitowaną edycję teki z pracami artystów biorących udział w projekcie.

Pokaz w Galerii Pies potrwa do 19 października, ma charakter weekendowy. W sobotę i niedziele galeria otwarta od 16.00 do 20.00

Na zdjęciu – reprodukcja rysunku Mariusza Tarkawiana

12 października, 2008

Rarytasy Wojtka Bąkowskiego

Pozycja - 1
Tytuł: Praca do projektu Nowa Fala popierdala
Wydawca: ArtBazaar, Warszawa 2008
Nakład: 30
Opis: Praca do projektu Nowa Fala popierdala. Kazda z prac przygotowana odręcznie - napisany tekst i przyklejone zdjęcie z akwareli na kliszy filmowej. Prace róznią się kolorem tuszy i ewentualnymi korektami pisanego tekstu.

Pozycja - 2
Tytuł: Ciepły Pies
Wydawca: Galeria Miejska Arsenał Poznań
Nakład: 400
"Ciepły pies" to książka towarzysząca wystawie "Śniące ciała" (była pokazana na wystawie i jednocześnie dostępna w artkiosku Arsenału).


Pozycja - 3
Tytuł: Idziesz ze mną? Gdzie? W dupę ciemną – katalog
Wydawca: Galeria Miejska Arsenał , Galeria Leto, Warszawa 2008

Nakład: nieznany
Katalog do wystawy "Idziesz ze mną? Gdzie? W dupę ciemną"


Pozycja - 4
Tytuł: Śniące Ciała
Wydawca: Galeria Miejska Arsenał Poznań, 2008
Nakład: 350
Katalog do wystawy Wojtka Bąkowskiego, Tomka Mroza, Izy Tarasewicz i Magdy Starskiej

Pozycja - 5
Tytuł: Śniące Ciała – zaproszenie
Wydawca: Galeria Miejska Arsenał Poznań, 2008
Nakład: 600
Zaproszenie na wystawę „Śniące Ciała”. Na odwrocie reprodukcja pracy Bąkowskiego. Poznań 2008

Pozycja - 6
Tytuł: Mili i smutni
Wydawca: Medicine Crew 2007
Nakład: nieznany
Katalog do projektu „Mili i smutni”. Wiersze ilustrowane pracami min. Wojtka Bąkowskiego, Magdy Starskiej, Basi Bańdy, Jakuba Czyszczonia, Honzy Zamojskiego, Magdy Starskiej, joe83, Radka Szagi, Konrada Smoleńskiego, Kamila Studzińskiego.

Pozycja - 7
Tytuł: Wu Es Be. Wiersze i rysunki
Wydawca: Galeria Miejska Arsenał
Nakład: 400
Książeczka będąca dodatkiem do Gazety Malarzy i Poetów (numer 4/2006). Zawiera rysunki i wiersze Wojtka.

Pozycja - 8
Tytuł: Brzuch
Wydawca: Fundacja Transmisja, 2008
Nakład: nieznany
Katalog do wystawy „Brzuch”. Prace Wojtka Bąkowskiego, Piotra Bosackiego, Tomasza Mroza, Konrada Smoleńskiego, Radka Szlagi i Magdy Starskiej.


Pozycja - 9
Tytuł: The Younger than Jesus Artist Directory
Wydawca: Phaidon
Nakład: nieznany
Katalog towarzyszący wystawie Younger than Jesus. Zawiera prace wszystkich artystów zakwalifikowanych do projektu;



Pozycja - 10
Tytuł: The Younger than Jesus: The Reader
Wydawca: Phaidon
Nakład: nieznany
Katalog towarzyszący wystawie Younger than Jesus. Zawiera prace wyróznionych artystów.

Pozycja - 11
Tytuł: Notes dla Kolekcjonerów
Wydawca: Fundacja Bęc Zmiana
Nakład: 3000
Notes na 6 tygodni numer 45. W środku reprodukcja pracy Wojtka "Zaczaruje cię kwiatami" oraz notka informacyjna;

Pozycja - 12
Tytuł: Idziesz ze mną? Gdzie? W dupę ciemną – zaproszenie
Wydawca: Galeria Leto, Warszawa 2008
Nakład: nieznany
Zaproszenie na wystawę „Idziesz ze mną? Gdzie? W dupę ciemną”. Na odwrocie reprodukcja pracy Bąkowskiego. Warszawa 2008

Pozycja - 13
Tytuł: Czas Kultury
Wydawca: Stowarzyszenie Czasu Kultury 2007
Nakład: nieznany
Numer 6 z 2007 roku Czasu Kultury a w nim płyta zespołu KOT w jakim występuje Wojtek Bąkowski.

Pozycja - 14
Tytuł: Notes na 6 tygodni
Wydawca: Fundacja Bęc Zmiana
Nakład: 3000 Notes na 6 tygodni numer 31.
W środku prezentacja sztuki z Poznania min. Bąkowski, Szlaga, Starska, Czyszczoń, Zamojski, Mróz, Szwed.
Pozycja - 15
Tytuł: rysunki dla Gazety Wyborczej
Nakład: nieznany
Opis: Rysunki w sobotnim wydaniu Gazety Wyborczej.

10 października, 2008

Sasnal, Fuss, Bujnowski i Uklański na aukcjach w Londynie. Ale czy prace się sprzedadzą?

W bardzo nieprzyjaznej kupowaniu sztuki atmosferze odbędą się październikowe aukcje sztuki współczesnej i najnowszej (Post-War and Contemporary Art) w Londynie w przyszłym tygodniu. Atmosfera na rynkach finansowych, jaka jest, każdy widzi i w tej sytuacji nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, jeśli kolekcjonerzy wstrzymają się od zakupów. Już z galerii rozlega się cichy jęk, że kolekcjonerzy rezygnują nawet z zamówionych prac, a przecież w przyszłym tygodniu są też londyńskie targi Frieze ( z polskich galerii będzie tam tylko Raster uczestniczący w międzynarodowym projekcie The Fair Gallery, a w galerii Holybush Gardens odbędzie się wernisaz wystawy Przemka Mateckiego).
Co się może wydarzyć w Londynie (i miesiąc później w Nowym Jorku) przedsmak mieliśmy w tym tygodniu w Hongkongu, gdzie na aukcji sztuki azjatyckiej sprzedała się mniej niż połowa prac, a ceny nie osiągnęły dolnej granicy estymacji. Szczególnie źle sprzedawała się bardzo modna do tej pory sztuka chińska, a dużo sztuka z mniej dotąd docenianych regionów, takich jak na przykład Indonezja.
Z Indonezji przenieśmy się do Polski, bo na londyńskich aukcjach będzie sporo prac polskich artystów. O pracy Petera Fussa już pisaliśmy. Oprócz niego „zestaw” będzie tradycyjny: Wilhelm Sasnal, Rafał Bujnowski i Piotr Uklański.
Prace Wilhelma Sasnala będą obecne we wszystkich trzech domach aukcyjnych, z tym, że w Sotheby’s i Christie’s będą prace, które już raz w tych domach aukcyjnych się nie sprzedały/ W Sotheby’s będzie można kupić obraz z 2003 roku „Untitled (The Lamps)” z estymacją 10-15 tysięcy funtów (44-66 tysięcy PLN). Poprzednia estymacja dwa lata temu wynosiła 20-30 tysięcy funtów.W Christie’s z kolei będzie obraz „Acquarium” z 2002 roku z estymacja 12-18 tysięcy funtów (53-80 tysięcy PLN), podczas gdy rok temu tę pracę wyceniano na (18-25 tysięcy funtów).


Najlepsze prace Wilhelma Sasnala będą w Phillips de Pury – na wieczornej aukcji „Powódź” z 2001 roku – duży (146x146 cm), znakomity obraz z estymacją 100-150 tysięcy funtów (440-660 tysięcy funtów), a na dziennej aukcji dwie mniejsze prace – „Untitled” z 2001 roku ze znanym u Sasnala motywem rozpadającego się samolotu (70-90 tysięcy funtów)
oraz „muzyczny” obraz „Joy Division” też z 2001 roku (50-70 tysięcy funtów).

W Phillips będą też dwie „seryjne” prace Rafała Bujnowskiego. Namalowana w 10 egzemplarzach „Wspólnota węgla i stali” oraz stworzony w 50 kopiach „Obraz matki Whistlera” (część tego „nakładu” ma w swojej kolekcji warszawska Zachęta). Nigdzie jednak w katalogu nie są te prace opisane jako prace powstałe w serii (taki był zamysł Rafała). Obrazy są też reprodukowane zarówno w wersji elektronicznej, jak i papierowym katalogu bez namalowanego przez Bujnowskiego passe-partou (a przeciez to "obrazy oprawione"). I ceny tych prac są wysokie. „Wspólnota” ma estymację 2-5-3,5 tysiąca funtów (11-15,5 tysiąca PLN) , a „Obraz matki Whistlera” 3-5 tysięcy funtów (13-22 tysiące PLN).

Najciekawsze prace Piotra Uklańskiego będą do kupienia w Christie’s . Przede wszystkim będzie to stworzony z obierek ołówkowych obraz z 2005 roku, pochodzący z mediolańskiej galerii Massimo da Carlo (ta galeria sprzedawała tę serię) – z estymacją 100-150 tysięcy funtów (440-66- tysięcy PLN),
a także wypełniona ścinkami ołówkowymi witryna z 2001 roku, z estymacją 70-90 tysięcy funtów (308-396 tysięcy PLN).

Oprócz tego będą zdjęcia Uklańskiego – zarówno w Phillips de Pury (3 zdjęcia , z których najciekawsze to sprzedawany już na aukcji „Vesuvius” (Ed.5, estymacja 35-45 tysięcy funtów). W Christie’s z tej serii będzie fotografia „Queens” (estymacja 25-35 tysięcy funtów).
Z kronikarskiego obowiązku dodam, że aukcje w Phillips de Pury odbędą się 18 października, w Christie’s 19 października, a w Sotheby’s 20 października.

Na zdjęciach: W. Sasnal, Bez tytułu (powódź), 2001; Bez tytułu, 2001; Joy Division, 2001; R. Bujnowski, Wspólnota węgla i stali, 2003, Ed.10; P. Uklański, Bez tytułu, 2005; Bez tytułu (witryna), 2001.

09 października, 2008

Konferencja „Nowoczesność Kolekcji” w Toruniu

Zapraszamy na ciekawą inicjatywę CSW Znaki Czasu w Toruniu. W dniach 16 - 18 października odbędzie się organizowana przez CSW Znaki Czasu, Instytut Zabytkoznawstwa i Konserwatorstwa Wydziału Sztuk Pięknych UMK oraz Katedrę Historii Sztuki i kultury UMK konferencja naukowa "Nowoczesność kolekcji".

Tematyka proponowanych wykładów i dyskusji dotyczyć będzie wyzwań, jakie niosło i nadal niesie ze sobą tworzenie kolekcji muzealnej. Przedstawienie wybranych elementów z historii kolekcjonerstwa i sztuki muzealniczej XVII, XVIII i XIX stulecia stanowić będzie punkt wyjścia do dyskusji nad inspirującą i kulturotwórczą rolą autorów kolekcji muzealnych, a także nad istotą relacji pomiędzy artystą a kolekcjonerem. Zasadnicza część obrad, zgodnie z profilem działalności CSW, poświęcona będzie problematyce współczesnej kultury wizualnej i pozycji, jaką w kolekcjach odgrywają dzieła sztuki najnowszej. Uczestnicy konferencji z różnych punktów widzenia przyjrzą się bliżej specyficznej sytuacji, w jakiej w XXI wieku znalazł się kolekcjoner.

Wśród prelegentów znajdą się wybitni przedstawiciele środowisk naukowych Polski, Francji, Niemiec i Kolumbii.

Formuła konferencji ma charakter otwarty.

07 października, 2008

Część prac na czwartkowej aukcji pochodzi z kolekcji Ryszarda Krauze

W uzupełnieniu wpisu dotyczącego wspólnej aukcji Desy Unicum i Polswiss Art. Jak się dowiedzieliśmy, z jeszcze jednego powodu ta aukcja jest wyjątkowa. Duża część prac oferowanych na tej aukcji pochodzi z kolekcji jednego z najbogatszych Polaków, Ryszarda Krauze, właściciela Prokom Investment. Jak wiadomo, powoli sprzedaje on swoje aktywa w Polsce.

Na zdjęciu: pastel S.I. Witkiewicza, Spotkanie z jednorogiem w Górach Skalistych, z 1920 roku, również oferowany na czwartkowej aukcji.

06 października, 2008

Czaszka Fussa trafiła na aukcję w Phillips de Pury w Londynie

Rok temu sprzedawana jako „tani produkt z Polski” z bagażnika samochodu na alternatywnych targach ART CAR BOOT FAIR w Londynie, dziś trafiła na aukcję sztuki współczesnej i najnowszej w londyńskim domu aukcyjnym Phillips de Pury. Mowa oczywiście o pracy „For the laugh of God” gdańskiego artysty ukrywającego się pod pseudonimem Peter Fuss.
Na czerwcowe targi w 2007 roku Fuss przygotował pracę parodiującą słynną czaszkę Damiena Hirsta, wykonaną w pięciu egzemplarzach. Cena jednej edycji Fussa wynosiła tysiąc funtów. Teraz praca Fussa jest do kupienia na aukcji „Contemporary Art Day Sale” w Phillips de Pury 18 października z estymacją 2-3 tysiące funtów (9-13,5 tysiąca PLN). Smaczku historii dodaje fakt, że będzie sprzedawana tuż przed …pracą Damiena Hirsta „Sacret XIV”, wykonaną w edycji 35 egzemplarzy. Ale ta praca ma już estymację 150-250 tysięcy funtów. Tak więc nawet na aukcji w Phillips de Pury „tani produkt z Polski” pozostanie tanim produktem. O ile oczywiście się sprzeda.
Z kronikarskiego obowiązku dodam, że obok pięciu czaszek Fuss wykonał także
limitowaną (1000 egz.) edycję sygnowanych i numerowanych grafik ze swoją czaszką sprzedawane po funcie za sztukę. Sam jestem posiadaczem jednej z tych grafik.
I jeszcze szczegóły techniczne pracy Fussa – artysta zużył około 9870 oszlifowanych szkiełek, o wartości 250 funtów i poświęcił na jej wykonanie 18 godzin (za Modelatorem).

Więcej o październikowych aukcjach w Londynie i polskich pracach do kupienia jeszcze w tym tygodniu.

Na zdjęciu: Peter Fuss, For the laugh of God”, ed. 5, 2007

03 października, 2008

Wspólna aukcja Desy Unicum i Polswissu, szykuje się rekord Nowosielskiego?

Już 9 października na polskim rynku aukcyjnym będziemy świadkami rzadkiego wydarzenia – oto dwa domy aukcyjne (Desa Unicum i Polswiss) organizują wspólnie aukcję prac polskich artystów, głównie sztuki dawnej. Są też jednak (choć oczywiście w mniejszości) prace sztuki najnowszej i współczesnej . Jednak nie tylko z tego powodu zwracamy uwagę na tę aukcję. Również nie z powodu nazwy „Wielka aukcja sztuki”, ale z powodu jej oprawy. Bardzo ładnie wydany katalog, sporo informacji marketingowych w mediach, a także nowość na polskim rynku aukcyjnym – informacje wideo o aukcji i najciekawszych pracach (wybrać i obejrzeć wideo możesz tu). To wyróżnia tę aukcję.
Co ciekawego, obok prac Michałowskiego, Wyspiańskiego, Malczewskiego, Makowskiego czy prac artystów szkoły paryskiej, możemy zobaczyć na aukcji Desy Unicum i Polswissu? Będzie aż dziewięć dobrych prac Jerzego Nowosielskiego, z których co najmniej kilka ma szansę pobić rekord aukcyjny notowań tego artysty (205 tysięcy złotych). Największe szanse ma licytowane jako pierwsza praca Nowosielskiego „Porwanie Europy” z 1976 roku. Cena wywoławcza tej pracy (wymiary 100x70 cm) to aż 240 tysięcy złotych. Tak więc, jeśli zostanie sprzedana, rekord gwarantowany. Pozostałe prace tego malarza nie osiągają już tak wysokiej ceny wywoławczej, ale też niewiele od niej odbiegają i przy zażartej licytacji rekord cenowy Nowosielskiego może być pobity ponownie podczas tej aukcji.


Będą też prace Jana Lebensteina, w tym „Figura osiowa numer 162”, sprzedana warunkowo dwa lata temu za 65 tysięcy złotych, teraz wyceniona już wywoławczo na 160 tysięcy złotych. No cóż, jest hossa. Do kupienia jest także relief Romana Opałki z 1965 roku. Cena adekwatna do pozycji artysty – 90 tysięcy złotych.
Od pewnego czasu obecne są też na rynku prace Leona Tarasewicza z początku lat 90. Sprzedane w galerii Nordehake (do dziś galeria Tarasewicza). Tym razem będzie bardzo dobry, czarno-biały „Bez tytułu” z 1993 roku (wymiary 190x130 cm). Jego cena wywoławcza to 80 tysięcy złotych. To praca warta polecenia na tej aukcji.

Będzie też rzadkość na polskim rynku aukcyjnym – grafika Bruno Schulza „Zaczarowane miasto II” z teki grafik "Xięga Bałwochwalcza"– cena wywoławcza tej pracy jest atrakcyjna – 13 tysięcy złotych.


Całość katalogu można zobaczyć tutaj.
Na zdjęciach: Jerzy Nowosielski, Porwanie Europy, 1976; Leon Tarasewicz, Bez tytułu, 1993; Bruno Schulz, Zaczarowane Miasto II, bd. (dzięki uprzejmości Desa Unicum i Polswiss Art)

01 października, 2008

Art Berlin Contemporary - relacja VernissageTV

Kilkanaście dni temu zamieściliśmy relację z targów Art Berlin Contemporary (ABC). Dzisiaj uzupełnienie w postaci relacji video VernissageTV. Zapraszamy

video

Materiał video dzięki VernissageTV.