08 maja, 2009

Formuła klasycznego graffiti jeszcze się nie wyczerpała – rozmowa z Freshem

Ponownie na naszych łamach gościmy Adama Fussa i Fresha. Bardzo ciekawa rozmowa. Zapraszamy.

A.F.: Graffiti - początkowo sztuka nowojorskiej ulicy - wtargnęło do muzeów, na ekskluzywne wernisaże, na światowy rynek sztuki. Stało się elementem stylu międzynarodowego, określane – zgodnie z modą na nazewnictwo i wyraźnymi przemianami, którym ulega w nowych warunkach-mianem post-graffiti ( street art, urban art). Uważasz, że jest to słuszny podział ?

Fresh: Biorąc pod uwagę rozwój graffiti i nowych tendencji w nim, powstanie pojęć takich jak post-graffiti, urban art, street art wydaje się całkiem słuszne. Dla mnie istotne jest to, że writerzy tacy jak Cakes, Zedz, Honet i wielu innych wciąż realizują założenia graffiti. Cieszę się, że nadal uskuteczniają poszukiwania, których celem są styl i litery. To dowód na to, że formuła klasycznego graffiti jeszcze się nie wyczerpała. Jeżeli chodzi o street art w postaci wlepek i szablonów to nie interesuje się tym zbyt szczególnie, a większość prac, które widzę na ulicy jest dla mnie poprostu niezbyt wyszukana.

A.F.: Artyści post-graffiti nie mają dawnej agresywności i głębi krytyki społecznej, przemienili się w graffiti-artystów? Jest w tym coś złego, czy to naturalna kolej rzeczy?

Fresh: Dziś wielu writerów zajmuje się nie tylko graffiti na ulicy. Pokazują swoje prace w galeriach, studiują na uczelniach plastycznych, pracują w charakterze designer, art director, projektant w studiu graficznym... . To naturalna kolej rzeczy. W mniejszym lub większym stopniu we wszystkich tych działaniach doszukuję się nadal tej grafficiarskiej agresywności.

A.F.: Malunek przeniesiony ze ściany, wyjęty z miejskiego otoczenia i jego kontekstu, traci na swej aktualności?

Fresh: I tak, i nie. Czym innym jest bombing, ściana i czym innym jest płótno. W moich pracach nie pokazuję tagów i throw up'ów, bo ich miejscem jest właśnie ulica. Nie oznacza to z kolei, że nie zależy mi na tym, aby moje prace nie niosły ze sobą tej impaktowości, którą posiada graffiti. Na całym świecie writerzy (tacy jak np: Revok) pokazują swoje prace w galeriach, projektują ubrania i buty. Nie mam nic przeciwko takiej aktywności, oczywiście pod warunkiem, że są to rzeczy tak dobre. Wiesz, zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że to, co robię to zwykłe graffiti, a miejscem graffiti jest tylko ulica... nie przejmuję się tym i robię swoje.
A.F.: Post-graffiti w swej bardziej popowej postaci przeżywa dzisiaj renesans popularności? Formuła klasycznie pojmowanego graffiti (pisania liter, pseudonimów) zaczęła się powoli wyczerpywać? Jak widzisz przyszłość graffiti?

Fresh: Tak, od jakiegoś czasu graffiti to nie tylko imię i hall of fame, ale też reklama i marketing. Dziś do logotypu wystarczy dołączyć zacieki i gruby outline, żeby był on automatycznie kojarzony z graffiti i hip hopem. Myślę jednak, że tradycja pisania imion i rywalizacja crew's, jak i graffiti nigdy nie znikną z miast... .

A.F.: Teksty pojawiające się na ścianach wielkich metropolii w niespotykany dotychczas prowokacyjny sposób poruszały tematy miłości, seksualności, jak i polityki, czy problemów młodych ludzi. Tak rozumiane graffiti było charakterystyczne dla lat 70.i 80., z czasem jednak uległo ewolucji. Do jakich imion lubisz wracać, kto z klasyków Ciebie nadal inspiruje?

Fresh: Nowy Jork - styl określany jako semi wild style - imiona: Sento, Dero, Dondi, Skeme... .

A.F.: Z czasem na scenie oprócz New York City pojawiły się inne miasta - Paryż, Berlin, powstały nowe style, będące efektem pogłębionych poszukiwań artystycznych. Uważasz, że polska scena sztuki ulicznej wniosła coś wartościowego do historii graffiti? Jakie miasta wykształciły swój własny styl? Jakbyś go określił?

Fresh: To trudne pytanie. Dużo działo się w Polsce w latach 1997-2000 właśnie za sprawą odwiedzin writerów z Berlina, Paryża i nie tylko. To był ten niesamowity klimat, którego wtedy nie było już w większości europejskich metropolii...("imprezy" na yardach, kolorowe wholecary i zero buff'u...). Może tym, co Polska wniosła do historii, napewno europejskiego graffiti to właśnie tamten niepowtarzalny klimat? Z polskich miast najbardziej lubię Warszawę i Wrocław za wesołe "funkowe" style.

A.F.: Graffiti, tworzone w nowojorskim metrze przez bardzo młodych ludzi wywodzących się głównie z mniejszości etnicznych, były jednym z symptomów narodzin spontanicznej, dosłownie podziemnej subkultury młodzieżowej, często związanej z muzyką rap i break dance. Dziś subkultura hip-hop ma szansę odzyskać dawną świeżość, dawną niezależność i agresywność, czy została całkowicie wchłonięta przez rynek? Uważasz, że zależność od rynku pomaga jej w progresie?

Fresh: Hip hop nie ma raczej szansy na odzyskanie swojej pierwotnej formy i świeżości, ponieważ tworzą go zupełnie inni ludzie. Nawet, jeśli osiągnie w dzisiejszych czasach swój renesans, będzie miał inny charakter. Każdy nurt społeczny czy subkultura mogą mieć jedno żródło, czas i miejsce narodzin. Lata 80'te stworzyły podstawy kultury, którą kolejne pokolenia zmieniały wg swojej perspektywy, możliwości i potrzeb. Dziś hip hop to kultura, z którą możemy się tylko identyfikować, przynależeć, rozwijać dalej. Nie można zawrócić koła czasu, a szkoda.
Rynek dość silnie pochłonął hip hop... wszechobecna "dostępność" napędza tę wielką machinę. Każdy może identyfikować się z tą subkulturą, chociażby słuchając muzyki rap. Progres w hip hopie, trwa cały czas, jednak rynek nierzadko kreuje go wzglęm swoich potrzeb i zysków, przez co nie raz efektem jest tandeta i kicz. Napewno przy tym rynek pomaga w popularyzacji tej kultury, ale czy tylko na tym powinno nam zależeć?

A.F.: Tradycja pseudonimów artystycznych, podpisów zwanych tagami, sięga początków ruchu graffiti. Pierwszy tag powstał podobno latem 1970 roku, gdy Portorykańczyk Demetriusz zapisał na wagonach nowojorskiego metra swój pseudonim artystyczny - Taki183, używając sprayu-rozpylanej farby akrylowej. Czym dla Ciebie jest tag? „Tu byłem” – nic poza tym?

Fresh: Tag to więcej niż tylko ksywka, pseudonim... to coś jak drugie imię... wizytówka w środowisku writerów. Oddaje to, czym dla mnie jest graffiti i do czego dąże.

A.F.: Malowałeś wspólnie chyba z wszystkimi najlepszymi writerami z całego kraju. Które imiona cenisz sobie najbardziej? W jakich miastach najlepiej się czułeś?

Fresh: Najwięcej malowałem w Warszawie, bo tu się to wszystko zaczęło. Tu też zawsze czułem i czuję się najlepiej przy ścianie. Wśród imion z którymi miałem przyjemność malować, numerem jeden dla mnie od zawsze był Doktor Rety. Litery i bardzo dobre wypełnienia writerów takich jak: Pyerone , Ailo i Skem2 ... trudno nie wspomnieć o królu wyścigów i szalonych literach Krizma. Z nielicznych writerskich wyjazdów najmilej wspominam pierwszą wizytę w Lublinie i wspólną produkcję "Enter the Stage" razem z chłopakami z 7DC.

A.F.: Żałujesz, że polska scena graffiti jest tak słabo udokumentowana. Nikt, póki co, nie spisał historii rodzimych writerów, wiele imion pójdzie z czasem w zapomnienie. Uważasz, że to dobrze?

Fresh: Bardzo żałuję, że nie powstało jeszcze o tym żadne wydawnictwo z prawdziwego zdarzenia. Graffiti tu, w Warszawie w roku 1997 było dla mnie jak to z filmu Style Wars. ... Pamiętam jak Oktan i Sqirm (KO/Berlin), będąc w Warszawie, właśnie tak określili to, co tu zobaczyli. Mam nadzieję, że kiedyś taki album powstanie, że pojawią się w nim imiona takie jak Cosmo, Kirk, Gosy, Webstez i wielu innych, o których mało kto dziś pamięta.

A.F.: Mam wrażenie, że w Polsce nadal wielu dobrych writerów wstydzi się pokazywania w galeriach, powiązań ze światem artystycznym. Wolą się nie przyznawać do tego, że malują obrazy, robią grafiki. Jak uważasz, czemu w Europie zachodniej takie podziały już nie funkcjonują?

Fresh: Nie mam pojęcia, dlaczego tak jest...Wiesz być może brak w Polsce osób i miejsc, które w luźny, a zarazem profesjonalny sposób prezentowałyby takie prace, jak ma to miejsce na zachodzie. Wydaje mi się, że zagraniczne wystawy, na których prezentowane są prace writerów, są często bardzo kameralne i bez tych artystycznych powiązań, o których mówisz.

A.F.: Są miasta, w których scena graffiti jest bardzo dobrze rozwinięta. Jaki jest Twój własny ranking? ( podaj kilka przykładów, plus uzasadnienie)

Fresh: 1. Los Angeles i MSK crew...jak dla mnie najlepsze imiona na świecie...każda ich produkcja to full kolor, każdy tag i throw up to mistrzostwo...

2. Paryż - writerzy : Gorey, Honet, Opak - kompletnie zbombione roof top'y i ciężarówki plus miasto z tłustymi grubymi tagami...

3. Berlin - ciągle żywa zajawka na Nowy York, klamry, fat laces, pielęgnowane kolorowe blackbooki; grupy TNB,CMD,GHS,PBS i wiele innych... niesamowity bombing miasta i linii...

A.F.: Myślisz, że można ukuć jedną prawidłową definicję graffiti? Masz własną definicję? Myślisz, że jest ona w ogóle potrzebna?

Fresh: Tak, można. Dla mnie graffiti to "stylowe litery"... a stylowe litery to takie, które są naturalnym efektem ćwiczeń. Nie ważne czy jest to ściana i wild style, rzeźba, płótno czy tag...litery muszą mieć flow.

A.F.: Wiesz już, co dalej? Będziesz kontynuował cykl pokazywany na wystawie?

Fresh: Myślę, że na chwilę odstawię aerograf i płótna. Po wystawie chciałbym zrobić kilka ścian... taki mam plan.

A.F.: Obecnie malujesz na niewielkich płótnach (porównując z rozmiarami ścian). Myślałeś nad tym, żeby powiększyć skalę, kupić większe blejtramy?

Fresh: Tak, chciałbym kiedyś mieć pracownię na tyle dużą, aby malować większe formaty i litery farbami w sprayu... narazie jest to niemożliwe.

A.F.: Masz czasem ochotę zrobić coś w rodzaju działań Banksy’ego, czy Space Invader, wyjść poza narzucony sobie kanon graffiti?

Fresh: Nie, nie czuję takiej potrzeby.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

żenada kolo!!!
toyuch!!!

Anonimowy pisze...

Fresh „Marker on canvas” vol. 2

Otwarcie wystawy 8 maja o godzinie 19.00 w Galerii Start
ul.1 Sierpnia 36a ,Warszawa
tel. 022 868 02 01

www.
fotolog.com/galeriastart

e-mail.
galeriastart@o2.pl


Finisaż wystawy 30 maja o godzinie 20.00 w Galerii Sztuki i Kawy Kawangarda
ul. Wilcza 32, Warszawa
tel. 022 625 32 02

www.
kawangarda.pl

e-mail.
galeria@kawangarda.pl
kawiarnia@kawangarda.pl

Wystawa prezentowana jest równocześnie w obu lokalach,
od 8 do 30 maja 2009 codziennie w godz. 10.00-21.00

Anonimowy pisze...

d
r
o
z
d

j
e
s
t

s
ł
a
b
y

Anonimowy pisze...

http://www.zbkool.com/main.html

Anonimowy pisze...

Nareszcie jakiś prosty szczery tekst o sztuce ulicy ..Czekam na wystawę artysty w Polsce w innym mieście. Chyba wybiorę się do Warszawy....

Frequent Reader pisze...

While I surf blog , i found a all new trick in http://pic-memory.blogspot.com/

Vistor can comment and EMBED VIDEO YOUTUBE , IMAGE. Showed Immediately!
EX : View Source.
http://pic-memory.blogspot.com/2009/02/photos-women-latin-asian-pictu...(add photos and videos to Blogspot comments).
Written it very smart!
I wonder how they do it ? Anyone know about this , please tell me :D
(sr for my bad english ^_^)