
Oczywiście nie jest to najdroższe dzieło sztuki w historii, bo przynajmniej trzy prace – „No.5” Jacksona Pollocka, „Portret Adeli Bloch-Bauer” Gustava Klimta oraz „Woman III” Willema de Kooniga kosztowały więcej (wszystkie w okolicach 130-140 milionów). Jednak dzieło Giacomettiego zostało kupione w świetle jupiterów na aukcji, a nie w negocjacjach w zaciszu gabinetów i stąd ten wielki rumor.
Co jest powodem tak wysokiej ceny? Specjaliści mówią, że rzadkość tak wybitnych prac Giacomettiego. Wykonano tylko sześć takich rzeźb, i ta wersja, zrobiona w 1961 roku, to pierwsza wersja rzeźby, która pojawiła się na aukcji. Ale i tak nie tłumaczy to ceny, bo estymacja pracy wynosiła 12-18 milionów funtów. 65 milionów funtów to również dużo, jeśli porówna się z dotychczasowym rekordem cenowym Giacomettiego – 27,5 miliona dolarów (czyli 80 milionów złotych), uzyskanym nie tak dawno, bo w maju 2008 roku.
Trzeba przyznać, że Commerzbank AG, który sprzedawał tę pracę, zrobił świetny interes. Praca trafiła do tego niemieckiego banku, gdy w styczniu 2009 roku przejął on inny niemiecki bank – Dresdner AG, który miał bardzo dobrą kolekcję sztuki. Teraz Commerzbank sprzedaje prace z kolekcji Dresndera.
Oczywiście nie muszę dodawać, że praca Giacomettiego jest też teraz najdroższą rzeźbą świata.
Na zdjęciu: Alberto Giacometti, „L’Homme Qui Marche I”, 1961.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz