21 października, 2008

Słaba sprzedaż na targach Frieze, kolekcjonerzy szukali okazji

Zdecydowanie twórcy londyńskich targów Frieze Art Fair mieli pecha. Te trzecie co do ważności (po Art Basel i Art Basel Miami Beach) targi sztuki najnowszej odbywały się w momencie, kiedy wiele osób dotąd kupujących sztukę liczyło poniesione w wyniku kryzysu finansowego straty i nie w głowie były im zakupy sztuki. Dlatego na targach Frieze nie było pospiesznego biegania do stoisk, by zarezerwować prace. Ba, większość zakupów do tej pory miała miejsce w pierwszym dniu, a często i godzinie targów. Teraz niektórzy, jak na przykład Roman Abramowicz, wracali trzeciego dnia i dopiero po zastanowieniu kupowali prace.
Generalnie sprzedawało się mniej i prace tańsze. „Zamiast kupować pięciu prac, rezerwuję pięć prac i potem wybieram jedną” – powiedział jeden z kolekcjonerów reporterowi agencji Bloomberg. Trudno się dziwić rezerwie kolekcjonerów, zwłaszcza tych, którzy od dawna narzekali, że prace są za drogie. Też cytat z Bloomberga – londyńskiego doradcy funduszy hedżingowych i funduszu sztuki, Amira Shariata: „Za niektóre dzieła sztuki można kupić dobrze prosperujące spółki”. Zwłaszcza dziś, po tak duże przecenie.
Bo na razie przeceny na rynku sztuki najnowszej nie ma, ale po prostu na drogie rzeczy nie ma kupców. Kolorowe, inspirowane rzeźby Takashiego Murakamiego, które do tej pory sprzedawały się bardzo szybko, teraz czekają na kupców. Ale trudno się dziwić, jeśli praca oferowana na stoisku galerii Marianne Boesky z Nowego Jorku kosztowała 1,8 miliona dolarów.
Zdecydowanie lepiej sprzedawała się młoda sztuka, która jest po prostu tańsza. I to nie tylko na targach Frieze, ale także na przykład na satelickich targach Zoo, prace kosztujące do 50 tysięcy funtów sprzedawały się bardzo dobrze.


Z polskich galerii w targach Frieze wziął udział tylko warszawski Raster, który już po raz drugi wspólnie z galeriami z Paryża, Londynu i Brukseli stworzył stoisko The Fair Gallery. Jest to kuratorowana przez niezależnego kuratora wystawa prac artystów z czterech galerii: gb agency, Hollybush Gardens, Jan Mot i Rastra. O tegorocznej wystawie "Reversibility. A Theatre of De-Creation”, w której z polskich artystów wzięli udział Rafał Bujnowski i Michał Budny można przeczytać tutaj. Częścią ekspozycji była praca Rafała Bujnowskiego - transparenty namalowane przez Rafała na użytek demonstracji, później nabite na blejtramy i przerobione na obrazy (i pokazane na wystawie Rafała w Zamku Ujazdowskim w Warszawie), a następnie ponownie zdekonstruowane do formy transparentów - i wykorzystane do spontanicznej demonstracji zaprezentowanej gościom targów.



Z prac innych polskich artystów można było zobaczyć dużą kompozycję ze ścinków kredek i papieru Piotra Uklańskiego w galerii Gagosian za 550 tysięcy dolarów. Praca nie została sprzedana. Aż trzy galerie oferowały prace Pauliny Olowskiej: (Cabinet, Metro Pictures, Daniel Bucholz) . Duży obraz Pauliny malowany według kompozycji Zofii Stryjeńskiej wyceniono w Cabinet na 42.000 funtów.



Na stoisku Johnen Galerie można było kupić niewielki obraz Wilhelma Sasnala za 33.000 euro.


Inna praca Sasnala została sprzedana przez galerię Hauser&Wirth (Zurych/Londyn) za 60 tysięcy euro. W Johnen była też dostępna rzeźba Michała Budnego.
W nowojorskiej Anton Kern Gallery była seria zdjęć dokumentujących akcję Edwarda Krasińskiego "I've Lost the End" (seria 12 zdjęć za 15 tysięcy dolarów).
- Dużą popularnością cieszył się projekt polskiej artystki Agnieszki Kurant (w tym miesiącu był z nią wywiad w „Wysokich obcasach”) zaprezentowany na Frieze Projects. W dużej klatce można było zobaczyć trzy szczekające papugi.

Polskim aneksem do targów Frieze jest znakomicie przyjęta wystawa prac Przemka Mateckiego w galerii Hollybush Gardens.
Bardzo dziękujemy Izie Jabłońskiej za informacje i zdjęcia z targów Frieze oraz wystawy przemka Mateckiego w Hollybush Gardens.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

wg mnie papugi mocno rozczarowały, gdybym z ,,wo" nie wiedziała, że mają szczekać, nijak bym na to nie wpadła - po prostu skrzeczały
a odnośnie mateckiego - przez kogo została tak dobrze przyjęta?

Anonimowy pisze...

a może na rynku sztuki po prostu przydałoby się wstrzymać produkcję tzw. "dzieł sztuki".
Z jednej strony dobrze, że ci ludzie - artyści twórczo pracują, ale z drugiej strony ich prace są za świadome, brakuje im prawdopodobnie szczerości wypowiedzi twórczej.
Pojawiła się chyba nadwyżka w produkcji "dzieł" i to chyba jest kolejny powód, który tłumaczyłby małe zainteresowanie.
Nie wszystko, co zostało przez artystę stworzone jest od razu świetne. O tym, czy coś jest bardziej znane, atrakcyjne zależy od promocji, a za tym kryją się rozliczne kontakty i znajomości. Ale tak było, jest i będzie.

matguru pisze...

nie

matguru pisze...

Frieze to fantastyczna impreza, oczekiwana przez fanów sztuki współczesnej. Dlatego bardzo boli, kiedy nie spełnia pod jakimś względem pokładanych w niej oczekiwań. Dla mnie największym rozczarowaniem był projekt The Fair Gallery, w którym brał udział Raster. Wiedząc kto weźmie w nim udział ze „stajni” Rastra, cieszyłem się na myśl zobaczenia Bujnowskiego, którego pracę po części znam, ale nie często mogę poprzebywać w ich obecności. Niestety, kuratorski dobór prac Bujnowskiego nie pokazał najlepszego Bujnowskiego – to tak w skrócie.
Jeszcze słowo o papugach Kurant, owszem, cieszyły się powodzeniem ale wśród dzieci bo już u rodziców mniej, ich mocno irytował skrzek ptaków.
ps. więcej zdjęć z Targów u mnie ;)