04 grudnia, 2008

Targi w dobie kryzysu, czyli Art Basel Miami Beach'08

Ubiegłoroczną relację z targów Art Basel Miami Beach zakończyliśmy tak: „Pytanie – czy rynek sztuki najnowszej w końcu z hukiem spadnie – zostaje otwarte do przyszłorocznych edycji największych targów. W tym roku było ono jedynie obiektem jednej z prac sprzedawanych na targach Scope. W galerii Schroeder Romero do nabycia była serigrafia Williama Powhida z pierwszą stroną „The Art Newspaper” z 5 grudnia 2008 roku (the day after po rozpoczęciu przyszłorocznej edycji ABMB), informującą o krachu na rynku sztuki. Na razie nic tego nie zapowiada, bo edycja 50 prac sprzedała się prawie w całości za 750 dolarów za sztukę. Ale o tym, czy praca okaze się prorocza, przekonamy się za rok.” Koniec cytatu.
Jeszcze w połowie 2008 roku wydawało się, że rynek sztuki odporny jest na zawirowania na rynkach finansowych. Później jednak przyszedł wrzesień i wszystko nagle się zmieniło. Rynek sztuki najnowszej i współczesnej już nie jest taki sam. Targi Art. Basel Miami Beach, największe targi sztuki na kontynencie amerykańskim (250 galerii z 33 krajów, ponad 2 tysiące artystów, koszty stoisk dochodzące do 100 tysięcy dolarów), też już nie są takie same.
„W obecnej sytuacji wybieranie się na zakupy sztuki nie jest tym, co zrobią Amerykanie. Chyba że jesteś naprawdę zapalonym kolekcjonerem” – powiedział agencji Bloomberg kolekcjoner z Dallas, Howard Rachowsky.
Galerzyści jednak liczą na takich kolekcjonerów, jak Rachofsky, którzy przyjadą do Miami mimo tego, że słabo wypadły ostatnie targi: londyńskie Frieze i paryskie FIAC, że sprzedaż na aukcjach w Londynie i w Nowym Jorku w niczym nie przypominała zażartych licytacji jeszcze rok temu.
Targi już się rozpoczęły w środę w nocy czasu polskiego specjalnym pokazem dla VIP-ów. Od dziś do niedzieli są otwarte dla publiczności. Ile osób przybędzie – zobaczymy. W ubiegłym roku były to 43 tysiące osób.
Na pewno spodziewanych jest mniej osób – jeszcze tuż przed targami można było znaleźć miejsca w hotelach położonych wzdłuż South Beach, w niewielkim oddaleniu od Convention Center, gdzie odbywają się targi.
Ale wielu podkreśla (wśród nich jest Marc Spiegler, odpowiedzialny za Art. Basel Miami Beach), że to załamanie koniunktury to też szansa, bo ceny sztuki najnowszej już są niższe, a konkurencja wśród kolekcjonerów mniejsza. Można będzie kupić dobre prace za rozsądną cenę – dodają. I tak też się działo w pierwszych godzinach targów, a także na targach satelickich, otwieranych (jak na przykład NADA) dzień wcześniej niż Art Basel Miami Beach.
To też szansa dla polskich galerii biorących udział w targach w Miami. W tym roku to będą aż cztery galerie (wszystkie z Warszawy) – dwie: Fundacja Galerii Foksal i Raster będą miały swoje stoiska na targach Art Basel Miami Beach, a dwie: Czarna i lokal_30 na satelickich targach NADA.

Na stoisku Fundacji Galerii Foksal dominować będzie praca Pawła Althamera „Matea” 2006-2008, pokazywana już na targach abc w Berlinie we wrześniu przez inną galerię reprezentującą artystę z Bródna, neuegerremschneider. Oprócz pracy Althamera FGF pokazuje obrazy Wilhelma Sasnala i Jakuba Juliana Ziółkowskiego oraz rzeźbę Moniki Sosnowskiej.
Z kolei Raster (prezentujący się w części nazwanej Supernova) pokazywał będzie prace trzech artystów: rzeźby Michała Budnego oraz obrazy i prace na papierze Przemka Mateckiego i Rafała Bujnowskiego.
Galeria Czarna, debiutująca na targach NADA, pokaże solową wystawę młodego artysty (w tym roku dyplom na warszawskiej ASP), Sławka Pawszaka. Dodatkowo artysta wygrał (wraz z pięcioma innymi artystami) konkurs organizowany przez głownego sponsora targów, firmę odzieżową Banana Republic na design toreb, które będą sprzedawane podczas targów NADA.
Z kolei lokal_30 zaprezentuje prace Anny Baumgart, Tomka Kozaka, Karoliny Zdunek, Andrzeja Cisowskiego i Elodie Pong. Galeria zorganizowała także codzienne performance, w których biorą udział: Jan Mioduszewski, Zuzanna Janin, Angelika Fojtuch i Mariola Brillowska.

Polskich akcentów będzie więcej, w końcu wielu polskich artystów reprezentowanych jest przez zachodnie i amerykańskie galerie. Warto wspomnieć o dwójce z nich. W ramach części Art Kabinett berlińska galeria carliergebauer pokaże solową wystawę prac znanego na ArtBazaar Tomka Kowalskiego. Pokazane zostaną jego nowe obrazy, szkice na papierze oraz maszyny.
To duże wyróżnienie, gdyż do tej części zakwalifikowano jedynie 17 galerii i pokazane zostaną prace takich artystów, jak Marcel Duchamp, Rodney Graham, Yoko Ono, Jesus Rafael Soto, Francis Picabia czy Jorge Macchi. To też pierwsza wystawa prac Kowalskiego w USA. Z kolei w siedzibie znanego kolekcjonera z Miami, Marty Marguilesa można zobaczyć dużą instalację rzeźbiarską Magdaleny Abakanowicz zatytułowaną „Hurma”, pochodzącą z 1994-1995 roku.
Na zdjęciach: Paweł Althamer, Matea, 2006-2008 dzięki uprzejmości Funacji Galerii Foksal, Anna Baumgart, Meksyk 1963, 2008, dzięki uprzejmości Galerii lokal_30, Tomasz Kowalski, Szkice, 2007-2008, dzięki uprzejmości galerii carliergebauer

2 komentarze:

JacekDAB pisze...

"..kiedy ta moda minie-obstawiam drugą połowę 2009.."

Niestety. ta moda długo nie minie . A to dlatego, że ta niby moda to brak warsztatu. Większość współczesnych pseudomalarzyartystów nie ma pojęcia o malarstwie. Wystarczy popatrzeć jakie co roku prace są na dyplomach z ASP i EAS. To już nawet nie jest przykre. To jest brak jakiegokolwiek uzasadnienia dla trwania takich Akademii. Niestety nie ma kto uczyć. Ci co uczą sami nie mają talentu ani pojęcia o warsztacie.
Więc dopóki nie pojawi się ktoś naprawdę zdolny. Ktoś z talentem. Ktoś jak współczesny Michał Anioł, nie ma co liczyć by ta "moda" zniknęła.
Ale jak już się pojawi taki ktoś.
Wtedy zawyją w rozpaczy tysiące pseudo artystów i tych co kupili te ich wypociny.
I dobrze im tak :)

Anonimowy pisze...

kiedy będziemy mieli jakieś Targi w Polsce?