26 kwietnia, 2010

Z półki kolekcjonera: Łukasz Skąpski - Maszyny. "Samy" z Podhala

Na półkę kolekcjonera trafia kolejna niezwykła książka. Tym razem jest to zapis projektu Łukasza Skąpskiego „Maszyny. "Samy" z Podhala”, pięknie wydany przez Fundację Sztuk Wizualnych. Projekt „Maszyny”, Skąpskiego, współzałożyciela Supergrupy Azorro, jest znany bywalcom galerii. Był już pokazywany m.in. w Poznaniu (Galeria ON), Krakowie (Galeria Potocka), czy też miejscu najbardziej odpowiednim na taką wystawę – w Zakopanem (Galeria Marcina Rząsy). Był też wydany w formie kalendarza przez Galerię Raster.



Ale nigdy nie mogliśmy zobaczyć szalonych przeróbek traktorów z Podhala w książce. Teraz oto i jest. A przypomnijmy – o czym są „Maszyny”. To sto kilkadziesiąt fotografii traktorów własnoręcznie przerabianych w czasach komunizmu przez mieszkańców Podhala. Maszyny te konstruowane z wszelkich dostępnych w danej chwili materiałów, wciąż są intrygujące pod względem wizualnym i – co równie ważne – niezawodne pod względem technicznym.
Książka jest podsumowaniem kilkuletniego projektu dokumentującego przyczyny tak licznego powstawania podhalańskich ciągników w epoce realnego socjalizmu. Skąpski dotarł do pierwszych budowniczych tych specyficznych pojazdów. Zauważył, że pionierzy z każdą następną realizacją udoskonalali swój warsztat, tworząc coraz bardziej zaawansowane konstrukcje, doprowadzając do wypracowania formuły ciągnika doskonałego. Konstruowanie maszyn, jakkolwiek utylitarne, jest również bez wątpienia przejawem zaakcentowania swojej indywidualności. Projekt Skąpskiego ujawnia niezbadane obszary myśli twórczej w powojennej Polsce.
"Maszyny" są nie tylko bogato ilustrowane, ale również mają ciekawą warstwę tekstową.
Są tam teksty Dominika Kuryłka, Czesława Robotyckiego i Łukasza Skąpskiego. Wstęp napisał Andrzej Stasiuk.
Polecamy!

1 komentarz:

detonator pisze...

pomysł sympatyczny, choć poruszany już w polskich kronikach filmowych z lat 80-tych. szkoda, że pan skąpski nie udoskonala swojego warsztatu fotograficznego i nie dąży do wypracowania formuły obrazu doskonałego.
tak więc projekt bez wątpienia nie jest przejawem zaakcentowania swojej indywidualności twórczej na polu sztuk wizualnych. zastanawia więc, czemu album ten został wydany przez fundację sztuk wizualnych, skoro dokumentacja ta sztuką wizualną nie jest? i na półkę miłośnika czego ma trafić ta pozycja: miłośnika maszyn rolniczych, klimatów podhala, czy może ciekawostek PRLu? gdyż na półkę miłośnika sztuki ma szansę trafić tylko przez pomyłkę.