15 lutego, 2007

Jest sporo dobrych artystów w Polsce - rozmowa z Dawidem Radziszewskim z poznańskiej Galerii Pies

Dlaczego postanowiłeś stworzyć Galerię Pies?
Poznań jest jednym z ciekawszych miast, jeśli chodzi o środowisko artystyczne. ASP w Poznaniu, przy wszystkich jej mankamentach, jest szczególnie w porównaniu z innymi szkołami w Polsce, dobrą szkołą artystyczną. Ona konstruuje pewien klimat intelektualny dla sztuki w mieście. Zarówno studenci, jak i wykładowcy stanowią dużą część publiczności poznańskich galerii. Dużo dobrych artystów, którzy sporo namieszali w sztuce w ostatnich latach, skończyło też szkołę poznańską m. in: Monika Sosnowska, Zbigniew Rogalski, Kuba Bąkowski, Daniel Rumiancew czy Basia Bańda. Ja już abstrahuję, na ile szkoła miała dla tych artystów jakieś znaczenie, podejrzewam, że niewielkie. Jest też bardzo dobra Historia Sztuki na Uniwersytecie, gdzie szczególny nacisk kładziony jest na sztukę nowoczesną. Studiuję w obu tych szkołach, to widzę to od środka.
Poznań to miasto, gdzie jest sporo małych galerii – wielkości Galerii Pies, kilka przyzwoitych galerii średniej wielkości, nie ma jednak dobrej dużej galerii. I to jest duży problem. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale po prostu tak jest. Nie ma u nas dużych, problemowych wystaw. Dlatego brak dyskusji, bo takie wystawy wywołują debatę, a nie wystawy monograficzne. Być może trochę upraszczam, ale nie widzę naprawdę sensu robić laurki w postaci wystawy retrospektywnej kolejnemu profesorowi ASP. No, są też tak spektakularnie słabe wydarzenia jak umieszczenie wielkiego metalowego słupa przed muzeum (to jest taka straszna rzeźba, ja nie podam nawet nazwiska autora, żeby go sobie nie utrwalać w pamięci).
Jak myślisz, z czego to wynika? Skoro jest dobra uczelnia, dobrzy artyści, dlaczego nie ma tego trzeciego elementu – ludzi, którzy chcieliby stworzyć dobre galerie?
Są przyzwoite małe, galerie – AT, ON, Oko-Ucho czy Inner Space. Natomiast, jeszcze raz powtórzę, że nie ma dobrych dużych galerii. Dlaczego? Bo chyba te duże galerie są beznadziejnie prowadzone. Galeria Arsenał jest położona w sercu miasta i powinna być świetną galerią, a jest kompletną miazgą. Galeria Stary Browar też jakoś się nie wykazuje.
Wiesz, a jeśli chodzi o tych ludzi, którzy mają tworzyć galerie, to jest ich kilku. Ale większość tych przedsięwzięć na charakter lokalny, i informacje nie dochodzą np. do Warszawy. Dziwi mnie, że tylu ludzi kojarzy moją galerię.
Jak doszło do powstania Psa?
Galeria powstała dosyć spontanicznie. Nie mieliśmy jakiś super planów, po prostu było ciśnienie na założenie galerii. Powstała w połowie 2005 roku z inicjatywy trzech osób – Radka Gajewskiego, Jagny Dąbrowskiej, no i mojej. Radek na samym początku wyjechał do Niemiec, wycofał się. Przez ponad rok prowadziłem tę galerię z Jagną, ale potem ona też zrezygnowała. Wtedy zostałem w tej galerii sam...
Niedługo miną dwa lata od jej powstania. Galeria nigdy nie korzystała z pieniędzy podatników, dotychczas nie była komercyjna. Brak pieniędzy to właściwie główny problem. Nie ma ich praktycznie na nic, ale z drugiej strony daje to poczucie totalnej niezależności.
To skąd brałeś pieniądze? Od sponsorów?
Nie. Nigdy nie było żadnych pieniędzy, które nie byłyby pieniędzmi naszymi, czy też artystów. Ja płacę za czynsz – właścicielka kamienicy, w której się mieścimy jest bardzo fajną kobietą i ma świadomość, że to ważne, aby w jej kamienicy mieściła się galeria. To jest miejsce, gdzie przed wojną była szkoła artystyczna – Instytut Sztuk Pięknych. A w samej galerii była pracownia Adama Hanytkiewicza. Ojciec obecnej właścicielki wybudował oficynę jako miejsce dla sztuki i dziś dzięki niej nadal może pełnić tę rolę. Na dziedzińcu kamienicy jest pomnik psa, postawiła go właścicielka, która opiekuje się zwierzętami.
Jedyny większy koszt to czynsz i zrobienie plakatów na ksero – 16 groszy za sztukę i to tyle. Jak jestem w Zielonej Górze, bo z Zielonej Góry pochodzę, to kseruję w BWA dzięki uprzejmości pana dyrektora Wojciecha Kozłowskiego. No do tego dochodzą koszty farby i innych drobiazgów. Artyści sami płacą za podróże i transport, śpią u mnie. Taki jest układ.
Mówiłeś galeria nie jest komercyjna, czyli nie sprzedajesz prac?
No właśnie, nastąpił już taki moment zmęczenia materiału tym „undergroundem finansowym”. Doszedłem do takiego punktu, że aby ta galeria mogła się rozwinąć, to potrzebne są pieniądze. Poza tym ważne dla mnie stało się uczestnictwo w rynku sztuki, w targach i ważne to też będzie dla artystów, którzy są z galerią jakoś związani. Dlatego jedyny sposób to wejść na ścieżkę komercyjną. To chyba naturalna kolej rzeczy... Wiadomo, że wolałbym robić galerię w latach osiemdziesiątych i nie przejmować się rynkiem sztuki itd. Ale żyję, całe szczęście, w ustroju kapitalistycznym i z pewnymi sprawami trzeba się pogodzić.
A wracając do naszego pytania... Czy będziesz reprezentował artystów? Sprzedawał prace, które będą się pojawiały u Ciebie na wystawach?
Galeria nie ma artystów, których reprezentuje. Ja po prostu współpracuję z niektórymi artystami. To się powoli jakoś kształtuje i myślę, że w najbliższym czasie będzie można mówić o artystach związanych z galerią Pies. Myślę o kilku artystach, których chciałbym reprezentować, a którzy przewinęli się przez moją galerię. W zasadzie to też zmierza w taką stronę, że prace z każdej wystawy będzie można kupić, chyba że artysta jest reprezentowany przez inną galerię.
Masz dobre oko do „nowych twarzy”. Powinniśmy się spodziewać jakichś nowych odkryć w tym roku?
No to miło, że ktoś uważa, że mam dobre oko. Wiesz, tak myślę, że jak ktoś jest dobry, to po prostu widać. Z drugiej strony zadziwiają mnie pewne galerie, które mają ambicje pokazywania sztuki współczesnej, a wynajdują jakichś kompletnie nieinteresujących młodych artystów. To problem tych galerii i ludzi którzy to kupują, nic mi do tego. Ale mówiąc o artystach szczególnie interesujących, to widzę w Poznaniu dwie takie osoby, choć ich twórczość nie jest w ogóle znana: Tomek Mróz i Iza Tarasewicz. Oboje to rzeźbiarze. To co robią jest bardzo dobre. Oboje będą mieli wystawę w galerii Pies, Iza już 13 kwietnia. Wiesz to jest jeszcze o tyle interesujące, że w Polskiej rzeźbie to jest jakaś posucha, a oni gdzieś, mam nadzieję tę sytuację zmienią. Ja ich obserwuję od dwóch, trzech lat i widzę, że to naprawdę idzie w bardzo fajną stronę. Myślę, że niebawem wejdą w taki „ogólnopolski” obieg sztuki. Jest jeszcze paru innych młodych artystów, których obserwuję. Nie chcę odsłaniać wszystkich swoich kart, ale większość prędzej czy później ma zaplanowane wystawy w Psie.
Możesz nam zdradzić pozostałe swoje plany na najbliższe miesiące?
2 marca (o 19.00) jest otwarcie wystawy Ryszarda Góreckiego. Ale wcześniej 16 lutego wykład Piotra Bernatowicza (też o 19.00). W lutym są przewidziane jeszcze inne imprezy, ale jest problem z ustaleniem dokładnego terminu. W tym roku jeszcze Piotr Zawada, to jest taki artysta który trochę przycichł, ale mam nadzieję, że wystawa w galerii Pies go zreanimuje artystycznie. Pod koniec roku będzie wystawa Anety Grzeszykowskiej, ma być też Ewa Zarzycka. Ja nie mogę zdradzać wszystkiego, bo to oczywiście tajemnica. Ale program jest naprawdę mocny i naprawdę układam go bardzo, bardzo starannie. Nie ma żadnych przypadkowych wystaw. Nie ma strony internetowej, ale można się kontaktować z galerią przez e-mail galeriapies@gmail.com. Jeśli ktoś ma jakiś interes, albo chce żebym go wpisał na mailing i informował o wydarzeniach, proszę pisać na ten adres.
Będziesz kontynuował gościnne wystawy w innych miejscach wystawienniczych?
Myślę, że tak. Czemu miałbym nie kontynuować? Ostatnio się zmęczyłem przy wystawie gościnnej w Rastrze, bo złapałem grypę i nie miałem kompletnie mocy. Ale wystawa gościnna u Klimy Bocheńskiej była bardzo miłym wspomnieniem, bo było ciepło i nie byłem chory. Ja myślę, że takie wyjazdowe wystawy to raczej latem będę robił. Nie mam zaplanowanych wystaw na ten rok, ale jak znam życie to się zmieni. Od trzech chyba lat planuję zrobić taką wystawę w Tarnowie, ale tam się ciężko dogadać z BWA. Mam nadzieję że w końcu się uda, bo to jest bardzo ładny projekt, wakacyjny. Zresztą myślę, że warto byłoby zrobić cykl takich wystaw w polskich miastach średniej wielkości.
Chcielibyśmy abyś opowiedział nam o swoich fascynacjach w dzisiejszej sztuce polskiej. Kogo lubisz, cenisz?
No wiesz, ja nie będę mówił o takich artystach klasycznych. To wiadomo kogo cenię, bo wszyscy mniej więcej cenią tych samych. Ale jest sporo artystów, których zupełnie nie cenie, ale nie będę ich tu wymieniał, bo większość z nich jest żyjąca, więc mogliby się obrazić.
Ale powiem o tych których lubie, niektórych oczywiście. Widziałem ostatnio na tej dziwnej wystawie w Zachęcie (Malarstwo XXI wieku) obrazy Sasnala. No, to były absolutnie cudowne obrazy. No, ale Sasnal wiadomo. Matecki jest bardzo dobry, ale już nie będę mówił o Mateckim, bo to już wszyscy wiedzą, że on jest bardzo dobry.
Bardzo zdolna i obiecująca jest Ania Okrasko. To jest bardzo mądra dziewczyna, i ona doskonale wie, że chce się zajmować sztuką, ale bardzo szuka. Naprawdę bardzo dobrze się to rozwija. Poznałem ją w Krakowie na jej wystawie o papieżu, niezbyt zresztą udanej. Od tego czasu Ania zrobiła wielki skok. U mnie też miała wystawę, która była naprawdę dobra.
Bardzo cenię twórczość Pawła Książka. To artysta bardzo skupiony na swojej twórczości. Widziałem ostatnio w jego pracowni najnowsze obrazy, bardzo dobre. Dziwne, że Paweł nie miał jeszcze dużej wystawy w Polsce. Z tego co wiem, jego dotychczasowe realizacje miały taki kameralny charakter, działo się to w małych metrażowo galeriach, albo na wystawach zbiorowych. Myślę, że wypadłby świetnie w jakiejś dużej galerii. Paweł miał też wystawę w Psie i wyszła świetnie.
Ja zapraszam do galerii tych artystów, których cenię. Więc program jest najpełniejszym wyrazicielem mojego gustu artystycznego. Oczywiście są artyści, których bardzo bym chciał zaprosić, ale nie mogę, bo albo realizacja ich pracy wymagałaby dużo pieniędzy i galerii nie byłoby stać, albo z wielu innych przyczyn technicznych. Ale pracuję nad tym, żeby było jak najmniej przeciwwskazań i żeby rzeczywiście dało się zrobić wystawę każdemu.
Bardzo fajna jest też Basia Bańda. Jak widać jest sporo dobrych artystów w Polsce.

Galeria pies mieści się na ul. Dąbrowskiego 25a w Poznaniu.

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Dobrych bo fajnych?
Dlaczego dobrych?
Chociaż parę słów proszę.
Wg. mnie poziom artysty nie zależy od fajności.

dawid radziszewski pisze...

no napewno poziom artysty nie zalezy od jego fajnosci. znam wielu niefajnych artystow ktorzy sa bardzo dobrzy (na wysokim poziomie artystycznym). tak czy siak to kwestia slownika, umowmy sie, ze fajny=dobry, tak na potrzeby tej rozmowy. zamiast powiedziec "dobry obraz" mozemy powiedziec "fajny obraz". ja lubie wyraz "fajnie" i uwazam ze nie jest gorszy od wyrazu "dobrze".
pozdrawiam!

duza qpa pisze...

Radziszewski Dawid hmm chyba nie wie o czym mówi i chyba wogole mało wie. Mówi iż "Jest sporo dobrych artystów w Polsce" podczas gdy każdy ma jakieś ale. Po za tym skoro ma tak cieniutkie wystawki i jest takim laikiem i abderytą to chyba domyślam się dlaczego wspólnicy nie chcieli z nim współpracować. Nie pozdrawiam i nie polecam pana R.

Anonimowy pisze...

"wogole" pisze sie rozlacznie: "w ogole". chyba pan/pani nie zna polskiej ortografii.

Zdzichu pisze...

świetny wywiad z młodym galerzystą, a kilka drobnych błędów literowych nie robi różnicy. trzymam kciuki za kolejne inicjatywy DR. to niezwykłe, pokazuje, że w tym kraju jak się chce to można.