16 czerwca, 2007

Sztuka (prawie) bez ograniczeń na Art Unlimited

Sekcja Art Unlimited to specyfika targów Art Basel. Jedynie tak bogate targi sztuki współczesnej jak te w Bazylei, mogą, dzięki wsparciu hojnego sponsora, jakim jest szwajcarski bank UBS, pozwolić sobie na taką ekstrawagancję.

Czym jest Art Unlimited? Dzięki praktycznemu zniesieniu ograniczeń – przestrzennych, finansowych, technicznych czy mentalnych – można na nich pokazać projekty, które nie zmieściłyby się w normalnej ofercie targów. Raz – ze względów finansowych, dwa – ze względów przestrzeni, jaką potrzebują, trzy – tematyki i na końcu – często ze względu na „niekomercyjność” niektórych prac.

Art Basel zapewnia artystom wszystko – wielką halę wystawową, zespół techników i kuratorów, którzy pomagają przygotować i umieścić w przestrzeni prace, a w końcu i pieniądze na ich przewiezienie i wybudowanie. Artyści często sami przyjeżdżają do Bazylei montować prace. W tym roku na Art Basel pokazane zostały prace 77 artystów z 30 krajów – i często były to prace do zobaczenia raczej w takich miejscach jak Documenta w Kassel czy Biennale w Wenecji niż na targach.
Już przy wejściu wszystkich intrygował wypełniony wodą BMW rocznik 1980, w którym dwa razy dziennie (pod koniec targów już tylko raz dziennie, bo zaczęło brakować tlenu – jednak jakieś ograniczenia na Art Unlimited były) angielski artysta William Hunt „śpiewał” piosenkę miłosną do specjalnie skomponowanej pięknej muzyki. Dźwięk wydostawał się poprzez ogromne kolumny. Bardzo wzruszająca i intrygująca zarazem praca zawsze wzbudzała duże zainteresowanie widzów.

Jeśli jesteśmy przy wodzie – to wspomnijmy o pracy dwójki Brazylijczyków – Helio Oiticicy i Nevilla d’Almeida, którzy zafascynowani „pseudo-kinem” stworzyli specjalne miejsce – olbrzymi basen oświetlony niebieskim światłem, a na ścianach pokazywano slajdy „Notations” Johna Cage’a (czasami prawie całkowicie przykryte „białym prochem”), a głośników wydobywała się muzyka tego kompozytora. Nie muszę dodawać, że nie była to ekspozycja w stylu Zachęty, więc można było się swobodnie „moczyć” (większość moczyła tylko stopy) w basenie.

Z tego boxu niedaleko było do miejsca, gdzie francuski artysta Pierre Hughye stworzył specyficzny „chillout” room, gdzie dzięki grze świateł, dymów i muzyki Czajkowskiego można było chwilę odpocząć od zgiełku targów.

Art Unlimited to nie tylko instalacje, ale także ciekawe projekcje filmowe. Turecki artysta Kutlug Ataman (nominowany do Nagrody Turnera w 2004 roku), w historii „Stefan’s Room” opowiada o człowieku, który w niewielkim mieszkaniu w Berlinie ma ponad 30 tysięcy egzotycznych motyli. To opowieść o fascynacji, która staje się obsesją – oczywiście to już w sztuce było, ale sposób tej opowieści – na kilku ekranach równocześnie, jest niesamowita.

Od Atamana już niedaleko do wielkiej graciarni Christoph Buechela. Szwajcarski artysta pokazał ten projekt w ubiegłym roku w londyńskiej galerii Hauser&Wirth Coppermill i wywołał on sensację. W wielkiej graciarni, wśród ułożonych z wielką precyzją śmieci XXI wieku stworzony został idealny męski świat. W Bazylei dodano jeszcze bar, gdzie serwowano tym, którzy odstali w kolejce do instalacji (a czekać trzeba było długo) piwo lub whisky.

Na zupełnie przeciwnym biegunie estetycznym była praca niemieckiego artysty Andreasa Słonimskiego „Wo sind die Skier?”. „O co chodzi? Gdzie jest tu dzieło sztuki” – pytali zwiedzający pusty wielki box i dopiero po dłuższej chwili zauważali odciśnięty w miękkim materiale ślad po jednym skrzydle helikoptera, który wprowadzono tu do sali, by odcisnął właśnie ten ślad (pilot też zostawił odcisk palca).

Wracając do wielkich instalacji – kubański artysta Carlos Garaicoa stworzył panoramę wielkiego miasta oglądanego z wielkiej góry.Praca robie niesamowite wrażenie swoją skalą i iluzjonistyczną grą.
I na koniec śmieszny projekt amerykańskiego artysty Jeffreya Vallance’a „Cultural Ties” – który w 1979 roku wysłał do 200 najważniejszych przywódców ówczesnego świata list wraz ze specjalnym krawatem.
Dostał około 50 odpowiedzi – część tylko w formie listów z podziękowaniem, część listów przyszła z innym podarunkiem (obrazek i medali od Jana Pawła II), a część przywódców przysłała też krawaty. W tym między innymi w imieniu ówczesnego PRL-owskiego premiera Piotra Jaroszewicza krawat z „bardzo znanej fabryki jedwabiu” w Milanówku wysłał minister Janusz Wieczorek.
To tylko niektóre z projektów z Art Unlimited – jest jeszcze szalony zimowy box belgijskiego artysty Hansa Op de Beecka, wielkoformatowe rysunki urodzonej w Polsce, a mieszkającej na Sycylii (wcześniej w Szwecji i USA) artystki Aleksandry Mir, słynny pokój Gregora Schneidera i wiele, wiele innych ciekawych projektów. Naprawdę na Art Unlimited sztuka nie ma (prawie) ograniczeń.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Czy naprawdę Art Unlimited finansowane jest przez Art Basel i UBS? Czy jest to sprawdzona informacja? Pytam, bo na stronie Art Basel jest informacja, że za miejsce na Art Unlimited płaci się stałą dla wszystkich opłatę 9.800 CHF, która nie obejmuje transportu, montażu pracy, a także kosztów jakichkolwiek elementów dodatkowych - zbudowania ścian, zamontowania oświetlenia itd. Sztuka rzeczywiście bez ograniczeń, ale raczej na koszt wystawiających galerii.

pau pisze...

to niestety prawda. bardzo duze sa tez dodatkowe koszty np. jednorazowa wymiana wody w opisywanym bmw (projekt Hunta, Ibid Projects)kosztowala 1000 zl co spowodowalo, ze galeria zrezygnowala z wymieniania jej.

Anonimowy pisze...

Zupełnie nie rozumiem jak można o pracy Christopha Buechela napisac coś tak bezsensownego jak zdanie, iż oddaje ona "idealny męski świat".Totalna bzdura.No ale przecież aby ją zobaczyć trzeba było stanąć w długiej kolejce ...