06 czerwca, 2008

Rośnie grono polskich artystów w Bazylei, praca Tomka Kowalskiego trafiła do kolekcji Pinault

Jak wypadli polscy artyści w zagranicznych galeriach na targach w Bazylei? Generalnie należy powiedzieć – świetnie. Mamy już zwartą ekipę przynajmniej 20 artystów reprezentowanych przez bardzo dobre galerie europejskie i amerykańskie galerie. Jedyny mankament to fakt, że ta grupa jest dość zamknięta, niewielu nowych artystów dochodzi. Tymi nowymi twarzami są Tomek Kowalski i Przemek Matecki w niemieckiej galerii carlier gebauer oraz … krakowski malarz Stanisław Koba, reprezentowany przez szwajcarską galerię Skopia. A poza tym to sami starzy znajomi… Oto oni…
Przede wszystkim Wilhelm Sasnal. W trakcie Art Basel Daniel Birnbaum, kurator turyńskiego biennale ogłosił część listy artystów, którzy wezmą udział jesienią w tej imprezie. Na tej liście znalazł się Sasnal. A pamiętajmy, że Birnbaum to również kurator następnego biennale w Wenecji…
Prace Wilhelma Sasnala można było znaleźć w galerii Hauser&Wirth (Zurych i Londyn), która sprzedała trzy obrazy tego artysty po 40 tysięcy euro. Oto jeden z nich.

Obraz Sasnala, zatytułowany „10 hours flight” wisiał również na stoisku niemieckiej galerii Johnen (cena 55 tysięcy euro plus VAT).

A także w kantorku londyńskiej Sadie Cole. Dlaczego w kantorku? Bo był to obraz „z drugiej ręki” – kupiony od sprzedającego go jakiś czas temu na Allegro. Pamiętacie? Gdy rozmawiałem z galerzystką z Londynu, obraz był zarezerwowany, później zniknął, więc pewnie został kupiony. Cena – 75 tysięcy euro.

Prac unikatowych Pawła Althamera nie można było znaleźć poza stoiskiem FGF. Ale za to stoisku prestiżowego wydawnictwa Parkett można było kupić numer 82 poświęcony między innymi Althamerowi (cena 45 franków), a także prezentowana była praca nazwana „Retrospektywa”
składająca się z walizki (znany motyw u Althamera) wraz z odlewami postaci artysty z najważniejszych jego performance’ów. Edycja wynosi 38/XXV sztuk i kosztuje 3 tysiące euro.
Wielki sukces odniósł debiutujący na targach Art Basel Tomek Kowalski, reprezentowany przez berlińską galerię carlier Gebauer.
W galerii trwa jeszcze wystawa prac Tomka, tymczasem na targach sprzedały się wszystkie prace na płótnie (od dwóch do pięciu tysięcy euro, tu już w magazynie, po sprzedaniu ich i zdjęciu ze ścian stoiska) i większość prac na papierze (po 900 euro).
Jednak największy sukces to sprzedaż, jak przekazał mi galerzysta, dużej pracy Tomka Kowalskiego za 15 tysięcy euro do kolekcji wielkiego Francois Pinault. Niestety nie mam zdjęcia tej pracy, bo po sprzedaży ze względu na rozmiar została zabrana do zewnętrznego magazynu.
Berlińska galeria pokazała również, po raz pierwszy na targach (ale na krótko) nowe prace Przemka Mateckiego, który będzie miał wystawę w tej galerii późną jesienią. Dzięki uprzejmości galerzysty udało mi się sfotografować tę pracę…

Galeria Hauser&Wirth sprzedała kilka prac Jakuba Juliana Ziółkowskiego, jednak tak naprawdę to galeria już „oszczędza” prace tego artysty na rozpoczynającą się 30 sierpnia wystawę solową w galerii w Zurychu.
Modern Art Institute z Glasgow pokazał niewielką, bardzo skromną rzeźbę Moniki Sosnowskiej, która przypomnijmy, ma wystawę w Schaulager z Andreą Zittel.
Z kolei berlińska galeria Giti Nourbaksh wspaniały obraz Piotra Janasa za 18 tysięcy euro.

Pracę Piotra Uklańskiego, rozsławionego wystawą w Gagosianie w Nowym Jorku, pokazała jego europejska galeria – De Carlo z Mediolanu. Była to praca z cyklu „powstańczego” (podobne prezentował Uklański na wystawie „Biało-czerwona” w Nowym Jorku i polegały one na rozlewaniu gęstej, czerwonej farby na płótnie, która następnie spływając tworzyła wrażenie krwi). Praca, wyceniana powyżej 250 tysięcy euro, jak tajemniczo mówiła galerzystka z De Carlo, miała rezerwację.
Paulina Ołowska była pokazywana w dwóch galeriach – w niemieckiej Bucholtz Galerie wisiał projekt plakatu zapowiadającego wystawę w Schinkel Pavilon podczas biennale w Berlinie, inspirowaną pracami Zofii Stryjeńskiej.
Plakat sprzedał się za 8 tysięcy euro. Z kolei w amerykańskiej galerii Metro Pictures można było kupić kolaż z 2006 roku zatytułowany „Not yet titled”.

Sławomira Elsnera tradycyjnie na Art Basel pokazywała galeria Gebr.Lehmann (DreznoBerlin). Do kupienia był duży rysunek „Fireworks” z 2004/2005 roku.
Z kolei prace Cezarego Bodzianowskiego pokazała mediolańska Zero. Z kolei pracę innej uczestniczki biennale w Berlinie, Goshki Macugi, pokazała niemiecka galeria Johnen.

W Johnenie można było znaleźć również wspaniały obraz z serii „Lamp Black” Rafała Bujnowskiego (cena 9 tysięcy euro plus VAT).
Inne obrazy Rafała z tej serii pokazywał na satelickich targach Volta praski galerzysta Jiri Svestka. Były one w cenie od 7,5 tysiąca euro (za małe „węgle”) do 22 tysięcy euro za duże (średnica 160 cm) tondo namalowane tą specjalną czarną farbą firmy Newton.

Silną „reprezentację” polskich artystów pokazała wiedeńska galeria Nachst St. Stephan. Na ścianie wisiał obraz Adama Adach zatytułowany „Eva changing”, a pod nim była pokazana rzeźba Agnieszki Kalinowskiej, składająca się ze sztucznych kamieni porośniętych sztucznym mchem (cena – 4 tysiące euro).
W innej części tej galerii można było z kolei zobaczyć rzeźbę Michała Budnego („Bez tytułu [Black]”), która kosztowała 4 tysiące euro.

Jak co roku na stoisku Claesa Nordenhaake stała rzeźba Mirosław Bałki, zatytułowana, jak zawsze wymiarami pracy: „277x95x80”.

Tak samo jak Raster Przemkowi Mateckiemu, tak nowojorska Broadway 1062 Agnieszcze Brzeżańskiej przygotowała na LISTE solo show. Z tym, że nie były to wcale obrazy, ale… zdjęcia obrazów.
I jeszcze największe zaskoczenie – galeria Skopia z Genewy pokazała prace Stanisława Koby, malarza z Krakowa, działającego w Otwartej Pracowni. Obrazy w cenach do 4 do 14 tysięcy euro, sprzedawały się bardzo dobrze. Gdy przyszedłem w piątek na stoisko galerii na ścianie wisiał ten obraz, już sprzedany (właśnie za 14 tysięcy euro). Galerzyści od niedawna współpracują z artystą (wiosną miał wystawę w tej galerii), ale nie przeszkodziło im to w umieszczeniu jego pracy w katalogu targów Art Basel przy opisie galerii.

A na koniec krótki opis galerii Ubu (BerlinNowy Jork), która zawsze pokazywała na targach w Bazylei arcydzieła polskiej awangardy lat 30 i 40. Obiekty muzealne, które powinny kupować polskie muzea były sprzedawane zagranicznym kolekcjonerom. Coś się jednak zmieniło, gdyż w tym roku, jak mówią galerzyści z Ubu, kupowali również kolekcjonerzy z Polski. A było co kupować. Fotografie Witkacego – słynny autoportret oraz portret Artura Rubinsteina, kolaże Janusza Marii Brzeskiego przygotowywane dla krakowskiej „Zwrotnicy”, klatki z filmu „Europa” Stefana Themersona, obraz Samuela Szczekacza, a także rzeczy późniejsze – rysunek Aliny Szapocznikow i mały obraz liczony Romana Opałki.

Jak już jesteśmy przy polskich kolekcjonerach – to widać i słychać, że jest ich w tym roku w Bazylei więcej. Pojawili się między innymi Grażyna Kulczyk, Jan Wejhert czy Wojciech Fibak. Ale są też mniej znani publicznie, ale znakomici kolekcjonerzy, którzy oglądają, rozmawiają, nawiązują kontakty i …kupują.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

od kiedy beton to to samo co sztuczny kamien ?

Monika pisze...

Drugą pracę Pauliny Olowskiej "Krakowiankę":) - sprzedała galeria Metro Pictures. Podobno obie sprzedane za 10 000 U$ each. Ciekawe która z galerii wprowadzi na rynek obrazy inspirowane Stryjenska z biennale w Berlinie?