14 lutego, 2013

„Wrócił mi ten entuzjazm i wiara, którą miałem” o nowej warszawskiej galerii rozmawiamy z Dawidem Radziszewskim

Galeria Pies została w Poznaniu czy też w nowej formule jako Dawid Radziszewski Gallery pojawia się w Warszawie?

Galeria Pies zostaje w Poznaniu choć jej los nie jest do końca jasny. Być może jeszcze tam wrócę, w tej czy innej formie wrócę, choć wolałbym galerię komuś przekazać, zobaczymy. To jest dość trudne zgasić światło, to jednak 8 lat mojego życia. Być może jednak misja tej galerii się wypełniła. Jakiś czas temu, niemal w niezauważony sposób, zniknęła galeria ON, która swego czasu była bardzo ważnym miejscem. Na miejsce galerii, które znikają, nie pojawiają się nowe. Być może to jest powód, żeby Pies działał. Czas pokaże.

Jesteś kolejną galerią, po Starterze, która z Poznania przenosi się do Warszawy. Jak rozumiem powody są głównie rynkowe?

Powody rynkowe są bardzo ważne, ale chodzi też o to, że w Warszawie jest większa publiczność i o to, że Warszawa jest jednak lepszą platformą, żeby ruszyć w świat. U mnie zadecydowały też kwestie życiowe, nie miałem już ochoty żyć w Poznaniu, niezależnie od tego czy galeria dobrze funkcjonowała.


Dlaczego w Poznaniu jest tak mało osób kolekcjonujących sztukę najnowszą? Przecież to jedno z najzamożniejszych miast Polski z wieloma kolekcjonerkami i kolekcjonerami?


Nie wiem czy jest niewielu, myślę, że jak na warunki krajowe jest ich całkiem sporo. To nie jest tak, że jest tylko Grażyna Kulczyk. Oczywiście nie ma tam więcej tak wspaniałych kolekcji, jednak jest kilka mniejszych, które znam, bardzo dobrze poprowadzonych. Faktem jest też to, że jak na miasto z takimi możliwościami finansowymi kolekcjonerów powinno być trochę więcej. Być może w naturze Poznaniaków leży to, że nie warto wydawać pieniędzy na takie zbytki jak sztuka współczesna. Z drugiej strony, gdyby porównać to do Wrocławia (gdzie są cztery centrale Banków) czy Krakowa, to nie jest tak źle.

Byłeś osobą, która jako jedna z pierwszych pokazywała sztukę najnowszą w Poznaniu jeszcze przed Stereo i Starterem – jak byś oceniał swoje dotychczasowe doświadczenia?

W 2005 roku, kiedy Pies rozpoczynał działalność, scena artystyczna była rzeczywiście nieco inna niż teraz. Ci wszyscy artyści, którzy dziś są popularni i w dużej mierze nadają ton całej scenie plastycznej w Polsce, wtedy byli jeszcze na studiach. To był znakomity okres dla tego miasta, okres który nie prędko się powtórzy. Osiem lat doświadczeń to w sam raz, żeby założyć nową galerię, która odniesie sukces. Zrobiłem kilka kosztownych błędów, to chyba najważniejsze spośród wszystkich moich doświadczeń. Przed naszą dzisiejszą rozmową, przeczytałem tę, którą przeprowadziliśmy sześć lat temu. Trochę się zmieniło przez te sześć lat, jednak wrócił mi ten entuzjazm i wiara, którą miałem wtedy.


Jak obecnie wygląda scena artystyczna Poznania?


Nie wiem tak dokładnie, ostatnio moja uwaga nie była intensywnie skupiona na tym co dzieje się w Poznaniu. Niemniej, to co oglądam na wystawach studentów nie jest złe, choć nie jest też to, co bym chciał pokazywać w galerii. Wystawy dyplomów z roku na rok są coraz bardziej kuriozalne, w tym roku nie było chyba nic interesującego. Z pewnością brak jest takiego miejsca jak Pies sprzed ośmiu lat, jakiejś oddolnej inicjatywy, niezależnej od ASP czy innych niebezpiecznych dla młodych ludzi instytucji. Być może właśnie szykują się jacyś młodzi, inteligentni studenci, którzy zaraz założą nowe, wspaniałe miejsce i nas zjedzą. Bardzo bym tego chciał.

Opowiedz trochę o Twoich planach związanych z nowym otwarciem w Warszawie.

Zależało mi, żeby galeria była na Osiedlu Za Żelazną Bramą. Zaczynamy od wystawy Marcina Zarzeki i Birgit Megerle. Później wystawa prac Adama Rzepeckiego z lat 1978 - 89. Pierwsze pięć wystaw określa program galerii. Z jednej strony to galeria komercyjna, w takim tradycyjnym podstawowym sensie. Reprezentujemy artystów, dbamy o ich interesy i promocje, sprzedajemy prace, współpracujemy z kolekcjonerami i instytucjami. Planuje intensywny udział w targach. Z drugiej strony, chciałbym kontynuować, w pewnym stopniu, program Psa, realizować wystawy problemowe. Program jest intensywny, co miesiąc nowa wystawa, plus mniejsze wydarzenia i wystawy wyjazdowe. Trochę tak, jak w Psie w pierwszych latach działalności.

Czy chcesz być poznańską galerią w Warszawie czy też będziesz reprezentował artystów spoza tego miasta?


Pies nie interesował się nigdy środowiskiem poznańskim, przynajmniej nie było tego w warstwie deklaratywnej. Tym się różnił np. od Stereo, które eksportowało artystów, mi, zwłaszcza w pierwszych latach, zależało na pokazywaniu interesujących mnie artystów spoza Poznania. Nowa galeria reprezentuje tych samych artystów co Pies, czyli Łukasza Jastrubczaka, Adama Rzepeckiego, Krzyśka Kaczmarka, i Marcina Zarzekę, plus nowego artystę – Krzyśka Mężyka. Trójka z nich mieszka w Krakowie, dwóch w Wiedniu.

Czy chcesz kogoś pozyskać w najbliższym czasie, czy jesteś zadowolony ze swojego składu?

Jestem bardzo zadowolony, to świetni artyści. Dla mnie ważna jest odpowiedzialność i pełne zaangażowanie w to co się robi, każdy z nich to ma. Galeria, którą prowadzę nie jest duża, pięciu artystów to mniej więcej tylu iloma mogę się sensownie zająć. Oczywiście z czasem pojawią się nowe osoby. Liczę na to, że duch czasu przeniesie się teraz nad Warszawę i w tym mieście pojawi się nowa, interesująca grupa młodych artystów.


Galeria Dawid Radziszewski
ul. Krochmalna 3, Warszawa
+48 603 899 242

gallery@dawidradziszewski.com

wtorek-sobota: 12:00—18:00, niedziela: 16:00—20:00

1 komentarz:

Pawel Ksiazek pisze...

Krzysztofie i Piotrze,
zapraszam Was do odwiedzania mojego bloga:
artistpawelksiazek.blogspot.com

Będzie również o muzyce i winylach. pozdrawiam!
Paweł Książek

ps. Piotr, czy nie powinienem Ci wysłać dwóch winyli Johna Cage'a? Okładkę już masz?