11 czerwca, 2009

Polskie galerie na 40. Art Basel

Jak już pisałem, w tegorocznych, 40. Art Basel biorą udział cztery polskie galerie – liczba rekordowa, świadcząca raczej o wyjątkowo mocnej pozycji tych galerii w światowym artworldzie niż o sile polskiego rynku sztuki współczesnej i najnowszej. Z Europy Środkowo-Wschodniej na Art Basel zakwalifikowała się jeszcze tylko jedna galeria – Podnar z Ljubljany/Berlina, a idąc dalej na wschód – jeszcze moskiewska XL Gallery.

Do Bazylei przyjechało też wyjątkowo wielu kolekcjonerów, i to zarówno prywatnych (jak choćby Grażyna Kulczyk) czy też instytucjonalnych (grupa przyjaciół Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie).

Najdłużej na Art Basel z polskich galerii jest Galeria Starmach z Krakowa. Andrzej Starmach przywiózł do Bazylei prace polskich klasyków współczesności. W środku stoiska stoi niewielka, wykonana z różowego marmuru rzeźba Aliny Szapocznikow, która jednak jest bardzo droga (150 tysięcy euro). Jak zawsze na stoisku galerii są też prace Edwarda Krasińskiego (w tym roku wyjątkowy sznur, jeszcze z metką cenową Desy) czy reliefy Henryka Stażewskiego (ceny 20-30 tysięcy euro za unikaty oraz 10 tysięcy euro za rzeźbę (edycja 100).

Na Art Basel znalazły się też prace tekstowe Stanislawa Dróżdża z lat 60., unikaty w cenie 25 tysięcy euro za sztukę. Sprzedały się też dwie abstrakcje malowane na drewnie Jerzego Nowosielskiego, obie trafiły do kolekcji w Szwajcarii. Z nowszej sztuki na stoisku galerii Starmach znaleźć można było obrazy Wilhelma Sasnala z lat 90. (ceny w okolicach 70 tysięcy euro) oraz fotografie Jadwigi Sawickiej.

- Prace zdecydowanie wolniej sprzedają się w tym roku, klienci dłużej się zastanawiają, przychodzą kilka razy – mówi Andrzej Starmach. – To już nie te czasy, kiedy w pierwszych minutach klienci szturmowali stoiska.

Potwierdzają to też inni polscy galerzyści. Klienci są zdecydowanie ostrożniejsi. Fundacja Galerii Foksal przywiozła do Bazylei prace większości swoich artystów – ogromna rzeźba Moniki Sosnowskiej, inspirowana konstrukcjami stoisk na stadionie X-lecia w Warszawie, a stojąca w centrum standu FGF, sprzedała się za 45 tysięcy euro. Podobnie jak dwa obrazy Wilhelma Sasnala, w cenie 40 i 80 tysięcy.Autoportret Pawła Althamera, kosztujący 120 tysięcy euro, być może trafi do kolekcji instytucjonalnej. Wielu kolekcjonerów jest zainteresowanych obrazami i pracami na papierze Jakuba Juliana Ziółkowskiego, uczestnika wystawy Younger Than Jesus w Nowym Jorku, który też właśnie otworzył pierwszą w solową wystawę w instytucji publicznej (Centrum Sztuki Współczesnej w Genewie). Tej drugiej wystawie towarzyszy katalog, który już wyprzedał się w targowej księgarni już pierwszego dnia. Na stoisku FGF można było kupić serie szkiców do rzeź Ziółkowskiego w większych grupach. Mniejsze kosztowały 20 tysięcy euro, większa – 40 tysięcy. Były też obrazy w cenach od 10 tysięcy euro. W końcu, niepozorne, trochę schowane za konstrukcją Moniki Sosnowskiej, świetne wideo Cezarego Bodzianowskiego (unikat), w cenie 10 tysięcy euro.

Po raz drugi na Art Basel jest galeria Raster, która w ramach części Art Statements pokazała solową wystawę Michała Budnego. Ciągnąca się przez całe stoisko czarna konstrukcja, nawiązująca do zapomnianego archiwum, była do kupienia za 20 tysięcy euro. Na razie się nie sprzedała, ale sprzedały się mniejsze prace artysty, w cenach od 3 tysięcy euro. Nie do kupienia są natomiast znane z wystawy w Rastrze okruszki, które Michał postanowił zachować dla siebie. Podczas targów miała miejsce premiera katalogu Michała Budnego, jednej z najładniej wydanych w tym roku ksiązek o sztuce. Napiszemy o niej wkrótce, bo pod kazdym względem, zarówno wizualnym, merytorycznym, jak i organoleptycznym.

Debiutująca na Art Basel galeria Żak/Branicka przygotowała projekt Pawła Książka pokazujący związki między architekturą modernizmu a filmami SF niemieckiego ekspresjonizmu. Na stoisku cały czas gra muzyka filmu „Metropolis”, będąca podkładem muzycznym do wideo krakowskiego artysty. Można też zobaczyć neon z czołówki filmy, a także obrazy (w ofercie są również wideo obrazy, ale ze względów technicznych nie zostały pokazane na stoisku) oraz zdjęcia. Obrazy, w cenach od 15 do 17 tysięcy euro, już prawie się sprzedały, podobnie jak jeden z wideo obrazów. Również wideo (Ed. 3) w cenie 4,5 tysiąca euro. Z kolei fotografie (Ed. 3) kosztują 2200 euro. Na pewno galerii pomógł artykuł w dystrybuowanym na targach dodatku na temat targów gazety Neue Zuericher Zeitung, w którym bardzo szczegółowo opisano historię powstania galerii i jej artystów. Żak/Branicka pokaże też, w ramach Art Video, prace Katarzyny Kozyry.

Jutro kolejna relacja z targów Art Basel. Zapraszamy!

10 czerwca, 2009

40. Art Basel rozpoczęte - pierwsza, głównie fotograficzna relacja

Wczoraj rozpoczęły się oficjalnie 40 targi Art Basel. Zbyt mało miałem czasu, by przygotować pełną relację, jedno popołudnie wystarczyło tylko na tyle, by „zostać przywalonym” niesamowitą ilością sztuki na tych największych, najbardziej prestiżowych, najdroższych targach.
40. targi Art Basel potrwają do niedzieli i do tego czasu możecie spodziewać się relacji nie tylko z głównych targów (w których biorą – przypomnę – udział 4 polskiej galerie: Starmach i Fundacja Galerii Foksal oraz Raster i Żak/Branicka), ale także z targów towarzyszących: LISTE (jest tam lokal_30) czy VOLTA (tam z kolei prace Olafa Brzeskiego pokazuje galeria Czarna).
Oto fotorelacja z pierwszego dnia, oczywiście z części tylko targów (nie dotarłem na parter, gdzie wystawiają dealerzy – w tym galeria Starmach z Krakowa. Zaległości nadrobię dzisiaj.
Widok na część Art Unlimited – z wielkoformatowymi pracami.
Jak zawsze na otwarciu tłum kłębił się w przejściach między galeriami, choć galerzyści podkreślają, że chyba gości było mniej w tym roku.

Fragment stoiska Fundacji Galerii Foksal. Widok na szkice do rzeźb Jakuba Juliana Ziółkowskiego poprzez pracę Moniki Sosnowskiej inspirowaną budkami na Stadionie X-lecia.

Te same prace wraz z autoportretem Pawła Althamera z wianuszkiem komórek zniszczonych przez niego.
Solowy pokaz prac Michała Budnego inspirowany archiwum na stoisku Rastra.
Prace Pawła Książka pokazujące utopijne związki między architekturą modernizmu a filmami SF niemieckiego ekspresjonizmu.
Praca (pęknięte jajko z napisem „Museum”) duńskiego duetu Elmgreen&Dragset na stoisku madryckiej galerii Helga de Alvear, sprzedane za 50 tysięcy euro.
Skromne seria zdjęć Catherine Opie, która fotografowała inaugurację Baracka Obamy ze strony zwykłych, smutnych ludzi (stoisko Regen Project z Los Angeles).

Praca Antony Gormleya „Consumption” z 1982 roku zrobiona z chleba tostowego.

Zmęczony kolekcjoner usiadł na ławce obok „Kolekcjonera” Goshki Macugi, zanim nie został poproszony o zostawienie w spokoju dzieła sztuki przez pracowniczkę galerii Schoettle z Kolonii.

Serigrafie(edycja-od 250 do 450 sztuk) Sheparda Faireya, czyli „street art” dotarł na Art Basel (stoisko „Poligrafii” z Barcelony).
Seria prac fotograficznych Paula Pfeiffera – z jednej z ostatnich sesji fotograficznych Marylin Monroe wyciął komputerowo jej sylwetkę zostawiając puste, niepokojące widoki brzegu morskiego, pytając o siłę sugestii w fotografii. Obok wideo, w którym filmował przegranych zawodników wrestlingu tuż po walce.
„No Woman No Cry” Jake i Dinosa Chapmanów na stoisku White Cube. Bardziej krwawa wersja „Wielkiej Bitwy pod stołem”.
Świetny obraz Wilhelma Sasnala sprzedany przez londyńską galerię Sadie Coles.
Stoisko wiedeńskiej galerii Janda. Duża praca na papierze bułgarskiej artystki Adriany Czernin. Po lewej zabawna praca Romana Ondaka „Kamień z Marsa”. Znaleziony gdzieś kamień „opakował” jak archeologiczne (czy może raczej naukowe) znalezisko i schował do klasycznego akwarium nadając mu nowe znaczenie.

Typowa praca targowa na stoisku Perrotin – wspólny projekt Takashi Murakami i Pharella Williamsa przyciągał tłumy.

08 czerwca, 2009

ArtBoom startuje 12 czerwca w Krakowie

Już w najbliższy piątek, 12 czerwca Kraków zmieni się nie do poznania. Tego dnia startuje bowiem pierwsza edycja ArtBoom Festiwalu – pierwszego dużego festiwalu sztuki w przestrzeni publicznej w Polsce. Małgorzacie i Marcinowi Gołębiewskim, pomysłodawcom i organizatorom festiwalu udało się zaprosić do udziału świetnych artystów z Polski, m.in. Pawła Althamera, Mirosława Bałkę, Rafała Bujnowskiego, Joannę Rajkowską, Twożywo, Jadwigę Sawicką, Grzegorza Sztwiertnię, Karolinę Kowalską i Normana Leto. W festiwalu wezmą tez udział artyści z zagranicy w tym wielkie gwiazdy: Pipilotti Rist, Roman Singer czy Erwin Wurm.
Festiwal potrwa do 22 czerwca, ale, jak mówią organizatorzy, część prac zostanie dłużej w przestrzeni publicznej Krakowa, a niektóre trafią do powstającego Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Przed rozpoczęciem festiwalu „rozmawialiśmy” mejlowo w Małgorzatą Gołębiewską.


Czy ciężko było przekonać władze Krakowa do festiwalu Art Boom?

Impulsem do stworzenia Festiwalu były wydarzenia artystyczne które organizowaliśmy w dawnej Fabryce Schindlera na krakowskim Zabłociu.
Festiwal był odpowiedzią na potrzebę zorganizowania w mieście spektakularnego pokazu, manifestacji sztuki współczesnej i aktualnej. Naszym pomysłem zaś było aby wyjść w przestrzeń publiczną. Sojusznikiem i osobą która umożliwiła włączenie ArtBoom do programu "6 zmysłów" jest Filip Berkowicz, pełnomocnik prezydenta miasta do spraw kultury. Organizatorem i producentem festiwalu jest Krakowskie Biuro Festiwalowe.

Polska jest wyjątkowo uboga w sztukę w przestrzeni ulicznej. Na ulicach polskich miast dominują martyrologiczne i sakralne pomniki? Czy Art Boom chce zmienić przestrzeń publiczną Krakowa?

Idea ArtBoomu wyrosła z idei wydarzeń typu site-specific i jest nawiązaniem do idei urban art oraz urban project. Jednym z postulatów jest właśnie eksplozja sztuki w przestrzeni ulic, placów, na fasadach w miejscach uczęszczanych przez szeroką publiczność i dostępnych dla każdego. W programie ArtBoom znajdzie sie także spacer po "czarnych punktach Krakowa", co ma bezpośredni związek z treścią zadanego pytania...

Kogo udało się Wam namówić do projektu?

Lista artystów obejmuje 20 nazwisk najlepszych artystów, którzy w swojej strategii artystycznej uwzględniają bezpośrednią konfrontację z publicznością i mają już na swoim koncie dokonania w tej materii, ale także młodych artystów z potencjałem. Więcej informacji można znaleźć na stronie festiwalu www.artboomfestival.pl
W programie ArtBoomu znajduje sie też konferencja dotycząca miejsca sztuki w przestrzeni publicznej, medialnej i wirtualnej oraz warsztaty z Pawłem Althamerem, panele z Joanną Rajkowską, Christą Sommerer, wykłady i spotkania.

Łatwo było przekonać artystów?

Otrzymaliśmy duży kredyt zaufania od artystów, którzy z pełnym zaangażowaniem podeszli do swojego udziału w ArtBoomie. Przygotowali projekty w oparciu o wizyty studyjne, uczestniczą w fazie produkcji i montażu prac. To dla nas, dla miasta wspaniała okazja do tworzenia nowych jakości.

Co się stanie z pracami stworzonymi na Art Boom?

Praca Mirka Bałki AUSCHWITZWIELICZKA po Festiwalu zostanie w mieście, z lokalizacją docelową na ul. Lipowej, w bezpośrednim sąsiedztwie przyszłego Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Mamy więc szansę, że jedyna realizacja w przestrzeni Bałki w Polsce będzie w Krakowie. Niektóre z realizacji festiwalowych pozostaną dłużej w wybranych lokalizacjach. Od początku dążyliśmy do tego, żeby prace powstające na Festiwal zasilały sukcesywnie kolekcję powstającego w Krakowie Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Myślenie długofalowe w przypadku tego Festiwalu to właśnie jego wyróżnik.


Ile kosztował projekt i skąd wzięliście na niego pieniądze?

Miasto Kraków przeznaczyło na Festiwal 1,5 mln złotych. Wsparcie okazała też Fundacja Pro Helvetia – dzięki ich wsparciu w ramach artboomu pokazane zostaną prace Pipilotti Rist i Romana Signera.

Czy Art Boom jest projektem jednorazowym, czy też możemy się spodziewać za rok kolejnej edycji?

Artboom jest projektem, który będzie kontynuowany. Przygotowując pierwszą edycję nawiązaliśmy kontakt z wieloma światowymi i polskimi artystami. Także rezerwujemy ich czas pod kątem kolejnych edycji. Pomiędzy edycjami festiwal będzie żył przez cały rok pokazami dokumentacji video, spotkaniami oraz szeroką refleksją na temat przestrzeni publicznej w Krakowie oraz w innych polskich miastach.
Na zdjęciach prace: Pipilotti Rist, Pawła Althamera oraz szkic pracy wykonany przez Mirosława Bałkę.

04 czerwca, 2009

Dziś rozpoczyna się 53. Biennale w Wenecji

Dziś zamkniętym pokazem dla dziennikarzy, kuratorów i kolekcjonerów rozpoczyna się 53 Biennale w Wenecji. Jak zawsze co dwa lata Wenecja na początku czerwca przez następne trzy dni będzie pełna zaproszonych kolekcjonerów, przedstawicieli mediów i kuratorów z całego świata z badżami na piersi pędzących z jednej wystawy na drugą, od jednego narodowego pawilonu do drugiego. Tak będzie do siódmego czerwca, kiedy to Biennale Weneckie otworzy się dla szerokiej publiczności. A później, aż do 22 listopada, czyli do zamknięcia biennale, włoskie miasto po raz kolejny gościć będzie tysiące wielbicieli sztuki najnowszej, którzy wymieszają się z tysiącami innych, zwykłych turystów.
Oczywiście zawsze najważniejsza jest główna wystawa weneckiego biennale, przygotowana przez wybranego kuratora. W tym roku będzie to urodzony w 1963 roku Szwed, Daniel Birnbaum, który jest najmłodszym kuratorem w ponad 90-letniej historii biennale. Jego wystawa, zatytułowana jest „Making Worlds” i jak zawsze wzbudza wiele emocji, zanim jeszcze zostanie pokazana. Na liście artystów wybranych przez Birnbauma jest Polka mieszkająca od lat w USA – Aleksandra Mir. A sama lista jak zawsze jest ona mieszanką nowych nazwisk oraz wielkich (i często zapomnianych) mistrzów sztuki najnowszej.


Oprócz wystawy tytułowej w Wenecji obejrzeć będzie można 77 narodowych pawilonów (pełna lista tutaj ), w tym również pawilon polski, którego kuratorem jest Bożena Czubak, a w którym pokazana zostanie praca „Opti/Visitors/Goście” Krzysztofa Wodiczki. Tak więc po dwóch wystawach młodszych artystów (Artur Żmijewski i Monika Sosnowska) w pawilonie polskim znów pojawi się praca klasyka polskiej sztuki najnowszej. Więcej o niej można przeczytać na stronie warszawskiej Zachęty, która jak zawsze jest gospodarzem polskiego pawilonu. Ciekawe są inne pawilony narodowe – w kilku przypadkach wystawiać w nich będą artyści z innych krajów. I tak na przykład, co wywołało wiele kontrowersji nad Renem, w pawilonie niemieckim swoją pracę pokaże angielski artysta Liam Gillick. W pawilonie innego naszego sąsiada – Litwy zobaczymy prace mieszkającego w Nowym Jorku Litwina Zilvinasa Kempinasa, w pawilonie czesko-słowackim oglądać będzie można prace Romana Ondaka. W pawilonie rumuńskim wśród trójki artystów zagospodarowujących wystawę będzie Ciprian Muresan, uczestnik nowojorskiej wystawy „Younger Than Jesus” w New Museum.

Wiadomo też już, kto otrzyma honorowe Lwy Biennale w Wenecji w tym roku. Będą to uznani artyści amerykańscy: Yoko Ono i John Baldessari.
Na zdjęciach: pierwsze prace z wystawy kuratorowanej przez Daniela Birnbauma „Making Worlds” – praca Aleksandry Mir, obraz Pietro Roccasalvy oraz praca szwedzkiego artysty starszego pokolenia Oyvinda Fahlsroma

02 czerwca, 2009

Świeżo Malowane – Mateusz Sadowski

Na naszej stronie Świeżo Malowane od dziś prezentacja prac Mateusza Sadowskiego. Mateusz (rocznik 1984) jest studentem czwartego roku wydziału Intermedia na ASP w Poznaniu. Zajmuje się wideo, fotografią i instalacją.

W tej chwili można zobaczyć w dużym wymiarze przegląd prac Mateusza na wystawie „Pożar”, jaka ma miejsce w Galerii Stereo w Poznaniu.


Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości artysty i Galerii Stereo

01 czerwca, 2009

Z okazji Dnia Dziecka – kupmy dziecku (lub sobie) książkę

Dzisiaj Dzień Dziecka, który można wykorzystać jako pretekst do kupienia sobie książki, która przypomni nam nasze dzieciństwo. Jeśli na dodatek taka książka ma wspaniałą szatę graficzną i ilustracje były przygotowane przez znakomitych artystów to z kontaktu z taką książką przyjemność może czerpać cała rodzina.

Polecam publikacje Wydawnictwa Dwie Siostry. Mam już kilka z ich wydawnictw a od wczoraj jestem właścicielem „Pana Maluśkiewicza i Wieloryba” Juliana Tuwima ze znakomitymi ilustracjami Bohdana Butenki. Książka świetnie wydana, duży format (27cm na 40 cm) w twardej oprawie. Z półki kolekcjonera? Dlaczego nie. W końcu nie wiadomo gdzie i kiedy dopadnie nas wirus sztuki.


Zdjęcie dzięki uprzejmości wydawcy.

29 maja, 2009

Z półki kolekcjonera - „Ludzie, miesto, zwierzęta” – czyli album o Warszawie

Ukazał się, bardzo ciekawie wydany, album artysty ukrywającego się pod pseudonimem miesto. Miesto jest związany z warszawskim viurem, galerią specjalizującą się w kulturze ulicy. Sam jest artystą tworzącym vlepki, malującym na murach i robiącym zdjęcia. Zdjęcia Warszawy właśnie.

Warszawa na zdjęciach miesto wygląda bardzo smutno i szaro – puste przystanki, gołębie, ludzie w tramwaju, blokowiska Bródna i podwórka Pragi. Smutno i szaro ale w jakiś sposób ujmująco. Zdjęcia robione przypadkowo, bez kadrowania, nieostre - niby to wszystko już było ale na chwile rozprasza i wyzwala wspomnienia.

Album wydany w malutkim nakładzie 79 sztuk, schowany w pudełku z velpką. Cena 79 zł.

27 maja, 2009

To tylko sen. A jego kronikarzem jest Bosacki

Klucza do zrozumienia istoty artystycznej Penerstwa można szukać w różnych obszarach. Wskazówki są zawarte min. w animacjach Bąkowskiego, w rysunkach Starskiej czy w projektach Smoleńskiego. Najpełniej, moim zdaniem, widać je jednak w obiektach tworzonych poza świadomością, w medium bardzo odległym sztukom wizualnym a mianowicie w snach doświadczanych przez Piotra Bosackiego.

Na co dzień, a może głównie w dzień Bosaki jest artystą. Artystą multimedialnym tworzącym filozoficzne animacje, obiekty napędzane prądem elektrycznym, lewym kanałem grupy KOT, teoretykiem i twórcą manifestu Penerstwa. Doświadczenia dzienne wykorzystuje do tworzenia snów, które są syntezą doświadczeń penerskich.

Sny Bosackiego zwierają wszelkie elementy istotne dla Penerstwa – absurd, paradoks, głęboką filozofię egzystencjalną czy też silną emocjonalność. Opisują wydarzenia (poznanie dziewczyny z dwoma głowami) lęki (strach przed ciotką, której nie oddał pieniędzy za wynajem), aktywność (ślizg na polędwicy sopockiej) czy też zaburzenia miejsca czasu i akcji (co w sumie jest normalne w śnie). W swoich snach ujawnia nam możliwe obszary interpretacji sztuki Penerstwa – a może ona być tak prosta lub skomplikowana jak zwykły sen.

„Sztuka uprawiana przez członków Penerstwa nie jest bardzo mądrą sztuką dla intelektualistów” przekonuje nas Bosacki w swoim manifeście. Czyżby prosił nas o oddanie się emocjom i energii płynącej z jej odbioru? „I want to believe” plakat z takim napisem wisiał w gabinecie Foxa Muldera agenta FBI z serialu „Z archiwum X”. Agent Mulder poszukiwał dowodu na istnienie obcych. Bosacki jada z nimi polędwicę sopocką. Każdej nocy.

Obiekty senne Bosackiego po raz pierwszy zobaczyć można było w publikacji „Dobre do domu i na dwór’.

26 maja, 2009

Frank Lloyd Wright z klocków Lego? Proszę bardzo...


Fundacja Franka Lloyda Wrighta przygotowała dla miłośników architektury nie lada gratkę. Wspólnie z Lego wyprodukowała pudełka tych słynnych duńskich klocków z modelami najsłynniejszych budynków zaprojektowanych przez tego wielkiego amerykańskiego architekta. Projekt powstał przy okazji retrospektywy Franka Lloyda Wrighta w Guggenheim Museum w Nowym Jorku (wystawa rozpoczęła się 15 maja i potrwa prawie do końca wakacji, czyli do 23 sierpnia).
Dla kolekcjonerów przygotowano 6 pudełek z klockami Lego, z których można ułożyć budynki Lloyda Wrighta - w tym dwa najsłynniejsze – właśnie Muzeum Guggenheima przy 5 Alei w Nowym Jorku (wybudowane w latach 40. I 50.) oraz Dom nad Wodospadem, wybudowany w latach 30. Dla rodziny Kaufamannów w Dear Run w Pensylwanii.

Klocki kosztują 45 dolarów za pudełko i są do kupienia w sklepie przy Muzeum Guggenheima. W naszym przypadku trzeba dodać jeszcze koszty przesyłki do Polski.
A my czekamy na edycję klocków Lego przy okazji retrospektywy Zbigniewa Libery w warszawskiej Zachęcie pod koniec roku. Choć oczywiście, pewnie się nie doczekamy, bo przecież wykonany w 1995 roku przez artystę projekt Lego-Auschwitz wywołał skandal i protest duńskiej firmy (włącznie z groźbą procesu sądowego, do którego na szczęście nie doszło).
Na zdjęciach: kolekcjonerskie wydania klocków Lego z budynkami Franka Lloyda Wrighta oraz projekt Lego Auschwitz Zbigniewa Libery

25 maja, 2009

Aukcja charytatywna studentów warszawskiej ASP

Już dzisiaj, przy wsparciu tygodnika "Przekrój", w Traffic Club przy ulicy Brackiej w Warszawie, otwarta zostanie wyjątkowa wystawa. Studenci warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych zaprezentują swoje prace -- grafikę artystyczną oraz fotografię -- obok uznanych artystów grafików i fotografików. Wystawę zakończy aukcja wszystkich prac, w tym również wspomnianych artystów, którzy bezinteresownie i w geście dobrej woli przekazali je na realizację celu wystawy i aukcji.

Katalog prac już wkrótce na artinfo.pl
Aukcje odbędzie się dnia 6 czerwca o godz. 17:00

Prowadzący Piotr Lengiewicz - Dom Aukcyjny REMPEX wraz z Piotrem Najsztubem i Rafałem Bryndalem. Zapraszamy.

21 maja, 2009

Wyniki naszego projektu badawczego na temat Rynku Sztuki Najnowszej już dostępne.

ArtBazaar w ramach projektu badawczego analizującego rynek sztuki najnowszej, postanowił przeprowadzić badania pilotażowe wśród osób odwiedzających wybrane galerie sztuki w Polsce. Nasze badanie miało na celu zweryfikowanie obiegowych opinii na temat rynku sztuki nowoczesnej w Polsce jak również źródeł zainteresowań sztukami plastycznymi klientów galerii. Chcieliśmy się dowiedzieć, kto odwiedza galerie prezentujące sztukę najnowszą, czy jest zainteresowany kupnem sztuki, jaka sztuka go interesuje i w końcu, jakie ma oczekiwania wobec instytucji pośredniczących w handlu dziełami sztuki.

Badanie zostało zrealizowane na przełomie września i października w 2008 roku w następujących galeriach: Czarna, Heppen Transfer, Leto, Program w Warszawie oraz Pies i w Stowarzyszeniu Starter w Poznaniu. Zastosowano kwestionariusz ankiety indywidualnie wypełniany przez osoby odwiedzające galerie. Uczestnikiem sondażu mógł być każdy, kto odwiedził galerię w czasie trwania badania i wyraził chęć wzięcia w nim udziału. Próba obejmuje 94 respondentów. Mimo, że badanie nie jest reprezentatywne, to mamy nadzieję, że jego wyniki staną się przyczynkiem do rozważań i kolejnych badań.

Wyniki badań w skrócie

· osoby odwiedzające galerie podczas wernisaży to przede wszystkim osoby młode (średnia wieku wynosi 34 lata), z wyższym wykształceniem (ukończone wyższe 67 % badanych, nieukończone wyższe 17% badanych)

· Głównym źródłem wiedzy i informacji o sztuce jest internet wskazywany przez ponad 75% badanych. Prasę wymieniło 33%, radio – 25%, telewizję – 17%.Głównym źródłem informacji na temat kupna i sprzedaży dzieł sztuki jest internet wskazywany przez ponad 60% badanych. Potem galerie i muzea – 50% oraz specjalistyczne magazyny o sztuce i znajomi po 35%.

· 61% badanych kupiło przynajmniej raz w życiu pracę artysty, a 86% z tej grupy osób deklaruje zamiar kupna kolejnej pracy w najbliższym roku.

· Do najczęściej kupowanych dzieł sztuki należy niewątpliwie malarstwo. Prawie 80% badanych najczęściej kupuje obrazy, 60% deklaruje zamiar kupna w najbliższej przyszłości.

· Ponad połowa (58%) osób, które wzięły udział w badaniu interesuje się rynkiem sztuki w Polsce.
· Najważniejszy problem, na który badani zwracają uwagę, wbrew obiegowym opiniom nie jest brak pieniędzy na zakup, ale brak edukacji plastycznej oraz brak tradycji kupowania dzieł sztuki w Polsce. Dopiero na 5 miejscu według respondentów wskazywany jest brak możliwości finansowych kupujących.

· Według 80 % badanych interesujących się rynkiem sztuki uważa, że brak promocji sztuki nowoczesnej w dużym lub w bardzo dużym stopniu utrudnia rozwój rynku sztuki w Polsce.

Zapraszamy na całościowy raport z badań na naszą stronę - http://badaniarynkusztuki.blogspot.com/

Dziękujemy galeriom w których przeprowadzano badania za okazaną pomoc.

20 maja, 2009

Agnieszka Grodzińska w Starcie i w Bęc Zmianie

W Galerii Start trwa do 31 maja wystawa „Nowe rysunki” Agnieszki Grodzińskiej. Agnieszka bierze też udział w naszym projekcie „Nowa fala popierdala”, który można zobaczyć do końca tygodnia w lokalu Bęc Zmiany na Mokotowskiej 65. Z tej okazji Adam Fuss spotkał się z artystką aby porozmawiać o obydwu wystawach. Tekst wywiadu poniżej:

W jakiej technice wykonałaś prezentowane na wystawie prace? Skąd pochodzą zdjęcia na których opierasz swoje ingerencje?

Prace prezentowane na wystawie wykonałam na bazie starych plansz drukowanych w latach 60-tych i 70-tych dla placówek oświatowych. Fotografie te są częścią wielkiego zbioru dotyczącego poszczególnych regionów Polski i w owym czasie służyły do celów propagandowo-dydaktycznych. Wprowadzanie określonych idei poprzez proces edukacyjny jest dla mnie tematem niezwykle interesującym, zawsze bowiem powiązanym z pewną manipulacją czy przekłamaniem.

Jaki chciałaś uzyskać efekt ?

Wyróżniłam konkretne fotografie, które zestawione ze sobą, tworzyły dla mnie spójną historię, a następnie wykorzystałam je jako materiał do wykonania monotypii oraz retuszu akwarelą. Każda z plansz posiadała pod zdjęciem podpis, który informował oraz komentował zdjęcie. Zdecydowałam się na pokrycie całej ramki wokół zdjęcia czarną farbą drukarską (monotypia), aby tym razem działać jedynie na płaszczyźnie wizualnej a nie tekstowej. Formalnie dało to bardzo ciekawy efekt podobny do przybrudzenia węglem. Dzięki jednolitym, ciemnym obramowaniom, zdjęcie jeszcze bardziej się odrealniło, stwarzając niepewność, co do czasu, w którym praca ta została wykonana.

Jaki jest kontekst rysunków? Czemu wybrałaś takie fotografie, co one miały w sobie, że przyciągnęły Twoją uwagę?

Praca z fotografią była dla mnie ciekawym doświadczeniem, ustawiła bowiem całe działanie z zupełnie innej pozycji. Sytuacją startową nie była już czysta kartka, decydujące stały się, zarówno treść fotograficznych obrazów jak i przypisany im kontekst przeszłości. Ponieważ był to druk na papierze, dało mi to możliwość manipulacji zarówno graficznej (monotypia) jak i fotograficznej (retusz). W punkcie tym, ukazały się pewne sprzeczności, które wydały mi sie najbardziej interesujące. Po co idealizować coś, co już z samego założenia zostało uchwycone jako obraz „utopijny”? Zabieg retuszu, stosowany zazwyczaj do upiększenia obrazu, w tym przypadku stał się „zaprzeczeniem poprzez podwójne potwierdzenie”. Może brzmi to dość niejasno, ale można wysnuć istnienie takiej konstrukcji językowej np. z angielskiego podwójnego zaprzeczenia. Mówiąc np. „I dont have any awful pictures” rozumiesz to jako „I have only some nice pictures”. Nie ma jednak przeciwnej konstrukcji językowej. Wydało mi się to o tyle ciekawe w kontekście tych prac, że zmiany dokonane przeze mnie na kadrach „zretuszowanych” uprzednio przez fotografa, byłby właśnie owym podwójnym zaprzeczeniem.

Metafora odwrócenia jest chyba istotą twojej twórczości.

Przedstawione sceny nie mogły przekazywać negatywnych lub choćby niepokojących obrazów. Podwójny retusz, czasem subtelny, czasem agresywny, wprowadził do nich pewien dystans i element ostrożności. Na przykład w rysunku ze spacerującymi po lesie postaciami i dziwnym kształtem na polanie, który przywodzi mi na myśl zarówno mroczne historie wojenne, jak i lądowanie tajemniczych statków.

Ten rysunek jest świetny. Kojarzy mi się pracami Agnieszki Polskiej, ciekawe było by zestawienie waszych prac..

Sielankowe wiejskie pejzaże poprzez swój utopijny charakter, od razu uruchomiły cały ogrom skojarzeń związanych ze szkolnymi lekturami, obrazami, filmami, przedstawiającymi ten temat w podobny sposób. Znaczna część polskiej kultury jest obciążona takim idealistycznym obrazem, tak naprawdę dopiero ruch pozytywistyczny, a następnie rewolucyjny przyniósł pewne zmiany. Serii scen wiejskich przeciwstawione są 4 inne prace. Dwie z nich to portrety, w których widz pewnie rozpozna postaci Karola Marksa i Róży Luksemburg. Każdemu z portretów towarzyszy zdjęcie, również w jakiś sposób wyidealizowane, dobrane raczej według schematu klasycznego podziału „ról społecznych”.

Dzięki temu, idyllicznym scenom wiejskim, została przeciwstawiona równie nierzeczywista scena z fabryki (Marks) oraz urządzony według nowoczesnych wariacji salon mieszczański (Luksemburg). Postacie z portretów zostały „osadzone” w swoich rolach również dzięki wyrysowanym na twarzach napisom.

Twoje prace pojechały na targi Volta Show w Nowym Yorku. Reprezentowałaś tam m.in. wraz z M.Tarkawianem, A.Orlikowską galerię Program.

Prace, które tam pojechały, to rysunki z wystawy „You Know That Old Story” plus parę innych.
To niezwykłe, ale biorąc je ponownie do ręki, nie były by dla mnie tymi samymi rysunkami. Może to dziwnie zabrzmi, ale musisz przyznać, że jest coś niezwykłego w sytuacji, w której zarysowany przez ciebie skrawek papieru oddziela się i żyje własnym życiem. Podróżuje do miejsca, w którym ty sam nigdy nie byłeś, choć zawsze bardzo chciałeś je zobaczyć.

Kiedy odbędzie się zapowiadana wystawa w galerii Program? Co szykujesz na nią?

Wystawa w Galerii Program nie odbędzie się. Tak wynikło z tymczasowego braku miejsca, czasu oraz pieniędzy.

Na początku tego roku zostałaś wymieniona jako jedna z dziesięciu nazwisk na przygotowanej przez Kulturę DZIENNIKA liście artystów najmłodszego pokolenia, którzy dopiero zadebiutowali, a już mogą mówić o sukcesie. Warto śledzić to, co robią - pisał DZIENNIK -, bo z nich będzie się rekrutować artystyczna ekstraklasa najbliższych lat. Jak na ciebie działają takie komentarze? Utrudniają pracę, stwarzają napięcie przy pracy?

Nic nie utrudniają, nie nastąpiły bowiem jakieś gwałtowne zmiany.

Jesteś tegoroczną stypendystką programu Młoda Polska. Na co zamierzasz przeznaczyć pieniądze ze stypendium?

Stypendium pokryje wydatki wystawy, która odbędzie się w czerwcu (w dniach 9-15 czerwca ) tego roku w Galerii Starter w Poznaniu, i która jest zarazem moim dyplomowym projektem. Pod koniec wakacji planuję również wydanie małej książeczki-katalogu, dokumentującej wystawę oraz parę wcześniejszych realizacji.

Co zadecydowało, że postanowiłyście z Natalią Całus założyć tandem „Rżnięty Kryształ”?

Współpraca wyniknęła bardzo naturalnie, z Natalią znamy się od szkoły podstawowej, studiowałyśmy na tym samym kierunku. Myślę, że bezpośrednim elementem założenia grupy „Rżnięty Kryształ” była potrzeba wzajemnego wsparcia, chęci wykonania wielu działań, które trudno nam było podjąć samodzielnie. Łącząc siły, stałyśmy się sobie „sterem i okrętem”; byłyśmy autorkami prac, kuratorowałyśmy własne wystawy, organizowałyśmy sponsorów, pisałyśmy teksty krytyczne.
Decydujące było również to, że obie patrzymy na wiele tematów z podobnej perspektywy, obu nam bliżej do malarstwa niż w inne rejony.

Wspólnie otwieracie się na medium malarstwa, na jego specyfikę wobec nowych mediów..

W pewnym momencie poczułyśmy, że są pewne tematy, które trudno nam pokazać poprzez statyczny obraz, pewnych rzeczy po prostu nie da się zamknąć w jednym kadrze. Niemal w każdej naszej pracy video czy instalacji dominuje konstrukcja czy perspektywa ujęcia kadru jako obrazu malarskiego.
Osobiście, myślę, że każda z nas bardziej ceni sobie techniczną „bezpośredniość” malarstwa, rysunku czy instalacji. W tym przypadku możliwość kształtowania obrazu jest „tu i teraz”, daje natychmiastowe odbicie gestu, który wykonujesz. Nie jest to możliwe, kiedy pracujesz ze sprzętem elektronicznym, którego możliwości w znaczny sposób cię ograniczają. Musisz przeznaczyć dużą ilość czasu, a efekt końcowy może być niezadowalający poprzez coś bardzo prozaicznego i niezależnego od ciebie.




Na obecną chwilę, prezentujemy w Poznaniu naszą nową realizację video pt. „Feliciti Road”, co dalej, czas pokaże...


Kiedy powstała seria rysunków do książki „Nowa Fala Popierdala”, wydawanej aktualnie przez P.Bazylko i K.Masiewicza?

Niestety, seria rysunków, podobnie jak i inne prace z tej książeczki, są z zeszłego roku. Sądzę, że nastąpiły jakieś komplikacje finansowo-produkcyjne i dlatego doszło do opóźnienia. Pomimo, że dziś pewnie chętnie „podmieniłabym” prace na nowsze, to muszę przyznać, że lubię tę serię rysunków, wykonanych specjalnie do tej publikacji. Każdy egzemplarz jest inny od pozostałych, jedno wspólne zdanie, pojawiające się na wszystkich pracach, posiada tyle komentarzy, ile jest egzemplarzy w nakładzie.

Skąd natchnienie do pracy nad tymi rysunkami?

Krzysztof Masiewicz i Piotr Bazylko chcieli, abyśmy „zainspirowali się” obrazem „Nowa Fala popierdala” Ryszarda Woźniaka. Jest to dziwny obraz, jednak dla mnie jego siła tkwi w tytule. W moich rysunkach to właśnie nim się zainspirowałam, przenosząc go na grunt współczesnego rynku, wszelakiego rodzaju rankingów, list, klasyfikacji i podziałów.


Co dalej? Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Najbliższe- pokaz prac na targach w Wiedniu (razem z Anią Orlikowską reprezentuję tam Galerię Program), oraz realizacja wspomnianego wcześniej wydawnictwa.



Galeria Start
ul.1 Sierpnia 36a ,Warszawa
Agnieszka Grodzinska "Nowe rysunki"
Wystawa bedzie trwala od 8 do 31 maja 2009
codziennie w godz.10.00-20.00

19 maja, 2009

Z pólki kolekcjonera - _Es zniedźwiedziona wiosna

Warszawski kolektyw viuro wydał katalog towarzyszący wystawie _Esa jaka w kwietniu gościła w przestrzeniach viura przy 11 listopada. Publikacja składa się prawie wyłącznie ze zdjęć przedstawiających miejskie realizacje _Esa oraz kilka szkiców z notatnika artysty. Gdzieniegdzie na peryferiach zdjęć umieszczone zostały wypowiedzi czy też komentarze _Esa.
Muszę przyznać, że ogląda (i czyta) się ten katalog bardzo dobrze. Miśki _Esa są naprawdę zniewalające, rozjaśniają zielonogórskie (głównie) krajobrazy miejskie.
Nakład podobno mikroskopijny tak więc zachęcamy do odwiedzin Viura.

_Es zniedźwiedziona wiosna
Wydawca – Viuro, 11 listopda 22 Warszawa

18 maja, 2009

Spotkanie z prof. Józefem Robakowskim w Krakowie w ramach Miesiąca Fotografii

W sobotę mieliśmy przyjemność być chwilowym gospodarzem jednego ze spotkań w ramach Miesiąca Fotografii w Krakowie. W ramach cyklu (mamy nadzieję właśnie że cyklu ) ArtBazaar prezentuje” odbyło się spotkanie artystą multimedialnym, profesorem Szkoły Filmowej w Łodzi, Józefem Robakowskim. Spotkanie zatytułowane „Potęga Fotografii” miało także wymiar związany z tematyką ArtBazaaru – kolekcjonowaniem Sztuki, gdyż prof. Robakowski jest założycielem Galerii Wymiany, kolekcji stworzonej z darów i wymiany z artystami z całego świata.
Rozmawialiśmy również o tej kolekcji podczas naszego, 2,5 godzinnego spotkania. Dziękujemy bardzo Józefowi Robakowskiemu, jak również łódzkiemu kolekcjonerowi Dariuszowi Bieńkowskiemu za przyjazd do Krakowa, publiczności za to, że tak licznie stawiła się na to spotkanie.

Ale spotkanie z profesorem Robakowski to tylko jeden z elementów majowego Miesiąca Fotografii, którego tematem przewodnim jest w tym roku fotografia czeska (w tym świetna wystawa Miroslava Tichego, a także Jiriego Davida czy retrospektywa ostrawskiego fotografika Victora Kolara. Jest też do zobaczenia Psychoholizm, czyli fotografie Stanisława Ignacego Witkiewicza oraz Portret Podwójny Krzysztofa Wodiczki (obie w Bunkrze Sztuki), Wegee w Muzeum Narodowym, Sedymentacje zmarłego w ubiegłym roku Ireneusza Zjeżdżałki oraz temat zatytułowany Archiwum Centralne. My mieliśmy spotkanie w Galerii Camelot wśród pięknie skomponowanych Fotografii wypadków samochodowych wykonanych przez szwajcarskiego policjanta Arnolda Odermatta.
Pełny program Miesiąca Fotografii w Krakowie można zobaczyć tutaj.

17 maja, 2009

Wernisaż Nowej Fali w Bęc Zmianie

Dziękujemy wszystkim którzy zjawili się na wernisażu Nowej Fali w piątkowy wieczór na Mokotowskiej. Szczególne podziękowania ekipie z Poznania. Tego dnia poznaniacy królowali w Bęc Zmianie i w Leto na wernisażu Magdy Starskiej.

Zapraszamy na Mokotowską 65. Wystawa czynna do 24 maja.
Poniżej kilka zdjęć z otwarcia.


ArtBazaar z Ryszardem Woźniakiem.



Tłumy w siedzibie Bęca - widać przedstawicieli Penerstwa i Zmęczonych Rzeczywistością

Oczekujący na wejście..


Nasz projekt (w klimatach lat 80tych)