19 września, 2011

Dziś w Zachęcie wernisaż konkursu Spojrzenia. Kto będzie najbardziej obiecującym młodym artyst(k)ą w Polsce?

Kto będzie uznany za najbardziej obiecującego artystę/artystkę 2011 roku w Polsce? Przekonamy się już 20 października, kiedy to zostaną ogłoszone wyniki V już edycji Konkursu Spojrzenia – nagrody Fundacji Deutsche Banku. Ale my możemy wybrać swojego faworyta/faworytkę/faworytów już od dzisiejszego wieczora.

Oto dziś bowiem o godzinie 19 w warszawskiej Zachęcie odbędzie się wernisaż wystawy nominowanych artystów do tegorocznego konkursu. W tym roku nominowani są: Artur Malewski, Anna Okrasko, Konrad Smoleński, Ania i Adam Witkowscy, Piotr Wysocki, Honza Zamojski oraz Anna Zaradny. Z rozmów z nimi wiem, że od tygodni przygotowywali swoje prezentacje na wystawę w Zachęcie. Warto się więc przekonać, co przygotowali mając jednako na uwadze, że jury bierze pod uwagę przy decyzjach nie tylko prezentację na konkurs, ale całość twórczości. My jednak będziemy mogli wybrać artystkę/artystę, którzy najbardziej podobają się publiczności.

Na marginesie nominacji – w poprzedniej edycji nominowani byli prawie wyłącznie artyści tworzący prace wideo i takież (poza Olafem Brzeskim, który pokazał rzeźby) pokazali na wystawie w Zachęcie. W tym roku znów nie ma artystki/artysty przede wszystkim tworzącego na płótnie, choć niektórzy (Ania Okrasko, Adam Witkowski czy Honza Zamojski) malowali już w swojej karierze obrazy (czasami niekoniecznie farbami, ale na przykład smołą [Adam Witkowski] czy dymem [Honza Zamojski] na płótnie). Ciekawe, czy ktoś z nominowanych zdecyduje się pokazać w Zachęcie prace w tym „przestarzałym” w oczach krytyków (bardzo mało malarskich nominacji do Spojrzeń i fakt że jeszcze nigdy malarz/malarka nie wygrali tego konkursu) medium? O tym akurat będziemy mogli przekonać się już dziś wieczorem. Zapraszamy!

16 września, 2011

artconnectberlin - czyli berliński portal społecznościowy dla artystek i artystów

Media społecznościowe dla artystów? A czemu nie? Otóż w Berlinie wystartowała strona www.artconnectberlin.com, która ma być portalem społecznościowym dla artystów mieszkających i tworzących w Berlinie.

Jak doskonale wiadomo, dzięki tanim czynszom i kosztom życia, ciekawym życiu kulturalnym, niezliczoną ilością galerii Berlin jest jedną ze stolic artystycznych Europy i świata. Według szacunków niezależnego think-tanku DIW mieszka tam ponad 25 tysięcy artystek i artystów – wielu nieznanych szerszej publiczności, ale również tak znani jak Monica Bonvicini, Cyprien Gaillard, Olafur Eliasson, Karin Sander, Thomas Demand, Jonathan Monk, Tacita Dean, Wolfgang Tillmans, Katharina Grosse, Rirkrit Tiravanija, Martin Eder, Candice Breitz, Phil Collins, Tino Seghal czyAndreas Hofer. Również polscy artyści (Przemek Matecki, Agnieszka Polska, Tomasz Kowalski, Sławomir Elsner czy Pola Dwurnik) mieszkali lub mieszkają w Berlinie.

To właśnie dla tych artystów, ale także dla kolekcjonerów i galerzystów, została stworzona strona artconnectberlin. Co ciekawe – stworzona również przez artystkę - Julię Mari Bernaus. Liczy ona, że strona ma pomóc artystom we wzajemnej komunikacji, ale także w ewentualnym zdobyciu pieniędzy, udziału w wystawach czy zdobyciu galerii. Na artconnectberlin artyści będą mogli publikować swoje prace i oczywiście komunikować się ze sobą. Profile będą mogli tworzyć nie tylko pojedynczy artyści ale także kolektywy, galerie, magazyny o sztuce czy nawet teatry.

Także, zanim następnym razem wybierzemy się do Berlina (a okazji jest mnóstwo) zajrzyjmy na tę stronę. Może znajdziemy dodatkowy powód do odwiedzin stolicy Niemiec.

14 września, 2011

Prace polskich artystów z aukcji sztuki najnowszej w Christie's na Artinfo.pl


Do tej pory o pracach polskich artystów na aukcjach sztuki najnowszej w największych domach aukcyjnych można było dowiedzieć się tylko na blogach – takich jak nasz (ArtBazaar), Art bla bla czy nieaktywny już niestety ArtBlox. Oczywiście informacje o tych pracach były na stronach domów aukcyjnych Christie’s, Sotheby’s czy Phillips de Pury, ale nie każdy tam trafiał.

Powoli jednak te domy aukcyjne zaczęły zauważać polskich klientów, do tej pory głównie sztuki dawnej czy Ecole de Paris. Teraz jednak nastąpiła zmiana – oto Christie’s publikuje na www.artinfo.pl informację o zbliżającej się aukcji sztuki współczesnej w Nowym Jorku (First-Open Contemporary) 21 września, na której będą licytowane m.in. prace Piotra Uklańskiego (w tym znana z wystawy w Gagosian Gallery praca z cyklu Powstanie Warszawskie), Jana Lebensteina (Figura osiowa) oraz rzeźba Magdaleny Abakanowicz. Jak podaje Artinfo.pl, te prace można również licytować za pośrednictwem tego portalu.

Miejmy nadzieję, że zachodnie domy aukcyjne coraz częściej będą zauważały nasz rynek – szkoda, że na Artinfo.pl nie trafił licytowany dziś w Christie’s w Londynie (bardzo atrakcyjna estymacja 8-12 tysięcy funtów) obraz Wilhelma Sasnala „Untitled (A-bomb), a także licytowane 22 września w Sotheby’s w Nowym Jorku dwie fotografie Piotra Uklańskiego „Curtain” oraz „Untitled (Stockholm)” i rzeźba Igora Mitoraja.

Ale może już przy okazji październikowych licytacji w Londynie, o ile będą na nich prace polskich artystów, znów zobaczymy je na Artinfo.

Na zdjęciu, Wilhelm Sasnal, Untitled (A-bomb),olej na płótnie, 2002.

13 września, 2011

Mydło Rewolwer Majde

Wiosna 1944 a może jesień 1943 roku. Skrzyżowanie Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich w Warszawie. Niemiecki żołnierz, który być może właśnie przyjechał do Generalnego Gubernatorstwa, opuszcza baraki Dworca Głównego i kieruje się do nieopodal umiejscowionej komendy głównej Wehrmachtu. Rozgląda się ostrożnie dookoła. "Niebezpieczeństwo band. Broń trzymać gotową do strzału!" ostrzegają tablice nowoprzybyłych żołdaków. Z daleka widać duzą reklamę. Trudno nie zauważyć rewolweru. Reklama jest bardzo atrakcyjna – Symbol rewolweru, Rewolwer, Majde. Czyżby reklama polskiej firmy zbrojeniowej? Robi zdjęcie.


Majde i Spółka, której reklama przed wojną wisiała na rogu Marszałkowskiej i Alej to Fabryka Mydeł i Świec, która miała swoją fabryczkę przy Okopowej 15. Firma powstała w 1875 r. i była własnością członków żydowskiej rodziny Majdów. W 1938 r. zatrudniała 216 pracowników, uchodząc za jedną z większych w branży. Najsławniejszym z Majdów był bez wątpienia Seweryn Majde (? – 1942), wieloletni dyrektor teatrów warszawskich Qui pro Quo i Małe Qui pro Quo,
współwłaściciel fabryki mydła. Był fanatykiem teatru, częściowo finansował teatr z zysków fabryki. Zginął w getcie.(*)

Seweryn Majde to też bohater powstania żydowskiego w gettcie. Zgodnie z przekazem Marka Edelmana - jedyny znany przypadek samoobrony podczas aresztowań, jaki pamięta to przypadek Seweryna Majdena. Przeciwstawił się żandarmom: „... Seweryn Majde, gdy przybyli po niego żandarmi ciężką popielnicą cisnął celnie w głowę jednego z nich. Majdego oczywiście rozstrzelano.” (**)

Oczywiście autor tego zdjęcia nie mógł tego wszystkiego wiedzieć. Prawdopodobnie do naciśnięcia spustu aparatu skłonił go wizerunek rewolweru oraz ruiny miasta w tle. Skąd wziął się rewolwer jako symbol fabryki świec i mydeł? Może to fantazja Seweryna Majdego, może rekwizyt teatralny, może żart albo przegrany zakład….

(*) M. Fuks Żydzi w Warszawie, Poznań 2010
(**) Hanna Krall: Zdążyć przed Panem Bogiem

Zdjęcie – Artbazaar. Kolekcja prywatna

12 września, 2011

Autoportret Witkacego na aukcji w Nowym Jorku

Pierwszy tydzień października to czas jesiennych sprzedaży poświęconych fotografii w trzech największych domach aukcyjnych: Christie's, Sotheby's i Phillips de Pury. Ten ostatni przeprowadzi 4 października nie jedną, ale aż dwie aukcje. Pierwsza, poranna, to coroczna pozycja w kalendarzu. Druga, popołudniowa, The Arc of Photography: a Private East Coast Collection jest zbiorem 72 fotografii, które pochodzą z prywatnej, anonimowej kolekcji i stanowią ciekawy przekrój historii tego medium. Współczesną fotografię reprezentują Marina Abramovic, Robert Frank, Cindy Sherman, Irving Penn, Dennis Oppenheim, Lee Friedlander i William Wegman. Wśród fotografów tworzących w latach 20 tych i 30 tych XX wieku są w katalogu prace takich artystów jak Alfred Stieglitz, André Kertész, Man Ray, Edward Weston, Edward Steichen, Erwin Blumenfeld, György Kepes, August Sander i ... Stanisław Ignacy Witkiewicz.


Fotografie Witkacego są rzadkością na aukcyjnych rynkach. Tym razem na sprzedaż został wystawiony jeden z jego najsłynniejszych autoportretów z 1912-1914 roku. Artysta, który nagminnie siebie portretował, eksperymentował ze swoją twarzą i z jej zbliżeniami już w drugiej dekadzie XX wieku. Takim podejściem do portretu, w ocenie historyków sztuki, wyprzedzał innych awangardzistów co najmniej o 10 lat. Zapewne też dlatego jego fotografie osiągają na światowym rynku tak wysokie ceny.


Specjaliści wycenili bowiem autoportret o wymiarach 17.1 x 12.4 cm na 30 000 - 50 000 dolarów. Jak podano w katalogu ta czarno-biała fotografia pochodzi z Robert Miller Gallery. Nowojorska galeria nie ma wprawdzie Witkacego na liście swoich artystów, lecz za to posiada jego prace w stałej ofercie. Zresztą nie jest to jedyna galeria, która proponuje fotografie Stanisława Ignacego Witkiewicza, ostatnio dość modnego i to nie bynajmniej dzięki peyotlowym portretom (tak popularnym i wystawianym na aukcjach w Polsce), a właśnie dzięki jego awangardowym fotografiom.

W styczniu tego roku, w Dublinie, Douglas Hyde Gallery pokazała pejzaże i autoportrety Witkacego. Wystawa nazywała się Honey and Ashes part 2 i została zrealizowana dzięki pomocy kolekcjonerów z Polski, Stefana Okołowicza i Ewy Franczak, którzy wypożyczyli do Irlandii oryginalne odbitki. Co ciekawe prezentacja Witkacego była przygotowana przez Mirosława Bałkę, który w tym samym czasie również wystawiał w Douglas Hyde Gallery.

Z ciekawości sprawdziłam, na stronie artinfo.pl, czy w ciągu ostatnich
lat fotografie Witkacego były oferowane na polskim rynku. Pośród
prawie 320 pozycji (przede wszystkim pasteli) znalazły się tylko dwie
fotografie. Za pierwszą, autoportret Kolaps przy lampie z 1913 roku,
dom aukcyjny Polswiss Art uzyskał osiem lat temu 135 000 złotych.
Cztery lata później Rempex sprzedał za 21 000 złotych inny autoportret
artysty, tym razem nie datowany, a suma przebiła pięciokrotnie cenę
wywoławczą, ustaloną skromnie na 4000 złotych. Na koniec dodam, że w
2005 roku za inną odbitkę tego samego, wystawionego na aukcji u
Phillips de Pury autoportretu Witkacego, zapłacono u Christie's 42 000
dolarów.
Agata Ubysz

Na zdjęciach:
Stanisław Ignacy Witkiewicz, Autoportret, 1912-14. Courtesy Phillips de Pury
Stanisław Ignacy Witkiewicz, Autoportret, pocz XX wieku. Courtesy Artinfo.pl

07 września, 2011

"Gdzie jest sztuka?" - nowe informacje

Znamy już więcej szczegółów warszawskiego weekendu sztuki, organizowanego 23 i 24 września przez stowarzyszenie galerii ze Śródmieścia i Pragi pod nazwą „Gdzie jest sztuka?”. Już wkrótce właśnie na stronie internetowej www.gdziejestsztuka.pl znajdziecie wszystkie informacje. A tymczasem u nas garść nowych szczegółów oraz mapka wrześniowego wydarzenia.

Jak już pisaliśmy, w piątek odbędą się wernisaże w galeriach położonych po zachodniej stronie Wisły. Z kolei w sobotę – po stronie wschodniej. Część galerii zdecydowała jednak rozpocząć wystawy pokazywane podczas weekendu „Gdzie jest sztuka?” już wcześniej. Galerie w Domu Fukcjonalnym na Saskiej Kępie – BWA Warszawa oraz Asymetria, a także Heppen Transfer ze Śródmieścia rozpoczną sezon już w najbliższy weekend. W sobotę 10 września otwarcie wystawy „Wygasłe neony” Agnieszki Kalinowskiej w BWA Warszawa oraz „Zwykłe dziewczyny” z zdjęciami Wojciecha Plewińskiego w galerii Asymetria. Dodatkową atrakcją będzie bar kultowego „Snu pszczoły” w galeryjnym ogrodzie. Heppen Transfer z kolei pokaże performens duetu Kunst & Kochen oraz dwie prace członków tego duetu – Bruno Steinera i Haimo Ganza.
A na weekend galeryjny galerie te zaproponują dodatkowe atrakcje, jak choćby 24-godzinny pefromens Wojciecha Ziemilskiego w BWA Warszawa, nową odsłonę fotografii Wojciecha Plewińskiego czy wystawę Zofii Gamz w Heppen Transfer.

A co pozostałe galerie pokażą w weekend 23-24 września?
To będzie okazja do obejrzenia nowych pomieszczeń trzech galerii – Rastra (na Wspólnej 63, wystawa znakomitej młodej artystki z Czech, Ewy Kotatkovej), Startera (Andersa 13, wystawa Jakuba Czyszczonia i Piotra Łakomego) oraz Appendixu 2 (Foksal 11/1, wystawa zbiorowa z pokazem prac m.in. Stanisława Dróżdża, Pawła Kowalewskiego czy Sigalit Landau).

Istniejące galerie też pokażą zróżnicowany program – od wykładów i pokazów filmowych (FGF, wykład Bonnie Camplin i pokaz filmu Lizzy Borden), wystaw indywidualnych (Dorota Buczkowska w Czarnej, Tomasz Kopcewicz w Profilach, Andrzej Wasilewski w m2[mkwadrat], a także znany z ArtBazaarowej rubryki „Na naszym radarze” Mateusz Szczypiński w lokalu_30), wystaw zbiorowych (Karoliny Breguły i Zofii Chomętowskiej w Fundacji Archeologii Fotografii, Tymka Borowskiego, Przemka Mateckiego i Pawła Śliwińskiego w Koloniach, m.in. Stefanii Bateovej, Tomasza Ciecierskiego i Tadeusza Rolke w Le Guern, „Sweatboxing” w Leto, „Berlegustopol” w Piktogramie/BLA) do wystawy dyplomów z pracowni Leona Tarasewicza w Bocheńska Gallery. Co jeszcze? Czekajcie na informacje na stronie www.gdziejestsztuka.pl oraz na Facebooku.

06 września, 2011

Kolekcjonując polski design – aparat fotograficzny Alfa

Kilka postów temu zachęcaliśmy do spojrzenia na budowanie kolekcji sztuki, jako na coś szerszego, na możliwość indywidualizacji kolekcji poprzez dołączanie do niej przedmiotów i obiektów pozornie leżących poza obszarem sztuk wizualnych. Prawdopodobnie nie jest to propozycja dla każdego. Dla wielu film video to nadal zbyt ekscentryczny obiekt by włączyć go do kolekcji, co tu mówić o lampie, krześle czy aparacie fotograficznym, ale dla wielu może to być ciekawym poszerzeniem własnej kolekcjonerskiej wizji.

Mamy przed sobą czasy pionierskie w tym obszarze. Zainteresowanie polskim designem to temat ostatnich kilku lat, nie ma na rynku zbyt wiele książek, opracowań czy materiałów referencyjnych, które opisywałyby polskie wzornictwo z punktu widzenia obiektów kolekcjonerskich, pokazujących kto był projektantem, gdzie i kiedy były produkowane, w jakich kolorach i w jakich nakładach etc. Dopiero teraz poznajemy i odkrywamy nazwiska osób, które stały za przedmiotami, które teraz stają się symbolami mijających dekad. Czasy pionierskie niosą ze sobą jednak dużo możliwości odkrywania i zdobywania rzeczy niezwykłych i unikatowych.



Zaczynamy od Alfy. Alfa to małoobrazkowy aparat fotograficzny produkowany przez Warszawskie Zakłady Fotooptyczne. Projekt aparatu został opracowany w 1959 roku przez dwóch projektantów, których nazwiska dość często będą się pojawiać w historii polskiego designu – Krzysztofa Meisnera i Olgierda Rutkowskiego. Projekt Alfy do dzisiaj intryguje. Jest bardzo atrakcyjny wizualnie i bardzo funkcjonalnie zaprojektowany. Kolorystyka dostępnych aparatów – czarny, niebieski czerwony mogły się podobać w lekko szarym PRLu a i dzisiaj mogłaby konkurować z kolorowymi modelami lustrzanek azjatyckich. Dzisiaj Alfa niesie tez ze sobą nostalgię za obłością kształtów lat 50tych i 60 tych – samochodu Warszawa czy słynnego „ogórka” autobusu z Jelcza.



Alfa produkowana była w Warszawie w latach 1963- 1968. Nie znamy ilości wyprodukowanych egzemplarzy. Aparat dostępny był w dwóch wersjach Alfa i Alfa-2.
W najnowszym numerze Art&Business polecamy ciekawy wywiad z jednym z projektantów Alfy Olgierdem Rutkowskim.

Zdjęcia ArtBazaar, kolekcja prywatna.

02 września, 2011

Na koniec dnia – Artbazaar Records

Jeden z hoteli w Palm Springs w Kalifornii reklamuje się, że w każdym z pokoi stoi gramofon i kolekcja płyt lokalnych artystów. Na koniec dnia każdy z gości w komfortowym wnętrzu może posłuchać muzyki z winyla. To ma zainteresować i przyciągnąć gości. Naszym zdaniem świetny pomysł.

Jeszcze nie dziś ale może już wkrótce z podobnego pomysłu skorzysta, któryś z hoteli w Polsce. My ze swojej strony oferujemy zestaw płyt Artbazaar Records dla tego kto zrobi to pierwszy.