17 grudnia, 2008

Jakub Czyszczoń w Starcie

W galerii Start w Warszawie trwa właśnie wystawa Jakuba Czyszczonia "Utwory wybrane-Selected works" na której zaprezentowane zostały głównie prace na papierze artysty. Przy jej okazji Adam Fuss spotkał się z Jakubem na krótką rozmowę. Poniżej jej zapis:

Adam Fuss: Co Cię skłoniło do sięgnięcia po monotypię? Nie jest to popularna technika graficzna. Dawniej powstawały w ten sposób prace Jaremy czy Wróblewskiego. Myślisz o ich twórczości, kiedy robisz swoje prace?

Jakub Czyszczoń: Monotypią zainteresowałem się już dawno temu, pewnie w liceum i co jakiś czas powracałem do tej techniki. Lubię nieprzewidywalny efekt monotypii, pojawiają się często podczas pracy z tą techniką wspomnienia niemieckich ekspresjonistów czy Wróblewskiego.

A.F.: Twoje prace graficzne kojarzą mi się z monotypiami T.Emin. Lubisz jej prace na papierze?

J.C.: Wiele z tych, które widziałem są naprawdę dobre.

A.F.: Myślisz, że klasyczna warsztatowa grafika ma szansę wrócić do galerii i na rynek ?

J.C.: Moim zdaniem ma dużą szansę powrócić, klasyczne techniki mają wielki ( i niewykorzystany ) potencjał, trzeba znaleźć tylko dla nich nowe okoliczności.

A.F.: W grafice osiągasz niezwykłą spontaniczność i syntezę wyrazu: płaszczyzna, linia, punkt tworzą obraz. Pojawiają się litery i słowa. Anegdota jednak została zastąpiona poprzez wymowę linii, a motyw figuralny został przekształcony w czysty znak. Monotypia to dla ciebie raczej rysunek czy grafika?

J.C.: Wydaje mi się, że to przede wszystkim rysunek. Bardzo często notatka ale i przemyślana w sensie kompozycji struktura, w której jest tyle samo przypadku co świadomej kreacji.

A.F.: Myślisz, że będziesz jeszcze sięgał po tę technikę ?

J.C.: Dotychczasowe doświadczenie podpowiada mi, że technika ta będzie wracać do mnie cyklicznie.

A.F.: Liczne, zdawałoby się abstrakcyjne grafiki, zaskakują wielopoziomowymi odniesieniami do jak najbardziej namacalnych przejawów rzeczywistości, do konkretnych zjawisk z kultury współczesnej. Kilka prac to nadruki na fragmenty z prasy, napisy pojawiają się na reklamach ekskluzywnych firm. Nadbudowa sensów i zacieranie śladów popkultury jest myślą przewodnią tych prac?

J.C.: To wszystko krąży wokół konkretnych kontekstów, ścierających się z tymi, które proponuje prasa i kolorkowe magazyny. Te pisma kreują „efekt piękna”, przejawy młodości i szczęścia ale nie są dla nas żadnym lekiem kiedy jesteśmy zdołowani czy czujemy się zwyczajnie osamotnieni. Ciekawe jest dla mnie to, jaki potencjał (o ile można to tak nazwać) tkwi w obrazach, które dzięki naszej manipulacji czy ingerencji zmieniają się całkowicie, wtedy mamy nad nimi większą kontrolę i wtedy możemy też zacierać ich ślady.

A.F.: Grafiki prezentowane na wystawie są minimalne i eleganckie, jest w nich coś tajemniczego, jakiś rodzaj nostalgii. Jest też trudny temat śmierci pokazany bardzo enigmatycznie, to dla mnie śmierć w ukryciu. Marzenia senne i rzeczywistość stapiają się harmonijnie. Papier pokryty jest drobnym nadrukiem, małymi rysunkami. W pracach jest jakiś rodzaj odwrotności „lęku przed pustką”? Czym jest dla ciebie pozostawiona biel kartki?

J.C.: Nie wiem czy to „pokoleniowa pustka” ale ja mam w sobie takie odczucie, świadomość tego, że ideały w które wierzę są odległe i przeminęły, a te które zostały łatwo jest podważyć - może to właśnie kryje się w bieli kartki. Chociaż może jest tak jak z wielkimi pustymi przestrzeniami i wrażeniem kiedy się z nimi obcuje. Ja wtedy czuję spokój. Może to z tęsknoty za harmonią, tą z pogranicza jawy i snu.

Kiedy powstawały te prace, dużą inspiracją były dla mnie rysunki i ryciny związane z alchemią, ciekawiło mnie to, jaka wiedza ukryta jest w tych prostych z pozoru „kompozycjach”, kiedy korzysta się z pewnych kodów czy symboli można osiągnąć ten spokój i prostymi środkami przekazać naprawdę złożone historie..


Wystawa bedzie trwala do 5 stycznia 2009 codziennie w godz. 10.00-20.00


Galeria Start
ul.1 Sierpnia 36a ,Warszawa
tel. 022 868 02 01

http://www.fotolog.com/galeriastart
galeriastart@o2.pl

16 grudnia, 2008

Reliefy Stażewskiego i Beksińskiego na aukcjach w Rempeksie i Desie Unicum

To już ostatnie okazje zrobienia zakupów świątecznych w polskich domach aukcyjnych – jutro (17 grudnia) w Rempeksie, a dzień później (18 grudnia) w Desie Unicum. Od razu dodam, że raczej aukcje są przeznaczone dla klientów z grubymi portfelami, bo prac z niskimi cenami wywoławczymi na tych aukcjach jest jak na lekarstwo. Najciekawsze na aukcjach będą reliefy, zupełnie różne prace, wykonane w innej technice, ale o tym samym tytule – Stażewskiego i Beksińskiego.

Relief Henryka Stażewskiego z 1970 roku, z wysoka jednak ceną wywoławczą 95 tysięcy złotych, będzie chyba najciekawszą pracą na aukcji w Rempeksie. Będzie można też kupić prace malarskie dwóch członków Gruppy – Marka Sobczyka (późna praca „Co? – znana marka Czym? – Antyreklamą” za– ta praca sprzedana została dwa lata temu na Aukcji Wielkiego Serca w Krakowie za 900 złotych, teraz ma cenę wywoławczą 3,5 tysiąca złotych) oraz Włodzimierza Pawlaka „Pasiphae – mit grecki” z okresu Gruppowego z ceną wywoławczą 40 tysięcy złotych).
Dla wielbicieli piłki nożnej, Legii i Kazimierza Deyny będzie też do kupienia rzeźba piłkarza wykonana przez Piotra T. Rzeczkowskiego (z błędnym, według opisu, podpisem – „Dejna-piłkarz”) z ceną wywoławczą 6 tysięcy złotych.
Prac związanych z piłką nożną nie będzie dzień później na aukcji w Desie Unicum. Będzie za to autoportret Henryka Stażewskiego z 1949 roku z ceną wywoławczą 8 tysięcy złotych. Coraz więcej w Desie Unicum pojawia się też polskiej fotografii. Na czwartkowej aukcji będą m.in. prace Zielińskiego, Hartwiga, Lewczyńskiego, Piaseckiego, Pierścińskiego, Świetlika czy Dłubaka (choć tu nie będzie to odbitka autorska).

Gwiazdą aukcji będzie zapewne relief Zdzisława Baksińskiego z ceną wywoławczą 160 tysięcy złotych. Pochodzi on z kolekcji wspomnianego już Marka Piaseckiego. To już drugi relief Beksińskiego, który pojawia się na aukcjach w ostatnim czasie – w październiku sprzedano relief Beksińskiego z ceną warunkową 100 tysięcy złotych (wywoławcza 140 tysięcy). Generalnie reliefy tego artysty to duża rzadkość, bo tworzył je tylko przez dwa lata na początku lat 60.
Na zdjęciach: Henryk Stażewski, Relief, 1970; Zdzisław Beksiński, Relief, 1960.

15 grudnia, 2008

Michał Grochowiak na Świeżo Malowanym

W naszych prezentacjach najmłodszej sztuki polskiej coraz częściej zatrzymujemy się w Poznaniu. Tak będzie i dzisiaj przy okazji prezentacji prac Michała Grochowiaka, tegorocznego absolwenta Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu (Wydział Komunikacji Multimedialnej).

Michał jest redaktorem internetowego magazynu “Tempo”( www.tempomgz.com)

Zapraszamy do Świeżo Malowanego na prezentację.

11 grudnia, 2008

Nowe twarze w sztuce polskiej

Każdego roku możemy być świadkami co najmniej kilku ciekawych debiutów artystycznych. Bycie debiutantem to wspaniała sprawa, zanim zostaniemy uznani za artystę średniego pokolenia oczy mediów, krytyków, kolekcjonerów i inwestorów bardzo łaskawie patrzą na debiutanta – on ma potencjał, świeże spojrzenie a świat wydaje się czekać szeroko otwarty.
Potem jest już różnie. W świecie muzyki rozrywkowej kluczowa jest druga płyta. Czy w świecie sztuk wizualnych takie znaczenie ma druga wystawa?

Coś w tym chyba jest – czekamy na drugą wystawę, aby sprawdzić, w jakim kierunku pójdzie artysta, czy tematy zaznaczone na debiucie to przypadek? Czy było to the best of z czasów studiów (ostatnich kilku lat)? Jak poradzi sobie z odbiorem i recenzjami debiutu?

Na naszej liście nowych artystów są zarówno debiutanci (Śliwiński, Borowski, Dunal) jak i artyści którzy debiutowali w ubiegłych latach ale ten rok był dla nich przełomowy w dotarciu do szerszego grona odbiorców.

Zapraszamy do głosowania na pasku obok. Można głosować na więcej niż jedną osobę.
Warto przypomnieć, iż jest to tylko zabawa.

Tymek Borowski – student ostatniego roku warszawskiej ASP. Urodzony w 1984 roku w Warszawie. Na swoją pierwszą indywidualną wystawę w korytarzu Wydziału Malarstwa ASP (marzec 2008) przygotował serię surrealistycznych pejzaży i portretów. Tymek zapytany przez Olę Urbańską w rozmowie dla ArtBazaar o swoją twórczość powiedział „Maluję obrazy, które wyglądają tak, a nie inaczej, ludzie te obrazy oglądają i pod ich wpływem inaczej patrzą na rzeczywistość. I może to poszerza ich sposób patrzenia, zmienia ich i powoduje, że zmieniają się także ich decyzje. Wydaję mi się, że robienie sztuki polega na robieniu takich dziwnych obiektów, które pozornie nie służą do niczego”. W chwili obecnej trwa wspólny pokaz Tymka i Pawła Śliwińskiego w galerii A w Warszawie Reprezentowany jest przez warszawską galerię A.

Olaf Brzeski - Nie za bardzo „pasuje” nam do kategorii „debiuty”, ale nie sposób go pominąć. Nie pasuje, bo debiutował już dawno (2004 rok), ale szerszej publiczności pokazał się właśnie teraz. Najpierw wystawa w Oknach w warszawskim CSW na przełomie roku, później wystawa w BWA we Wrocławiu i udział w „Establishmencie”. Olaf, urodzony w 1975 roku, jest absolwentem wrocławskiej ASP. Tworzy nierzeczywiste rzeźby, instalacje, zajmuje się też filmem eksperymentalnym. Duży talent. Reprezentowany jest przez galerię Czarna.

Paweł Dunal - W mijającym roku ukończył warszawską ASP z dyplomem w pracowni Jarosława Modzelewskiego. Urodzony w 1978 roku. Malarz. Zaliczany do grupy „zmęczonych rzeczywistością”. Świat jego wyobraźni zamieszkują leśne fantomy, halucynogenne grzyby, fallusy i postacie z „Kubusia Puchatka”. Na dyplom przygotował też serię abstrakcyjnych obrazów malowanych palcami. Paweł ma wielu zwolenników, jak i przeciwników (czytaj komentarze na naszym blogu). Zapewne teraz też będzie burzliwa dyskusja. Reprezentowany jest przez warszawską galerię m2.

Anna Molska - Pisaliśmy to już w „Przewodniku kolekcjonera sztuki najnowszej”, ale powtórzymy – jedna z najciekawszych absolwentek „Kowalni” (słynnej pracowni Grzegorza Kowalskiego na warszawskiej ASP). Najmłodsza uczestniczka tegorocznego biennale w Berlinie. Urodzona w 1983 roku. Tworzy perfekcyjne prace wideo, fotografuje. Jeszcze bez reprezentującej ją galerii, ale już obecna w kolekcji publicznej (Kolekcja Podlaskiego Towarzystwa Sztuk Pięknych).

Sławek Pawszak - Również absolwent tegorocznej ASP (z pracowni Leona Tarasewicza). Urodzony w 1984 roku. Maluje, tworzy niewielkie makiety, filmuje i fotografuje. Twórca teorii „fragmentaryzmu”, wedle której maluje na swoich obrazach tylko fragmenty, urwane kawałki, rzeczywistości. Ciekawy dyplom, pokazany przez Stacha Szabłowskiego w warszawskim CSW jesienią tego roku. Reprezentowany jest przez warszawską galerię Czarna, która w ubiegłym tygodniu pokazywała jego twórczość na targach NADA w Miami.

Agnieszka Polska - Urodzona w Lublinie w 1985 roku. Studentka wydziału grafiki w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Niezwykły rok dla tej artystki i dwie wystawy o których będziemy pamiętać – „Kalendarz” w art agenda nova w Krakowie i "Nie ma sorry" w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Artystka jest reprezentowana przez krakowską galerię Nova.

Magda Starska – Urodzona w 1980 roku. Absolwentka poznańskiej ASP. Współtworzy poznańskie Penerstwo. Może nawet coś więcej: „Ze Starską dziwna rzecz – to osoba, która jest najczęściej nieobecna fizycznie (gdzieś w podróży), ale jest sercem grupy. Każdy pener z niej czerpie” – mówi Michał Lasota, kurator i opiekun duchowy grupy. W tym roku dwa istotne projekty – „Na stopienie lodów” i „Kółko otwarte – marchewka”. Artystka jest reprezentowana przez poznańską galerię Pies.

Paweł Śliwiński - Urodzony w 1984 roku. Student piątego roku warszawskiej ASP. Debiutował w tym roku wystawą na korytarzu Wydziału Malarstwa ASP. W rozmowie z Aleksandrą Urbańską o swoich inspiracjach powiedział: „Lubię przyrodnicze rzeczy. Pociągają mnie formy biologiczne. Lubię bardzo takie grafiki ze starych książek do biologii – jakieś mitochondria, przekroje przez komórkę – to bardzo fajne rzeczy. Inspiruję się tym. Moje obrazy mają działać na wyobraźnię, wywoływać skojarzenia. Chcę, żeby były odbierane bardziej intuicyjnie. Wiadomo, że można w nich wychwycić jakiś temat, ale przede wszystkim zależy mi, żeby działały na emocje”. W chwili obecnej trwa wspólny pokaz Pawła i Tymka Borowskiego w galerii A w Warszawie. Reprezentowany jest przez warszawską galerię A.

Iza Tarasewicz - urodziła się w 1981 roku w Białymstoku, jest studentką V roku Wydziału Rzeźby i Działań Przestrzennych Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Tworzy rzeźby, obiekty, instalacje, rysunki oraz zajmuje się performensem. W tym roku dwa znaczące pokazy – w Arsenale i podczas Establishmentu w CSW w Warszawie.

10 grudnia, 2008

Rozmowa z Martinem Marguliesem

Dzisiaj zapraszamy na rozmowę, jaką przedstawiciele VernissageTV przeprowadzili z jednym z najbardziej znanych kolekcjonerów sztuki na świecie Martinem Marguliesem. Rozmowa została przeprowadzona przy okazji otwarcia wystawy prac z kolekcji Marguliesa w Warehouse w Miami na Florydzie.

Wśród prac z pewnością zauważycie prace Magdaleny Abakanowicz.

Bardzo ciekawa rozmowa. Zapraszam.

09 grudnia, 2008

Przewodnik Kolekcjonera - spotkanie promocyjne dziś w Warszawie

Zapraszamy na spotkanie promujące ukazanie się Przewodnika kolekcjonera sztuki najnowszej.
W spotkaniu, oprócz nas weźmie udział Magdalena Kochanowska, prezes Fundacji Sztuki Polskiej ING.

Czas: 9.12 [wtorek], godzina 20:00
Miejsce: Warszawa, Czuły Barbarzyńca, Dobra 31

08 grudnia, 2008

Wydarzenie roku 2008 w Polsce

Dzisiaj rozpoczynamy podsumowanie roku 2008. Tradycyjnie przedstawiamy wam nasze propozycje najważniejszych wydarzeń z prośbą o głosowanie na te waszym zdaniem najbardziej istotne. Można głosować (pasek obok) na więcej niż jedno wydarzenie. Termin głosowania upływa 20 grudnia.

Oto nasze propozycje:

1.Nowe publiczne przestrzenie sztuki – przypominamy, w tym roku miało miejsce podpisanie umowy na budowę MSN w Warszawie, konkurs na muzeum we Wrocławiu oraz otwarcie CSW w Toruniu i nowej przestrzeni ms2 w Łodzi.

2. Wystawa Anny Okrasko „A Pepe Espaliu” w warszawskiej Galerii Czarnej. Wspaniała i zaskakująca wystawa Okrasko. Instalacja przedstawiająca wąski grafitowy korytarz wykonany z prac imitujących kafelki. Ołowiany tunel powodując lęk. Wspaniała wizualizacja dyskomfortu, strachu i lęku.

3. Wystawa Wojtka Bąkowskiego „Idziesz ze mną? Gdzie? W dupę ciemną” w galerii Leto. Najbardziej zaskakująca premiera roku. Gdy opuszczaliśmy Leto mieliśmy wrażenie uczestniczenia w wyjątkowym spektaklu – filmy, dzwięki, głosy no i te koślawe rysunki ułożone zostały w perfekcyjną całość.

4. Inwazja polskiego street artu – inwazja już nie tylko z ulic naszych miast ale również z przestrzeni galeryjnych - wystawa Out of Sth we wrocławskim BWA, powstanie galerii Zero Zer w Gdyni i Viura w Warszawie, wspaniały mural Twożywa w Warszawie, no i na koniec zaskakująca sprzedaż pracy Petera Fussa na aukcji w Phillips de Pury.

5. Rosnąca polaryzacja opinii w debacie o sztuce- Tomasz Kozak wyrusza na wojnę nawołując do wyzwolicielskiego mordu podczas gdy Imperium Kontratakuje zarzucając cenzurę i niecne intencje tym co nie stanęli w szeregach akcji promocyjnej Krasnali.

6. Wystawa Luca Tuymansa „Idź i patrz” w warszawskiej Zachęcie. Po wielu latach starań. W odpowiednim czasie i w odpowiedniej skali.

7. Eksplozja wystaw młodej sztuki – wystawy „Establishment (jako źródło cierpień)" w CSW w Warszawie i „Nie ma sorry" w MSN w Warszawie. Czy wystawy te podzielą losy innych przeglądów pokoleniowych (np. Rzeczywiście młodzi są realistami) krytykowanych w czasie ich trwania a coraz bardziej docenianych z biegiem lat?

8. Powrót sztuki lat 80. - wystawa „Republika bananowa" i show Włodzimierza Pawlaka w Zachęcie oraz rekord cenowy Pawła Kowalewskiego. Zobaczymy czy to będzie dłuższy trend. Cały czas czekamy na dobrze przygotowane publikacje omawiające ten okres w historii polskiej sztuki.

9. Złoty Lew dla Grzegorza Piątka i Jarosława Trybusia na Biennale Architektury w Wenecji. Bardzo miłe zaskoczenie dla wielu z nas.

10. Wystawa Moniki Sosnowskiej w Schaulager w Bazylei. Kolejna znakomita wystawa w tak prestiżowym miejscu.

11. Otwarcie kolekcji Rafała Jablonki w Muzeum Narodowym w Krakowie. Kolekcja prywatna tam gdzie brakuje zbiorów publicznych.

12. Student z Polski w renomowanej galerii – Tomasz Kowalski reprezentowany przez galerię carliergebauer z Berlina, już trafił do prestiżowych kolekcji: Francois Pinault, Christiana Borosa, a w Polsce do Kolekcji Sztuki Polskiej ING

13. Wystawa prac Nam June Paika w WRO Art Center we Wrocławiu. Dla wielu legenda mediów elektronicznych i sztuki wideo.

14. Wystawy Przemka Mateckiego w Hollybush Gardens w Londynie i carliergebauer w Berlinie.

15. Mediations Biennale w Poznaniu – październikowa impreza w Poznaniu to pierwsze „od wieków” biennale w Polsce. Dobry międzynarodowy skład kuratorski i artystyczny, ciekawi artyści z Polski. Oby nie skończyło się na jednej edycji.

05 grudnia, 2008

Przewodnik Kolekcjonera Sztuki Najnowszej – od dziś w sprzedaży

Przewodnik kolekcjonera sztuki najnowszej jest kontynuacją Notesu.dla.kolekcjonerów, którego sukces zachęcił nas do przygotowania edycji książkowej. Przewodnik to jego nowa i lepsza wersja.


Dla tych co znają Notes – w przewodniku napisaliśmy od nowa rozdział poświęcony rynkowi sztuki po roku 1989, dodaliśmy kilka rozdziałów w części dotyczącej budowania i tworzenia kolekcji. Kompletną nowością jest rozdział pokazujący sylwetki 66 artystów, których twórczość była dla nas inspiracją intelektualną i znacząco wpłynęła na kształt naszych kolekcji. Jednak najwięcej nowego, naszym zdaniem, wnosi rozdział poświęcony prywatnym kolekcjom sztuki najnowszej w Polsce. Oprócz opisu kolekcji, poprosiliśmy właścicieli kolekcji o przedstawienie swoich ulubionych prac i lektura tych wypowiedzi (min. Krzysztofa Musiała, Jana Michalskiego i Dariusza Bieńkowskiego) pokazuje, że pasja jest tu cenniejsza niż pieniądze.

Książkę uzupełniają aneksy zawierające informacje dotyczące instytucji prezentujących sztukę najnowszą w Polsce, czasopism poświęconych sztuce, a także praktyczne porady dla zainteresowanych nabywaniem dzieł sztuki na aukcjach i targach.

Od dziś książka jest dostępna w księgarni wysyłkowej Ha!artu , a dziś wieczorem, przedpremierowo, będzie dostępna podczas wernisażu wystawy kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.

Przewodnik kolekcjonera sztuki najnowszej
ISBN 978-83-61407-88-1, 978-83-925107-3-4
Liczba stronic: 288
Miejsce i data wydania: Kraków - Warszawa 2008
Wydawnictwo: Fundacja Bęc Zmiana, Korporacja Ha!art
Okładka: miękka
Cena: 49 złotych

Publikacja ukazała się dzięki wsparciu udzielonemu przez Grupę ING oraz Fundację Sztuki Polskiej ING.

04 grudnia, 2008

Targi w dobie kryzysu, czyli Art Basel Miami Beach'08

Ubiegłoroczną relację z targów Art Basel Miami Beach zakończyliśmy tak: „Pytanie – czy rynek sztuki najnowszej w końcu z hukiem spadnie – zostaje otwarte do przyszłorocznych edycji największych targów. W tym roku było ono jedynie obiektem jednej z prac sprzedawanych na targach Scope. W galerii Schroeder Romero do nabycia była serigrafia Williama Powhida z pierwszą stroną „The Art Newspaper” z 5 grudnia 2008 roku (the day after po rozpoczęciu przyszłorocznej edycji ABMB), informującą o krachu na rynku sztuki. Na razie nic tego nie zapowiada, bo edycja 50 prac sprzedała się prawie w całości za 750 dolarów za sztukę. Ale o tym, czy praca okaze się prorocza, przekonamy się za rok.” Koniec cytatu.
Jeszcze w połowie 2008 roku wydawało się, że rynek sztuki odporny jest na zawirowania na rynkach finansowych. Później jednak przyszedł wrzesień i wszystko nagle się zmieniło. Rynek sztuki najnowszej i współczesnej już nie jest taki sam. Targi Art. Basel Miami Beach, największe targi sztuki na kontynencie amerykańskim (250 galerii z 33 krajów, ponad 2 tysiące artystów, koszty stoisk dochodzące do 100 tysięcy dolarów), też już nie są takie same.
„W obecnej sytuacji wybieranie się na zakupy sztuki nie jest tym, co zrobią Amerykanie. Chyba że jesteś naprawdę zapalonym kolekcjonerem” – powiedział agencji Bloomberg kolekcjoner z Dallas, Howard Rachowsky.
Galerzyści jednak liczą na takich kolekcjonerów, jak Rachofsky, którzy przyjadą do Miami mimo tego, że słabo wypadły ostatnie targi: londyńskie Frieze i paryskie FIAC, że sprzedaż na aukcjach w Londynie i w Nowym Jorku w niczym nie przypominała zażartych licytacji jeszcze rok temu.
Targi już się rozpoczęły w środę w nocy czasu polskiego specjalnym pokazem dla VIP-ów. Od dziś do niedzieli są otwarte dla publiczności. Ile osób przybędzie – zobaczymy. W ubiegłym roku były to 43 tysiące osób.
Na pewno spodziewanych jest mniej osób – jeszcze tuż przed targami można było znaleźć miejsca w hotelach położonych wzdłuż South Beach, w niewielkim oddaleniu od Convention Center, gdzie odbywają się targi.
Ale wielu podkreśla (wśród nich jest Marc Spiegler, odpowiedzialny za Art. Basel Miami Beach), że to załamanie koniunktury to też szansa, bo ceny sztuki najnowszej już są niższe, a konkurencja wśród kolekcjonerów mniejsza. Można będzie kupić dobre prace za rozsądną cenę – dodają. I tak też się działo w pierwszych godzinach targów, a także na targach satelickich, otwieranych (jak na przykład NADA) dzień wcześniej niż Art Basel Miami Beach.
To też szansa dla polskich galerii biorących udział w targach w Miami. W tym roku to będą aż cztery galerie (wszystkie z Warszawy) – dwie: Fundacja Galerii Foksal i Raster będą miały swoje stoiska na targach Art Basel Miami Beach, a dwie: Czarna i lokal_30 na satelickich targach NADA.

Na stoisku Fundacji Galerii Foksal dominować będzie praca Pawła Althamera „Matea” 2006-2008, pokazywana już na targach abc w Berlinie we wrześniu przez inną galerię reprezentującą artystę z Bródna, neuegerremschneider. Oprócz pracy Althamera FGF pokazuje obrazy Wilhelma Sasnala i Jakuba Juliana Ziółkowskiego oraz rzeźbę Moniki Sosnowskiej.
Z kolei Raster (prezentujący się w części nazwanej Supernova) pokazywał będzie prace trzech artystów: rzeźby Michała Budnego oraz obrazy i prace na papierze Przemka Mateckiego i Rafała Bujnowskiego.
Galeria Czarna, debiutująca na targach NADA, pokaże solową wystawę młodego artysty (w tym roku dyplom na warszawskiej ASP), Sławka Pawszaka. Dodatkowo artysta wygrał (wraz z pięcioma innymi artystami) konkurs organizowany przez głownego sponsora targów, firmę odzieżową Banana Republic na design toreb, które będą sprzedawane podczas targów NADA.
Z kolei lokal_30 zaprezentuje prace Anny Baumgart, Tomka Kozaka, Karoliny Zdunek, Andrzeja Cisowskiego i Elodie Pong. Galeria zorganizowała także codzienne performance, w których biorą udział: Jan Mioduszewski, Zuzanna Janin, Angelika Fojtuch i Mariola Brillowska.

Polskich akcentów będzie więcej, w końcu wielu polskich artystów reprezentowanych jest przez zachodnie i amerykańskie galerie. Warto wspomnieć o dwójce z nich. W ramach części Art Kabinett berlińska galeria carliergebauer pokaże solową wystawę prac znanego na ArtBazaar Tomka Kowalskiego. Pokazane zostaną jego nowe obrazy, szkice na papierze oraz maszyny.
To duże wyróżnienie, gdyż do tej części zakwalifikowano jedynie 17 galerii i pokazane zostaną prace takich artystów, jak Marcel Duchamp, Rodney Graham, Yoko Ono, Jesus Rafael Soto, Francis Picabia czy Jorge Macchi. To też pierwsza wystawa prac Kowalskiego w USA. Z kolei w siedzibie znanego kolekcjonera z Miami, Marty Marguilesa można zobaczyć dużą instalację rzeźbiarską Magdaleny Abakanowicz zatytułowaną „Hurma”, pochodzącą z 1994-1995 roku.
Na zdjęciach: Paweł Althamer, Matea, 2006-2008 dzięki uprzejmości Funacji Galerii Foksal, Anna Baumgart, Meksyk 1963, 2008, dzięki uprzejmości Galerii lokal_30, Tomasz Kowalski, Szkice, 2007-2008, dzięki uprzejmości galerii carliergebauer

03 grudnia, 2008

2 Salon Zimowy w Starterze

Dzisiaj startuje 2 Salon Zimowy przygotowany przez ekipę Startera z Poznania. To już druga edycja tego oczekiwanego przez wielu kolekcjonerów projektu. Salon Zimowy to z jednej strony możliwość kupna prac artystów związanych ze Stowarzyszeniem, podtrzymywanie tradycji sprzedaży taniej ale zarazem dobrej i poszukiwanej sztuki w szczególnym bo przedświątecznym okresie oraz możliwość spotkania towarzyskiego z artystami i miłośnikami sztuki z okolic Poznania.
Podczas kilkudniowego Salonu będzie można kupić prace (malarstwo, rysunek, fotografia) m.in. Jakuba Czyszczonia, Agnieszki Grodzińskiej, Julity Paluszkiewicz, Daniela Szweda, Małgorzaty Szymankiewicz, Honzy Zamojskiego.

Oferta prac w internecie pod adresem:

http://starterloop.blogspot.com/


Galeria STARTER (ul.Dąbrowskiego 33, Poznań)
www.starter.org.pl
otwarcie: 15.12.2008, godz.: 19.00

Salon potrwa do 21.12, czynny po umówieniu telefonicznym: 600 26 16 10
Na zdjęciach prace Honzy Zamojskiego, Kamila Strudzińskiego i Agnieszki Grodzińskiej.

02 grudnia, 2008

Galeria A startuje w najbliższą sobotę w Warszawie

Jak tu nie wierzyć w Mikołaja? W dniu jego święta otrzymujemy znakomity prezent – nową galerię w Warszawie. „A” zaczyna mocnym akcentem wystawiając wspólne prace Tymka Borowskiego i Pawła Śliwińskiego. Co ciekawe sami artyści mają duży udział w powstaniu galerii gdyż jest to wspólna inicjatywa grupy znajomych - artystów, kuratorów i historyków sztuki.

Artyści wspólnie malują już o kilkunastu miesięcy, w bieżącym roku można było zobaczyć „grę w kartofla”, mural w nieistniejącym już Artpolu. Jak można przeczytać w materiałach prasowych galerii - „Idea wspólnego malowania kształtowała się powoli, wynikła z różnych działań podejmowanych już od początku studiów na ASP. Gra w kartofla (początkowo na papierze, później w postaci murali) czy bitwa na płótnie doprowadziły w końcu do kolektywnego malowania. Tymek i Paweł stworzyli zespół, który komponuje swoje obrazy; czasem w procesie harmonijnej współpracy, innym razem rzucając sobie nawzajem wyzwania”.

Poprzednie wystawy artystów to były duże wydarzenia. Czy będziemy świadkami czegoś nowego w najbliższą sobotę? Z pewnością świadkami narodzin nowej galerii… Serdecznie zapraszamy!

Wernisaż 6 grudnia, od 18 do 21.
galeria A
ul. Bagatela 10 lok. 15A
(wejście z podwórka, domofon 22)
00-585 Warszawa


01 grudnia, 2008

Robert Kuśmirowski „budzi” Świecie

Zapowiada się naprawdę emocjonujący tydzień - otwarcie wystawy Roberta Kuśmirowskiego w Świeciu, otwarcie nowej galerii (Galeria A) w Warszawie (wspólna wystawa Tymka Borowskiego i Pawła Śliwińskiego) w sobotę oraz również w sobotę przyznanie dorocznej nagrody im. Katarzyny Kobro w Łodzi. Będzie też kilka niespodzianek, prosimy śledzić nasze strony.

Zaczynamy od najbliższego wydarzenia - w ramach projektu „Przebudzenie - Miasto Świecie – nowe spojrzenie” w najbliższy czwartek zostanie otwarta wystawa Roberta Kuśmirowskiego na Zamku Krzyżackim w Świeciu.


W sierpniu tego roku, Robert Kuśmirowski rozpoczął akcję zbierania rzeczy niechcianych (bezużytecznych, zniszczonych, uszkodzonych, zawadzających). Osobiście odwiedzał różne zakątki Świecia, trafiał na różne ulice, do różnych domów, rozmawiał z mieszkańcami, pytał o przedmioty, które przeznaczyli na wyrzucenie. Wyjaśniał, że posłużą one na jego wystawę, którą przygotuje na Zamku Krzyżackim w Świeciu, a potem przewiezie ją w całości do krakowskiego Bunkra Sztuki, gdzie z kolei „zamkowa” ekspozycja ze Świecia stanie się częścią jeszcze większej wystawy, dotyczącej tematu kolekcjonowania oraz pasji pozyskiwania i posiadania różnorodnych przedmiotów.

Co znalazł Kuśmirowski – masę najróżniejszych przedmiotów, takich jak: zepsute radia, monitory, aparaty fotograficzne, komórki; stare telewizory; wiadra z pustymi butelkami i zgniecionymi puszkami po piwie; piłeczki pingpongowe; sztuczne kwiaty w doniczkach; połamane stoły i krzesła; wypisane flamastry; najróżniejsze bibeloty i cała „drobnica” (śrubki, nakrętki, gwoździe, spinacze, guziki) i jeszcze wiele, wiele innych.

Wernisaż tej niecodziennej wystawy zaplanowany jest na 4 grudnia (w czwartek) o godz. 19.00 (miejsce: Zamek Krzyżacki w Świeciu). Koniecznie trzeba to zobaczyć.
Kuratorem projektu jest Karina Dzieweczyńska.
Zdjęcia dzięki uprzejmości Kariny Dzieweczyńskiej. Dziękujemy bardzo.

27 listopada, 2008

Aż 13 artystów z Azji w czołowej "20" najdroższych artystów sztuki najnowszej w sezonie 2007/2008

Artprice, firma zajmująca monitoringiem rynku sztuki oraz francuski ubezpieczyciel Axa stworzyły listę najlepiej sprzedających się na aukcjach artystów sztuki najnowszej, w okresie między lipcem 2007 a czerwcem 2008, czyli sprzed kryzysu finansowego i sprzed słynnej aukcji Damiena Hirsta. Tylko z tego powodu ten artysta nie znalazł się na pierwszym miejscu, tylko został wyprzedzony przez Jeffa Koonsa oraz Jeana-Michela Basquiat. Zaraz za Hirstem znalazł się inny amerykański artysta – Richard Prince.
Ale dużo ciekawsze jest to, co działo się w ubiegłym „aukcyjnym” roku za plecami tej wielkiej czwórki. A mianowicie w czołowej „20” znalazło się aż 13 artystów z Azji, w tym aż 11 z Chin. Niewątpliwie był to sezon najnowszej sztuki chińskiej, ukoronowany wystawą w nowej londyńskiej siedzibie kolekcji Charlesa Saatchiego.
Artpice podało też ciekawe porównanie wzrostu cen sztuki chińskiej w ostatnich latach. W sezonie 2003/2004 setka artystów z Chin sprzedała na aukcjach prace za łączną sumę 860 tysięcy funtów (dziś 3,9 miliona złotych). A w minionym sezonie ta setka to sprzedaż rzędu 270 milionów funtów (1,2 miliarda złotych). Czy jest to do utrzymania? Ostatnie wyniki aukcji sztuki chińskiej w Hongkongu, wyniki aukcji londyńskich i nowojorskich, pokazują, że raczej nie.
W „10” znalazł się też jeden artysta japoński (oczywiście to Takashi Murakami), jest też Hindus mieszkający w Wielkiej Brytanii, Anish Kapoor. Jest też dwójka artystów z Europy – Włoch Rudolf Stingel oraz Peter Doig.
Według naszych obliczeń, najlepiej sprzedający się na aukcjach polski artysta w sezonie od lipca 2007 do czerwca 2008 to Wilhelm Sasnal. Łącznie sprzedano jego prace na aukcjach w tym okresie za 1,5 miliona dolarów (ok. miliona funtów). Drugi jest Piotr Uklański – 977 tysięcy dolarów (czyli ok. 650 tysięcy funtów).
Lista 20 najlepiej sprzedających się artystów sztuki najnowszej na świecie:
1. Jeff Koons, USA. Sprzedane prace za 69,4 miliona funtów.
2. Jean-Michel Basquiat, USA (nie żyje). Sprzedane prace za 54,3 miliona funtów.
3. Damien Hirst, Wielka Brytania. 45,7 miliona funtów.
4. Richard Prince, USA. 33 miliony funtów.
5. Zhang Xiaogang, Chiny. 32,3 miliona funtów.
6. Zeng Fanzhi, Chiny. 27,8 miliona funtów.
7. Yue Minjun, Chiny. 27,8 miliona funtów.
8. Takashi Murakami, Japonia. 15,5 miliona funtów.
9. Wang Guangyi, Chiny. 11,7 miliona funtów
10. Liu Xiaodong, Chiny. 10,5 miliona funtów.
11. Cai Guo-Qiang, Chiny. 10,1 miliona funtów.
12. Yan Pei-Ming, Chiny. 9,9 miliona funtów.
13. Chen Yifei, Chiny (nie żyje). 9,7 miliona funtów.
14. Fang Lijun, Chiny. 9,6 miliona funtów.
15. Liu Ye, Chiny, 8,8 miliona funtów.
17. Zhou Chunya, Chiny. 8,3 miliona funtów.
18. Anish Kapoor, (Indie, Wielka Brytania). 6,7 miliona funtów
19. Peter Doig, (Wielka Brytania, Trynidad). 6,7 miliona funtów.
20. Rudolf Stingel, Włochy. 6,5 miliona funtów.

26 listopada, 2008

Dziś aukcja Polskiej Fotografii Kolekcjonerskiej

Już dziś o godzinie 17 w domu aukcyjnym Rempex w Warszawie odbędzie się IV Aukcja Polskiej Fotografii Kolekcjonerskiej. Z aukcji na aukcję zarówno propozycja, oprawa, jak i odzew kolekcjonerów ( a także i ceny prac) wyglądają coraz lepiej. Coraz więcej jest dobrej polskiej historycznej fotografii, coraz więcej znanych nazwisk ze sztuki najnowszej, a coraz mniej jest prac wystawianych przez artystów z kosmicznymi cenami wywoławczymi, nie po to, by sprzedać na aukcji, tylko po to, by zamanifestować, ile te prace powinny kosztować.
Zwyczajowo już Rempex i portal atrinfo.pl, organizatorzy aukcji, wydali zgrabny katalog, który sam w sobie może być przewodnikiem po historii polskiej fotografii. Bo na aukcji nie zabraknie prac artystów, którzy już przeszli do historii, takich jak Bułhak, Sempoliński, Dorys, Dederko, Obrąpalscy, Wański. Są też prace: Dłubaka, Lewczyńskiego, Schlabsa (z tego kręgu brakuje tylko Beksińskiego). Będą też systematycznie drożejące prace Kossakowskiego, Rydet, Hartwiga.
Dzisiejszą klasyczną polską fotografię na aukcji reprezentują prace takich artystów, jak Rolke, Schmidt, Prażmowski, Rubinstein, Przyborek.

Ale jest też coraz więcej artystów, którzy fotografii używają jako medium i to są chyba najciekawsze prace. Będą dwie prace Zbigniewa Libery z serii „Pozytywy” (akurat te najmniej ciekawe z całej „ósemki”, ale też bardzo atrakcyjnych cenach wywoławczych – 5 tysięcy złotych), „Deseń” Zofii Kulik, fotografie Jadwigi Sawickiej, Natalii LL, Pawła i Przemysława Kwieków, Ryszarda Waśki czy Józefa Robakowskiego. Będzie też, najdrożej wyceniona na tej aukcji, fotografia „liczona” Romana Opałki do detalu 5432002 (unikat), która ma cenę wywoławczą 45 tysięcy złotych.
Warto też wspomnieć, że po zakończeniu aukcji, o godzinie 21 na portalu artinfo.pl odbędzie się internetowa au kcja fotografii, które nie zmieściły się w ofercie na aukcję publiczną.
Na zdjęciu: Roman Opałka, Detail 1965/1- Detail – 5432002, Ed. 1/1

25 listopada, 2008

Whielki Krasnal w Krakowie, Modzelewski w Warszawie

Z dużym opóźnieniem informujemy o wynikach aukcji charytatywnych w ubiegły weekend. Przepraszamy, ale kończyliśmy właśnie wydanie książki-poradnika kolekcjonera sztuki najnowszej, która na początku grudnia powinna ukazać się nakładem wydawnictw Bęc Zmiana z Warszawy i Ha!art z Krakowa. Ale o tym szerzej będzie w przyszłym tygodniu.
Teraz wracajmy do aukcji bo, przypomnijmy, w sobotę odbyła się w Krakowie Aukcja Wielkiego Serca, a dzień później w Warszawie aukcja na rzecz EXIT-u. Zwykle te aukcje oddzielał co najmniej tydzień, ale w tym roku odbyły się one w jeden weekend. Aukcja w Krakowie przyniosła 480 tysięcy złotych, a najdroższą pracą okazał się duży obraz artysty z grupy The Kransals ukrywającego/ej się pod pseudonimem Whielki Krasnal. Obraz „300 mil do nieba” z tego roku sprzedał się za 31 tysięcy złotych.
Obraz Marcina Maciejowskiego sprzedał się za 24 tysiące złotych, niewielka praca na papierze Jerzego Nowosielskiego za 13 tysięcy złotych, a obraz olejny Tadeusza Dominika aż za 15 tysięcy złotych. Ci, co spodziewali się „dopływu” prac w ostatniej chwili nie zawiedli się, bo na aukcję dołączono również dwie ciekawe prace Stanisława Dróżdża, które sprzedały się w bardzo atrakcyjnych cenach 2-2,5 tysiąca złotych.
Takich cen, jak w Krakowie nie osiągnięto w Warszawie, ale biorąc pod uwagę ofertę na aukcji, tegoroczną zbiórkę na kwartalnik EXIT można uznać za sukces. Najdroższą pracą na warszawskiej aukcji okazała się niewielka tempera „Osiedle” Jarosława Modzelewskiego, która sprzedała się za 8,5 tysiąca złotych ( podobnie jak trochę większa praca tego artysty w Krakowie – tam sprzedała się za 8 tysięcy złotych). Wysoką cenę – 6 tysięcy złotych osiągnęła fotografia Natalii LL z serii „Sztuka konsumpcyjna”, ale ceny jej prace sukcesywnie rosną. Jak zwykle, wysoko licytowano pracę Jana Tarasina, w tym roku osiągnęła cenę 7,5 tysiąca złotych.
Wszystkie wyniki aukcji w Krakowie i w Warszawie można zobaczyć na stronie http://www.artinfo.pl/ . A już jutro o godzinie 17 aukcja fotografii, organizowana przez właśnie portal artinfo oraz dom aukcyjny Rempex. Ale o tym napiszemy w środę.

21 listopada, 2008

Kalifornijska MOCA - pierwsze muzeum z problemami w USA?

To, że kryzys finansowy będzie miał wpływ na losy amerykańskich muzeów, wydawało się oczywiste. Ale tego, że już kilka miesięcy po krachu spowodowanym upadkiem banku inwestycyjnego Lehman Brothers jedno z większych amerykańskich muzeów zacznie mieć poważne problemy finansowe, które zagrażają jego istnieniu, nikt nie przewidywał – pisze „Los Angeles Times”.
Chodzi Museum of Contemporary Art (MOCA). To bardzo dobre muzeum, które ma aż trzy lokalizacje w Los Angeles i kolekcję prawie 6 tysięcy prac. Problemem tego muzeum jest jednak, że nie jest ono finansowane z funduszy stanowych i miejskich, tak jak konkurencyjne Los Angeles County Museum of Art (LACMA).
Kłopoty MOCA zaczęły się już przed ostatnią falą kryzysu finansowego. Powoli wysychało „źródło” darowizn, a koszty funkcjonowania muzeum wzrosły do 20 milionów dolarów. Równocześnie z powodu spadków na giełdach specjalny fundusz muzeum, taka „poduszka finansowa” na trudne czasy, zmniejszył się do 20 milionów dolarów w 2007 roku z prawie czterdziestu na początku wieku. Teraz pewnie jest jeszcze gorzej.
Rozważane jest kilka opcji wyjścia MOCA z tej trudnej sytuacji. Pierwszą są dodatkowe darowizny takich osób, jak choćby słynny kolekcjoner Eli Broad, który może pomóc muzeum poprzez swoją fundację Broad Art Foundation. Ale Broad rozgląda się podobno w Beverly Hills za lokalizacją, w której mógłby zbudować swoje własne muzeum. Drugą opcją jest połączenie z mającą finansowanie publiczne LACMA. Trzecim wyjściem jest obcięcie kosztów i ograniczenie wystaw. Do tej pory MOCA odwiedzało 250 tysięcy osób rocznie, których przyciągały wystawy sław (Rothko, Rauschenberg czy Pollock) organizowane przez to muzuem. Jaki będzie program, gdy „przycięte” zostaną fundusze?
Jakiego rozwiązania by nie wybrali zarządzający muzeum, przykład MOCA jest znamienny – zbyt nadęte programy, a za tym idzie i koszty, w czasach prosperity na rynkach finansowych, jak i rynku sztuki, są już w USA za nami. Nie tylko zwykli Amerykanie muszą zacisnąć pasa. Wielkie muzea również.
Zdjęcie dzięki uprzejmości „Los Angeles Times”

20 listopada, 2008

Plansze z komiksu o Tintinie na aukcji w Paryżu

Latem pisaliśmy o tym, że paryskie Centre Pompidou włączyło do swojej kolekcji plansze komiksowe Tintina autorstwa belgijskiego artysty Herge (prawdziwe nazwisko Georges Remi). Muzeum podarowała je wdowa po artyście, która zarządza obecnie fundacją budującą Muzeum Herge w Louvain-la-Neve w Belgii.
Tymczasem bratanek artysty, noszący to samo imię i nazwisko, co artysta, postanowił sprzedać na aukcji listy artysty z pierwszą żoną, wydawcami, a także oryginalne plansze komiksowe z tego kultowego komiksu. Na aukcji będą także licytowane pierwsze, oryginalne wydania komiksów Tintina. Aukcja odbędzie się 21 i 22 listopada w paryskim domu aukcyjnym Artcurial.
To duże wydarzenie na rynku, bo plansze z komiksów Tintina, jednego z najbardziej znanych europejskich komiksów, osiągają coraz wyższe ceny. Na poprzedniej aukcji komiksów i plansz Herge sprzedano prace za łączną sumę ponad 750 tysięcy euro.
Na zdjęciu jedna z prac z Tintina, jak pisze dom aukcyjny, o „muzealnej” wartości, wyceniona na 20-25 tysięcy euro.

18 listopada, 2008

Zbliża się charytatywny weekend aukcyjny

Już w najbliższy weekend (22-23 listopada) odbędą się dwie najbardziej znane aukcje charytatywne sztuki najnowszej w Polsce. Najpierw w sobotę w Krakowie licytować będziemy 237 prac na Aukcji Wielkiego Serca, a dzień później w Warszawie 70 prac na aukcji na rzecz kwartalnika EXIT. Ale to nie koniec, bo kilka dni później (w piątek 28 listopada) prace pochodzące z lat 60., 70. i 80. ze swoich magazynów będzie warszawska Zachęta. Pieniądze z tej sprzedaży mają zasilić fundusz na zakup nowych prac. Zachęta chce sprzedać 69 prac.
Aukcja Wielkiego Serca, organizowana fundację "Wielkiego Serca" na rzecz Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego Nr 1 w Krakowie, to największa charytatywna aukcja sztuki najnowszej w Polsce. W ubiegłym roku zebrano na niej 400 tysięcy złotych. W tym roku Andrzej Starmach licytować będzie aż 237 prac. Wszystkie, z wyjątkiem jednej, od standardowej sumy 100 złotych. Tym wyjątkiem będzie tempera na papierze, zatytułowana „Lato”, Magdaleny Abakanowicz, której licytacja zacznie się od 4 tysięcy złotych.
Tradycją krakowskiej aukcji, że prace na jej aukcje dają artyści we wszystkich przedziałach wiekowych, często też rodziny zmarłych już artystów przekazują prace z rodzinnych kolekcji. Tak też będzie w tym roku. Licytować będziemy prace takich artystów jak na przykład: Marian Warzecha, Marek Chlanda, Eugeniusz Markowski, Ryszard Woźniak, Marek Sobczyk, Grzegorz Sztwiertnia, Karol Radziszewski czy Zuzanna Janin. Będzie też praca Karoliny Zdunek, której obraz w ubiegłym roku osiągnął najwyższą cenę (13 tysięcy złotych).

W tym roku największą szansę na osiągnięcie najwyższej ceny ma niewielki obraz (31x40 cm) z tego roku Marcina Maciejowskiego „Shostakovich 5th Symphony”, będący skanem ekranu komputerowego. Marcin już raz osiągnął najwyższą cenę na Aukcji Wielkiego Serca – przed dwoma laty jego „Tadeusz Kantor przy powstającym obrazie Informel” (wymiary 40x40 cm) sprzedał się za 32 tysiące złotych.
Najprawdopodobniej żadna z prac nie osiągnie takiej ceny na aukcji na rzecz kwartalnika EXIT w Warszawie. Licytować prace będzie ponownie Andrzej Starmach, ale to nie jedyne deja vu, jakie przeżyją Ci, którzy zdecydują się uczestniczyć w obu aukcjach. Pokrywać się będzie także częściowo lista artystów – i będzie można „do parki” kupić prace na przykład Jarosława Modzelewskiego czy Jadwigi Sawickiej. Będzie także bardzo ładna akwarela Jerzego Nowosielskiego „Postać” z 1960 roku.

Wśród innych ciekawych artystek i artystów warto wymienić: Mikołaja Smoczyńskiego, Wojciecha Prażmowskiego, Marka Piaseckiego, Natalię Lach-Lachowicz, Tomasza Ciecierskiego czy Basię Bańdę.
Zupełnie inni artyści będą obecni na aukcji w warszawskiej Zachęcie w przyszły piątek. Bo też inne jest źródło prac przeznaczonych do licytacji na tej aukcji. „Celem aukcji jest uporządkowanie zbiorów, ale
także ożywienie kolekcji. Pragniemy więc wprowadzić na rynek sztuki niektóre z dzieł z naszych zbiorów, dając im szansę na odkrycie przez koneserów. Za pozyskane w ten sposób środki Zachęta będzie mogła uzupełnić swoją kolekcję o brakujące ogniwa i nabyć dzieła młodych twórców” – napisała Zachęta w katalogu do aukcji.
Wśród prac wystawionych do sprzedaży większość sprzedawana będzie od ceny wywoławczej w okolicach tysiąca złotych.


Wyższe ceny wywoławcze będą między innymi, obraz Jerzego Dudy-Gracza „Obraz 1053” z 1986 roku (cena wywoławcza 10 tysięcy złotych), dwie prace Kazimierza Ostrowskiego z lat 70 ( 6 tysięcy złotych) czy Jana Wodyńskiego (kilka prac z cenami wywoławczymi do 6 tysięcy złotych). Wystawa przedaukcyjna w Zachęcie od 25 listopada do dnia aukcji.

Na zdjęciach: Marcin Maciejowski, Shostakovich 5th Symphony”, 2008; Jerzy Nowosielski, Postać, 1960; Kazimierz Ostrowski, Pejzaż z Florencji, 1976.

15 listopada, 2008

Kiepskie wyniki polskiej sztuki na aukcjach w Nowym Jorku, na osłodę jedynie rekord Romana Opałki

Za nami już nowojorskie aukcje – polska sztuka sprzedawała się tak, jak pozostała, czyli słabo. W ogóle nie sprzedały się prace Wilhelma Sasnala i Zbigniewa Rogalskiego, jedna praca Piotra Uklańskiego oraz instalacja malarska Rafała Bujnowskiego sprzedały się poniżej dolnej granicy estymacji. Jedynie jedna praca Piotra Uklańskiego „Untitled (Agnes)” sprzedała się w granicach estymacji.
Zapowiadając aukcję „zgubiłem” jeden obraz polskiego malarza i ta praca okazała się pobić rekord cenowy jego prac na aukcjach zagranicznych. Chodzi o „obraz liczony” Romana Opałki, który był sprzedawany na aukcji w Christie’s 13 listopada. Obraz ten, z dość wczesną numeracją – „3562393-3578633” osiągnął cenę 242,5 tysiąca dolarów (wobec estymacji 100-150 tysięcy dolarów). To nowy rekord cenowy tego artysty, dotychczasowy wynosił 192 tysiące dolarów. To też pokazuje siłę „klasyki” (bo chyba tak można nazwać już Opałkę) i jej przewagę nad „młodą sztuką” w czasie kryzysu.


Wracając do sprzedanych i niesprzedanych prac. „Untitled (Agnes)” Uklańskiego, z 2002 roku, pleksiglasowe „pudełko” pełne ścinków z ołówków i kredek, które utrzymywane dzięki przyciąganiu elektrostatycznemu zmieniają się pod wpływem ruchu jak dziecięcy kalejdoskop, sprzedało się za 81.700 dolarów (245 tysięcy złotych) przy estymacji 70-90 tysięcy złotych na aukcji Phillips de Pury 13 listopada. Tego samego dnia na aukcji w Christie’s sprzedał się dyptyk fotograficzny „Untitled (Haze)” (ed. 5 sztuk) tego artysty. Ale cena wyniosła tylko 15 tysięcy dolarów (45 tysięcy złotych). Estymacja tej pracy wynosiła 20-30 tysięcy dolarów, a rok temu, gdy ta praca nie sprzedała się na aukcji – 60-80 tysięcy dolarów.
Słabo sprzedała się instalacja malarska Rafała Bujnowskiego „Obraz widziane pod kątem” z 2003 roku. To seria pięciu obrazów namalowanych tak, aby sprawiały wrażenie, że obserwujemy je z ostrego kąta. Praca sprzedała się tylko za 15 tysięcy dolarów (45 tysięcy złotych), podczas gdy miała estymację 18-25 tysięcy dolarów.
Ale to i tak lepiej niż prace Wilhelma Sasnala i debiutującego na aukcjach Zbyszka Rogalskiego. Ich obrazy w ogóle się nie sprzedały, choć trzeba przyznać, że estymacje tych prac były wysokie.
Tak więc widać, że problemy, zamieszanie, kryzys (do wyboru, w zależności od poziomu pesymizmu) na rynku sztuki najnowszej dotknęły również polską sztukę.
Na zdjęciu: Roman Opałka, 1965/1 do nieskończoności, detal 3562393-3578633, wymiary 197-135 cm;

13 listopada, 2008

Sasnal i Mikulski w Agrze, Wróblewski w Rempeksie

Z aukcji zagranicznych wracamy na nasze polskie podwórko, bo tu również robi się ciekawie. No… może nie tak ciekawie, jak w Nowym Jorku, ale to przecież tylko Warszawa. Oczywiście pytanie, które zadają sobie wszyscy, a chyba w szczególności właściciele domów aukcyjnych i galerii, to pytanie czy kryzys na rynku sztuki (lub też „korekta cenowa”, jak nazywają ostatnie wydarzenia optymiści) na Zachodzie i Wschodzie, przeniesie się do nas.
W nadchodzących dniach w Warszawie szykują się dwie aukcje sztuki najnowszej. Już w niedzielę 16 listopada w Agra Art, a trzy dni później, 19 listopada w Rempeksie. Obie te aukcje mają „lokomotywy”, które w normalnych czasach pociągnęłyby inne prace do góry. Ale czy pociągną teraz? – zobaczymy.
W Agrze będą to dwie prace – pierwszy w historii sprzedawany na „normalnej” ( czyli nie charytatywnej) aukcji w Polsce obraz Wilhelma Sasnala oraz znakomita praca olejna na sklejce z lat 50. Kazimierza Mikulskiego.

O obrazie Sasnala napisał już dużo Konrad Szukalski na swoim blogu. Ja dodam tylko kilka faktów na temat prezentowanego obrazu. Ta niewielka (40x50 cm) praca z 2002 roku przedstawia pejzaż z pomnikiem gdzieś na zapomnianym polskim wybrzeżu między Władysławowem a Łebą. Obraz ten został sprzedany za 26.400 dolarów (czyli ówcześnie 78 tysięcy złotych) na aukcji w Christie’s w Nowym Jorku w ostatnim dniu lutego 2007 roku Później jednak pojawił się na stoisku Galerii Starmach na targach Art Basel w czerwcu 2007 roku już z ceną 60 tysięcy euro i według moich informacji nie sprzedał tam się. Oto zdjęcie stoiska z tym obrazem.

Teraz praca Sasnala jest wystawiona z ceną wywoławczą 90 tysięcy złotych. Czy się sprzeda? To niska cena, w porównaniu choćby do prac oferowanych równolegle na aukcji Phillips de Pury w Nowym Jorku. Ale tak jak pisaliśmy – Warszawa to nie Nowy Jork.
Drugą bardzo ciekawą pracą jest surrealistyczna kompozycja z kobietą Kazimierza Mikulskiego, namalowana w latach 50 i później wielokrotnie wystawiana. Obraz jest również niewielki (52x42 cm), ale naprawdę śliczny. Jego cena wywoławcza to 45 tysięcy złotych.

Wśród wielu prac oferowanych w Agrze warto wyróżnić dwa obraz malarzy legendarnej Gruppy i to na dodatek z „Grupowego” okresu ich twórczości. Z wyjątkowo atrakcyjną ceną wywoławczą (6 tysięcy złotych) wystawiony będzie obraz „Prawosławie i lud” (wymiary 73x136 cm) Marka Sobczyka z 1986/87 roku. Natomiast już dużo wyższą cenę będzie miał obraz Włodzimierza Pawlaka, którego retrospektywa w warszawskiej Zachęcie właśnie się skończyła. Duży (134x190 cm) obraz „W kręgu kultury europejskiej” z 1988 roku będzie miał cenę wywoławczą 35 tysięcy złotych.

Z kolei najciekawszą pracą oferowaną na aukcji w Rempeksie 19 listopada będzie obraz Andrzeja Wróblewskiego „Dziecko z wyciągniętymi ramionami (Kitek)” prawdopodobnie z przełomu 1955 i 1956 roku, a przedstawiający syna artysty, Andrzeja. Ten bardzo osobisty obraz Wróblewskiego, reprodukowany i pokazywany na wystawach już dwukrotnie trafiał na aukcje. W 2004 roku sprzedał się za 61 tysięcy złotych, dwa lata później już za 90 tysięcy złotych. Teraz, znów po dwóch latach trafia na aukcję Rempeksu z ceną wywoławczą 160 tysięcy złotych. Ale w Rempeksie, jeśli nie ma chętnych do licytacji w górę, można warunkowo licytować w dół.

Oprócz obrazu Wróblewskiego w Rempeksie będzie można kupić między innymi monotypię Marii Jaremy, czy niewielkie kompozycje Leona Tarasewicza.
Oczywiście te dwie aukcje nie odpowiedzą nam na pytanie, w jakim stanie jest polski (aukcyjny) rynek sztuki współczesnej i najnowszej. Ale przynajmniej będziemy mieli pojęcie, w którym kierunku zmierza…

Na zdjęciach: Wilhelm Sasnal, Bez tytułu, 2002; obraz W. Sasnala na Art Basel 07; Kazimierz Mikulski, Dziewczyna ze szpilką, lata 50.; Włodzimierz Pawlak, W kręgu kultury europejskiej, 1988; Andrzej Wróblewski, Dziecko z wyciągniętymi ramionami (Kitek), 1955/56.

12 listopada, 2008

Słaby początek aukcji sztuki najnowszej w Nowym Jorku, od czwartku prace polskich artystów

Wczorajsze wyniki aukcji sztuki najnowszej w nowojorskim Sotheby’s pokazały kierunek, w którym podążał będzie rynek sztuki. Aukcja miała przynieść 202-280 milionów dolarów, a łącznie zebrano… 125 milionów. Estymacje, ustawione jeszcze przed ostatnią falą kryzysu na rynkach finansowych, okazały się więc zdecydowanie zawyżone.
To był zły wieczór dla Sotheby’s, ale bardzo dobry dla rynku sztuki” – śmiało zauważył berliński dealer Heinrich ze Hohenlohe. Z 63 prac w Sotheby’s sprzedały się 43, a kilka nawet zaliczyło rekordy. Ponad 10 milionów dolarów kosztowała praca „Beggar’s Joy” Philipa Gustona, osiągając nowy rekord cenowy prac tego artysty. Bardzo dobrze sprzedał się znakomity obraz Johna Currina „Nice N’Easy” , który osiągnął cenę 5,5 miliona dolarów (estymacja 3,5-4,5 miliona). Przede wszystkim wtorkowa noc należała jednak do Yvesa Kleina, którego praca „Archisponge (Re 11)” sprzedała się za 21,4 miliona dolarów i prawie osiągnęła rekord cenowy prac tego artysty (23,6 miliona dolarów osiągnięte przed rokiem). W takich warunkach to osiągnięcie.
Widać było, że niższe ceny wielu dealerów i kolekcjonerów wykorzystało do kupowania prac – tak robił choćby znany kolekcjoner Eli Broad, który kupił trzy prace: Eda Ruschy, Jeffa Koonsa i Roberta Rauschenberga.
Jak będzie na kolejnych aukcjach – zobaczymy już dziś (w Sotheby’s i Christie’s), jutro (w Christie’s i w Phillips de Pury) i w piątek (Phillips de Pury). Będzie można na nich kupić prace polskich artystów: Piotra Uklańskiego, Rafała Bujnowskiego, Wilhelma Sasnala i Zbyszka Rogalskiego.
Prace Piotra Uklańskiego będą na aukcji w Christies (Afternoon Session) i Phillips de Pury (Part I) w czwartek. W Christie’s będzie do kupienia fotografia „Untitled (Haze)” z 2003 roku. Wiosną ta praca nie sprzedała się przy estymacji 60-80 tysięcy dolarów. Teraz ma estymację 20-30 tysięcy dolarów (60-90 tysięcy PLN). Praca ta wykonana jest w edycji 5 sztuk.
Unikatowa jest praca Uklańskiego oferowana na aukcji dziennej w Phillips de Pury w czwartek. „Untitled (Agnes)” z 2002 roku to pleksiglasowe „pudełko” pełne ścinków z ołówków i kredek, które utrzymywane dzięki przyciąganiu elektrostatycznemu zmieniają się pod wpływem ruchu jak dziecięcy kalejdoskop. Praca ta o wymiarach 89 na 115 centymetrów ma w Phillips estymację 70-90 tysięcy dolarów (210-270 tysięcy PLN).

Podobną estymację ma mniejszy obraz Wilhelma Sasnala „Untitled” z 2002 roku wystawiony na piątkowej aukcji w Phillips de Pury.

Natomiast większy, też z 2002 roku, namalowany według fotografii Jeffa Walla „Bójka na chodniku” (jak zwykle u Sasnala „skrótowo”), ma estymację 80-120 tysięcy dolarów (240-360 tysięcy PLN).

Twórczość Rafała Bujnowskiego tym razem reprezentowany jest przez instalację „Obraz widziane pod kątem” z 2003 roku. To seria pięciu obrazów namalowanych tak, aby sprawiały wrażenie, że obserwujemy je z ostrego kąta. Dlatego największy obraz (pierwszy z lewej) ma wymiary 70x60 cm, a później obrazy maleją, tak aby przy piątym osiągnąć wymiar 35x25 cm. Praca Bujnowskiego jest oferowana z wysoką jak na tego artystę estymacją 18-25 tysięcy dolarów (55-75 tysięcy PLN).

I last but not least – po raz pierwszy na aukcji pojawi się praca Zbigniewa Rogalskiego z serii Zbylina (z numerem 7). Ten niewielki (46x46 cm) obraz z 2004 roku ma estymację 7-9 tysięcy dolarów (21-27 tysięcy PLN).

A już jutro napiszemy o aukcjach w polskich domach aukcyjnych, bo tam również oferowanych będzie wiele ciekawych prac – pierwsza w Polsce na aukcji w domu aukcyjnym praca Sasnala, czy obraz Andrzeja Wróblewskiego. Zapraszamy.
Na zdjęciach: Piotr Uklański, Untitled (Agnes), 2002; Wilhelm Sasnal, Untitled, 2002 oraz Bójka na ulicy (według Jeffa Walla), 2002; Rafał Bujnowski, Obrazy widziane pod kątem, 2003; Zbigniew Rogalski, Zbylina (7), 2004.

11 listopada, 2008

Nasze polskie grupy (artystyczne)

Dzisiaj obchodzimy nasze święto narodowe. Podobno jesteśmy narodem indywidualistów i trudno jest nam działać wspólnie, ciężko nam przychodzi wspólna praca i potem dzielenie się jej efektami (sukcesami). Czy potrafimy współdziałać na polu artystycznym? Chyba tak – historia polskiej sztuki to w dużym stopniu historia różnych grup i wspólnot artystycznych. Co skłania artystów do „zrzeszania” się w grupy? Wojtek Bąkowski zapytany o to odpowiedział – „Po pierwsze, jest to potrzeba marketingowa. Tworzy się taki peleton, aby przebijać ściany. Po drugie, dobrze się pracuje w grupie. Jakoś tak szybciej. Jest siła mobilizująca do pracy. Jeśli ktoś odstaje, to go reszta przywoła do porządku. Jest termin, wystawa, trzeba się zabrać do roboty. Grupy budują też w sobie coś na podobieństwo duszy. Powstaje wewnątrz taka kula, do której wiele rzeczy się przylepia”. Anda Rottenberg z kolei wskazuje na grupy jako „inkubatory talentu” (Anda Rottenberg "Sztuka w Polsce 1945-2005"). Przyjrzyjmy się najważniejszym grupom artystycznym ostatnich 25 lat.

Azorro – występuje też jako Supergrupa Azorro, powstała w 2001 roku. W jej skład wchodzą artyści działający również indywidualnie: Oskar Dawicki, Igor Krenz, Wojciech Niedzielko oraz Łukasz Skąpski. Wspólnie realizują filmy wideo i akcje artystyczne, w których zazwyczaj sami występują.

Grupa Ładnie – Grupa artystyczna działająca w latach 1996-2001 w Krakowie. W jej skład wchodzili w większości znani dziś twórcy-malarze: Rafał Bujnowski, Marek Firek, Józef Tomczyk "Kurosawa", Marcin Maciejowski oraz Wilhelm Sasnal. Artyści poznali się na kółku rysunkowym podczas studiów na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej. Chociaż Grupę Ładnie stanowili malarze, ich wspólne działania ograniczały się właściwie do akcji o charakterze ironiczno-absurdalnych spektakli, podczas których prezentowano obrazy, filmy, grano muzykę, rozdawano nagrody. Odbywały się one głównie w krakowskich klubach (np. Roentgen, Miasto Krakoff).

Gruppa – jako formacja artystyczna powstała w 1983 roku. Stworzyło ją sześciu malarzy z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych (Ryszard Grzyb, Paweł Kowalewski, Jarosław Modzelewski, Włodzimierz Pawlak, Marek Sobczyk i Ryszard Woźniak), którzy okazjonalnie uprawiali także inne gatunki twórczości (rysunek, grafika, rzeźba). W latach 1984-1989 artyści wydawali pisemko typu fanzin "Oj dobrze już", gdzie zamieszczali swoje wiersze, wypowiedzi, komentarze, szkice i rysunki. W czerwcu 1989 roku sześciu malarzy tworzących Gruppę pomalowało płot przed lokalem wyborczym "Solidarności" na Pl. Konstytucji w Warszawie. Tę wspólną akcję, nazwaną Głos przyrody na "Solidarność", uważa się za symboliczny koniec historii Gruppy.

LUXUS - grupa powstała na początku lat 80. Skład LUXUSU zmieniał się wielokrotnie. Do dłuższej współpracy z grupą przyznają się m.in.: Ewa Ciepielewska, Bożena Grzyb-Jarodzka, Małgorzata Plata, Paweł Jarodzki, Jerzy Kosałka, Stanisław Sielicki, Artur Gołacki, Jacek Jankowski, Marek Czechowski i Szymon Lubiński. Z założenia członkowie grupy LuXuS robili sztukę popularną, prostą w wykonaniu i dostępną dla wszystkich, odcinając się tym samym od obowiązującego wówczas artystycznego awangardowego "akademizmu", jakim była sztuka konceptualna i m.in. twórczość artystów formacji Fluxus. Twórczość LuXuSowców odnosiła się do potocznej rzeczywistości i każde ich wystąpienie związane było z aktualnymi wydarzeniami. Grupa znana była z tworzenia "sytuacji" artystycznych, mających swoje źródło w wielkomiejskiej codzienności. Artyści spod znaku LuXuSu czerpali całymi garściami z kultury masowej i popartu, preferowali dowolność, pastisz i dadaistyczne kolaże.

Łódź Kaliska - Grupa "Łódź Kaliska" od początku działa w składzie: Marek Janiak, Andrzej Kwietniewski, Adam Rzepecki, Andrzej Świetlik i Makary (Andrzej Wielogórski). Powstała w 1979 roku w atmosferze skandalu, jako formacja neoawangardowa mająca na celu badanie aspektu widzenia i rejestracji o charakterze fotomedialnym, wywodzącym się z tradycji konceptualizmu, przede wszystkim w zakresie fotografii, filmu eksperymentalnego i performance. W latach 1980-81 zmieniła swój program artystyczny na zdecydowanie bardziej dadaistyczno-surrealistyczny (w wyrazie happeningowy i anarchistyczny), atakując i ośmieszając polską formację neoawangardy oraz przedstawiając absurdalność życia w PRL-u.

Kijewski/Kocur – Istniejący w latach 1996-2007 duet artystyczny Małgorzaty Malinowskiej i Marka Kijewskiego. Artyści penetrowali obszar szeroko pojętej współczesnej kultury wizualnej, a także masowej, stosując opracowaną przez siebie strategię SSS - surfing, skaning, sampling. Terminy pochodzą z języka użytkowników internetu, a także twórców muzyki rap, hip-hop i techno, gdzie tło muzyczne skomponowane jest z odpowiednio dobranych próbek (sampli) z utworów już istniejących.

Koło Klipsa – była formacją stworzoną przez kilku zaprzyjaźnionych artystów (wszyscy członkowie: Mariusz Kruk, Piotr Kurka, Leszek Knaflewski, Krzysztof Markowski, Wojciech Kujawski, Mariusz Młodzianowski i Piotr Postaremczak). W różnym składzie grupa działała w latach 1983-1990. Tworzyli wystawy zwane "całościami", które uznawali za wspólne prace wszystkich uczestników i rezygnowali nawet z podpisów pod poszczególnymi realizacjami. Koło Klipsa uważane jest za jedno z najciekawszych i najbardziej oryginalnych zjawisk w polskiej sztuce lat 1980. Grupa działała poza nurtem tzw. sztuki oficjalnej, ale także nie identyfikowała się ze sztuką opozycyjną (przykościelną). Realizacje, które tworzyli związani z nią artyści, przekraczały ramy gatunków i konwencji, były intermedialnymi strukturami przypominającymi malarstwo w przestrzeni.

KwieKulik – duet artystyczny – Przemysława Kwieka i Zofii Kulik. W latach 1970-1988 pracowali wspólnie tworząc duet artystyczny KwieKulik. Już w czasie studiów działania obojga przestały zmierzać w kierunku tworzenia skończonych, materialnych dzieł sztuki, a skupiały się na samym procesie. Szczególną rolę odgrywać zaczęła tym samym dokumentacja procesu oraz problem złożonej, wielopoziomowej relacji między dziełem, procesem twórczym i dokumentacją. Istotną cechą twórczości duetu KwieKulik było wykorzystywanie w swych działaniach dokumentacji i motywów z działań wcześniejszych, tym samym dokonując ich reinterpretacji. Do najbardziej charakterystycznych działań KwieKulik należą DZIAŁANIA Z DOBROMIERZEM, seria czarno-białych fotografii oraz kolorowych slajdów, dokumentująca różne kombinacje umiejscawiania niemowlęcia - syna artystów, m.in. w kręgach cebuli czy widelców, w muszli klozetowej, zmierzająca do wyczerpania możliwości pozostających do ich dyspozycji, ale przede wszystkim ujawniająca te możliwości oraz funkcjonowanie sztuki z życiu codziennym.

Magisters - Duet artystyczny tworzony przez Zbigniewa Rogalskiego i Huberta Czerepoka, działający w latach 2000-2002. Obaj w 1999 roku ukończyli Akademię Sztuk Pięknych w Poznaniu. Nazwa grupy nawiązuje do tytułu magistra sztuki, jaki wówczas otrzymali. Wypowiadali się poprzez fotografię, wideo, malarstwo. Prace Magisters opierały się na żarcie, absurdzie, grotesce, aranżowaniu zagadkowych zdarzeń.

Pawilon Stabilnej Formy (PSF) - kolektyw artystyczny w skład którego wchodzą Cezary Klimaszewski, Tomasz Kozak i Tomasz Malec . Założony w Lublinie w 2005 roku.

Penerstwo – luźne zrzeszenie grupy artystów poznańskich. W skład wchodzą – Wojtek Bąkowski, Piotr Bosaki, Tomasz Mróz, Magda Starska, Konrad Smoleński i Radek Szlaga. Ojcem założycielem jest Michał Lasota – kurator, animator i teoretyk grupy. Jak pisali o sobie artyści przy okazji wystawy Brzuch – „Estetyka / ekspresja penerska nie unika brudu i zakłóceń, przypadku, rozmyślnie „zanieczyszcza” dzieło. Lubi dysonans i zgrzyt. Pozostaje poetycka i fantazyjna. Odrzuca oficjalny język sztuki – zespół tematów i rozwiązań formalnych jest inny, niż w „głównym nurcie”. Nie pojawia się tematyka społeczna i „zaangażowanie” w sensie politycznym. Wizja świata wychodzi od pojedynczego człowieka, jest staromodnie indywidualistyczna. Równie staromodne jest jej przywiązanie do stylu – każdy z artystów wypracował autorski język wypowiedzi. Stąd świeżość i komunikatywność tej sztuki – minimalizując do kpiarskiej ironii wątki autotematyczne otwiera się na komunikację z widzem, na wymianę doświadczeń. Często posługuje się dźwiękiem w przekonaniu, iż jest to komunikat równoprawny i równie czytelny, jak słowo i obraz.”


Twożywo – Duet artystyczny, który tworzą Mariusz Libel i Krzysztof Sidorek, powstały w 1998 roku. Wcześniej (od 1995 roku) wraz z Robertem Czajką pracowali jako grupa Pinokio, wypowiadając się przez naklejki w środkach komunikacji, szablony, plakaty. Tę street-artową formę działalności kontynuuje Twożywo. Do swych projektów wykorzystują różnorodne media. Są autorami plakatów, bilboardów, filmów animowanych, ilustracji prasowych.
Sędzia Główny - Duet performerski tworzony przez Karolinę Wiktor i Aleksandrę Kubiak. Pracują wspólnie od 2001 roku. Swoje performances tytułują numerami Rozdziałów i Epizodów. Działania Sędziego Głównego oparte są na formule żywej rzeźby lub żywego obrazu. Zazwyczaj występują nago. Ich performances dotykają między innymi problemów politycznych, patriarchalności kultury, kwestii ról płciowych, uprzedmiotowienia kobiety
Szu Szu - „Latająca galeria szu szu” jest trwającym od 2001 roku projektem artystycznym realizowanym przez młodych warszawskich artystów: Piotra Kopika, Ivo Nikicia i Karola Radziszewskiego, którzy organizują wystawy i akcje w przestrzeni miejskiej. Ważne jest dla nich pokazywanie sztuki najnowszej w miejscach, gdzie niekoniecznie się jej spodziewamy. Zawsze istotny jest urbanistyczny i społeczny kontekst oraz poszukiwanie kontaktu z widzami.

Świadomość „Neue Bieriemiennost” –Twórcami byli Mirosław Filonik, Mirosła Bałka i Marek Kijewski, zawiązali grupę (w ich terminologii: "świadomość") "Neue Bieriemiennost", której nazwę pisali odpowiednio gotykiem i cyrylicą. Grupa zadebiutowała 8 marca 1986 i działała pod pierwotną nazwą do początku 1987, po czym - jako "Keine Neue Bieriemiennost" - występowała jeszcze do wiosny 1989. Członkowie ugrupowania w okresie wspólnej działalności tworzyli prace o podobnym charakterze, mieszczące się w nurcie tzw. rzeźby postmalarskiej. Figury, obiekty, mini-instalacje wchodzące w skład bardziej rozbudowanych wspólnych aranżacji cechowały się narracyjnością, humorem, bogactwem barw i detali. Tworzone były z nietrwałych materiałów: masy papierowej, plastiku, tkanin oraz z przedmiotów gotowych. Ich elementem bywały ogień i woda, dym, światło.

Informacje o grupach dzięki portalowi culture.pl, szuszu.art.pl i Fundacji Transmisja (Penerstwo).

Na zdjęciach prace Grupy Azorro, Marcina Maciejowskiego, Ryszarda Woźniaka, Grupy Magisters i Magdy Starskiej.

07 listopada, 2008

W Christie's też pogrom, jedynie rekord Grisa

Obecność na aukcji właściciela domu aukcyjnego Christie’s, francuskiego magnata Francois Pinault nie pomogła czwartkowej aukcji sztuki impresjonistycznej i współczesnej. Przewidywania stały się faktem – na rynku sztuki, podobnie jak na rynkach finansowych, jest bessa. Na aukcji Christie’s prawie połowa (dokładnie 44 procent) oferowanych prac nie znalazło chętnych. Aukcja miała przynieść co najmniej 240 milionów dolarów (dolna granica estymacji), a łącznie kolekcjonerzy kupili prace za 147 milionów dolarów.
Nie sprzedały się prace takich artystów jak Claude Monet, Aleksander Archipienko czy Henri Matisse – rzecz nie do pomyślenia nie dalej jak kilka miesięcy temu. Powód oczywisty – oferowane prace były za drogie. „Kiedyś ludzie byli w stanie przepłacać za te prace – powiedział agencji Bloomberg Christophe Van de Weghe. I zaraz dodał – „Ale dziś już oczywiście nie”.
Również w środę specjalna aukcja w Christie’s zakończyła się źle – prace z kolekcji Rity Hillman oraz Alice Lawrence miały się sprzedać za co najmniej 103 miliony dolarów. Łącznie uzyskano za nie jedynie 47 milionów dolarów.


Jednym z nielicznych jasnych momentów aukcji w Christie’s była licytacja znakomitej kompozycji kubistycznej Juana Grisa z 1915 roku. Jej dolna granica estymacji wynosiła12,5 miliona dolarów, a górna 18,5 miliona. Pracę kupił jeden z nowojorskich dealerów w imieniu swojego klienta za 20,8 miliona dolarów. Oczywiście jest to nowy rekord cenowy prac tego artysty.
Inni artyści, których sprzedaż prac należy wyróżnić to na przykład Pablo Picasso czy Alberto Giacometti. Ale ich prace nie osiągnęły dolnej granicy estymacji – też rzecz nie do pomyślenia jeszcze na wiosennych aukcjach w Nowym Jorku, o ubiegłym, szczytowym roku nie wspominając.
Co dalej? – wszyscy zadają sobie to pytanie. Odpowiedź jest prosta – dalej, w przyszłym tygodniu są aukcje sztuki najnowszej. Ale musiałby się zdarzyć cud, by którakolwiek z nich choć zbliżyła się do dolnej granicy estymacji.
Ale o tych aukcjach napiszemy w przyszłym tygodniu. Również o pracach polskich artystów: Wilhelma Sasnala, Rafała Bujnowskiego, Piotra Uklańskiego, a także – to debiut na aukcjach – Zbyszka Rogalskiego.

Na zdjęciu: Juan Gris, Livre, pipe et verres, 1915

04 listopada, 2008

Rekordowy Malewicz w Sotheby's, ale nastroje na aukcji minorowe

„Kompozycja suprematystyczna” z 1916 roku Kazimierza Malewicza sprzedała się za 60 milionów dolarów na poniedziałkowej aukcji sztuki impresjonistycznej i współczesnej w Sotheby’s w Nowym Jorku, ale generalnie nastroje na aukcji były minorowe.
Łącznie Sotheby’s sprzedał 64 procent prac za łączną sumę 223,8 miliona dolarów. Kilka lat temu ta suma wyglałaby świetnie, ale teraz była prawie o jedną trzecią niższa od dolnej granicy estymacji na tej aukcji (estymacja dla całej aukcji wynosiła 318-475 milionów dolarów).
Oczywiście Sotheby’s zbierał prace na aukcję latem, kiedy nastroje na rynku były zupełnie inne. Dziś, po słabych wynikach targów w Londynie i Paryżu, bardzo złych aukcjach w Londynie i Hongkongu nikt nie spodziewał się, że suma sprzedanych prac dobije do dolnej granicy estymacji.
Jedyne, co jest pocieszające, to dobra sprzedaż najlepszych prac. Obraz Malewicza, odzyskany przez rodzinę z holenderskiego muzeum i wystawiony na aukcji osiągnął nowy rekord cenowy dla prac tego artysty (dodajmy, że jego prace niezwykle rzadko pojawiają się na aukcjach). Malewicz jest też najdroższym rosyjskim artystą, przebijając Wassilego Kandinskiego. Z kolei „Vampire” z 1894 roku Edwarda Muncha sprzedał się za 38,1 miliona dolarów (estymacja powyżej 30 milionów dolarów). Było to o tyle łatwe, że praca ta była w wypożyczeniu w Metropolitan Museum w Nowym Jorku i National Gallery w Waszyngtonie. A tancerka Edwarda Degasa, sprzedawana przez znanego kolekcjonera Henry Kravisa, sprzedała się za 37 milionów dolarów (estymacja powyżej 40 milionów).
Teraz kolekcjonerzy mają jeden dzień oddechu ( w końcu dziś wyborcza noc w USA), a w środę aukcja impresjonistów i sztuki współczesnej w Christie’s. A w przyszłym tygodniu czekają nas nowojorskie aukcje sztuki najnowszej w trzech domach aukcyjnych: Sotheby’s, Christie’s i Phillips de Pury.
Na zdjęciu: Kazimierz Malewicz, Suprematist Composition, 1916.

03 listopada, 2008

Dużo o sztuce w najnowszych Kresach

Ukazał się nowy numer Kwartalnika Literackiego Kresy (2008, nr 3). Oprócz literatury można w nim znaleźć materiały o sztuce. Najnowsze wydanie poświęcono relacjom między sztuką i pamięcią po 1989 roku (na przykładzie twórczości m.in. Mirosława Bałki, Zofii Lipeckiej, Zbigniewa Libery, Joanny Rajkowskiej, Piotra Uklańskiego, Artura Żmijewskiego). Piszą na ten temat Katarzyna Bojarska, Izabela Kowalczyk i Adam Mazur

Justyna Kowalczyk omawia najnowsze prace Rafała Jakubowicza

Wilhelm Sasnal odpowiada na pytanie: czy jestem malarzem historycznym?

Polecamy