19 czerwca, 2009

„5 z Bródna” – winyle Tymka i Pawła w Parku Rzeźby na Bródnie

W najbliższą niedzielę w Parku Bródnowskim otwarcie długo oczekiwanego projektu Parku Rzeźby, jednej z najciekawszych inicjatyw kulturalnych w przestrzeni miejskiej Warszawy. Miejsce, które w latach 80. nie cieszyło się najlepszą opinią, od kilku lat jest przestrzenią rodzinnych spacerów i pikników (a zimą najlepszym torem saneczkowym na Bródnie). Teraz, dzięki inicjatywie stworzenia Parku Rzeźby, ma szansę stać się ikoną prawobrzeżnej części Warszawy. Jeśli do tego dołożymy zespoły blokowisk przy ulicy Krasnobrodziej, Kowalskiego czy Rembelińskiej, to w sumie mamy ciekawe połączenie architektury i sztuki w przestrzeni miejskiej.
Projekt „ 5 z Bródna” jest spontanicznym projektem Galerii Vinylcanvas i ArtBazaar, przygotowanym z okazji otwarcia Parku Rzeźby. Tymek Borowski i Paweł Śliwiński wspólnie przygotowali serię pięciu rzeźb. Wczoraj stanęły one „na chwilę” w Parku Bródnowskim.

Figury powstały w wyniku „customizacji”, czyli autorskiego przetworzenia winylowych figurek Munny. Dokumentację projektu można obejrzeć na reprodukowanych zdjęciach.

O winylowych rzeźbach (vinyl toys, designer toys) pisaliśmy już wcześniej. Przypomnijmy - cała idea artystycznych zabawek „wypłynęła” z Hong Kongu i poprzez Japonię i USA rozlała się po całym świecie. Szczególnie zainteresowanie znalazła w kręgach środowisk związanych z designem, kulturą miejską czy komiksem. I to właśnie artyści z tych kręgów są najczęściej projektantami czy też twórcami designer toys. Osobną kategorią, w odróżnieniu od, nazwijmy to, gotowych figurek są czyste modele „Do It Yourself” (DIY) służące do samodzielnego malowania. W procesie tzw. customizacji artyści własnoręcznie nanoszą swoje projekty na powierzchnię figurki pełniącej funkcję swoistego trójwymiarowego płótna. Powstałe w ten sposób unikatowe prace noszą nazwę customów.



W rękach Tymka i Pawła czyste winyle zamieniły się bandę Pigment-manów, pierwszych spacerowiczów w Parku Rzeźby przy ulicy Kondratowicza.

Zupełnie niespodziewanie, podczas dokumentacji projektu, spotkaliśmy w Parku Pawła Althamera pracującego nad wykończeniem swojego projektu ogrodu-rzeźby.


„5 z Bródna” spotkała się z dużym zainteresowaniem artysty, zrobione zostały wspólne zdjęcia,


Oraz plany ustawienia kiedyś w przyszłości gigantycznego Munniego jaki mógłby być przedmiotem twórczości artystycznej odwiedzających Park.



Od przyszłego tygodnia, customy „5 z Bródna” będą dostępne w Galerii Vinylcanvas.com
Całość przychodów ze sprzedaży figurek zostanie przekazana na rzecz Stowarzyszenia na rzecz osób niepełnosprawnych intelektualnie "Tęczowy Dom" w Sopocie.






Ten projekt powstał dzięki artystom.
Może coś fajnego z tego wyniknie dla dzieciaków.
Dziękujemy.

Zdjęcia studyjne – Tymek Borowski, zdjęcia w plenerze – Patrycja Masiewicz

17 czerwca, 2009

Z półki kolekcjonera: "Jakub Julian Ziółkowski"

Jak już pisałem w ubiegłym tygodniu w relacji z targów Art Basel, w czerwcu ukazała się pierwsza monografia Jakuba Juliana Ziółkowskiego. Wydana ona została, przy okazji wystawy artysty w Centrum Sztuki Współczesnej w Genewie. Wydawcą jest, co jest charakterystyczne dla kariery tego artysty, znacznie lepiej znanego za granicą niż w Polsce, znane szwajcarskie wydawnictwo JRPRingier Kunstverlag AG.
W monografii Ziółkowskiego znalazły się dwa teksty – jeden Katyi Garcii-Anton (historyka sztuki i dyrektorki Centrum Sztuki Współczesnej w Genewie) oraz Joanny Mytkowskiej (dyrektorki warszawskiego MSN). W książce można zobaczyć wybrane prace artysty począwszy od 2005 roku, w tym również te, które są na wystawie w Genewie, jak również prace pokazywane obecnie na wystawie „Younger than Jesus” w Nowym Jorku.
To obowiązkowa książka dla wielbicieli i kolekcjonerów „zmęczonych rzeczywistością” – można w niej znaleźć najważniejsze dla artysty prace, w tym szczegółowo omówioną i pokazaną „Wielką bitwę pod stołem”.
Książka ma 64 strony i aż 45 reprodukcji prac. Kosztuje odpowiednio 38 franków/25 euro/17 funtów i 35 dolarów. Wydana została w dwóch wersjach językowych – angielskiej i francuskiej. Polecamy!

15 czerwca, 2009

Plener rzeźbiarski z Arturem Żmijewskim

Na początku sierpnia planowana jest kolejna odsłona projektu „Przebudzenia” jaki z sukcesem jest realizowany przez Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Świeciu. Tym razem realizowany będzie projekt przygotowany przez Artura Żmijewskiego.

W dniach 29 czerwca - 1 lipca br. Artur Żmijewski przyjedzie do Świecia i spotka się z artystami, którzy wcześniej zgłoszą się i wyrażą chęć wzięcia udziału w Jego projekcie. Wybrani przez Niego artyści zakwaterowani będą w przepięknej okolicy, tuż obok Świeckiego Zamku Krzyżackiego. Każdego dnia pracować będą wraz z robotnikami na terenach dawnych Świeckich zakładów celulozowych. Celem wspólnej pracy robotników i zaproszonych artystów ma być stworzenie przez nich wspólnych dzieł – rzeźb/obiektów, wykonanych z tych materiałów, którymi dysponować będzie zakład. Artysta planuje również, by część z obiektów ustawionych zostało w przestrzeni publicznej miasta Świecia.

Artyści zainteresowani projektem mogą zgłaszać się do Organizatora przedsięwzięcia -
kurator Karina Dzieweczyńska tel. 696 098 967 [Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Świeciu]

A my zapraszamy w sierpniu do Świecia i do nas na relację z tego projektu.

14 czerwca, 2009

Lokal_30 i Czarna oraz inne srodkowoeuropejskie galerie w Bazylei

Jak już pisałem, na targach towarzyszących Art Basel znalazły się dwie polskie galerie – na targach LISTE w browarze nad Renem już po trzeci swoje stoisko miała galeria lokal_30, natomiast Czarna, która pokazywała się na targach Volta, debiutowała w Bazylei.
Lokal_30 obraz Karoliny Zdunek (wielki, czarno-biały blok w cenie 15 tysięcy euro), rzeźby Anny Baumgart (dziewczynka z obrazem, znana z Fotografii Henri Cartrier-Bressona, wykonanej podczas jego podróży do Meksyku)i Macieja Kuraka (obie rzeźby unikatowe, w cenach 13 tysięcy euro), abstrakcyjne obrazy Małgorzaty Szymankiewicz (małe prace w cenie 1200 euro, większe – 3000 euro), również abstrakcyjne fotografie pleśni Filipa Berendta (Ed.5, cena jednej Fotografii 350 euro) oraz rzeźbę inspirowaną Belmerem Zuzanny Janin (cena 3000 euro). Jak zawsze lokal_30 pokazał też program wideo, na który składały się prace Józefa Robakowskiego („Widok z mojego okna”) oraz Tomka Kozaka („Song of Sublime”). W momencie gdy odwiedziłem stoisko lokalu_30, sprzedana była rzeźba Anny Baumgart.
Z kolei galeria Czarna pokazała nowe prace Olafa Brzeskiego. Wielu zwiedzających targi intrygował znany z wystawy „Establishment” „Samozapłon” (cena 12 tysięcy euro, unikat), wystający ze ściany. Również i „Call me Breath” (8 tysięcy euro, unikat), zlicowany z boczną ścianą stoiska był często „dotykaną” pracą, mimo pokrycia jej brudzącą, czarną substancję. Na środku stoiska leżały z kolej spalone czarne kości (też unikat – 5000 euro), na bocznej ścianie wisiały szkice do wystawianych prac artysty, pokazujące jego drogę od pomysłu do realizacji. Do piątku Agnieszka Czarnecka nie sprzedała żadnej pracy, ale pokaz zaowocował wieloma propozycjami wystaw dla Olafa.
Warto jeszcze wspomnieć o innych, ciekawych galeriach z Europy Środkowo-Wschodniej, wystawiających się w Bazylei. Wspominana już przy okazji prezentacji prac Marzeny Nowak słoweńska galeria Podnar pokazała również bardzo ciekawe, unikatowe prace węgierskiego „klasyka” sztuki najnowszej (w kolekcji Zamku Ujazdowskiego w Warszawie), Attilli Csorgo. Jego „przestrzenie Moebiusa”, umieszczone na specjalnych, podświetlonych postumentach powstały dzięki specjalnemu aparatowi, który fotografuje, wykonując cząstkowe zdjęcia, panoramiczne zdjęcia 360 stopni (odbitki widoczne na ścianie). Następnie klisze były łączone w konstrukcje przypominające wstęgi Moebiusa. Cała prace, składająca się z „płaskiej” odbitki fotograficznej, kliszy i świetlistego postumentu kosztowały 13 tysięcy euro.
Z kolei na liste, solowym pokazem Gintarasa Didzapetrisa debiutowała litewska galeria Tulips&Roses, o której już pisałem przy okazji targów w Wiedniu. Wystawa tego młodego, 24-letniego artysty (już wybranego do 500 wystawy „Younger than Jesus”, z której później wybrano 50 uczestników) odbiła się dużych echem zarówno wśród kolekcjonerów, jak i kuratorów. Podstawową pracą pokazywaną na targach był projekt „Konceptas” (czyli po litewsku „Koncept”), składający się z autentycznej relacji radiowej z wypowiedziami mieszkańców wioski Konceptas (taka w rzeczywistości istnieje na Litwie) na temat Sztuki konceptualnej oraz zdjęć wioski (Ed.3, cena 4 tysiące euro). Do tego była konceptualna mapa wioski, (szkic-2000 euro), a także zdjęcie wystawy prac z lat 80. Gerarda Byrne wykonane tak, aby wyglądało na zdjęcie zrobione właśnie wtedy (ed.5, cena 1500 euro, trzy egzemplarze sprzedane).
Po raz trzeci na targach LISTE uczestniczyła też znana rumuńska galeria Plan B (Kluż/Berlin), która była pierwszą galerią pokazującą najnowszą sztukę rumuńską (galeria uczestniczyła m.in. w Willi Warszawa trzy lata temu). Do Bazylei Plan B przywiózł obrazy Serbana Savu (ceny od 4 do 14 tysięcy euro), rysunki Adriana Ghenie (ceny od 4 tysięcy euro) oraz ostatni dostępny egzemplarz znanej pracy Cipriana Muresana „Communism Never Happened”, wycięty z płyt z przemówieniami propagandowymi z czasu komunizmu (edycja 3/3, cena 10 tysięcy euro). Praca to obecnie jest pokazywana we Wrocławiu na wystawie kuratorowanej przez Anetę Szyłak na temat ostatniego 20-lecia.
Inna rumuńska galeria, Mihail z Bukaresztu wróciła na targi LISTE po ubiegłorocznym uczestnictwie w sekcji Art Statements na Art Basel. Obok szkiców Cipriana Muresana pokazała też trzy obrazy z początku lat 70. namalowane przez Iona Grigoriescu. Obrazy przedstawiają osoby, które podróżowały z Gigoriescu pociągiem w czasie gdy jeździł kilka razy w tygodniu 120 kilometrów z Bukaresztu na rumuńską prowincję uczyć rysunku, bo jaki „artysta niewłaściwy ideologicznie” nie mógł znaleźć innej pracy. Galeria Mihail zajęła się skatalogowaniem pracowni 65-letniego dziś artysty i odkryła serię rysunków i obrazów znanego przede wszystkim z performance’ów i zdjęć artysty. Tryptyk, który był wystawiony z ceną 12 tysięcy euro kupiło (oczywiście ze zniżką przysługującą instytucjom) Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, którego komisja zakupowa przyjechała do Bazylei. Wyprzedziło w ten sposób portugalskie Muzeum Sztuki najnowszej, które również chciało kupić te prace.
Z Czech już od trzech lat w targach LISTE uczestniczy galeria Hunt Kastner z Pragi, która w tym roku pokazała m.in. ciekawy projekt młodej czeskiej artystki Evy Kotakovej, która jako temat swoich prac obrała najbliższe otoczenie – dom, szkołę, rodzinę. Jej projekty – prace wideo, zdjęcia czy rysunki, zajmują się nadawaniem nowych kontekstów tym miejscom, pokazują mimowolną opresyjność tych środowisk. Na stoiskuHunt Kastner można było obejrzeć wideo z projektu Evy, która dwa miesiące zamknęła się w mieszkaniu, a następnie zamykała się w nim w jeszcze mniejszych przestrzeniach (róg pokoju, przetrzeń pod stołem). Innym projektem jest całkowite otaczanie się artystki przedmiotami – choćby książkami (ta praca jest teraz na biennale w Pradze. Jej rysunki z projektów można było kupić w cenach 400-600 euro, a zdjęcia (ed.5) – w cenie 500 euro.



13 czerwca, 2009

Polscy artyści na 40. Art Basel

Tak jak wśród osób odwiedzających na Art Basel przybywa polskich kolekcjonerów i osób związanych ze sztuką, tak również coraz więcej polskich artystów jest reprezentowanych przez galerie biorące udział w targach w Bazylei. O obecności polskich galerii już pisałem, teraz o pracach artystów, którzy są reprezentowani przez inne, zagraniczne (chciałem napisać zachodnie, ale również i galerie ze środkowej Europy reprezentują Polaków) Galerie.

Oczywiście najwięcej w Bazylei było prac Wilhelma Sasnala. Oprócz Fundacji Galerii Foksal i Sadie Coles (tę pracę już pokazaliśmy w pierwszej relacji z targów), prace Sasnala pokazały jeszcze Johnen Galerie z Berlina i Hauser&Wirth. Szczególnie ciekawa była duża, czarno-biała praca w Hauser&Wirth, sprzedana pierwszego dnia targów.

Również Monika Sosnowska pokazywana była przez kilka galerii – obok FGF jej pracę można była znaleźć na sąsiadującym z tą galerią standzie meksykańskiej galerii Kurimanzutto (praca sprzedana), a na stoisku Modern Institute z Glasgow dostępne były trzy skrzynki wypełnione cementem.

Berlińska galeria Carlier Gebauer reprezentuje dwóch polskich artystów – Tomasza Kowalskiego i Przemka Mateckiego. Na stoisku tej galerii wisiał duży obraz Przemka, wyceniony na 13 tysięcy euro oraz niewielkie kolaże Tomka za 2,5 tysiąca euro.

Chętnym pokazywano też obraz Tomka Kowalskiego, wyceniony na 11 tysięcy euro.

Również dwójkę artystów, lecz już starszych, reprezentuje galeria Nordenhake (Berlin/Sztokholm). Mowa oczywiście o Mirosławie Bałce i Leonie Tarasewiczu, których prace sąsiadowały ze sobą na stoisku galerii. Praca Bałki 277x21x11, 277x21x11, 17x26 + 23x16x19 z 1991 roku została zarezerwowana i później obok obrazu z 1989 roku Leona Tarasewicza galeria pokazywała inną pracę polskiego rzeźbiarza.

Też trójkę artystów z Polski pokazywała wiedeńska galeria Nachst St. Stephan. Obraz Adama Adacha „For Such Thing As Love” z 2009 roku wisiał obok rzeźby ze słomy Agnieszki Kalinowskiej, a niedaleko stała sprzedana za niespełna 10 tysięcy euro lalka Anety Grzeszykowskiej.

Z kolei mediolańska galeria Zero pokazała świetną i zabawną rzeźbę Cezarego Bodzianowskiego.

Na stoisku berlińskiej galerii neuegerremschneider stał „złoty rycerz” Pawła Althamera, praca związana z ostatnimi performance artysty w Brazylii i Brukseli.

Prace Marzeny Nowak na targach Art. Basel pokazywał kiedyś Andrzej Starmach. Teraz prace artystka wróciły na targi, ale już na stoisku słoweńskiej galerii Podnar (Ljubljana/Berlin). Galeria pokazywała znaną pracę wideo Marzeny z 2004 roku oraz nowy obraz, powstały w wyniku systematycznego nakładania węgla z kalki technicznej na płótno. Cena wideo (Ed.5) to 4 tysiące euro, a dużego obrazu – 8 tysięcy euro.

Na targach Volta praska galeria Svestka pokazywała obrazy Rafała Bujnowskiego z serii Bliźniaki i Lamp Black, w cenach od 6 tysięcy euro.


W zupełnie innej sekcji, czarno-białej Fotografii znalazłem prace polskiego fotografa od lat mieszkającego we Francji, Bogdana Konopki. Jego stykowe fotografie miejskie, wystawione w reprezentującej go paryskiej galerii Paviot kosztowały 1200 euro (Ed. 20).

W tej samej części targów, na stoisku galerii Ubu z Berlina były znakomite kolaże Janusza Marii Brzeskiego (Tu jego kolaże obok portretu Tzary autorstwa Andre Kertesza). Ceny tych kolaży kształtowały się w okolicach 40 tysięc y euro.

Jeśli już jesteśmy przy pracach historycznych, to Galerie Gmurzynska wystawiła obraz Władysława Strzemińskiego (podpisanego jako Vladislav) z lat 1933-1935 za 380 tysięcy euro. Wisiał on obok równie ciekawej pracy Michaiła Łarionowa.

Na koniec najdroższa praca polskiego artysty na Art Basel. Lambert (Paryż/Nowy Jork) sprzedawał dwa liczone obrazy Romana Opałki za 600 tysięcy euro za sztukę. To już naprawdę europejska cena.

Jutro o dwóch polskich galeriach biorących udział w targach LISTE i Volta (czyli o lokalu_30 i Czarnej) oraz o pozostałych ciekawych galeriach z Europy Środkowej w Bazylei.

12 czerwca, 2009

Dwa bieguny na targach Art Basel

Na dwóch biegunach tegorocznych targów Art Basel są dwa stoiska uznanych galerii. Jeden stoisko to błyszczące srebrną obudową galeria Bruno Bischofberger z Zurychu, a na drugi to stoisko bardzo uznanej galerii z Los Angeles sprzedającej edycje – Gemini.

Na stoisku pierwszej galerii prezentowane jest tylko jedno dzieło – „Retrospektywa” Andy Warhola z 1979 roku, wysokie na 207 centymetrów i długie na 10,8 metra Płotno, zawierające „wszystkie” najważniejsze prace artysty – bratki, Marylin Monroe, zupy Campbella. W pomieszczeniu galerii możemy jeszcze zobaczyć gablotę z albumami, w których publikowana była praca artysty – gabloty są długie gdzieś na cztery metry. Na stoisku Bischofberger kłębi się tłum – wszyscy chcą obejrzeć najdroższą pracę targów – kosztuje 75 milionów euro i została już podobno sprzedana. Podobno interesował się nią właściciel Chelsea, Roman Abramowicz.

Na stoisku Gemini oczywiście można kupić wysoko wycenione małe edycje prac Richarda Serry, Cy Twombly czy Sophie Calle. Ale nie przyciągnęło moją uwagę. Zainteresowałem się kartką na ścianie w kącie stoiska, na której było napisane: „Nic powyżej 3000 dolarów, 2200 euro lub 3300 franków szwajcarskich”. A wokół kilkadziesiąt serigrafii bardzo uznanych artystów w wyższych cenach i nazwiska takie jak Robert Rauschenberg, Frank Ghery czy Richard Tutle. Oczywiście na Art Basel można kupić prace w takich cenach, nie wszystko kosztuje miliony dolarów czy euro. Ale nigdy jeszcze tak otwarcie nie „reklamowano” tanich prac w Bazylei.

To „pęknięcie” widać generalnie na targach. Z jednej strony, dealerzy i galerzyści chcieli przywieźć najlepsze prace (bo to w końcu najlepsze targi Sztuki współczesnej i najnowszej na świecie), a drugiej strony realizm nakazywał też dużą ostrożność. Bo w końcu czasy są ciężkie kryzys (nie tylko na rynku sztuki) się jeszcze nie skończył. Więc trochę się „zabezpieczyli”. To granie „bezpieczne” to nowość na Art Basel, gdzie jeszcze dwa lata temu milionerzy sprintem gnali do stoisk, by w pierwszym kwadransie wykupić najciekawsze prace.

Jak zawsze wśród dealerów na targach w Bazylei można zaobserwować trendy – kogo w tym roku wybiorą na „modnego”, historycznego artystę. Dwa lata temu był to Warhol, rok temu Francis Bacon. Kto jest w tym roku? Sądząc po ilości prac na stoiskach – Alberto Giacometti i Lucio Fontana. Dlaczego właśnie oni? Giacometti ma właśnie retrospektywę w wyjątkowo prestiżowym miejscu w Bazylei – Fundacji Bayeler. I stąd jego prace są w wielu galeriach. Ja znalazłem w Landau Fine Arts, Acquavella i Gagosianie. A dealerów sprzedających artystę jest więcej. A Fontana? Znakomicie radzi sobie na aukcjach, stąd można TU nawet kupić kartki podziurawione przez tego włoskiego artystę. Oczywiście za promil tego, co trzeba zapłacić za wspaniały obraz z raną.

Można też kupić słynną pracę rodaka Fonany – Piero Manzoniego. Jego „Merda Della artista”, czyli zapuszkowane ekskrementy Manzoniego kosztują na stoisku galerii Tega z Mediolanu 1,6 miliona euro. Praca ma 50-któryś numer, a edycja, jak wiemy, wyniosła 100 puszek.

Przechodząc do cen – niewiele galerii pozwala sobie na ich publikację obok wiszących prac. Do wyjątków należy amerykański dealer L&M, bardzo dobry, dodajmy. I ceny, wysokie przecież, wyglądają TU dziwnie. Giacometti – 3,75 miliona, Lichtenstein 3,85 miliona, Rothko, który tu widać – 3,2 miliona. Ceny są tak szokujące, że przy dużych pracach Donalda Judda, Agnes Martin czy Joan Michel nawet L&M już ich nie podaje.

Wracając do mody i gwiazd – szwajcarska Galerie Gmurzynska poszła pod prąd i zestawiła ze sobą prace dwóch wydawałoby się odległych artystów – Alexandra Caldera i jego imiennika z ZSRR, Aleksandra Rodczenki. Rodczenkę znamy głównie ze zdjęć, tymczasem Gmurzynska pokazała jego kolaże oraz kompozycje przestrzenne, które znakomicie współgrają z rzeźbami oraz obrazami Caldera.

Co jeszcze ciekawego można było zobaczyć na Art Basel. Luhring Augustine pokazał znakomitą rzeźbę Yaoyi Kusamy „Pumpkin Chess” z 2003 roku, w edycji do 7 sztuk (ta pokazywana miała numer 3). Generalnie widoczne były właśnie prace przyciągające uwagę (ale nie zbyt krzykliwe), takie jak na przykład tegoroczna rzeźba z brązu Erwina Wurma (obecnie na Art Boom w Krakowie) „Squirt” , w edycji 6 sztuk na stoisku galerii Xavier Hufkens z Brukseli. Praca przedstawia postać w kształcie termoforu.

Dużo uwagi i śmiechu wzbudzała praca na stoisku Gavin Brown Enterprise „wykonana” przez Roberta Pruitta, o tytule „Signature series” z tego roku. Na czystym ,nawet nie zagruntowanym płótnie podpisało się 78 znanych osób (głównie ze świata sztuki – jak np. Fischli, Currin, Leckey, Doig, Schutz, ale także galerzystów czy polityków (na przykład J.Chirac). Pruitt stawia pytania, kto jest twórcą w sztuce, co jest ważniejsze, praca czy podpis. A przy okazji on i galeria sprzedają pracę za 200 tysięcy dolarów.

I na koniec wzmianka o gwiazdach, które przyjechały na Art Basel, dzięki czemu targi trafiły nawet do prasy darmowej, rozdawanej na przystankach. Przede wszystkim zwracano uwagę na przyjazd Brada Pitta, który tym razem kupował nie tylko na targach Designu, ale również na targach głownych – między innymi kupił duży obraz Neo Raucha w galerii Zwirner (za prawie milion euro). Był też Karl Lagerfeld, Roman Abramowicz (jak pisałem, podejrzewa się, że to on kupił obraz Warhola, bo kilkakrotnie zachodził z Daszą Żukową do tej galerii), a także duzi kolekcjonerzy: Christian Flick, Mera i Don Rubellowie, Susan i Michael Hort, Eli Broad czy Maja Hoffman.

Jutro relacja o obecności polskich artystów w zagranicznych galeriach (wygląda na to, że będzie to długi tekst), a także o ofercie dwóch polskich galerii biorących udział w targach satelickich – galerii lokal_30, która jest na LISTE oraz Czarnej, która ma stoisko na targach VOLTA. Zapraszam!