09 stycznia, 2010

Historia czołgu w sztuce

Bohaterem naszych dzisiejszych rozważań jest broń, która była kluczową bronią ostatniej wojny światowej. Jej posiadanie i odpowiednie użycie decydowało o wynikach wielu kampanii i bitew. Jak znalazła się w kręgu zainteresowań sztuk wizualnych? Prawdopodobnie jako symbol. Symbol technologii wojskowej, militaryzmu, pewnej przewagi i dominacji. Dla mojego pokolenia czołg funkcjonuje jako ikona pop kultury – Rudy 102 z Czterech Pancernych i jako symbol dominacji aparatu państwowego – czołgi na ulicach miast podczas stanu wojennego i na placu Tienanmen.

Nie są mi znane żadne odniesienia do Rudego 102 w sztuce współczesnej. Przyznam, że to trochę zaskakujące mając na uwadze jak silnie serial z czołgiem w roli głównej zdominował zabawy i życie pokolenia dzisiejszych czterdziestolatków. Przygody Rudego i jego załogi śledzić można było dzięki niezwykle popularnemu serialowi „Czterej Pancerni i Pies”


a także dość poszukiwanemu komiksowi rysowanemu przez Szymona Kobylińskiego - "Przygody Pancernych i Psa Szarika".


Wspaniałym rysownikiem militariów był Mieczysław Wiśniewski, autor komiksowego Kapitana Klossa. Poniżej oryginalna plansza z odcinka „Akcja Liść Dębu” z polskim T-34.

Zanim przejdziemy do symbolu czołgu jako dominacji wojskowej bądź administracyjnej, musimy cofnąć się kilkaset lat do pierwszej graficznej wizualizacji czołgu do Leonarda da Vinci. Leonardo uważany jest za pierwszego człowieka, który wymyślił machinę bojową o cechach zbliżonych do dzisiejszego czołgu. Jego wizualizacja znana jest z jego notatek (o ile się nie mylę są one w kolekcji szefa Microsoftu Billa Gatesa). Podobno artysta ten wykonał znacznie więcej projektów technicznych, aniżeli prac artystycznych. Czołg Leonarda miotał małymi kamieniami, wprawiany w ruch przez dwóch mężczyzn napędzających wał korbowy.
Czołg we współczesnej sztuce polskiej pojawia się w związku z wydarzeniami politycznymi (wojna, stan wojenny, operacje wojskowe). Jest bohaterem wielu okolicznościowych prac sławiących chwałę polskiego oręża bądź też ukazujących potyczki zbrojne. Są to zwykle realistyczne prace o charakterze narracyjnym.

Pierwszy czołg, na który chcielibyśmy zwrócić waszą uwagę pojawia się na gwaszu Andrzeja Wróblewskiego pod koniec lat 40tych. Przedstawia ona czołg niemiecki. Czołg jest namalowany skrótowo, szybko, bez zbędnych szczegółów. Dwa elementy są dość intrygujące – po pierwsze błędnie namalowana swastyka a po drugie opuszczona lufa czołgu. Oba te elementy sprawiają, iż ucieka cała groza i „dostojność” tej broni. Szczególnie opuszczona lufa symbolizuje tu klęskę, poddanie się czy wręcz pewną żartobliwość rysunku.

Porównując czołg Wróblewskiego z powstałym 60 lat później czołgiem Wojciecha Fangora widać dużą różnicę symboliczną. Czołg Fangora (przedstawiony w galerii Atlas w 2009 roku) ma lufę skierowana ku górze, siedzą na nim zwycięzcy czerwonoarmiści. Wojciech Fangor w licznych wywiadach i rozmowach wspomina o swojej fascynacji i strachem przed tym pojazdem. T-34 stał się dla niego symbolem zwycięstwa i nowoczesnej technologii wojennej. Tak na marginesie Wojciech Fangor jest niezłym znawcą sprzętu wojskowego i potrafi godzinami opowiadać o różnicach technologicznych w sprzęcie rosyjskim, niemieckim czy amerykańskim.

Wydarzenia roku 68, inwazja państw Paktu Warszawskiego jest przyczyną kolejnego czołgu w sztuce. Są to "Czołgi w puszczy" Marka Sapetty. „Do obrazu pokrytego białą i niebieską farbą przymocowana jest wypalona w drewnie kompozycja z jeleniem i żubrem - pamiątka z Białowieży. Przez prawy górny róg obrazu przejeżdżają czołgi. To obraz namalowany w sierpniu 1968 r. - Pamiętam - mówi Marek Sapetto - most powietrzny na Czechosłowację, warkocze samolotów wspomina w rozmowie z Dorotą Jarecką (1). Niestety nie posiadamy reprodukcji tej pracy. W tym samym czasie i z tej samej przyczyny powstaje praca Jana Lebensteina. Zwycięski (lufa ku górze) radziecki czołg symbolizuje bratnią interwencję. Praca ta ma tytuł „Praga 68” powstała 22.VIII.1968 roku.Projekt Leonarda pochodził z 1484 roku. Prawie 500 lat później czołg staje się „bohaterem” pracy Edwarda Dwurnika. Tuż przed stanem wojennym, Dwurnik maluje czołgi na ulicach Warszawy. Oto fragment wywiadu jaki artysta udzielił miesięcznikowi City:

"City": W 1981 roku, przed stanem wojennym, namalował Pan obrazy Warszawy, po której jeździły czołgi, na ulicach były zasieki. Po 13 grudnia miasto dokładnie tak wyglądało. Jak powstały te obrazy? Miał Pan proroczą wizję?Edward Dwurnik: To było latem 1981 roku. Mieszkałem w bloku, pracowałem nad pejzażami warszawskimi, wszyscy byli w euforii solidarnościowej. Malowałem plac Trzech Krzyży z Domem Partii w tle. Robiłem wtedy błękitne Warszawy, bo nie było innych farb - dostałem w Związku tylko błękit pruski i biel, i tym malowałem. W pewnym momencie zabrakło nawet błękitu pruskiego i została tylko chromowa zieleń - to jest paskudny kolor, taki jakim maluje się czołgi. Namalowałem wokół Domu Partii wieże strażnicze, a potem czołgi, zasieki. Kuzyn mnie straszył: co ty robisz, zostaw to, bo cię zamkną. To mi się spodobało i namalowałem całą serię takich obrazów. Pokazałem je w galerii ART. - przyjechało CNN i zrobiło materiał, że to jest obraz miasta pod okupacją. Myślę, że to był przypadek - wyjątkowy przypadek. (....)

U nas na reprodukcji inna praca artysty „Różowe czołgi na Powiślu” z 1995 roku.


Z tego samego okresu, z początku lat 80tych pochodzi praca Włodzimierza Pawlaka „Świnia rządzi” z 1983 roku. To chyba najmocniejsza praca z całego cyklu świń. Oprócz świni z przyciemnianymi okularami (chyba jednoznaczne nawiązanie do osoby generała Jaruzelskiego), w prawym górnym rogu jest umiejscowiony czołg, i tu ciekawostka – ze spuszczoną lufą. Czyżby symbol lekceważenia reżimu?

Duże wrażenie robi praca Azzarella. Znaleźliśmy ja na stronach artbloxa. Artysta usunął pewne elementy ze znanej medialnie fotografii. Usunął właśnie czołgi. Jak analizuje autor artbloxa „Anonimowy "Tankman", który zatrzymał chińskie czołgi staje się nagle zwykłym somotnym przechodniem z siatkami. Wraca z niedzielnych zakupów? Zabłądził?”.


Czołg pomnik to praca Rafała Bujnowskiego. Przypomina dość często niegdyś spotykany element pomników upamiętniających II wojnę światową. Poniżej na pocztówkach z Gdańska i Dębicy.



W pracy Bujnowskiego jest symbolem zwycięstwa i torem przeszkód w zabawach najmłodszego pokolenia.

Czołg bardzo często występuje w twórczości Mariusza Warasa (m-city). W ubiegłym roku (2009) w ramach projektu „Amen” Mariusz stworzył drewnianą makietę czołgu. Wystawa miała miejsce w byłym przyklasztornym dominikańskim kościele i miała nawiązywać do formuły uroczystego potwierdzenia (Amen z hebrajskiego - zaiste, na pewno). Czołg staje się tu gwarantem słuszności, prawości i możliwości egzekucji głoszonego słowa. Nasze słowo gwarantowane jest przez instrument przymusu, jakim może być/jest czołg.

Na koniec praca, jaka jeszcze nie powstała. Czołg Krzysztofa Bednarskiego. W ramach projektu "Art on Lake - Budapest 2011" organizatorzy zaprosili artystów do stworzenia obiektu na sztucznym jeziorze, jakie znajduje się w pobliżu Muzeum Sztuki. Projekt ten ma uświetnić przejęcie przez Budapeszt przewodnictwa w Unii Europejskiej. Krzysztof Bednarski zaprojektował fontannę w postaci kolumny-fallusa z siedmiu wielkich głów Marksa, na której stoi czołg i strzela strumieniami wody. Kolumna ma mieć sześć metrów wysokości i będzie odlana z różowej żywicy. Poniżej jeden ze szkiców projektu fontanny.
PS. Historia czołgu toczy się dalej. Stała się elementem towarzyszącym dedykacjom Wojciecha Fangora. (na zdjęciu dedykacja dla Krzysztofa Bednarskiego z 12 stycznia 2009).


To tyle. Jeśli macie inne propozycje czołgu w sztuce, prosimy o komentarze.

W następnym odcinku – Nóż w wodzie.

(1) Dorota Jarecka – Gazeta Wyborcza 2004-06-13

07 stycznia, 2010

10 okładek rockowych na znaczkach Royal Mail



Dziś coś, co znaleźliśmy na stronie BBC. Brytyjska poczta Royal Mail wydała specjalną serię znaczków pocztowych z … okładkami najlepszych płyt w historii rocka. Na znaczki trafiły trafiły takie historyczne płyty jak: "Let it Bleed" The Rolling Stones, „London Calling” The Clash, „Dzwony Rurowe” Mike’a Oldfielda, “IV” Zeppelinów, ale także nowe, jak “Parklife” Blur.
Wybrano 10 okładek z tysięcy zaproponowanych. Na każdym znaczku z okładki płytowej „wysuwa się” fragment „znaczkowego winylu”.
Zachęcamy do poszukania tych filatelistycznych, ale także i muzycznych „rarytasów”.
Kupić je można tutaj.

06 stycznia, 2010

Lata walki mamy już za sobą - rozmowa z Kubą Woynarowskim

W piątek otwarcie wystawy „Stilleben”, zamykającej obecną edycję projektu Orbis Pictus. O tym wyjątkowym projekcie pisaliśmy już wcześniej). Zapraszamy na rozmowę z Kubą Woynarowskim osobą odpowiedzialną za cały projekt a także artystą i animatorem kultury komiksu.


Mógłbyś nam przybliżyć sam projekt i jego dotychczasowy przebieg?

„Orbis Pictus” stanowi (realizowany przeze mnie przy wsparciu grupy znajomych – Darka Vasiny, Ani Borejczuk, Kuby Skoczka i Stefana Adamskiego) projekt badawczy o eksperymentalnym profilu, którego celem jest próba połączenia aktualnych zjawisk „głównonurtowego” obiegu artystycznego z dokonaniami i bogatą tradycją sztuki komiksu. Jednak w przeciwieństwie do podejmowanych wcześniej inicjatyw tego rodzaju (polegających na przeniesieniu wydawnictw komiksowych w przestrzeń galerii), nasze działania w pierwszej fazie skoncentrowane są wokół prezentacji obrazkowych historii autorów spoza komiksowego mainstreamu (m. in. Maciej Sieńczyk, Sławomir Shuty, Julian Antonisz, Małgorzata Jabłońska) oraz prac stworzonych przez artystów dotychczas nie posługujących się tym medium.

Realizację powyższego postulatu stanowiła zbiorowa wystawa „Literatura”, w ramach której – jako kurator – dążyłem do przerzucenia symbolicznego pomostu pomiędzy komiksem a obszarem intermediów. W centrum mojego zainteresowania znalazły się głównie krótkie, eksperymentalne komiksy oraz prace mieszczące się w definicji story-artu, wypracowanej przez konceptualistów w latach 70-tych XX wieku. Jako ciekawe zjawisko, które mimowolnie wyklarowało się na marginesie naszych działań, można potraktować nurt „komiksowej abstrakcji” (widoczny m.in. w pracach Agnieszki Piksy i Justyny Gryglewicz), wykazujący pewne związki z aktualnymi tendencjami w „młodym” polskim malarstwie.

Teoretyczne uzupełnienie wystawy stanowił wykład (w ramach którego analizowałem potencjalne możliwości komiksu jako medium współczesnej sztuki) oraz poświęcona podobnej tematyce dyskusja z udziałem Gosi Jabłońskiej, Michała Słomki i Darka Vasiny.
Wątki zapoczątkowane przez „Literaturę” znalazły kontynuację w ramach dwóch prezentacji indywidualnych. Pierwsza z wystaw – „Nowe legendy miasta Karlshamn” Gosi Jabłońskiej – stanowiła polską odsłonę zrealizowanego w Szwecji komiksu site-specific. Drugi projekt – „Dylatacje” Agnieszki Piksy – to debiutancka retrospektywa pokaźnego dorobku autorki, obejmująca komiksy, rysunki i obiekty wykonane przez nią na przestrzeni ostatnich 20 lat. Nadchodząca wystawa stanowi intermedialną wariację na temat mojego komiksu „Hikikomori”, a zarazem kontynuację projektu prezentowanego niedawno w lubelskich Warsztatach Kultury.
Wspominasz w swoim manifeście o rehabilitacji komiksu. Jakie są Twoje odczucia na temat odbioru komiksu w Polsce?

Pobieżny ogląd sytuacji skłania do optymizmu: mamy do czynienia ze swoistą „modą” na komiks, promujące go imprezy finansowane są z państwowych funduszy a „poważne” instytucje sięgają po niego jako środek promocji. Jednak pomimo pewnej popularności medium to często traktowane jest w sposób instrumentalny – najlepszym przykładem niech będą balansujące na granicy kiczu komiksy historyczne. Do chlubnych wyjątków w tym zakresie zaliczyłbym cykl murali zdobiących mur Muzeum Powstania Warszawskiego – miejsce bezkonfliktowego spotkania autorów komiksów i artystów reprezentujących główny nurt aktualnej polskiej sztuki.
Jednak na relacje pomiędzy rodzimym środowiskiem komiksowym a „światem sztuki” nieodmiennie rzutuje fakt, iż tożsamość pierwszej z wymienionych grup budowana jest najczęściej kosztem jej hermetyzacji; z kolei wiedza o komiksie w środowisku artystycznym sprowadza się najczęściej do obiegowych stereotypów. Prowadzi to do paradoksalnej sytuacji, gdy „artyści” zdają się nie dowierzać w „artystyczne” możliwości komiksu, zaś zdeklarowani „komiksiarze” odżegnują się od wszelkich eksperymentów – jako objawów „szkodliwego snobizmu”. W efekcie komiks – potencjalnie pełnoprawne medium artystyczne – marginalizowany jest nie tylko przez środowiska konserwatywne, ale i przez animatorów progresywnego „obiegu” sztuki. Co charakterystyczne, spory tego rodzaju toczone są z pominięciem prostej zasady, iż żadna ewolucja (nie mówiąc już o „rewolucji”) nie jest możliwa bez stałego dążenia do zachowania – szeroko rozumianej – różnorodności idei i środków wypowiedzi.

Osobiście jestem zwolennikiem „otwartej” definicji komiksu, którą zaproponował Will Eisner, opisując to medium jako „sztukę sekwencyjną” – układ obrazów lub obrazów i słów, umożliwiający opowiedzenie historii lub „udramatyzowanie idei”.

Pomimo iż komiks w swej tradycyjnej, „popularnej” postaci zrodził się w obrębie zdominowanej przez literaturę kultury druku, z pewnością nie wyklucza to możliwości jego funkcjonowania za pośrednictwem innych kanałów rozpowszechniania. Mimo to, w naszym kraju niejednokrotnie zapomina się, iż „popkulturowość” komiksu nie jest jego cechą immanentną, lecz wynika przede wszystkim z realiów rynkowego „systemu producenckiego”, opartego na mechanizmach masowej reprodukcji i dystrybucji. Dla niektórych twórców eksperymentalnych opowieści obrazkowych słowo „komiks” jest tak bardzo obciążone negatywnymi konotacjami, że świadomie odżegnują się od tego określenia. Za sprawą przyjęcia „popularnej” wykładni interpretacyjnej wiele komiksowych zjawisk w obrębie rodzimej historii sztuki (jak np. komiksy Franciszki Themerson i autorów z kręgu magazynu „Szpilki”) zostało pominiętych, zignorowanych lub też rozpatrzonych w zbyt wąskim kontekście.
Niewiedza na temat „awangardowej” tradycji polskiego komiksu rzutuje na aktualne realia funkcjonowania komiksowej sceny, w obrębie której nie wykształciła się wyrazista (i podejmująca świadomą walkę o miejsce w artystycznym obiegu) formacja alternatywna, zorientowana na realizacje o bardziej eksperymentalnym charakterze.

Czy podobnie jest w innych krajach?

Bodajże w 2003 roku w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” w odpowiedzi na pytanie „Czy aby komiks jest sztuką?” Przemek Truściński stwierdził: „W Polsce zadaje się jeszcze to pytanie... Ale już tylko w Polsce”. Od tego momentu minęło dobrych kilka lat, a sytuacja uległa zmianie w niewielkim tylko stopniu – jak niewielkim, można przekonać się analizując komiksowe realia za granicą (i to nie tylko na mitycznym „Zachodzie”). Głównym problemem naszego kraju jest gettoizacja komiksowego środowiska, a co za tym idzie – fakt, iż komiksy rzadko funkcjonują poza ściśle określonym kontekstem i specyficznie ukierunkowaną grupą odbiorców. Jak dotąd nie rozwinęła skrzydeł również komiksowa alternatywa (i nie mam tu na myśli „klasycznego” undergroundu), bujnie rozwijająca się poza granicami Polski.

Na świecie funkcjonuje znaczna ilość wydawnictw poświęconych komiksowi artystycznemu, m. in. kanadyjskie Drawn&Quarterly, działające w USA Fantagraphics Books i Buenaventura Press oraz francuska L'Association, powiązana z eksperymentalnym ruchem OuBaPo.

Nie brakuje też promujących tego rodzaju twórczość magazynów, by wspomnieć tak znane jak słoweński „Stripburger” czy francuski „Cheval Sans Tête”, wydawany w latach 90-tych.
Istnieją galerie – wydawnictwa, zajmujące się sprzedażą oryginalnych plansz, niskonakładowych wydawnictw, grafik, obiektów i designerskich gadżetów stworzonych przez komiksowych autorów (np. nowojorskie studio PictureBox lub B.ü.L.b Factory w Genewie).
Odnajdziemy też galerie wyspecjalizowane w szeroko definiowanej „sztuce sekwencyjnej” (sequential art), wykraczającej poza komiksowe stereotypy – konsekwentnie realizuje ten program np. nowojorska Adam Baumgold Gallery, reprezentująca takich twórców jak Chris Ware, Charles Burns, ale również Saul Steinberg, zwyczajowo z komiksem nie kojarzony.

Na Zachodzie komiksy funkcjonują w szerokim kontekście kulturowym, jako dziedzina o statusie równorzędnym z innymi sztukami wizualnymi i literaturą; ciekawym przykładem może być tu np. wydawany co roku (nakładem PicturBox i Gingko Press) periodyk „Ganzfeld”, w którym eseje, ilustracje i historie obrazkowe tworzą spójną całość.

Z powodzeniem funkcjonują na świecie artyści publikujący komiksy na rynku wydawniczym, a zarazem tworzący unikatowe artist's books, (np. Hariton Pushwagner, którego prace mogliśmy oglądać podczas ostatniego biennale w Berlinie), ale i twórcy, łączący komiks z innymi mediami, m. in. Dan Perjovschi, Raymond Pettibon, David Shrigley, Niklaus Rüegg.

Dużo lepiej niż my zdają się radzić sobie w tej kwestii również nasi sąsiedzi – by wspomnieć choćby realizowany na Łotwie projekt komiksowy „Kuš!”.

Istnieją zatem międzynarodowe struktury, w obrębie których mogliby z powodzeniem funkcjonować polscy artyści zainteresowani bardziej eksperymentalną (bliższą „artystycznym” realiom) formułą komiksu; nie brakuje gotowych wzorców, z których moglibyśmy korzystać, nie pomijając zarazem rodzimej tradycji (o której wspomniałem wcześniej).

Z różnych rozmów jakie prowadziłem z artystami tworzącymi komiksy wynikało, iż wielu z nich nie chce by ich wciskano w świat sztuki, że dobrze jest im na ich własnym podwórku. Czy warto podejmować wysiłki na ich łączenie?

Jako osoba funkcjonująca na pograniczu obu tych „światów” mam podobne spostrzeżenia.
Jednak zanim arbitralnie zadecydujemy, że medium komiksu nie mieści się w ramach dominującej artystycznej narracji (podlegającej jednak przecież ciągłym przemianom) i kategorycznie porzucimy „utopijne” działania na rzecz międzyśrodowiskowej integracji, warto zdać sobie sprawę jak szerokim pojęciem jest komiks i jak wielki rozziew istnieje między poszczególnymi realizacjami oraz intencjami ich twórców.

Nawet laik dostrzeże natychmiast dysonans – by posłużyć się konkretnym przykładem – między pracami Janusza Christy i Maćka Sieńczyka. Będzie to różnica – nie przymierzając – co najmniej tak wielka jak ta pomiędzy kinem hollywoodzkim a sztuką video. Nie czynię tego porównania by kogokolwiek deprecjonować – komiksy obu autorów stanowią przykłady udanej realizacji określonych konwencji opowiadania, każdy z nich jest znakomity „w swojej klasie”, ale uporczywe wrzucanie ich do jednej szuflady może prowadzić wyłącznie do nieporozumień.


Wydaje mi się, że minęły już w naszym kraju „lata walki”, gdy komiks jako swoisty monolit spotykał się z aktami bezwarunkowej negacji – i do tej formuły ataków dostosowywano również linię obrony, gloryfikując całokształt komiksowych dokonań en bloc. Dziś dojrzeliśmy już chyba do stwierdzenia, że cechą komiksowego rynku powinna być różnorodność – w odpowiedzi na zróżnicowane oczekiwania czytelników, ale również i samych twórców (których nieustannie przybywa).

Niezbędna jest dywersyfikacja komiksowej „produkcji” oraz potencjalnych kanałów jej dystrybucji (właśnie różnica w sposobie rozpowszechniania powstałych dzieł leży u podstaw izolacji środowiska artystycznego i komiksowego).

Działania, podjęte przeze mnie w ramach projektu „Orbis Pictus” dotyczą pewnego konkretnego obszaru komiksowej twórczości (mój „target” to autorzy realizacji nie mieszczących się w „masowym” systemie komercyjnej dystrybucji), w związku z czym nie zależy mi na mechanicznym akcie „integracji”, ale na stymulacji obustronnego dialogu, a co za tym idzie – stworzeniem międzyśrodowiskowego, intermedialnego pomostu. Co więcej, chciałbym zwrócić uwagę, iż „przestrzeń spotkania” o jakiej mówimy, już zaistniała – co prawda w szczątkowej postaci, ale możemy mówić w tym przypadku o konkretnym puncie zaczepienia. Mam tu na myśli komiksowe dokonania artystów wpisujących się w „rewolucję” zapoczątkowaną ponad dekadę temu przez galerię Raster (która, przypomnijmy, również kilkakrotnie podejmowała działania na rzecz promocji komiksu) – Wilhelma Sasnala, Marcina Maciejowskiego, Janka Kozę, Endo, Małgorzatę Jabłońską, Polę Dwurnik, Sławka Shuty i Macieja Sieńczyka. Można nawet zaryzykować tezę, że komiks – do pewnego stopnia – stał się sztandarowym medium twórców wpisywanych (czasem nazbyt machinalnie) w nurt „pop-banalizmu”. Tym samym – paradoksalnie – artyści, zwyczajowo oskarżani przez komiksiarzy o eskapizm, zapoczątkowali boom w dziedzinie rodzimego komiksu obyczajowego.

Opisane zjawisko (niestety marginalizowane przez historyków sztuki) zdaje się potwierdzać możliwość ekspansji komiksu w obrębie naszego (pozornie hermetycznego) artworldu. Nawiasem mówiąc, zauważalna w ostatnich latach kariera – dotychczas funkcjonujących „poza obiegiem” – polskich artystów street-artowych (czego oznaką może być choćby przyznanie Sławomirowi Czajkowskiemu „Zbiokowi” głównej nagrody 9. konkursu im. Gepperta) stanowi wymowny przykład, że zaistnienie analogicznego procesu międzyśrodowiskowego „przepływu” jest możliwe i może zakończyć się sukcesem.
Jak oceniasz, kiedy plansze z historiami obrazkowymi mają szansę pojawić się w polskich galeriach sztuki?

W pewnym sensie ten proces został już rozpoczęty, choć dotychczas nie przybrał rozmiarów zauważalnego zjawiska. Nie mam w tej chwili na myśli ekspozycji o charakterze „popularyzatorskim”, prezentujących środowisko komiksowe jako swoistą subkulturę i polegających na machinalnym przeniesieniu w realia wystawiennicze prac powstałych z myślą o innym kanale dystrybucji (a często również odmiennej grupie odbiorców).

Z zupełnie innym (i bardziej kreatywnym) podejściem mieliśmy do czynienia w przypadku wystaw takich jak np. „Manual CC” w bytomskiej Kronice, czy „Zawody malarskie” w bielskim BWA, w ramach których komiksy (autorstwa m. in.. Macieja Sieńczyka i Wilhelma Sasnala) zostały wyeksponowane jako artefakty równorzędne z innymi dziełami. Niestety – pomimo pewnych wyjątków – wciąż do rzadkości należą sytuacje, gdy prace komiksowe są włączane w obręb projektów kuratorskich prezentujących aktualne dokonania polskiej sztuki „głównego nurtu”


Co więcej, nadal nie zaistniał jeszcze w naszym kraju właściwy „klimat intelektualny” by możliwy stał się precedens na miarę zakupu w 2008 roku pracy Herge'a przez paryskie Centrum Pompidou – pierwszą instytucję artystyczną, która włączyła na stałe do swojej kolekcji planszę komiksową. By podobny „zaszczyt” stał się udziałem polskiego twórcy komiksowego o porównywalnym znaczeniu (jak np. Tadeusz Baranowski), minie zapewne jeszcze wiele czasu.
Nadal brakuje odpowiedniej infrastruktury, umożliwiającej funkcjonowanie komiksowym artystom w intermedialnej przestrzeni współczesnej sztuki. Zastanawia fakt, iż dotychczas nie doszło do uformowania wyspecjalizowanej w ramach tego medium (i uwzględniającej szerokie możliwości jego eksploatacji) galerii komercyjnej (np. na podobieństwo street-artowej galerii „Zero Zer”), łączącej działalność ekspozycyjną z wydawniczą. Za pionierskie przykłady realizacji tej formuły można uznać publikacje komiksów przez krakowski Zderzak "Sport i pielęgnacja" Marcina Maciejowskiego) i – oczywiście – Raster („Życie codzienne...” Wilhelma Sasnala).


Osobną ścieżkę stanowią wydawnictwa łączące na równych prawach tekst literacki i komiksy, np. zrealizowana z inicjatywy Nowego Teatru „Miejska Powieść Odcinkowa” oraz opublikowana przez krakowski „Znak” Księga innych ludzi Zadie Smith. Jednak na dobrą sprawę proces „oswajania” kultury druku przez świat sztuki został w Polsce dopiero rozpoczęty – stosunkowo niedawno pojawiły się na naszym rynku pierwsze „wystawy – książki” („Warsaw Does Not Exist”, „Surogat”). Niezależnie od tego nie należy również ignorować potencjału, jaki niesie ze sobą druk niskonakładowy (w limitowanych nakładach kolekcjonerskich), wykorzystujący w nowy sposób osiągnięcia z zakresu „tradycyjnej” grafiki warsztatowej.
Osobną kwestią jest potrzeba szeroko zakrojonej działalności edukacyjnej i promocyjnej, pozwalającej zniwelować w pewnym stopniu problemy, związane z jednostronną recepcją komiksowego medium. Wyraźną bolączką jest także deficyt wydawnictw naukowych na ten temat, wynikający z braku zainteresowania historyków sztuki tą dziedziną; równie niechętnie odnoszą się do tej kwestii krytycy artystyczni.



Prawdopodobnie to właśnie brak odpowiedniej promocji owocuje brakiem zainteresowania ze strony kolekcjonerów aktualnej sztuki (przypadek ArtBazaar jest na tym tle chlubnym wyjątkiem). Co znamienne – żaden polski autor komiksów nie osiągnął w ramach rynku sztuki pozycji porównywalnej ze statusem najbardziej celebrowanych uczestników artystycznego obiegu (pomijając przypadki gdy artysta „z górnej półki” incydentalnie sięgał po komiksowe medium).
Biorąc pod uwagę wszystkie wymienione czynniki, proces „wchłaniania” komiksowych realizacji przez rodzimy artworld potrwa zapewne jeszcze kilka lat – liczę jednak na to, iż inicjatywy w rodzaju „Orbis Pictus” pozwolą nieco przyspieszyć konieczne przemiany.


Czego możemy się spodziewać w kolejnych odsłonach projektu?

Na początku lutego jako koordynator „Orbis Pictus” uczestniczę w Międzynarodowym Festiwalu Kultury Komiksowej „Ligatura” w Poznaniu, gdzie pojawi się możliwość konfrontacji projektu z analogicznymi inicjatywami z całego świata.

Będziemy też kontynuować rozpoczętą w zeszłym roku współpracę z krakowską Akademią Sztuk Pięknych – na wiosnę planujemy kolejną odsłonę eksperymentalnych warsztatów „Niepodległość komiksów” (przy okazji nadmienię, że niedawno ukazała się antologia prac powstałych w ramach zeszłorocznej edycji).
W dalszej perspektywie czasowej planuję – w oparciu o dotychczasowy model działań – kontynuowanie aktywności wystawienniczej, a także, być może, wydawniczej.


Równolegle zamierzam rozwinąć wielopoziomową działalność bloga „Orbis Pictus”, stanowiącego prawdopodobnie pierwszą w Polsce stronę poświęconą w całości komiksom o profilu eksperymentalnym – liczę na to, że stanie się ona punktem odniesienia w dyskusji na temat artystycznej „rehabilitacji” tego gatunku. Być może prowadzona przy tej okazji działalność „badawcza” (pogłębiana przy okazji corocznych łódzkich Sympozjów Komiksologicznych) zaowocuje obszerniejszą publikacją, zawierającą nową, alternatywną wobec dotychczas wypracowanych, wizję historii polskiego komiksu.
Zapraszamy na ostatnią z cyklu wystaw:
Kuba Woynarowski - „Stilleben”
8 styczeń 2010 – 13 styczeń 2010
Floriańska 22 / Kraków
wernisaż wystawy: 8 I 2010 / godz. 19.30
wystawa czynna codzienne w godzinach 16.00 – 19.00

Na zdjęciach fragmenty prac artystów z dotychczasowych wystaw:
Agnieszka Piksa (zdjęcia 1-5), Julian Antonisz (praca wykonana w wieku 12 lat), Justyna Gryglewicz, Kuba Woynarowski (zdjęcia 8-10), widok ogólny wystawy Literatura, Maciej Chorąży, Maciej Sieńczyk, Małgorzata Jabłońska.

05 stycznia, 2010

Kamil Kuskowski - "Prace Wybrane" Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze

"Prace Wybrane" Kamila Kuskowskiego to wystawa jaka pokazana była w Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze w październiku ubiegłego roku. Matariał video dostaliśmy dzięki uprzejmości Muzeum. Na wystawie zaprezentowane zostały wybrane realizacje Kamila z kilku ostatnich lat. Zapraszamy na krótką relację.

04 stycznia, 2010

Perfekcyjny dzień w Nowym Roku

Na półkę kolekcjonera trafia dziś katalog towarzyszący wystawie Zbioka we Francji „Perfect Day”. Cały katalog to całostronicowe ilustracje, prace Zbioka pokazujące jego perfekcyjny dzień. Co się składa na perfekcyjny dzień? Między innymi poranna kawa, praca na komputerze, jazda na deskorolce oraz na rowerze.


Życzymy perfekcyjnego nowego roku.

31 grudnia, 2009

Kolekcja ING w Galerii Leto

Dzisiaj czas podsumowań i planów na przyszły rok. W Dzienniku i Gazecie Wyborczej bardzo trafne podsumowania Anny Theiss i Doroty Jareckiej. Wystawa kolekcji ING jaką można obejrzeć w Galerii Leto to też pewnego rodzaju podsumowanie tego co dzieje się w najnowszej sztuce polskiej. Zapraszamy do obejrzenia wystawy i do przeczytania recenzji Aleksa Hudzika na ArtBazaar Art Diary.

30 grudnia, 2009

Z półki kolekcjonera – Stefan Themerson „Jacuś w zaczarowanym mieście”

Dziś na naszą półkę trafia książka jednego z najbardziej wszechstronnych artystów polskich - Stefana Themersona. Themerson urodzony w 1910 roku był czołowym artystą awangardy przedwojennej, prozaikiem, poetą, zajmował się filmem, fotografią. Był twórcą poezji semantycznej. Wspólnie tworzył z żoną Franciszką Themerson.


Na naszą półkę trafia jako ilustrator książki o przygodach Jacusia, który po raz pierwszy w życiu widzi miasto i odkrywa wiele „czarodziejskich” obiektów takich jak samochód, telefon czy winda. Publikacja ta ukazała się w 1931 roku i zawiera szereg ilustracji autora. Poniżej kilka przykładów.

Prezentowane ilustracje pochodzą z reedycji książki z 1993 roku.

29 grudnia, 2009

Rarytasy Olafa Brzeskiego

Do dzisiejszego podsumowania przedmiotów i wydawnictw rzadkich i ulotnych trafia Olaf Brzeski. Poniżej przygotowana przez nas lista jego rarytasów.

Pozycja - 1

Tytuł: Plakat – „Portret Pana Boga”

Wydawca: Ośrodek Postaw Twórczych Poznań

Nakład: 32 sztuki

Opis: Plakat dla Galerii zewnętrznej Ośrodka Postaw Twórczych. Numerowany i sygnowany przez artystę.

Pozycja - 2

Tytuł: Katalog – „Olaf Brzeski – Rzeźby Sculptures”

Wydawca: Wydawnictwo Wiking

Nakład: nieznany

Opis: Katalog wydany z okazji wystawy „Tylko dla ludzi” we wrocławskim BWA w 2006 roku. Katalog dodatkowo zawiera płytę dvd z filmem Olafa „Pamięci Majora Józefa Monety”. Najbardziej obszerne wydawnictwo prezentujące prace Brzeskiego jakie do tej pory ukazało się na rynku.


Pozycja - 3

Tytuł: Katalog „Czarne charaktery czyli długo oczekiwana zmiana ról”

Wydawca: BWA Wrocław

Nakład: 300 egzemplarzy

Opis: Katalog wydany z okazji wystawy „Czarne charaktery czyli długo oczekiwana zmiana ról” we wrocławskim BWA.



Pozycja - 4
Tytuł: Katalog do wystawy Spojrzenia 2009
Wydawca: Galeria Zachęta
Nakład: nieznany
Opis: Katalog wydany z okazji konkursu Spojrzenia 2009.


Pozycja - 5
Tytuł: Katalog do wystawy „Establishment (jako źródło cierpień)”
Wydawca: CSW Zamek Ujazdowski
Nakład: nieznany
Opis: do wystawy „Establishment (jako źródło cierpień)”

Pozycja - 6
Tytuł: Arteon – Czerwiec 2008
Wydawca: Wydawnictwo Kruszon
Nakład: nieznany
Opis: Wywiad z artystą

Pozycja - 7
Tytuł: Przewodnik Kolekcjonera Sztuki Najnowszej
Wydawca: bęc zmiana, ha!art
Nakład: 3000
Opis: Przewodnik zawiera notkę na temat artysty i reprodukcje jego prac.










28 grudnia, 2009

Piotr Bosacki "Sztaby i Zegary"

W Galerii Foksal, do połowy stycznia trwa wystawa Piotra Bosackiego. Projekt zbiera świetne recenzje - min. kilka tygodni temu na łamach Dziennika ukazała się entuzjastyczna recenzja Stacha Szabłowskiego. Całkowicie zasłużenie. Zapraszamy na krótką impresję ArtBazaarTV.

27 grudnia, 2009

Winyle Doroty Buczkowskiej

Dorota Buczkowska jest autorką kolejnej serii winyli stworzonej dla wspólnego projektu ArtBazaar i Galerii Vinylcanvas. Figurki powstały w wyniku „customizacji”, czyli autorskiego przetworzenia winylowych figurek Munny. W procesie tzw. customizacji artyści własnoręcznie nanoszą swoje projekty na powierzchnię figurki pełniącej funkcję swoistego trójwymiarowego płótna. Powstałe w ten sposób unikatowe prace noszą nazwę customów.

Dokumentację projektu można obejrzeć na reprodukowanych zdjęciach.




Już w styczniu, customy Doroty Buczkowskiej będą dostępne w Galerii Vinylcanvas.com. Całość przychodów ze sprzedaży figurek, tak jak poprzednio zostanie przekazana na cele charytatywne.
O winylowych rzeźbach (vinyl toys, designer toys) pisaliśmy już wcześniej. W poprzednim projekcie figurki Munniego zostały przygotowane przez Tymka Borowskiego i Pawła Śliwińskiego.

Dziękujemy Dorocie Buczkowskiej, Galerii Czarna oraz Vinylcanvas.com za pomoc w realizacji tego projektu.

24 grudnia, 2009

Dobrych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia

Życzymy dobrych i spokojnych świąt oraz samych pomyślności w nadchodzącym roku. Dużo wrażeń artystycznych, ciekawych odkryć, udanych zakupów i możliwości poznania interesujących ludzi.


Wszystkiego dobrego!

Na zdjęciu – Iza Tarasewicz „Kikiz” (futro królicze, technika własna).

23 grudnia, 2009

"How It Is" Mirosława Bałki wygrało Wasz ranking na wydarzenie roku 2009

Wystawa Mirosława Bałki w Hali Turbin w londyńskiej Tate Modern zwyciężyła w naszym głosowaniu na wydarzenie 2009 roku w polskiej sztuce współczesnej. Nie jest to zaskoczenie, sam też głosowałem na to wydarzenie, bo naprawdę nie pamiętam, kiedy indywidualna wystawa polskiego artysty wywołała tak wiele emocji. Ta świetna instalacja będzie jeszcze zobaczenia do 5 kwietnia.
Drugie miejsce zajęła wystawa, która skończyła się dosłownie kilka dni temu. Andrzej Starmach w krakowskim Muzeum Narodowym pokazał swoja kolekcję (czy też kolekcje Galerii Starmach), na której można uczyć się polskij Sztuki najnowszej. Oby więcej takich wystaw w przyszłości.
Ostatnie miejsce na podium zajęły wspólnie dwie warszawskie wystawy. Trwająca właśnie w Zachęcie retrospektywa Zbigniewa Libery oraz wystawa sprzed wakacji – „Niezgrabne przedmioty” w MSN (Alina Szapocznikow w towarzystwie Louise Bourgeois, Pauline Boty czy Marii Bartuszovej). Obie świetne i ważne wystawy.
Bardzo blisko podium było wydarzenie bardzo bliskie mojemu sercu – udział Ani Molskiej, Wojtka Bąkowskiego i Jakuba Julian Ziółkowskiego w przekrojowej wystawie młodej sztuki „Younger than Jesus” w New Museum w Nowym Jorku. Myślę, że rangę polskiego akcentu tej wystawy docenimy dopiero po czasie.
Dalsze miejsca zajęły Polska Year! W Wielkiej Brytanii oraz otwarcie Parku Rzeźby na Bródnie w Warszawie.
Dziękujemy wszystkim za udział w głosowaniu. Wzięły w nim udział aż 282 osoby. Poniżej ostateczne wyniki głosowania.

1. Instalacja „How It Is: Mirosława Bałki w Tate Modern – 99 głosów
2. Wystawa kolekcji Galerii Starmach w MN w Krakowie – 80 głosów
3. „Niezgrabne przedmioty” Aliny Szapocznikow w MSN – 41 głosów
3. Retrospektywa Zbigniewa Libery – 41 głosów
5. Trójka polskich artystów na wystawie „Younger than Jesus” – 39 głosów
6. Polska Year! w Wielkiej Brytanii – 29 głosów
7. Otwarcie Parku Rzeźby na Bródnie – 26 głosów
8. Wystawa kolekcji Dariusza Bieńkowskiego w Galerii Atlas w Łodzi – 19 głosów
9. Wystawa „Części/Chunks” Konrada Smoleńskiego w Galerii Leto – 14 głosów
10. Kongres Kultury Polskiej w Krakowie – 13 głosów
10. Powołanie Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej – 13 głosów
12. Wystawa „Prace” Michała Budnego w CSW w Warszawie – 10 głosów
13. Wystawa „Siusiu w torcik” w warszawskiej Zachęcie – 8 głosów
14. „Złoci ludzie” – akcja Pawła Althamera w Brukseli 4 czerwca – 3 głosy

Zdjęcie Mirosława Bałki dzięki uprzejmości Tate

22 grudnia, 2009

Krzysztof Bednarski - Video Me - Galeria Art New Media

Do 9 stycznia można zobaczyć wyjatkowy, gdyż złożony wyłącznie z filmów video, pokaz prac Krzysztofa Bednarskiego. Wystawa składa się z projekcji będących rejestracją performance'ów i akcji wizualnych m.in. Ceci n'est pas une pipe (2003); Suole napoletane/Podeszwy neapolitańskie (2008), a także fragmentów filmów dokumentalnych m.in. Romantyk we włoskich butach Róży Fabjanowskiej (2000) i fabularnych, jak fragment z Nocy poślubnej w biały dzień Jerzego Gruzy (1981). Zapraszamy.

21 grudnia, 2009

Krótka historia pocztówki w sztuce

Przedmiotem dzisiejszych badań jest kartka pocztowa. Pomysł wykorzystania kartki pocztowej, listu, przesyłki w działaniach artystycznych jest często spotykany. Wspomnijmy o całym odłamie tgzw. „postal art” (mail art.) jaki dość intensywnie był eksploatowany w latach 70tych i 80 tych. W wikipedii znajdziemy następujące informacje – „Artyści tego kręgu przesyłali listy, telegramy, paczki, stanowiące dzieła, często o charakterze konceptualnym (sztuka konceptualna), przesyłano też informacje o własnej działalności artystycznej, czy o własnym życiu, dzieła poezji wizualnej itp., tworząc w ten sposób rodzaj sieci obiegu sztuki poza instytucjami, takimi jak galerie i muzea. Wchodzenie w ten obieg polegało na udostępnianiu swojego adresu pocztowego, a funkcjonowanie wiązało się z interaktywnością (odpowiadanie na przesyłki) - była to więc wymiana pomiędzy twórcami. Korzystano tu ze specyfiki przesyłki pocztowej: personalizacja odbiorcy, formułowanie uproszczonego komunikatu (telegram), przesyłka i jej opakowanie, pokonywanie przestrzeni (kontakty z odbiorcami z całego świata), i granic (szczególnie w społeczeństwach gdzie istniała cenzura artystyczna), emocje związane z oczekiwaniem na odpowiedź, estetyka znaczków pocztowych i stempli itd. Organizowano też wystawy tego rodzaju twórczości, prezentujące indywidualne kolekcje korespondencji lub nadesłane odpowiedzi artystów na sformułowany problem”.

Polskim twórcą sięgającym po narzędzie poczty był Andrzej Partum, twórca Biura Poezji, które funkcjonowało jako rodzaj centrum-skrzynka adresowa dla działań mail-artu. W swojej książce „Sztuka polska lat 70tych. Awangarda” Łukasz Ronduda przypomina min. działania Marka Koniecznego.

Autorką pierwszego projektu związanego z pocztówką , jaki chcielibyśmy zaprezentować jest Teresa Gierzyńska. Oto jak wspomina swój projekt – „W latach 70-tych było mi bardzo bliskie zagadnienie pomnika. Skończyłam rzeźbę w „klasycznej” pracowni ASP w Warszawie będąc jednocześnie przez 4 lata studentką Pracowni Projektowania Brył i Płaszczyzn Oskara Hansena.
Miałam do licznie powstających wokół pomników ”ku czci” stosunek jednoznaczny. Chyba z bezsilności wobec ciągle powstających nowych, jak je nazywaliśmy, „gniotów”, zaczęłam zbierać kartki pocztowe z widokami pomników. Powstał zbiór kuriozalnych form, który został ułożony w kolaże. Żeby były bardziej wymowne wybrałam do powielenia ultramarynowy pyłorys (prekursor ksero).
Tak powstawała w 1979 roku poniżej przedstawiona praca –„Ślady zwycięstwa”


Przy okazji gromadziłam kartki przedstawiające budownictwo sanatoryjne południowej Polski oraz dzielnic mieszkaniowych, z których po obróbce powstały kolaże. Poniżej przykład – „W Południowej Polsce”

Robert Kuśmirowski jest autorem wielu projektów artystycznych wykorzystujących przedmiot naszego zainteresowania. Na wystawę „Drugie pozaginania rysunkowe” (Młode Forum Sztuki Galerii Białej, Lublin, luty 2002) Robert Kuśmirowski powołał specyficzną sytuację medialną, która polegała na wykorzystaniu Poczty Polskiej jako gwaranta potwierdzającego przesyłki pocztowe jako obiekty artystyczne. Jak wspomina Jan Gryka (fragment przygotowywanej przez nas do druku książki) „Robert Kuśmirowski przesłał do Galerii Białej trzy listy. Nie wywołałoby to być może żadnych emocji gdyby nie fakt, że były one w całości rysunkami. Szczególne znaczenie w tym wypadku miały znaczki, gdyż one również zostały narysowane. Otrzymane listy miały prawdziwą jedynie pieczątkę, która będąc urzędowym stemplem pocztowym, formalizowała „prawdziwość” całej reszty. Było to zatem działanie na rzecz sztuki, poprzez fakt zatwierdzenia przesyłki jako artystycznej, gdyż w istocie „prawdziwą” nie była. Na jednej z kart pocztowych Robert na podrobionym znaczku pomylił nominały. Wysłał ją z poczty w Chrząchowie. Na poczcie w Lublinie zauważono, że opłata jest za mała i odesłano ją z powrotem do Urzędu Pocztowego w Chrząchowie celem uzupełnienia brakującej kwoty. Tu został doklejony prawdziwy znaczek uzupełniający kwotę tego podrobionego i dołożono prawdziwą opłatę na przesłanie z powrotem do Lublina. Przybito też stosowne pieczątki z informacjami. Przesyłka tuż przed otwarciem wystawy doszła do Galerii Białej. Jest wyjątkowo sumiennie ostemplowana i opisana, ze stosownymi podpisami itd. Posiada dwa znaczki - jeden oryginalny, drugi Roberta Kuśmirowskiego. Tak więc Poczta Polska, w bezwiedny wprawdzie sposób, stała się pierwszym sponsorem i mecenasem sztuki Roberta Kuśmirowskiego, dokładając do przesyłki 2 zł 85 groszy. Prace znajdują się w depozycie w Galerii Białej, właścicielem ich jest autor”.

To jeden z przykładów, w kolejnym, podróży rowerowej do Lipska, na zakończenie projektu Robert Kuśmirowski wykonał zestaw kart pocztowych, jakie rozłożył w różnych knajpach w mieście.

Jan Dziaczkowski -wykorzystuje pocztówki z turystycznymi atrakcjami dużych europejskich miast i wkomponowuje w nie, używając techniki kolażu, zdjęcia socjalistycznych budynków. Kolażom towarzyszą krótkie czarno-białe kroniki filmowe dokumentujące socjalistyczną rzeczywistość. Projekt taki ("Keine Grenze" ) pokazywał min w Galerii ZPAF i S-ka w Krakowie.


Galeria raster w 2004 roku przygotowała projekt „Polska”. Artyści biorący udział w projekcie zostali poproszeni o przygotowanie prac w jakiś sposób nawiązujących do naszego kraju. Bartek Materka przygotował serię 30 pocztówek. Każdą z nich wykonał ręcznie i wysłał z różnych miejsc Polski na adres rastra. Wszystkie one trafiły do specjalnej, limitowanej edycji (30 sztuk) książek z pracami wszystkich artystów biorących udział w projekcie.

Swoistego rodzaju opowieść na temat pocztówki prowadzi Mikołaj Długosz. Jest autorem książki „Pogoda Ładna” i towarzyszącemu jej blogowi Nudne pocztówki. Dzięki oryginalnym kartkom pocztowym z lat 70tych i 80tych pokazuje często zaskakujące wizerunki polskich miast. Dużo tu nostalgii, przestrzeni i spokoju szczególnie w porównaniu z ich współczesnymi odpowiednikami.

Łukasz Jastrubczak zaadresował i wysłał do siebie (?) przesyłkę. Nadawcą był Superego a odbiorcą …Ego.

Grzegorz Drozd przygotował projekt pt. „Widokówki”. W materiałach towarzyszących ekspozycji, organizatorzy tak opisują ideę wystawy: "Przypadkowy widz, w którego rolę wciela się Grzegorz Drozd, kompletuje dziwy zbiór wspomnień i obrazów, wyrywkowych wrażeń, skompilowanych w ciąg spektakularnych przedstawień. Nie daje nam klucza, ani recepty do ich odczytania. Mamy okazję 'czytać' je przez pryzmat swej pamięci, utartych skojarzeń. Sama "widokówka" staje się pretekstem do nawiązania dialogu z przypadkowymi odbiorcami. W pierwszej fazie artysta porzuca formułę wystawy, by zaskoczyć sztuką anonimowych przechodniów. Kolekcjonuje ich refleksje, odnotowując rozmaitość wypowiedzi, by zaraz potem skonstruować coś na kształt 'salonu sztuki' pełnego obrazów – wystawie towarzyszy film video, na którym mężczyzn, omawia wybrane prace Drozda, które zostały im przedstawione w formie widokówek.”

Litewski artysta Gintaras Didziapetris z kolei na wspólną wystawę z Deimantasem Narkeviciusem we Francji przygotował specjalną gablotę, w której umieścił dwie pocztówki z widokiem pomnika wdzięczności Armii Czerwonej w Wilnie. Na pierwszy rzut oka te dwie pocztówki z pracy „Untitled” z 2007 roku wyglądały, jakby zostały zrobione 10 sekund po sobie. Na pierwszej pod pomnikiem są jacyś ludzie, a na drugiej schody pod pomnikiem są puste. Dopiero przy bliższej inspekcji pudełka z pocztówkami możemy zajrzeć na drugą stronę i przeczytać napisy. Wtedy dowiemy się, że jedna z tych pocztówek została wykonana w 1974, a druga w 1982 roku. Gdy patrzymy na awers pocztówki, te 8 lat wygląda jak przesunięcie klatki w aparacie.

Z kolei angielski artysta Jonathan Monk wysyłał do kolekcjonerów pocztówki ze swoim autografem ze zdjęciem skrzynki pocztowej w Nowym Jorku, do której wrzucał te pocztówki. Pocztówki Monka z nielimitowanej edycji mogły otrzymać osoby, które wsparły 100 dolarami działalność zasłużonej nowojorskiej galerii White Columns. W ten sposób za niewielką sumę można było się stać właścicielem „przeznaczonej dla nas” pracy naprawdę wybitnego artysty.

Umknęła nam jakaś praca? Poinformuj nas o tym. Będziemy aktualizować wpisy.

W kolejnej odsłonie (zbieramy materiały) – Czołg.

Na zdjęciach prace: Teresy Gierzyńskiej, Roberta Kuśmirowskiego, Romana Dziaczkowskiego, pocztówka z projektu Mikołaja Długosza, Łukasza Jastrubczaka i Jonathana Monka.

19 grudnia, 2009

Guma wraca na Stalową!

Guma wraca na Stalową!
Bardzo ciekawa i nie mniej kontrowersyjna, jak się można przekonać z bardzo interesującej relacji Aleksandra Hudzika, realizacja Pawła Althamera i jego podopiecznych na warszawskiej Pradze.
Koniecznie trzeba zobaczyć.

18 grudnia, 2009

Pomóżmy w renowacji obrazu Jana Matejki

Ruszyła II tura akcji JAN MATEJKO: Joanna d’Arc. Wesprzyj renowację największego obrazu Matejki.

Muzeum Narodowe w Poznaniu wraz z Serwisem Allegro ponownie zapraszają do udziału w licytacjach!

Na aukcjach pojawiły się nowe, interesujące przedmioty jak unikatowa sztanca specjalnie wykonana w celu wybijania medali okolicznościowych na naszą akcję czy pamiątkowe mini reprodukcje obrazu – umożliwiające zwiedzanie Pałacu w Rogalinie z 4 bliskimi osobami.
Otrzymują Państwo także niepowtarzalną okazję do wsparcia renowacji w szczególny sposób, ponieważ do wylicytowania jest – uwaga – tytuł MECENASA AUKCJI!!!

Ponadto na aukcjach medale z wizerunkiem „Joanny d’Arc” oraz 3 ostatnie plakaty z autografem artysty Alain Le Quernec już od 1 zł, a także książki, karty gościa (darmowy wstęp do muzeum przez cały rok!), puzzle (ostatnie 9 sztuk).
Do 15 stycznia 2010 nadal można wpłacać dobrowolne datki na specjalne utworzone przez Muzeum konto zbiórki publicznej: Kredyt Bank III o/Poznań 53 1500 1621 1216 2005 2445 0000 (Wpłacać można także za pośrednictwem formularza na stronie akcji www.allegro.pl/matejko - przycisk "Nie chcesz licytować?"). Celem zbiórki jest zebranie środków finansowych na konserwację obrazu "Joanna d'Arc" Jana Matejki.

Zapraszamy na www.matejko.allegro.pl (www.allegro.pl/matejko).

Na zdjęciu okolicznościowy medal.

17 grudnia, 2009

ArtBazaar Art Diary – Recenzje z wystaw i wydarzeń artystycznych

Nasze poszukiwania osób przystępnie i ciekawie piszących o sztuce pozwalają na kolejne „odkrycia” i realizacje kolejnych projektów. Tym razem jest to ArtBazaar Art Diary – strona poświęcona recenzjom wydarzeń artystycznych. Za tym projektem stoi Aleksander Hudzik, student historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim.

Aleksander monitoruje życie artystyczne stolicy, bywa w galeriach po obu stronach Wisły i na potrzeby naszych czytelników będzie zapisywał swoje spostrzeżenia na łamach naszego internetowego notatnika.

Oczywiście nie chcemy się ograniczać tylko i wyłącznie do wydarzeń warszawskich. Jeśli chcecie umieszczać recenzje z własnego miasta piszcie proszę na nasz adres.

Zapraszamy na pierwsze notatki.

16 grudnia, 2009

"Manifest zwierzęcy" czyli pożegnanie z Targami Taniej Sztuki

Czeka nas ostateczne pożegnanie z projektem pod nazwą Targi Taniej Sztuki, organizowanymi co roku przez warszawski Raster. Od czasu rozpoczęcia projektu można było w tej galerii w 2002 roku kupić wiele prac w edycji, które po kilku latach okazywały się rarytasami, licytowanymi na aukcjach.
Teraz Raster żegna się z projektem, bo już sztuka chyba przestała byc w Polsce tania. Nie będą to jednak klasyczne TTS (czyli artystyczne mydło i powidło), ale wystawa edycji „Manifest zwierzęcy”, zorganizowana wokół pracy z lat 70. Andrzeja Partuma. Sam zresztą oryginalny druk manifestu z lat 70. będzie można również kupić (w wersji polskiej i angielskiej). To nowość, bo dotychczas na TTS dostępne były nowe edycje, a nie historyczne prace.
Co oprócz legendarnej pracy Partuma? Zdjęcia wypchanych zwierząt podklejone na drzewie Mikołaja Grospierre’a, sitodruki Agaty Bogackiej, Macieja Sieńczyka i Twożywa, prace fotograficzne Zbyszka Rogalskiego i Anety Grzeszykowskiej, surrealistyczne książki i plakaty Ryszarda Góreckiego, a także obiekty Przemka Mateckiego i Jana Smagi.
W sobotę także podczas wernisażu „Manifestu zwierzęcego” odbędzie się premiera książki z tekstami z magazynu „Raster” z lat 1997-2004, którą wydało wydawnictwo „40 000 Malarzy”. Wernisaż „Manifestu zwierzęcego” w Rastrze w sobotę 19 grudnia od godziny 18. Galeria czynna będzie także w kolejne dni (w tym w niedzielę) do 23 grudnia.
Na zdjęciach prace Nicolasa Grospierre’a, Agaty Bogackiej i Macieja Sieńczyka z projektu "Manifest zwierzęcy".

14 grudnia, 2009

Z półki kolekcjonera – Maciej Piotr Prus „Wyznania właściciela Klubu Piękny Pies”

Kolekcjonerom artystycznej ilustracji książkowej radzimy się pośpieszyć, gdyż książka ta została wydana przez niewielkie wydawnictwo krakowskie i za kilka lat może być poszukiwanym rarytasem. Trafiła na nasze półki nie ze względu na treść, chociaż i ta jest bardzo atrakcyjna – jest to opowieść o bywalcach jednego ze znanych krakowskich pubów, ale ze względu na rysunki wykorzystane jako ilustracje w książce. Swoich prac użyczyli autorowi, ponoć goście rzeczonego pubu min. Wilhelm Sasnal, Marcin Maciejowski, Marcin Świetlicki, Bartek Materka czy Ignacy Czwartos.

Sami artyści w książce nie występują (chyba że ukrywają się pod postacią innych osób), tak więc poza rysunkami nie niesie ona ze sobą żadnych walorów poznawczych dla miłośnika sztuk pięknych. Osoby zainteresowane sferą obyczajową znajdą tu o wiele, wiele więcej. Polecamy

13 grudnia, 2009

"Sztuka w nakładzie" w galerii Delikatesy

W tym roku targi taniej sztuki (celowo piszę z małej litery, bo nie chodzi o tragi organizowane przez Raster) przenoszą się do Krakowa.
W niedawno otwartej galerii Delikatesy dziś, 13 grudnia o godzinie 13 odbędzie się wernisaż projektu „Sztuka w nakładzie #1”. Kupić będzie można m.in. namalowany w edycji w Adobe Photoshop obraz Tymka Borowskiego, kadry z dwóch najbardziej znanych filmów „Raspberry Days” i „Genclik Park” Wojtka Doroszuka, wideo Krzysztofa Kaczmarka, czy Pawła Śliwińskiego, płytę winylową z utworem nagranym przez Tomka Kowalskiego, „Rannego powstańca” Karola Radziszewskiego, zdjęcia Joanny Rajkowskiej czy Zorki Wollny lub monotypie Honzy Zamojskiego. Ceny – maksymalnie do 500 złotych za pracę. Cały katalog można można zobaczyć na stronie http://www.delikatesy.org.pl/. Targi edycji "Sztuka w nakładzie #1" będą do 23 grudnia.

Adres galerii Delikatesy:
ul. Sarego 20/1
Kraków
Na zdjęciach reprodukcje prac:
Wojtek Doroszuk - zdjęcia z filmów "Genclick park" - format 11,5 x 20, sygnowane i numerowane;
Joanna Rajkowska - fotografie kolorowe z makiety z palmą, format 6x9, sygnowane, numerowane, edycja 10+1

11 grudnia, 2009

Wybieramy wydarzenie roku 2009

Zbliża się koniec roku – niezwykle ciekawego i obfitującego w bardzo elektryzujące wydarzenia. Nie były to, i to jest ciekawe, wydarzenia tylko artystyczne. Spotkanie na Kongresie Kultury uświadomiło wielu osobom, jak głos środowiska może być słyszalny tylko wtedy, gdy będzie ono środowiskiem. Obywatelski ruch w obronie niezależności sztuki najnowszej, zapoczątkowany wydarzeniami przy powołaniu dyrektora tymczasowego Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie, miał swój finał w powołaniu Obywatelskiego Forum Sztuki Najnowszej. Ale wróćmy do sztuki, bo ona jest przecież najważniejsza i najciekawsza.

Głosowanie trwa do 22 grudnia do godz. 12.00. Zapraszamy do paska obok. Można głosować na więcej niz jedno wydarzenie.

Oto nasze propozycje:

Instalacja „How It Is” Mirosława Bałki w Hali Turbin w Tate Modern w Londynie.
Nie pamiętamy, kiedy Wystawa polskiego artysty wywołała tyle emocji, recenzji, komentarzy, co znakomita instalacja Mirosława Bałki w monumentalnej przestrzeni Tate.

„Polska Year!” w Wielkiej Brytanii.
Znakomicie przygotowany z wielkim rozmachem program promocji polskiej kultury w jednym z jego światowych centrów. Przykład, jak kultura może posłużyć w promocji kraju.

Wystawa kolekcji Galerii Starmach w Muzeum Narodowym w Krakowie.
Polscy kolekcjonerzy rzadko pokazują swoje zbiory. A szkoda, bo przy mizerii zbiorów muzealnych często dzięki nim poznać można historię polskiej sztuki współczesnej i najnowszej.

Wystawa kolekcji Dariusza Bieńkowskiego w Galerii Atlas w Łodzi.
Kolejny przykład wspaniałej kolekcji, której może pozazdrościć niejedno Muzeum . W tym wypadku dodatkową atrakcją był fakt, że kuratorem wystawy był Józef Robakowski.

Trójka polskich artystów na wystawie „Younger than Jesus” w New Museum w Nowym Jorku.
Anna Molska, Wojciech Bąkowski i Jakub Julian Ziółkowski, nie tylko znaleźli się w 50. młodych artystów z całego świata pokazanych w New Museum, ale w opinii wielu recenzentów, należeli do jednych z najciekawszych z tej „50”.

Kongres Kultury Polskiej w Krakowie.
Wrześniowy kongres niewątpliwie przyczynił się do integracji środowiska. Zauważalna była tez nieobecność premiera Donalda Tuska na kongresie.

Obywatelskie Forum Sztuki Najnowszej.
Pierwsza od lat inicjatywa w świecie sztuki. Na grudniowe spotkanie w Muzeum Narodowym w Warszawie przyszło ponad 100 osób. Czekamy na efekty działań zespołów roboczych.

Wystawa „Prace” Michała Budnego w CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie
Znakomita, minimalistyczna wystawa w Zamku Ujazdowskim. Niezwykła siła prac z tektury, kartonu i sklejki. Niewątpliwie Michał Budny jest jednym z najważniejszych polskich rzeźbiarzy.

Retrospektywa Zbigniewa Libery w warszawskiej Zachęcie
Długo czekaliśmy, ale w końcu się doczekaliśmy. Trochę jak w bajce o „żelaznym wilku” – wielu o nim słyszało, ale niewielu widziało. W końcu możemy zobaczyć.

Otwarcie Parku Rzeźby na Bródnie w Warszawie
Projekt wyniesienia sztuki w przestrzeń publiczną, zmiany wizerunku miasta i dzielnicy. To długi i żmudny proces. Dobrze, że kolejny krok postawiono na Bródnie.

Wystawa „Niezgrabne przedmioty” Aliny Szapocznikow w warszawskim MSN
Siłą tej wystawy było nie tylko ponowne pokazanie najciekawszych, najważniejszych prac tej artystki, ale umieszczenie jej prac w szerszym kontekście kobiecej sztuki w Europie. Dlatego na „Niezgrabnych przedmiotach” można było zobaczyć również prace Lousie Bourgeois, Pauline Boty, Marii Bartuszovej czy Pauliny Ołowskiej.

„Złoci ludzie” czyli obchody 4 czerwca w Brukseli
Manifestacja, zaangażowanie i wspólne celebrowanie tak ważnego w historii Polski dnia. Wtedy jak i podczas tych obchodów wyszliśmy bo mieliśmy wspólny cel. W świecie sztuki trzeba zakładać złote kostiumy gdyż inaczej nikt nas nie zauważy.

Wystawa „Części/Chunks” Konrada Smoleńskiego w Galerii Leto
W dniu premiery, przed wejściem na wystawę wisiała kartka „wejście na własną odpowiedzialność”. Słuszna uwaga. Nikt nie chce brać odpowiedzialności za to co robi sztuka Smoleńskiego w naszych umysłach. „Wystrzałowa” wystawa.

Wystawa „Siusiu w torcik” – Karol Radziszewski przegląda zbiory warszawskiej Zachęty
Kontrowersyjny przegląd zbiorów Zachęty. Od najmniejszego do największego obrazu, poszukiwanie wątków homoerotycznych. Plus dla Zachęty za odwagę.

10 grudnia, 2009

ArtBazaarTV - Radek Szlaga "Kalendarz 2010"

Dzisiaj w Galerii Leto długo oczekiwana prezentacja kolekcji ING (wernisaż godz. 19), my na chwilę cofamy się do ubiegłego tygodnia, kiedy tylko przez trzy dni można było zobaczyć projekt Radka Szlagi „Kalendarz 2010”.

09 grudnia, 2009

Future Generation Prize - do wygrania 100 tysięcy dolarów i olbrzymi prestiż

Aż 100 tysięcy dolarów wynosi nagroda dla artysty/artystki poniżej 35 roku życia w nowym konkursie ogłoszonym wczoraj przez fundację Wiktora Pińczuka. Międzynarodowa nagroda, całkowicie sponsorowana przez ukraińskiego oligarchę i kolekcjonera sztuki najnowszej nazywać się będzie The Future Generation Prize i będzie przyznawana co dwa lata. Jednak zwyciężczyni/zwycięzca nie będą mogli wydać całej kwoty nagrody na przyjemności – 40 tysięcy dolarów musi pójść na tworzenie nowych prac.
Pińczuk, który niedawno ogłosił budowę nowego centrum sztuki najnowszej w Kijowie (jedno – Pinchuk Art Centre już działa), ma nadzieję, że nagroda pomoże w promocji Kijowa i Ukrainy jako jednego z centrów sztuki najnowszej na świecie.
Pińczuk porównuje tę nagrodę do tych najsłynniejszych – przyznanej w poniedziałek po raz kolejny Nagrody Turnera (wysokość 25 tysięcy funtów, ale i olbrzymi prestiż tej istniejącej od 1984 roku nagrody) oraz Hugo Boss Prize, przyznawanej co dwa lata od 13 lat (wysokość nagrody 100 tysięcy dolarów). Pierwsza z tych nagród jest przyznawana we współpracy z londyńską Tate, a druga z nowojorskim Guggenheim Museum.
Około 100 najważniejszych osób ze świata Sztuki zostanie poproszonych o nominowanie kandydatów do nagrody. 22 czerwca ogłoszona zostanie dwudziestka najlepszych, którzy wezmą udział w wystawie konkursowej w Pińczuk Art Centre w Kijowie. Z nich zostanie wybrany zwycięzca /zwyciężczyni konkursu oraz piątka wyróżnionych artystów. Dodatkowym magnesem przyciągającym artystów biorących udział w konkursie ma być możliwość staży mentorskich, podczas których będą mogli oni współpracować z ulubionymi artystami Pińczuka – m.in. z Takashi Murakami, Andreasem Gurskim czy Jeffem Koonsem.