26 grudnia, 2013

Z półki kolekcjonera – „Fałszywy Trop” Edmunda Niziurskiego

Dawno na naszych stronach nie gościła ilustracja książkowa, a że czas świąteczny uchylmy worek Mikołaja z 1962 roku. Być może w tym właśnie roku pod wieloma choinkami znalazła się paczka z najnowszą powieścią Edmunda Niziurskiego , ilustrowana przez Bohdana Wróblewskiego pod tytułem „Fałszywy Trop”. Dla pokolenia dzisiejszych trzydziesto i czterdziestolatków, Niziurski to postać niezwykle ważna, jako autor powieści dla młodzieży kreował wyobraźnię wielu nastolatków. Pomagały w tym oczywiście wspaniałe ilustracje jakie kiedyś towarzyszyły książkom.  


Wiele z pierwszych powieści Niziurskiego wspaniale ilustrował Bohdan Wróblewski. Artysta ukończył warszawską Akademię Sztuk Pięknych. Był uczniem Jana Marcina Szancera. Wróblewski był autorem ilustracji do wielu publikacji wydanych m.in. w Naszej Księgarni; współpracował z redakcjami czasopism: "Przekrój",  "Szpilki", "Płomyczek" czy "Świerszczyk".



Pierwsze wydanie książki z 1961 roku zawiera kilkadziesiąt wspaniałych, ekspresyjnych ilustracji towarzyszących przygodom  zastępowi harcerzy drużynowego Szyrmera, którzy muszą odnaleźć trop innego zastępu ("różowych") . Harcerze wplątują się w szpiegowską historię. .. Do czytania i oglądania.

08 grudnia, 2013

Spotkanie promocyjne "113,604 Stray Dogs" w Poznaniu za nami...

Za nami festwial Rookie i spotkanie promocyjne najnowszego albumu Kuby Dąbrowskiego "113,604 Stray Dogs" w poznańskiej księgarni Bookowski w Centrum Kultury Zamek (dziękujemy za spotkanie i bardzo ciekawą dyskusję). Już jutro drugie i jedyne spotkanie autorskie (w Zachęcie) podczas którego będzie można porozmawiać o tej publikacji i ją kupić.


Na zdjęciach Kuba Dąbrowski w trakcie (powyżej) i po (poniżej) podbisywaniu album.


Wszystkie zdjęcia ArtBazaar

07 grudnia, 2013

Juz za chwile zaczynamy na Rookie!

Jeszcze pół godziny do rozpoczęcia targów Rookie w Poznaniu. Na naszym stoisku Kuba Dąbrowski.

05 grudnia, 2013

„Znajomi znad morza” nowy projekt fotografii natychmiastowej ArtBazaar

„Znajomi znad morza” to będzie drugi, po przygotowanym z warszawską galerią Czułość projekcie „WAWA” projekt fotografii natychmiastowej, pokazujący miasto oczami mieszkających w nim artystów. Projekt „Znajomi znad morza” dotyczy Gdańska, a do udziału w nim zaprosiliśmy Anię i Adama Witkowskich oraz Maćka Salamona. Każdy z artystów przedstawia w nim swój kawałek miasta - dla Ani Witkowskiej jest to architektura nowej tkanki miasta dla Adama miejsca prób zespołu w jakim gra a dla Maćka jego najbliższe otoczenie – widoki z okna i znajomi. 




Na instaxach Adama znajdziecie wnętrza Reduty Miś oraz Nowej Synagogi we Wrzeszczu - „Po kilku miesiącach od ukazania się płyty „++” gdańskiego zespołu Trupa Trupa, swoją premierę będzie miała seria Instax'ów wykonanych przeze mnie podczas realizacji tych nagrań. Mój szczególny stosunek do tego materiały wynika z tego, że maiłem przyjemność być producentem całości materiału muzycznego. Na zdjęciach nie znalazły się jednak wizerunki członków zespołu, grających przed mikrofonami. Założeniem brzmieniowym płyty było uchwycenie przestrzeni, w których dokonywaliśmy nagrań. To właśnie wnętrza Reduty Miś oraz Nowej Synagogi we Wrzeszczu są bohaterami zdjęć. Część z fotografii znalazła się również na okładce wydawnictwa zespołu.”




„Słowem najlepiej charakteryzującym zbiór moich INSTAX'ów jest przemiana”, podsumowuje Ania Witkowska. „Nie dokonuję żadnej analizy swoimi fotografiami, próbuję być okiem osoby 'wrzuconej' w przestrzeń Trójmiasta, w którym mieszkam od ponad 10 lat, i zobaczyć, jak aktualnie wygląda to miejsce. Najbliższy jest mi Gdańsk, lecz cała konurbacja przechodzi ostatnio wiele architektonicznych transformacji. Podchodzę z aparatem raz bliżej, raz odsuwam się dalej (nie ma zoom'a!). Boli mnie bardzo, że tak wiele znika, a w zamian pojawia się sporo złego i przytłaczającego. Notuję też to, co jest już dobrze znane – falowiec, dolarowiec, ikony tego miasta, bo stoczni już prawie nie ma... Moje foto notatki mają nieco psychasteniczny charakter, ale kwadratowy kadr dobrze porządkuje i geometryzuje moje najbliższe otoczenie.” 




Maciek Salamon bardzo zwięźle podsumowuje swoją część zadania - „Wykonane przeze mnie fotografie powstały w ciepłej połowie roku 2013. Osoby na nich przedstawione są mi bliskie i dobrze znane”. Trzy obrazy miasta, trzech trójmiejskich artystów na instaxowych blaszkach. 

Edycja zdjęć w postaci teczki z unikalnymi fotografiami artystów będzie dostępna podczas Rookie w Poznaniu.

03 grudnia, 2013

ArtBazaar z premierami na Rookie Book Fair

Już w najbliższy weekend w Starym Browarze w Poznaniu odbędą się Targi Książek artystycznych ROOKIE BOOK FAIR. Pierwsza edycja tych targów, stworzonych i zorganizowanych przez Honzę Zamojskiego, miała miejsce w ubiegłym roku i zgromadziła ponad 5 tysięcy widzów. Tegoroczna edycja ma być jeszcze ciekawsza, z większą ilością wystawców z całego świata, zgromadzonych dzięki kontaktom i renomie Honzy jako wydawcy artbooków. Tegoroczna edycja ROOKIE będzie też szczególna dla Honzy, bo na tych targach zadebiutuje jego nowe wydawnictwo Mundin, które artysta założył ze znaną kolekcjonerką, Grażyną Kulczyk.


Chcieliśmy Was serdecznie zaprosić do Poznania, szczególnie że w tym roku weźmiemy udział w sobotniej (tylko) części ROOKIE BOOK FAIR. Obok naszych wcześniejszych edycji, płyt autorskich i artbooków pokażemy w Poznaniu dwie nowości.

Pierwsza nowość to projekt fotografii instaxowej zatytułowany „Znajomi znad morza”. Będzie to drugi, po przygotowanym z warszawską galerią Czułość projekcie „WAWA” projekt fotografii natychmiastowej, pokazujący miasto oczami mieszkających w nim artystów. Projekt „Znajomi znad morza” dotyczy Gdańska, a do udziału w nim zaprosiliśmy Anię i Adama Witkowskich oraz Maćka Salamona. Więcej szczegółów o tym projekcie przekażemy Wam jeszcze w tym tygodniu.

A druga nowość to artbook Kuby Dąbrowskiego zatytułowany „113,604 Stray Dogs”. Książka została wydana przez ArtBaazar w limitowanym nakładzie 300 egzemplarzy (numerowanych i sygnowanych). Książka nie trafi do normalnej dystrybucji, ale będzie ją można kupić podczas dwóch wydarzeń – spotkania z Kubą Dąbrowskim i Sebastianem Frąckiewiczem w księgarni Bookowski, (księgarnia w CK ZAMEK) w sobotę o godzinie 14 (a wcześniej i później na naszych stoisku na ROOKIE) oraz na spotkaniu z Kubą Dąbrowskim i Filipem Springerem w warszawskiej Zachęcie 9 grudnia. Więcej o książce również napiszemy jeszcze w tym tygodniu. 


A tymczasem przekazujemy Wam podstawowe informacje o ROOKIE BOOK FAIR. 

ROOKIE BOOK FAIR / Targi książek 
7-8 grudnia 2013; 
Stary Browar, Słodownia +1; 
Ul. Półwiejska 42, 61-888 Poznań 07.12.2013,
 godz. 12:00-21:00; 
08.12.2013, godz. 12:00-20:00; 
Wstęp wolny 

Spotkanie z Kubą Dąbrowskim prowadzone przez Sebastiana Frąckiewicza Sobota godzina 14 
Bookowski, Księgarnia w CK ZAMEK 
ul. Św. Marcin 80/82 II piętro, antresola 



Na zdjęciach zdjęcia z książki Kuby Dąbrowskiego
 

30 listopada, 2013

Kolekcjonowanie oryginalnych prac filmów animowanych

Kolekcjonowanie oryginalnych celuloidów, projektów postaci, szkiców z filmów animowanych to jedna z prężniej rozwijających się na poboczu sztuki współczesnej gałęzi kolekcjonerstwa związana ze sztukami wizualnymi. W dużej mierze opiera się na tej rozbrajającej urodzie bajkowych postaci jakie znamy z naszego dzieciństwa i tęsknoty do czasów kiedy Bolek i Lolek, Flinstonowie, Myszka Miki czy Reksio były najważniejszymi postaciami naszego dziecięcego uniwersum. Coraz częściej, również w Polsce dostrzegana jest kulturowa rola kreskówek a postacie tam występujące bardziej są nam bliskie niż antyczni herosi. Można zauważyć, iż w świadomości kolejnych pokoleń powoli Wenus z Milo czy Herkules ustępują miejsca Myszce Miki i Batmanowi. Być może już dla kolejnych pokoleń, szkic Myszki Miki Walta Disneya będzie równie pasjonującym dziełem sztuki jak Narodziny Wenus Sandra Botticellego. 






Szkice, celuloidy i projekty z filmów animowanych to temat jeszcze nieokiełznany. Rzadko poza Stanami Zjednoczonymi prace z tego kręgu pojawiają się na rynku aukcyjnym i jeśli tak to głównie na specjalistycznych aukcjach związanych z ilustracją książkową i komiksem. Prace te są głównie materiałami roboczymi wykorzystywanymi w procesie produkcji filmu animowanego. Z tego powodu nie mają wielu cech do jakich przyzwyczailiśmy się na rynku sztuki tradycyjnej na przykład sygnatury czy datowania. Bardzo często trudno jest nawet ustalić autora gdyż w wielu przypadkach kolorowaniem czy rysunkiem klisz zajmowała się grupa artystów których nazwiska nie są znane. Dla kolekcjonerów nie jest to oczywiście główny problem, cieszą się z każdej możliwości zakupu pracy gdyż dostępność jest tu największym wyzwaniem.







Na zdjęciach prace (folia, farby, akwarela na papierze) z różnych kreskówek Studia Se-ma-for z Bielska Białej, kolekcja prywatna.

28 listopada, 2013

BARDO - Mateusza Dąbrowskiego i Jakuba Wróblewskiego w Soho Facory



Bardo to projekt Mateusza Dąbrowskiego i Jakuba Wróblewskiego. Artyści postawili sobie za cel zmierzenie się z sensualnym, mistycznym pojęciem Bardo. Projekt przybrał postać cyklicznych trzech wystaw, na których artyści w coraz to innej formie prezentują najnowsze prace (video, instalacja, grafika, malarstwo). Pierwsza wystawa z cyklu Bardo nosiła nazwę „Reflections”. Realizacje prezentowane były na Wydziale Sztuki Mediów i Scenografii Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Kolejna odsłona będzie prezentowana w Soho Factory, 8 grudnia, i nosi nazwę „Implozje”.  Artyści traktują projekt jako proces badawczy.

Bardo (skt. antarabhawa; Wylie: bar do) – w dosłownym tłumaczeniu to stan pośredni. Pojęcie buddyjskie z języka tybetańskiego określające każdy przejściowy stan egzystencji: życie, medytację, sen, śmierć. Najczęściej używane w odniesieniu do stanu pośredniego pomiędzy śmiercią a kolejnymi narodzinami. Przebywanie w tym stanie, następuje po tym, jak nie rozpoznało się doświadczenia natury umysłu w czasie własnej śmierci, po zakończeniu procesu umierania. Przybiera się wtedy subtelną formę istnienia posiadającą niezwykłe właściwości.

Dokumentacja Bardo-Reflectoins
http://www.projectbardo.com/
http://mdabrowski.com/grafika/lustra/

27 listopada, 2013

Bardzo zależy mi na stworzeniu bliskiej relacji między obrazem a widzem - rozmowa z Mikołajem Moskalem

Zapraszamy na wystawę Mikołaja Moskala do warszawskiego Startera. Tam do połowy grudnia pokazuje swój najnowszy projekt pt. „Głowa bez formy stałej”. Z tej okazji specjalnie dla nas Jagna Lewandowska przeprowadziła rozmowę z Mikołajem. 


Których pytań skoncentrowanych wokół wystawy bałeś się najbardziej, których się spodziewałeś i na jakie byłeś przygotowany? 

 W trakcie montażu żartowaliśmy z Mariką Zamojską, że jeśli przedmiot wystawy wprawia widza w zakłopotanie to swoje zainteresowanie stara się chociaż okazać poprzez uwagi dotyczące ram, postumentów, koloru ścian etc. Oczywiście pytań o ramy bałem się najbardziej. Bardzo zależy mi na stworzeniu bliskiej relacji między obrazem a widzem, fajnie gdyby wystawę oglądać w pojedynkę, zawiesić się przez chwilę nad posturą cichego monolitu, bez konieczności oglądania się za siebie. Równie oczywiste jest to że spodziewałem się pytań dotyczących np. języka, syntezy, w ogóle formy, czy choćby tytułowego problemu "głowy bez formy stałej". I tu muszę przyznać byłem zaskoczony, moje obawy szybko się rozwiały, właściwie nie padły żadne pytania -ale to prawdopodobnie zasługa tekstu kuratorskiego w którym Ewa Tatar udziela bardzo rzetelnych odpowiedzi na nurtujące nas pytania. 


Ewa w tekście kuratorskim podkreśla, że najważniejsza w Twoich pracach jest konstrukcja. Też tak uważasz? 

Konstrukcja jest ważna, ale stawiam ją bezwiednie, traktuję ją raczej jako oczywisty składnik podejmowanych decyzji, co jednak nie oznacza że konstrukcja staje się schematem. Wynika to z mojego przygotowania – wiedzy, którą zdobyłem oraz doświadczenia, które cały czas pogłębiam. W pracy opieram się przede wszystkim na intuicji. Od konstrukcji ciekawszy dla mnie jest proces, zbieranie informacji i przetwarzanie ich na język plastyki, przemienianie słowa czy emocji w obraz, w tym polu wydarza się aż nadto. 


Myślę, że wielu odbiorców ma problem z działaniem intuicyjnym, które w twoim przypadku istotne jest zarówno w procesie twórczym jak i recepcji Twoich prac. Intuicji odmawia się intelektualnej podbudowy tymczasem, jak czytamy w książce "Przemyśleć Estetykę" Arnolda Berleanta na którą się powołujesz „Intuicja sensoryczna jest ostrzem świadomości; nie jest wrogiem rozumu, ale jego zwiadowcą. Jest czującym ramieniem intelektu (…)”. 

Tak dokładnie, ostrze świadomości - wyobrażasz sobie jego kształt rysujący się w przestrzeni? O Intuicji mówi się też, że jest okiem bez którego rozum byłby ślepy, poprzedza zrozumienie ale go nie zastępuje. Intuicja jednakże nie jest synonimem impulsu. Nie jest pochopna, ale swobodnie otwarta, nie brutalna, ale wrażliwa, nie rozmyślna, lecz bezpośrednia. I ta bezpośredniość jest dla mnie szalenie istotna. Prawdopodobnie brak "dyskursu" rodzi problem. 


W galerii Starter obok prac graficznych prezentujesz także modele rzeźb. Czy chciałbyś kiedyś zrealizować je w większej skali? Jak wyobrażasz sobie otoczenie w którym mogłyby funkcjonować? 

Oczywiście! Najpierw w głowie pojawia się rzeźba w naturalnej skali, następnie pracuję nad modelem. Ogromne przecinające się prostopadle płaszczyzny najchętniej postawiłbym w plenerze, poddał czynnikom atmosferycznym, niektóre z tych rzeźb sprzężone są np. z położeniem słońca. Brzeg morza, bujna łąka, odludzie - to idealna destynacja dla monumentalnej stalowej bryły. 

Dlaczego tak bardzo boisz się pojęcia "klasyczny"? 

Bardziej niż pojęcia klasyczny, boję się uogólnień. Klasyczny jest ok, siłą jego wyrazu jest ponadczasowość. To spektrum wartości, na których ciągle opiera się nowoczesność. Nie jest ok jeśli za słowem "klasyczny" stoi zakurzony bukiet w wazonie. 



Albo kominek, mogący wg jednej z młodych krytyczek sztuki towarzyszyć Twojej ekspozycji. Jest to oczywiście uogólnienie, ale kierujące uwagę ku nieodzownemu przy odbiorze twoich prac poczuciu ciepła, przed którym możesz się burzyć (choć poczucie to ma magnetyczne właściwości), ale przed którym nie uciekniesz. Jest coś uroczego (nie bójmy się tego słowa) w uproszczeniu kształtów, nadaniu prostych form uczuciom. Czy w pewnym stopniu, przekładając te języki czujesz się spadkobiercą artystów tworzących w latach 60’? 

Nie, nie miałbym śmiałości czuć się spadkobiercą tamtych artystów, w ogóle kontekst lat 60’ mnie męczy, myślę że jakakolwiek zbieżność temperatury czy estetyki w moich pracach jest przypadkowa, tutaj jednak obraz buduje doświadczenie teraźniejszości. Może z wyjątkiem tempery którą maluję, jej gama faktycznie nie uległa zmianie od dziesięcioleci. Czy myślisz, że podobna wrażliwość wciąż ma rację bytu? Tak, wierzę że ma, choć paradoksalnie taki Blinky Palermo miałby dzisiaj trudniej 




Tekst: Jagna Lewandowska, zdjęcia dzięki uprzejmości Galerii Starter oraz artysty

26 listopada, 2013

Na naszym radarze - Ewa Juszkiewicz


Możecie się zapytać: „Co robi na "naszym radarze" artystka, która właśnie otrzymała główną nagrodę na Bielskiej Jesieni? Czy to nie trochę za późno?”. Otóż Ewa Juszkiewicz „na naszym radarze” była już od dłuższego czasu, właściwie od 2011 roku, kiedy to wspólnie z Pauliną Ołowską przygotowały wystawę „Brudna woda” w sopockim PGS, która następnie przywędrowała do Warszawy i trochę zmieniona, pod nowym tytułem „Piękna pogoda” została pokazana w Fundacji Galerii Foksal.

Ale tak naprawdę trafił do nas najnowszy projekt Ewy, który realizuje ona od ubiegłego roku. W tym projekcie Ewa, bazując na znanych powszechnie i nieznanych portretach kobiet, tworzy ich zupełnie nowe interpretacje. Obcując z tymi portretami od początku widać, że mimo że zostały namalowane w „dawny sposób” (część powie „zostały przekopiowane”), to coś z nimi jest nie tak. W miejscu twarzy wyrasta bukiet letnich kwiatów, pojawia się maska, narośl przypominająca zdegradowaną przez wodę i sól muszlę ślimaka czy też pukiel włosów. Kobiety z portretów Ewy nie mają twarzy, albo inaczej, tę twarz przed nami chowają. 

Czy bez twarzy dalej są dla nas piękne i pociągające? Czy bez twarzy możemy opowiedzieć o nich historię? Dlaczego o większości kobiet z historii nie wiemy nic, a o ich mężach, ojcach, kochankach i wujkach, wiemy dużo, dużo więcej? Co z nich zostało, oprócz pięknej twarzy? 


Wokół tych pytań Ewa Juszkiewicz buduje swoją opowieść w tym projekcie. A my niekoniecznie musimy się z nimi zmierzać. Możemy po prostu zachwycić się (bądź nie) pięknie namalowanymi obrazami. Będzie ku temu okazja, bo Ewa pokaże je na swojej pierwszej indywidualnej wystawie w Warszawie – „Pukle” w galerii lokal_30, która od niedawna reprezentuje artystkę. Już w najbliższy piątek 29 listopada będziecie się mogli przekonać, czy nasz wybór umieszczenia Ewy Juszkiewicz „Na naszym radarze” jest uzasadniony, czy nie.

Na zdjęciach obrazy i rysunki Ewy Juszkiewicz („Portret damy”, „Autoportret przed sztalugą”, „Gdzie woda czysta i trawa zielona” oraz „Pukle” ) dzięki uprzejmości artystki i galerii lokal_30.

18 listopada, 2013

„Przerost naturalny” – wystawa prac Mateusza Szczypińskiego w Katowicach

Zapraszamy na relację fotograficzną z najnowszego projektu Mateusza Szczypińskiego jaki przygotował dla galerii Pustej w Katowicach. 














„Przerost naturalny” – wystawa prac Mateusza Szczypińskiego.
 Wystawa potrwa do 8.12.

Zdjęcia dzięki uprzejmości artysty.