30 czerwiec, 2009

Park Rzeźby na Bródnie – tydzień później

Minął już tydzień od uroczystego otwarcia Parku Rzeźby na Bródnie. Wiele osób martwiło się jak prace pozostawione w Parku będą się „starzały” w parkowej atmosferze i jak zostaną przyjęte przez mieszkańców.

Mamy pierwszy raport, przygotowany po niedzielnym, popołudniowym spacerze w Parku. Prywatnie, z przyjemnością zauważyłem, iż teraz moje wizyty w parku są bardziej ustrukturyzowane, gdyż dotychczasowe niekonkretne wędrówki po parku zmieniły się w celowe odwiedziny poszczególnych rzeźb. Podobne zachowanie zauważyłem u kilkorga ze spacerowiczów, którzy podążali od rzeźby do rzeźby.


Wracając do raportu – wszystkie rzeźby przyciągają spacerowiczów, przy każdej z rzeźb umieszczono tabliczkę z tytułem pracy i nazwiskiem artysty. Co najważniejsze, wbrew obawom, wszystkie prace są w doskonałym stanie, może z wyjątkiem Raju gdzie zauważyliśmy pewną panią, dość zdecydowanie pozbawiającą rajskie róże ich płatków. Podczas dość filozoficznych rozważań ‘czy można dokonać kradzieży w Raju” wspomniana Pani przeniosła się na tereny leżące poza Rajem.


Można było też zauważyć, iż wśród oglądających prace panuje dość duża niepewność czy można dotykać i wchodzić na prace. W wielu wypadkach zwyciężała ciekawość.

To nasz pierwszy raport. Będziemy relacjonować nasze kolejne wizyty.

29 czerwiec, 2009

Plakat Olafa Brzeskiego dla OPT we Wrocławiu

Bardzo ciekawą inicjatywę kultywuje Ośrodek Postaw Twórczych we Wrocławiu. Projekt publikacji limitowanych edycji plakatów przygotowywanych przez artystów z okazji goszczących w Ośrodku wydarzeń kulturalnych (koncerty) oraz na potrzeby Galerii Zewnętrznej OPT.

Ostatnim projektem zrealizowanym dla Galerii Zewnętrznej jest plakat Olafa Brzeskiego pt. „Portret Pana Boga” (na zdjęciu powyżej). Plakat ten wykonany w technice sitodruku (100cm na 70cm) został wydany w mikroskopijnej edycji 32 sztuk i każdy z egzemplarzy jest sygnowany przez artystę. Z pewnością trafi na listę rarytasów Olafa.

Wśród poprzednich edycji można znaleźć plakaty Jakuba Suchara i Dagmary Świątek – wszystkie znakomicie wydane, sygnowane przez artystów w bardzo niskich nakładach.

Ten jak i pozostałe plakaty OPT można kupić za pośrednictwem sklepiku internetowego ośrodka.

Zdjęcia plakatów (Olafa Brzeskiego i Dagmary Świątek) dzięki uprzejmości OPT.

26 czerwiec, 2009

Końcówka sezonu w domach aukcyjnych

Wczorajszą aukcją w londyńskiej siedzibie domu aukcyjnego Sotheby’s rozpoczęły się ostatnie przed wakacjami aukcje sztuki najnowszej (Post-War and Contemporary) . W dwóch pozostałych domach aukcyjnych odbędą się one w przyszłym tygodniu (od poniedziałku do środy – najpierw w Phillips de Pury, a później w Christie’s).

Gdyby jakiś kolekcjoner został zahibernowany na rok i teraz otworzył oczy, nie uwierzyłby, jak skromna jest oferta na kończących sezon wiosenny aukcjach, no i jak niskie są ceny. Łącznie dolna granica estymacji wynosi tylko 42 miliony funtów (dla wszystkich trzech domów aukcyjnych), podczas gdy rok temu zdecydowanie przekroczyła sumę 100 milionów funtów.

Właściwie w trzech domach aukcyjnych jest tylko jedna naprawdę droga praca – duży obraz Andy Warhola „Mrs.McCarthy i Mrs.Brown (Tuna Fish Disaster), który był oferowany przez Sotheby’s z estymacją do 4,5 miliona funtów. W przypadku żadnej innej pracy górna granica estymacji nie przekroczyła 2 milionów funtów, choć w przypadku kilku prac, Gerharda Richtera, Petera Doiga czy Richarda Prince’a – doszła do tego poziomu.

Przyczyny tak słabej oferty są dość oczywiste – spadek cen na aukcjach sztuki najnowszej (najbardziej dramatyczny według ArtTactic, sięgający ponad 70 procent) oraz cofnięcie się podaży. Sprzedają na aukcjach tylko ci, którzy muszą coś sprzedać i tylko ci najodważniejsi z nich. Ci ze słabszymi nerwami decydują się na sprzedaż prywatną (czyli poza aukcją), również oferowaną przez wielkie domy aukcyjne.

Na aukcji w Phillips de Pury oferowane będą prace dwóch polskich artystów, „stale” goszczących na aukcjach w tym domu aukcyjnym. Mowa oczywiście o dwóch członkach Grupy Ładnie – Wilhelmie Sasnalu i Rafale Bujnowskim.

Na aukcji wieczornej (Evening Sale) oferowany będzie obraz Wilhelma Sasnala „Cmentarz”. Bardzo duży obraz (190x190 cm), pochodzi z tej samej serii co niesprzedany na majowej aukcji w Nowym Jorku nieco mniejszy obraz „Grób”. „Cmentarz” pochodzi z 2002 roku i ma estymację 50-70 tysięcy funtów (260-370 tysięcy złotych).


Z kolei dzień później, na aukcji dziennej (Day Sale) oferowany będzie obraz Rafała Bujnowskiego „Bez tytułu”, też z 2002 roku, przedstawiający chłopca wiszącego na czołgowej lufie. Obraz ma wymiary 42x30 cm i estymację 2-3 tysiące funtów (10,5-16 tysięcy złotych).

Na zdjęciach obrazy Wilhelma Sasnala i Rafała Bujnowskiego dzięki uprzejmości domu aukcyjnego Phillips de Pury

25 czerwiec, 2009

Fair enough - projekt łotewskiej galerii Supernova w Wilnie

O zbliżających się pierwszych targach sztuki w Wilnie pisała już Małgosia Mleczko tutaj. Targom będzie towarzyszyło wiele imprez i projektów a wśród nich projekt łotewskiej galerii Supernova.

Supernova jest nową galerią z Rygi, prezentującą najmłodsze pokolenie artystów z Łotwy i krajów bałtyckich. Do swojego najnowszego projektu zaprosiła właśnie artystów z tego regionu.

Koncepcja projektu opiera się na historii pewnego studenta akademii sztuki, który w dniu egzaminu, nieprzygotowany, bez żadnych prac do pokazania Komisji egzaminacyjnej, zwrócił się do Komisji i powiedział – „Tak naprawdę nie mam wam nic do pokazania z moich prac, ale może mógłbym wam coś sprzedać?... Mam starą lodówkę, żelazko i telefon komórkowy….Jestem otwarty na wasze propozycje…”

Czy jest to tylko żart, czy też historia ta pokazuje stan frustracji obecną sytuacją ekonomiczną, polityczną czy społeczną? Kuratorzy projektu zadają pytanie – „Wiemy, że posiadacie wartościowe rzeczy – przedmioty w domu ale i wartościowe myśli. Z pewnością z nich korzystacie. Może chcielibyście je sprzedać?”. Projekt ma ukazywać poetykę transformacji przedmiotów używanych na co dzień w obiekty sztuki.

Do projektu zaproszono min. takich artystów jak: Kristoffer Akselbo (DK), Paulien Barbas (NL), Ebba Bohlin (SE), Gosia Bojkowska (PL), Ola Buczkowska (PL), Lenka Klodova (CZ), Edgars Kļaviņš (LV), Epp Kubbu (EE), John Phillip Mäkinen (FI), Frederik Noren (SE), Mirte Slaats (NL), Marguss Tamm (EE), Unstable Thoughts (UKR), Honza Zamojski (PL).

Zapraszamy do Wilna, Rygi i do nas na relację z wydarzenia.

23 czerwiec, 2009

Już jutro pierwsza aukcja rzeźby i form przestrzennych

Już jutro, 24 czerwca, o godzinie 17, w galerii ART+On, należącej do DA Rempex, odbędzie się pierwsza aukcja rzeźby oraz form przestrzennych (oprócz rzeźb będą więc reliefy, obiekty, fotografie obiektów). Ta ciekawa inicjatywa wypełnia kolejną lukę (ART+On organizuje również aukcje fotografii, jednak aby nazwać je sukcesem, musi upłynąć jeszcze trochę czasu i pojawić się więcej kolekcjonerów). Ciekawe, jak będzie z rzeźbą (i formami przestrzennymi)? Z wypowiedzi galerzystów i kolekcjonerów zapamiętałem, że rzeźba w Polsce to nadal kolekcjonerska „terra incognita”.
Czy to się zmieni? Poczekajmy do środy. Na aukcji jest wiele ciekawych obiektów, ale ceny, powiem szczerze, są zachodnie, i to raczej sprzed kryzysu. Ale na aukcjach w tym domu aukcyjnym, nie zapominajmy, można licytować w dół.
A co będzie można licytować? Z klasyki polskiej rzeźby prace Xawerego Dunikowskiego, gipsowy model rzeźby Augusta Zamoyskiego „Ich dwoje-Zbójnik” z 1921 roku (cena już wysoka – 250 tysięcy złotych) czy odlew z lat 2004 roku „Aktu Kubistycznego” Zbigniewa Pronaszki (Ed.3/6) z ceną 23 tysiące złotych.

Jest też odlew aktu kobiecego Katarzyny Kobro z 1948 roku. Odlew, wykonany we Francji w 1989 roku w edycji 12 sztuk, kosztuje 550 tysięcy. Praca ta (ta sama, czy też z tej edycji?) była dostępna na stoisku Galerii Starmach na ubiegłorocznych targach Art Basel.
Będzie też praca innej na nowo odkrywanej polskiej rzeźbiarki – projekt pominika Nike Aliny Szapocznikow kosztuje 89 tysięcy złotych. To dużo, biorąc pod uwagę, że w grudniu 2007 roku sprzedano go na aukcji w Rempeksie za 34 tysiące złotych. Ale wtedy nie było wystawy artystki w MSN…
Będzie też duża kompozycja Mirosława Bałki z 2002 roku z „europejską” ceną 340 tysięcy złotych. Na aukcjach zadebiutuje duet Kijewski/Kocur z dr Faustusem. Niedawna wystawa prac nieżyjącego już Marka Kijewskiego (część prac stworzył w duecie z Małgorzatą Malinowską/Kocur) w CSW pokazała bogatą twórczość tego artysty (i artystki). Teraz ich praca trafi na aukcję z ceną wywoławczą 50 tysięcy złotych.
Również zadebiutuje na aukcji twórca Kowalni na warszawskiej ASP, profesor Grzegorz Kowalski. Już w ubiegłym roku w Agrze miało dojść do licytacji jego pracy, ale została ona wycofana. Teraz Inspekty z 1974 roku kosztują 79 tysięcy złotych.
Z innych ciekawych obiektów będzie można kupić kraty Przemysława Kwieka (w cenie wywoławczej 5 tysięcy złotych) oraz trzy prace rzeźbiarskie członków Gruppy „Robespierre i Ludwik XVI” Pawła Kowalewskiego (cena wywoławcza 8,5 tysiąca złotych), obiekt i pracę z cyklu Dziennik Włodzimierza Pawlaka (ceny odpowiednio 16 i 5 tysięcy złotych) oraz neon „Zdania napowietrzne” Ryszarda Grzyba (13,5 tysiąca złotych).
Zdjęcia dzięki uprzejmości galerii ART+On

22 czerwiec, 2009

Otwarcie Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie w obiektywie ArtBazaar

To nie będzie relacja z wczorajszego otwarcia Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie. O tym możecie przeczytać tutaj. Poniżej kilka impresji fotograficznych z wczorajszej imprezy.
W „Raju” Pawła Althamera ustawił się tłumek mieszkańców Bródna, pozujących do zdjęcia wykonywanego z wysięgnika przez Janka Smagę z drugiej strony stawu. Zdjęcie ma zawisnąć w miejscowym kościele.
Byli „złoci ludzie”, uczestnicy akcji Pawła Althamera w Brukseli 4 czerwca.
Był też sam artysta udzielający wywiadów.
„Zwiedzanie z przewodnikiem” Parku Rzeźby. W roli przewodnika Sebastian Cichocki. W tle ciemne chmury zwiastujące deszcz.
Rzeźba Moniki Sosnowskiej wyraźnie fascynowała Tadeusza Rolke.
A artystka z oddali obserwowała reakcje oglądających.
Tłum miłośników sztuki z Warszawy i okolic wymieszał się z tłumem mieszkańców dzielnicy. Tu przy rzeźbie Olafura Eliassona.
A Sebastian Cichocki opowiada. Deszcz coraz bliżej…
Ostatni punkt zwiedzania, rzeźba tajskiego artysty Rikrita Tiravanii, deszcz zaczyna padać…
I koniec zwiedzania….

19 czerwiec, 2009

„5 z Bródna” – winyle Tymka i Pawła w Parku Rzeźby na Bródnie

W najbliższą niedzielę w Parku Bródnowskim otwarcie długo oczekiwanego projektu Parku Rzeźby, jednej z najciekawszych inicjatyw kulturalnych w przestrzeni miejskiej Warszawy. Miejsce, które w latach 80. nie cieszyło się najlepszą opinią, od kilku lat jest przestrzenią rodzinnych spacerów i pikników (a zimą najlepszym torem saneczkowym na Bródnie). Teraz, dzięki inicjatywie stworzenia Parku Rzeźby, ma szansę stać się ikoną prawobrzeżnej części Warszawy. Jeśli do tego dołożymy zespoły blokowisk przy ulicy Krasnobrodziej, Kowalskiego czy Rembelińskiej, to w sumie mamy ciekawe połączenie architektury i sztuki w przestrzeni miejskiej.
Projekt „ 5 z Bródna” jest spontanicznym projektem Galerii Vinylcanvas i ArtBazaar, przygotowanym z okazji otwarcia Parku Rzeźby. Tymek Borowski i Paweł Śliwiński wspólnie przygotowali serię pięciu rzeźb. Wczoraj stanęły one „na chwilę” w Parku Bródnowskim.

Figury powstały w wyniku „customizacji”, czyli autorskiego przetworzenia winylowych figurek Munny. Dokumentację projektu można obejrzeć na reprodukowanych zdjęciach.

O winylowych rzeźbach (vinyl toys, designer toys) pisaliśmy już wcześniej. Przypomnijmy - cała idea artystycznych zabawek „wypłynęła” z Hong Kongu i poprzez Japonię i USA rozlała się po całym świecie. Szczególnie zainteresowanie znalazła w kręgach środowisk związanych z designem, kulturą miejską czy komiksem. I to właśnie artyści z tych kręgów są najczęściej projektantami czy też twórcami designer toys. Osobną kategorią, w odróżnieniu od, nazwijmy to, gotowych figurek są czyste modele „Do It Yourself” (DIY) służące do samodzielnego malowania. W procesie tzw. customizacji artyści własnoręcznie nanoszą swoje projekty na powierzchnię figurki pełniącej funkcję swoistego trójwymiarowego płótna. Powstałe w ten sposób unikatowe prace noszą nazwę customów.



W rękach Tymka i Pawła czyste winyle zamieniły się bandę Pigment-manów, pierwszych spacerowiczów w Parku Rzeźby przy ulicy Kondratowicza.

Zupełnie niespodziewanie, podczas dokumentacji projektu, spotkaliśmy w Parku Pawła Althamera pracującego nad wykończeniem swojego projektu ogrodu-rzeźby.


„5 z Bródna” spotkała się z dużym zainteresowaniem artysty, zrobione zostały wspólne zdjęcia,


Oraz plany ustawienia kiedyś w przyszłości gigantycznego Munniego jaki mógłby być przedmiotem twórczości artystycznej odwiedzających Park.



Od przyszłego tygodnia, customy „5 z Bródna” będą dostępne w Galerii Vinylcanvas.com
Całość przychodów ze sprzedaży figurek zostanie przekazana na rzecz Stowarzyszenia na rzecz osób niepełnosprawnych intelektualnie "Tęczowy Dom" w Sopocie.






Ten projekt powstał dzięki artystom.
Może coś fajnego z tego wyniknie dla dzieciaków.
Dziękujemy.

Zdjęcia studyjne – Tymek Borowski, zdjęcia w plenerze – Patrycja Masiewicz

17 czerwiec, 2009

Z półki kolekcjonera: "Jakub Julian Ziółkowski"

Jak już pisałem w ubiegłym tygodniu w relacji z targów Art Basel, w czerwcu ukazała się pierwsza monografia Jakuba Juliana Ziółkowskiego. Wydana ona została, przy okazji wystawy artysty w Centrum Sztuki Współczesnej w Genewie. Wydawcą jest, co jest charakterystyczne dla kariery tego artysty, znacznie lepiej znanego za granicą niż w Polsce, znane szwajcarskie wydawnictwo JRPRingier Kunstverlag AG.
W monografii Ziółkowskiego znalazły się dwa teksty – jeden Katyi Garcii-Anton (historyka sztuki i dyrektorki Centrum Sztuki Współczesnej w Genewie) oraz Joanny Mytkowskiej (dyrektorki warszawskiego MSN). W książce można zobaczyć wybrane prace artysty począwszy od 2005 roku, w tym również te, które są na wystawie w Genewie, jak również prace pokazywane obecnie na wystawie „Younger than Jesus” w Nowym Jorku.
To obowiązkowa książka dla wielbicieli i kolekcjonerów „zmęczonych rzeczywistością” – można w niej znaleźć najważniejsze dla artysty prace, w tym szczegółowo omówioną i pokazaną „Wielką bitwę pod stołem”.
Książka ma 64 strony i aż 45 reprodukcji prac. Kosztuje odpowiednio 38 franków/25 euro/17 funtów i 35 dolarów. Wydana została w dwóch wersjach językowych – angielskiej i francuskiej. Polecamy!

15 czerwiec, 2009

Plener rzeźbiarski z Arturem Żmijewskim

Na początku sierpnia planowana jest kolejna odsłona projektu „Przebudzenia” jaki z sukcesem jest realizowany przez Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Świeciu. Tym razem realizowany będzie projekt przygotowany przez Artura Żmijewskiego.

W dniach 29 czerwca - 1 lipca br. Artur Żmijewski przyjedzie do Świecia i spotka się z artystami, którzy wcześniej zgłoszą się i wyrażą chęć wzięcia udziału w Jego projekcie. Wybrani przez Niego artyści zakwaterowani będą w przepięknej okolicy, tuż obok Świeckiego Zamku Krzyżackiego. Każdego dnia pracować będą wraz z robotnikami na terenach dawnych Świeckich zakładów celulozowych. Celem wspólnej pracy robotników i zaproszonych artystów ma być stworzenie przez nich wspólnych dzieł – rzeźb/obiektów, wykonanych z tych materiałów, którymi dysponować będzie zakład. Artysta planuje również, by część z obiektów ustawionych zostało w przestrzeni publicznej miasta Świecia.

Artyści zainteresowani projektem mogą zgłaszać się do Organizatora przedsięwzięcia -
kurator Karina Dzieweczyńska tel. 696 098 967 [Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Świeciu]

A my zapraszamy w sierpniu do Świecia i do nas na relację z tego projektu.

14 czerwiec, 2009

Lokal_30 i Czarna oraz inne srodkowoeuropejskie galerie w Bazylei

Jak już pisałem, na targach towarzyszących Art Basel znalazły się dwie polskie galerie – na targach LISTE w browarze nad Renem już po trzeci swoje stoisko miała galeria lokal_30, natomiast Czarna, która pokazywała się na targach Volta, debiutowała w Bazylei.
Lokal_30 obraz Karoliny Zdunek (wielki, czarno-biały blok w cenie 15 tysięcy euro), rzeźby Anny Baumgart (dziewczynka z obrazem, znana z Fotografii Henri Cartrier-Bressona, wykonanej podczas jego podróży do Meksyku)i Macieja Kuraka (obie rzeźby unikatowe, w cenach 13 tysięcy euro), abstrakcyjne obrazy Małgorzaty Szymankiewicz (małe prace w cenie 1200 euro, większe – 3000 euro), również abstrakcyjne fotografie pleśni Filipa Berendta (Ed.5, cena jednej Fotografii 350 euro) oraz rzeźbę inspirowaną Belmerem Zuzanny Janin (cena 3000 euro). Jak zawsze lokal_30 pokazał też program wideo, na który składały się prace Józefa Robakowskiego („Widok z mojego okna”) oraz Tomka Kozaka („Song of Sublime”). W momencie gdy odwiedziłem stoisko lokalu_30, sprzedana była rzeźba Anny Baumgart.
Z kolei galeria Czarna pokazała nowe prace Olafa Brzeskiego. Wielu zwiedzających targi intrygował znany z wystawy „Establishment” „Samozapłon” (cena 12 tysięcy euro, unikat), wystający ze ściany. Również i „Call me Breath” (8 tysięcy euro, unikat), zlicowany z boczną ścianą stoiska był często „dotykaną” pracą, mimo pokrycia jej brudzącą, czarną substancję. Na środku stoiska leżały z kolej spalone czarne kości (też unikat – 5000 euro), na bocznej ścianie wisiały szkice do wystawianych prac artysty, pokazujące jego drogę od pomysłu do realizacji. Do piątku Agnieszka Czarnecka nie sprzedała żadnej pracy, ale pokaz zaowocował wieloma propozycjami wystaw dla Olafa.
Warto jeszcze wspomnieć o innych, ciekawych galeriach z Europy Środkowo-Wschodniej, wystawiających się w Bazylei. Wspominana już przy okazji prezentacji prac Marzeny Nowak słoweńska galeria Podnar pokazała również bardzo ciekawe, unikatowe prace węgierskiego „klasyka” sztuki najnowszej (w kolekcji Zamku Ujazdowskiego w Warszawie), Attilli Csorgo. Jego „przestrzenie Moebiusa”, umieszczone na specjalnych, podświetlonych postumentach powstały dzięki specjalnemu aparatowi, który fotografuje, wykonując cząstkowe zdjęcia, panoramiczne zdjęcia 360 stopni (odbitki widoczne na ścianie). Następnie klisze były łączone w konstrukcje przypominające wstęgi Moebiusa. Cała prace, składająca się z „płaskiej” odbitki fotograficznej, kliszy i świetlistego postumentu kosztowały 13 tysięcy euro.
Z kolei na liste, solowym pokazem Gintarasa Didzapetrisa debiutowała litewska galeria Tulips&Roses, o której już pisałem przy okazji targów w Wiedniu. Wystawa tego młodego, 24-letniego artysty (już wybranego do 500 wystawy „Younger than Jesus”, z której później wybrano 50 uczestników) odbiła się dużych echem zarówno wśród kolekcjonerów, jak i kuratorów. Podstawową pracą pokazywaną na targach był projekt „Konceptas” (czyli po litewsku „Koncept”), składający się z autentycznej relacji radiowej z wypowiedziami mieszkańców wioski Konceptas (taka w rzeczywistości istnieje na Litwie) na temat Sztuki konceptualnej oraz zdjęć wioski (Ed.3, cena 4 tysiące euro). Do tego była konceptualna mapa wioski, (szkic-2000 euro), a także zdjęcie wystawy prac z lat 80. Gerarda Byrne wykonane tak, aby wyglądało na zdjęcie zrobione właśnie wtedy (ed.5, cena 1500 euro, trzy egzemplarze sprzedane).
Po raz trzeci na targach LISTE uczestniczyła też znana rumuńska galeria Plan B (Kluż/Berlin), która była pierwszą galerią pokazującą najnowszą sztukę rumuńską (galeria uczestniczyła m.in. w Willi Warszawa trzy lata temu). Do Bazylei Plan B przywiózł obrazy Serbana Savu (ceny od 4 do 14 tysięcy euro), rysunki Adriana Ghenie (ceny od 4 tysięcy euro) oraz ostatni dostępny egzemplarz znanej pracy Cipriana Muresana „Communism Never Happened”, wycięty z płyt z przemówieniami propagandowymi z czasu komunizmu (edycja 3/3, cena 10 tysięcy euro). Praca to obecnie jest pokazywana we Wrocławiu na wystawie kuratorowanej przez Anetę Szyłak na temat ostatniego 20-lecia.
Inna rumuńska galeria, Mihail z Bukaresztu wróciła na targi LISTE po ubiegłorocznym uczestnictwie w sekcji Art Statements na Art Basel. Obok szkiców Cipriana Muresana pokazała też trzy obrazy z początku lat 70. namalowane przez Iona Grigoriescu. Obrazy przedstawiają osoby, które podróżowały z Gigoriescu pociągiem w czasie gdy jeździł kilka razy w tygodniu 120 kilometrów z Bukaresztu na rumuńską prowincję uczyć rysunku, bo jaki „artysta niewłaściwy ideologicznie” nie mógł znaleźć innej pracy. Galeria Mihail zajęła się skatalogowaniem pracowni 65-letniego dziś artysty i odkryła serię rysunków i obrazów znanego przede wszystkim z performance’ów i zdjęć artysty. Tryptyk, który był wystawiony z ceną 12 tysięcy euro kupiło (oczywiście ze zniżką przysługującą instytucjom) Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, którego komisja zakupowa przyjechała do Bazylei. Wyprzedziło w ten sposób portugalskie Muzeum Sztuki najnowszej, które również chciało kupić te prace.
Z Czech już od trzech lat w targach LISTE uczestniczy galeria Hunt Kastner z Pragi, która w tym roku pokazała m.in. ciekawy projekt młodej czeskiej artystki Evy Kotakovej, która jako temat swoich prac obrała najbliższe otoczenie – dom, szkołę, rodzinę. Jej projekty – prace wideo, zdjęcia czy rysunki, zajmują się nadawaniem nowych kontekstów tym miejscom, pokazują mimowolną opresyjność tych środowisk. Na stoiskuHunt Kastner można było obejrzeć wideo z projektu Evy, która dwa miesiące zamknęła się w mieszkaniu, a następnie zamykała się w nim w jeszcze mniejszych przestrzeniach (róg pokoju, przetrzeń pod stołem). Innym projektem jest całkowite otaczanie się artystki przedmiotami – choćby książkami (ta praca jest teraz na biennale w Pradze. Jej rysunki z projektów można było kupić w cenach 400-600 euro, a zdjęcia (ed.5) – w cenie 500 euro.



13 czerwiec, 2009

Polscy artyści na 40. Art Basel

Tak jak wśród osób odwiedzających na Art Basel przybywa polskich kolekcjonerów i osób związanych ze sztuką, tak również coraz więcej polskich artystów jest reprezentowanych przez galerie biorące udział w targach w Bazylei. O obecności polskich galerii już pisałem, teraz o pracach artystów, którzy są reprezentowani przez inne, zagraniczne (chciałem napisać zachodnie, ale również i galerie ze środkowej Europy reprezentują Polaków) Galerie.

Oczywiście najwięcej w Bazylei było prac Wilhelma Sasnala. Oprócz Fundacji Galerii Foksal i Sadie Coles (tę pracę już pokazaliśmy w pierwszej relacji z targów), prace Sasnala pokazały jeszcze Johnen Galerie z Berlina i Hauser&Wirth. Szczególnie ciekawa była duża, czarno-biała praca w Hauser&Wirth, sprzedana pierwszego dnia targów.

Również Monika Sosnowska pokazywana była przez kilka galerii – obok FGF jej pracę można była znaleźć na sąsiadującym z tą galerią standzie meksykańskiej galerii Kurimanzutto (praca sprzedana), a na stoisku Modern Institute z Glasgow dostępne były trzy skrzynki wypełnione cementem.

Berlińska galeria Carlier Gebauer reprezentuje dwóch polskich artystów – Tomasza Kowalskiego i Przemka Mateckiego. Na stoisku tej galerii wisiał duży obraz Przemka, wyceniony na 13 tysięcy euro oraz niewielkie kolaże Tomka za 2,5 tysiąca euro.

Chętnym pokazywano też obraz Tomka Kowalskiego, wyceniony na 11 tysięcy euro.

Również dwójkę artystów, lecz już starszych, reprezentuje galeria Nordenhake (Berlin/Sztokholm). Mowa oczywiście o Mirosławie Bałce i Leonie Tarasewiczu, których prace sąsiadowały ze sobą na stoisku galerii. Praca Bałki 277x21x11, 277x21x11, 17x26 + 23x16x19 z 1991 roku została zarezerwowana i później obok obrazu z 1989 roku Leona Tarasewicza galeria pokazywała inną pracę polskiego rzeźbiarza.

Też trójkę artystów z Polski pokazywała wiedeńska galeria Nachst St. Stephan. Obraz Adama Adacha „For Such Thing As Love” z 2009 roku wisiał obok rzeźby ze słomy Agnieszki Kalinowskiej, a niedaleko stała sprzedana za niespełna 10 tysięcy euro lalka Anety Grzeszykowskiej.

Z kolei mediolańska galeria Zero pokazała świetną i zabawną rzeźbę Cezarego Bodzianowskiego.

Na stoisku berlińskiej galerii neuegerremschneider stał „złoty rycerz” Pawła Althamera, praca związana z ostatnimi performance artysty w Brazylii i Brukseli.

Prace Marzeny Nowak na targach Art. Basel pokazywał kiedyś Andrzej Starmach. Teraz prace artystka wróciły na targi, ale już na stoisku słoweńskiej galerii Podnar (Ljubljana/Berlin). Galeria pokazywała znaną pracę wideo Marzeny z 2004 roku oraz nowy obraz, powstały w wyniku systematycznego nakładania węgla z kalki technicznej na płótno. Cena wideo (Ed.5) to 4 tysiące euro, a dużego obrazu – 8 tysięcy euro.

Na targach Volta praska galeria Svestka pokazywała obrazy Rafała Bujnowskiego z serii Bliźniaki i Lamp Black, w cenach od 6 tysięcy euro.


W zupełnie innej sekcji, czarno-białej Fotografii znalazłem prace polskiego fotografa od lat mieszkającego we Francji, Bogdana Konopki. Jego stykowe fotografie miejskie, wystawione w reprezentującej go paryskiej galerii Paviot kosztowały 1200 euro (Ed. 20).

W tej samej części targów, na stoisku galerii Ubu z Berlina były znakomite kolaże Janusza Marii Brzeskiego (Tu jego kolaże obok portretu Tzary autorstwa Andre Kertesza). Ceny tych kolaży kształtowały się w okolicach 40 tysięc y euro.

Jeśli już jesteśmy przy pracach historycznych, to Galerie Gmurzynska wystawiła obraz Władysława Strzemińskiego (podpisanego jako Vladislav) z lat 1933-1935 za 380 tysięcy euro. Wisiał on obok równie ciekawej pracy Michaiła Łarionowa.

Na koniec najdroższa praca polskiego artysty na Art Basel. Lambert (Paryż/Nowy Jork) sprzedawał dwa liczone obrazy Romana Opałki za 600 tysięcy euro za sztukę. To już naprawdę europejska cena.

Jutro o dwóch polskich galeriach biorących udział w targach LISTE i Volta (czyli o lokalu_30 i Czarnej) oraz o pozostałych ciekawych galeriach z Europy Środkowej w Bazylei.

12 czerwiec, 2009

Dwa bieguny na targach Art Basel

Na dwóch biegunach tegorocznych targów Art Basel są dwa stoiska uznanych galerii. Jeden stoisko to błyszczące srebrną obudową galeria Bruno Bischofberger z Zurychu, a na drugi to stoisko bardzo uznanej galerii z Los Angeles sprzedającej edycje – Gemini.

Na stoisku pierwszej galerii prezentowane jest tylko jedno dzieło – „Retrospektywa” Andy Warhola z 1979 roku, wysokie na 207 centymetrów i długie na 10,8 metra Płotno, zawierające „wszystkie” najważniejsze prace artysty – bratki, Marylin Monroe, zupy Campbella. W pomieszczeniu galerii możemy jeszcze zobaczyć gablotę z albumami, w których publikowana była praca artysty – gabloty są długie gdzieś na cztery metry. Na stoisku Bischofberger kłębi się tłum – wszyscy chcą obejrzeć najdroższą pracę targów – kosztuje 75 milionów euro i została już podobno sprzedana. Podobno interesował się nią właściciel Chelsea, Roman Abramowicz.

Na stoisku Gemini oczywiście można kupić wysoko wycenione małe edycje prac Richarda Serry, Cy Twombly czy Sophie Calle. Ale nie przyciągnęło moją uwagę. Zainteresowałem się kartką na ścianie w kącie stoiska, na której było napisane: „Nic powyżej 3000 dolarów, 2200 euro lub 3300 franków szwajcarskich”. A wokół kilkadziesiąt serigrafii bardzo uznanych artystów w wyższych cenach i nazwiska takie jak Robert Rauschenberg, Frank Ghery czy Richard Tutle. Oczywiście na Art Basel można kupić prace w takich cenach, nie wszystko kosztuje miliony dolarów czy euro. Ale nigdy jeszcze tak otwarcie nie „reklamowano” tanich prac w Bazylei.

To „pęknięcie” widać generalnie na targach. Z jednej strony, dealerzy i galerzyści chcieli przywieźć najlepsze prace (bo to w końcu najlepsze targi Sztuki współczesnej i najnowszej na świecie), a drugiej strony realizm nakazywał też dużą ostrożność. Bo w końcu czasy są ciężkie kryzys (nie tylko na rynku sztuki) się jeszcze nie skończył. Więc trochę się „zabezpieczyli”. To granie „bezpieczne” to nowość na Art Basel, gdzie jeszcze dwa lata temu milionerzy sprintem gnali do stoisk, by w pierwszym kwadransie wykupić najciekawsze prace.

Jak zawsze wśród dealerów na targach w Bazylei można zaobserwować trendy – kogo w tym roku wybiorą na „modnego”, historycznego artystę. Dwa lata temu był to Warhol, rok temu Francis Bacon. Kto jest w tym roku? Sądząc po ilości prac na stoiskach – Alberto Giacometti i Lucio Fontana. Dlaczego właśnie oni? Giacometti ma właśnie retrospektywę w wyjątkowo prestiżowym miejscu w Bazylei – Fundacji Bayeler. I stąd jego prace są w wielu galeriach. Ja znalazłem w Landau Fine Arts, Acquavella i Gagosianie. A dealerów sprzedających artystę jest więcej. A Fontana? Znakomicie radzi sobie na aukcjach, stąd można TU nawet kupić kartki podziurawione przez tego włoskiego artystę. Oczywiście za promil tego, co trzeba zapłacić za wspaniały obraz z raną.

Można też kupić słynną pracę rodaka Fonany – Piero Manzoniego. Jego „Merda Della artista”, czyli zapuszkowane ekskrementy Manzoniego kosztują na stoisku galerii Tega z Mediolanu 1,6 miliona euro. Praca ma 50-któryś numer, a edycja, jak wiemy, wyniosła 100 puszek.

Przechodząc do cen – niewiele galerii pozwala sobie na ich publikację obok wiszących prac. Do wyjątków należy amerykański dealer L&M, bardzo dobry, dodajmy. I ceny, wysokie przecież, wyglądają TU dziwnie. Giacometti – 3,75 miliona, Lichtenstein 3,85 miliona, Rothko, który tu widać – 3,2 miliona. Ceny są tak szokujące, że przy dużych pracach Donalda Judda, Agnes Martin czy Joan Michel nawet L&M już ich nie podaje.

Wracając do mody i gwiazd – szwajcarska Galerie Gmurzynska poszła pod prąd i zestawiła ze sobą prace dwóch wydawałoby się odległych artystów – Alexandra Caldera i jego imiennika z ZSRR, Aleksandra Rodczenki. Rodczenkę znamy głównie ze zdjęć, tymczasem Gmurzynska pokazała jego kolaże oraz kompozycje przestrzenne, które znakomicie współgrają z rzeźbami oraz obrazami Caldera.

Co jeszcze ciekawego można było zobaczyć na Art Basel. Luhring Augustine pokazał znakomitą rzeźbę Yaoyi Kusamy „Pumpkin Chess” z 2003 roku, w edycji do 7 sztuk (ta pokazywana miała numer 3). Generalnie widoczne były właśnie prace przyciągające uwagę (ale nie zbyt krzykliwe), takie jak na przykład tegoroczna rzeźba z brązu Erwina Wurma (obecnie na Art Boom w Krakowie) „Squirt” , w edycji 6 sztuk na stoisku galerii Xavier Hufkens z Brukseli. Praca przedstawia postać w kształcie termoforu.

Dużo uwagi i śmiechu wzbudzała praca na stoisku Gavin Brown Enterprise „wykonana” przez Roberta Pruitta, o tytule „Signature series” z tego roku. Na czystym ,nawet nie zagruntowanym płótnie podpisało się 78 znanych osób (głównie ze świata sztuki – jak np. Fischli, Currin, Leckey, Doig, Schutz, ale także galerzystów czy polityków (na przykład J.Chirac). Pruitt stawia pytania, kto jest twórcą w sztuce, co jest ważniejsze, praca czy podpis. A przy okazji on i galeria sprzedają pracę za 200 tysięcy dolarów.

I na koniec wzmianka o gwiazdach, które przyjechały na Art Basel, dzięki czemu targi trafiły nawet do prasy darmowej, rozdawanej na przystankach. Przede wszystkim zwracano uwagę na przyjazd Brada Pitta, który tym razem kupował nie tylko na targach Designu, ale również na targach głownych – między innymi kupił duży obraz Neo Raucha w galerii Zwirner (za prawie milion euro). Był też Karl Lagerfeld, Roman Abramowicz (jak pisałem, podejrzewa się, że to on kupił obraz Warhola, bo kilkakrotnie zachodził z Daszą Żukową do tej galerii), a także duzi kolekcjonerzy: Christian Flick, Mera i Don Rubellowie, Susan i Michael Hort, Eli Broad czy Maja Hoffman.

Jutro relacja o obecności polskich artystów w zagranicznych galeriach (wygląda na to, że będzie to długi tekst), a także o ofercie dwóch polskich galerii biorących udział w targach satelickich – galerii lokal_30, która jest na LISTE oraz Czarnej, która ma stoisko na targach VOLTA. Zapraszam!

11 czerwiec, 2009

Polskie galerie na 40. Art Basel

Jak już pisałem, w tegorocznych, 40. Art Basel biorą udział cztery polskie galerie – liczba rekordowa, świadcząca raczej o wyjątkowo mocnej pozycji tych galerii w światowym artworldzie niż o sile polskiego rynku sztuki współczesnej i najnowszej. Z Europy Środkowo-Wschodniej na Art Basel zakwalifikowała się jeszcze tylko jedna galeria – Podnar z Ljubljany/Berlina, a idąc dalej na wschód – jeszcze moskiewska XL Gallery.

Do Bazylei przyjechało też wyjątkowo wielu kolekcjonerów, i to zarówno prywatnych (jak choćby Grażyna Kulczyk) czy też instytucjonalnych (grupa przyjaciół Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie).

Najdłużej na Art Basel z polskich galerii jest Galeria Starmach z Krakowa. Andrzej Starmach przywiózł do Bazylei prace polskich klasyków współczesności. W środku stoiska stoi niewielka, wykonana z różowego marmuru rzeźba Aliny Szapocznikow, która jednak jest bardzo droga (150 tysięcy euro). Jak zawsze na stoisku galerii są też prace Edwarda Krasińskiego (w tym roku wyjątkowy sznur, jeszcze z metką cenową Desy) czy reliefy Henryka Stażewskiego (ceny 20-30 tysięcy euro za unikaty oraz 10 tysięcy euro za rzeźbę (edycja 100).

Na Art Basel znalazły się też prace tekstowe Stanislawa Dróżdża z lat 60., unikaty w cenie 25 tysięcy euro za sztukę. Sprzedały się też dwie abstrakcje malowane na drewnie Jerzego Nowosielskiego, obie trafiły do kolekcji w Szwajcarii. Z nowszej sztuki na stoisku galerii Starmach znaleźć można było obrazy Wilhelma Sasnala z lat 90. (ceny w okolicach 70 tysięcy euro) oraz fotografie Jadwigi Sawickiej.

- Prace zdecydowanie wolniej sprzedają się w tym roku, klienci dłużej się zastanawiają, przychodzą kilka razy – mówi Andrzej Starmach. – To już nie te czasy, kiedy w pierwszych minutach klienci szturmowali stoiska.

Potwierdzają to też inni polscy galerzyści. Klienci są zdecydowanie ostrożniejsi. Fundacja Galerii Foksal przywiozła do Bazylei prace większości swoich artystów – ogromna rzeźba Moniki Sosnowskiej, inspirowana konstrukcjami stoisk na stadionie X-lecia w Warszawie, a stojąca w centrum standu FGF, sprzedała się za 45 tysięcy euro. Podobnie jak dwa obrazy Wilhelma Sasnala, w cenie 40 i 80 tysięcy.Autoportret Pawła Althamera, kosztujący 120 tysięcy euro, być może trafi do kolekcji instytucjonalnej. Wielu kolekcjonerów jest zainteresowanych obrazami i pracami na papierze Jakuba Juliana Ziółkowskiego, uczestnika wystawy Younger Than Jesus w Nowym Jorku, który też właśnie otworzył pierwszą w solową wystawę w instytucji publicznej (Centrum Sztuki Współczesnej w Genewie). Tej drugiej wystawie towarzyszy katalog, który już wyprzedał się w targowej księgarni już pierwszego dnia. Na stoisku FGF można było kupić serie szkiców do rzeź Ziółkowskiego w większych grupach. Mniejsze kosztowały 20 tysięcy euro, większa – 40 tysięcy. Były też obrazy w cenach od 10 tysięcy euro. W końcu, niepozorne, trochę schowane za konstrukcją Moniki Sosnowskiej, świetne wideo Cezarego Bodzianowskiego (unikat), w cenie 10 tysięcy euro.

Po raz drugi na Art Basel jest galeria Raster, która w ramach części Art Statements pokazała solową wystawę Michała Budnego. Ciągnąca się przez całe stoisko czarna konstrukcja, nawiązująca do zapomnianego archiwum, była do kupienia za 20 tysięcy euro. Na razie się nie sprzedała, ale sprzedały się mniejsze prace artysty, w cenach od 3 tysięcy euro. Nie do kupienia są natomiast znane z wystawy w Rastrze okruszki, które Michał postanowił zachować dla siebie. Podczas targów miała miejsce premiera katalogu Michała Budnego, jednej z najładniej wydanych w tym roku ksiązek o sztuce. Napiszemy o niej wkrótce, bo pod kazdym względem, zarówno wizualnym, merytorycznym, jak i organoleptycznym.

Debiutująca na Art Basel galeria Żak/Branicka przygotowała projekt Pawła Książka pokazujący związki między architekturą modernizmu a filmami SF niemieckiego ekspresjonizmu. Na stoisku cały czas gra muzyka filmu „Metropolis”, będąca podkładem muzycznym do wideo krakowskiego artysty. Można też zobaczyć neon z czołówki filmy, a także obrazy (w ofercie są również wideo obrazy, ale ze względów technicznych nie zostały pokazane na stoisku) oraz zdjęcia. Obrazy, w cenach od 15 do 17 tysięcy euro, już prawie się sprzedały, podobnie jak jeden z wideo obrazów. Również wideo (Ed. 3) w cenie 4,5 tysiąca euro. Z kolei fotografie (Ed. 3) kosztują 2200 euro. Na pewno galerii pomógł artykuł w dystrybuowanym na targach dodatku na temat targów gazety Neue Zuericher Zeitung, w którym bardzo szczegółowo opisano historię powstania galerii i jej artystów. Żak/Branicka pokaże też, w ramach Art Video, prace Katarzyny Kozyry.

Jutro kolejna relacja z targów Art Basel. Zapraszamy!

10 czerwiec, 2009

40. Art Basel rozpoczęte - pierwsza, głównie fotograficzna relacja

Wczoraj rozpoczęły się oficjalnie 40 targi Art Basel. Zbyt mało miałem czasu, by przygotować pełną relację, jedno popołudnie wystarczyło tylko na tyle, by „zostać przywalonym” niesamowitą ilością sztuki na tych największych, najbardziej prestiżowych, najdroższych targach.
40. targi Art Basel potrwają do niedzieli i do tego czasu możecie spodziewać się relacji nie tylko z głównych targów (w których biorą – przypomnę – udział 4 polskiej galerie: Starmach i Fundacja Galerii Foksal oraz Raster i Żak/Branicka), ale także z targów towarzyszących: LISTE (jest tam lokal_30) czy VOLTA (tam z kolei prace Olafa Brzeskiego pokazuje galeria Czarna).
Oto fotorelacja z pierwszego dnia, oczywiście z części tylko targów (nie dotarłem na parter, gdzie wystawiają dealerzy – w tym galeria Starmach z Krakowa. Zaległości nadrobię dzisiaj.
Widok na część Art Unlimited – z wielkoformatowymi pracami.
Jak zawsze na otwarciu tłum kłębił się w przejściach między galeriami, choć galerzyści podkreślają, że chyba gości było mniej w tym roku.


Fragment stoiska Fundacji Galerii Foksal. Widok na szkice do rzeźb Jakuba Juliana Ziółkowskiego poprzez pracę Moniki Sosnowskiej inspirowaną budkami na Stadionie X-lecia.

Te same prace wraz z autoportretem Pawła Althamera z wianuszkiem komórek zniszczonych przez niego.
Solowy pokaz prac Michała Budnego inspirowany archiwum na stoisku Rastra.
Prace Pawła Książka pokazujące utopijne związki między architekturą modernizmu a filmami SF niemieckiego ekspresjonizmu.
Praca (pęknięte jajko z napisem „Museum”) duńskiego duetu Elmgreen&Dragset na stoisku madryckiej galerii Helga de Alvear, sprzedane za 50 tysięcy euro.
Skromne seria zdjęć Catherine Opie, która fotografowała inaugurację Baracka Obamy ze strony zwykłych, smutnych ludzi (stoisko Regen Project z Los Angeles).

Praca Antony Gormleya „Consumption” z 1982 roku zrobiona z chleba tostowego.

Zmęczony kolekcjoner usiadł na ławce obok „Kolekcjonera” Goshki Macugi, zanim nie został poproszony o zostawienie w spokoju dzieła sztuki przez pracowniczkę galerii Schoettle z Kolonii.

Serigrafie(edycja-od 250 do 450 sztuk) Sheparda Faireya, czyli „street art” dotarł na Art Basel (stoisko „Poligrafii” z Barcelony).
Seria prac fotograficznych Paula Pfeiffera – z jednej z ostatnich sesji fotograficznych Marylin Monroe wyciął komputerowo jej sylwetkę zostawiając puste, niepokojące widoki brzegu morskiego, pytając o siłę sugestii w fotografii. Obok wideo, w którym filmował przegranych zawodników wrestlingu tuż po walce.
„No Woman No Cry” Jake i Dinosa Chapmanów na stoisku White Cube. Bardziej krwawa wersja „Wielkiej Bitwy pod stołem”.
Świetny obraz Wilhelma Sasnala sprzedany przez londyńską galerię Sadie Coles.
Stoisko wiedeńskiej galerii Janda. Duża praca na papierze bułgarskiej artystki Adriany Czernin. Po lewej zabawna praca Romana Ondaka „Kamień z Marsa”. Znaleziony gdzieś kamień „opakował” jak archeologiczne (czy może raczej naukowe) znalezisko i schował do klasycznego akwarium nadając mu nowe znaczenie.

Typowa praca targowa na stoisku Perrotin – wspólny projekt Takashi Murakami i Pharella Williamsa przyciągał tłumy.

08 czerwiec, 2009

ArtBoom startuje 12 czerwca w Krakowie

Już w najbliższy piątek, 12 czerwca Kraków zmieni się nie do poznania. Tego dnia startuje bowiem pierwsza edycja ArtBoom Festiwalu – pierwszego dużego festiwalu sztuki w przestrzeni publicznej w Polsce. Małgorzacie i Marcinowi Gołębiewskim, pomysłodawcom i organizatorom festiwalu udało się zaprosić do udziału świetnych artystów z Polski, m.in. Pawła Althamera, Mirosława Bałkę, Rafała Bujnowskiego, Joannę Rajkowską, Twożywo, Jadwigę Sawicką, Grzegorza Sztwiertnię, Karolinę Kowalską i Normana Leto. W festiwalu wezmą tez udział artyści z zagranicy w tym wielkie gwiazdy: Pipilotti Rist, Roman Singer czy Erwin Wurm.
Festiwal potrwa do 22 czerwca, ale, jak mówią organizatorzy, część prac zostanie dłużej w przestrzeni publicznej Krakowa, a niektóre trafią do powstającego Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Przed rozpoczęciem festiwalu „rozmawialiśmy” mejlowo w Małgorzatą Gołębiewską.


Czy ciężko było przekonać władze Krakowa do festiwalu Art Boom?

Impulsem do stworzenia Festiwalu były wydarzenia artystyczne które organizowaliśmy w dawnej Fabryce Schindlera na krakowskim Zabłociu.
Festiwal był odpowiedzią na potrzebę zorganizowania w mieście spektakularnego pokazu, manifestacji sztuki współczesnej i aktualnej. Naszym pomysłem zaś było aby wyjść w przestrzeń publiczną. Sojusznikiem i osobą która umożliwiła włączenie ArtBoom do programu "6 zmysłów" jest Filip Berkowicz, pełnomocnik prezydenta miasta do spraw kultury. Organizatorem i producentem festiwalu jest Krakowskie Biuro Festiwalowe.

Polska jest wyjątkowo uboga w sztukę w przestrzeni ulicznej. Na ulicach polskich miast dominują martyrologiczne i sakralne pomniki? Czy Art Boom chce zmienić przestrzeń publiczną Krakowa?

Idea ArtBoomu wyrosła z idei wydarzeń typu site-specific i jest nawiązaniem do idei urban art oraz urban project. Jednym z postulatów jest właśnie eksplozja sztuki w przestrzeni ulic, placów, na fasadach w miejscach uczęszczanych przez szeroką publiczność i dostępnych dla każdego. W programie ArtBoom znajdzie sie także spacer po "czarnych punktach Krakowa", co ma bezpośredni związek z treścią zadanego pytania...

Kogo udało się Wam namówić do projektu?

Lista artystów obejmuje 20 nazwisk najlepszych artystów, którzy w swojej strategii artystycznej uwzględniają bezpośrednią konfrontację z publicznością i mają już na swoim koncie dokonania w tej materii, ale także młodych artystów z potencjałem. Więcej informacji można znaleźć na stronie festiwalu www.artboomfestival.pl
W programie ArtBoomu znajduje sie też konferencja dotycząca miejsca sztuki w przestrzeni publicznej, medialnej i wirtualnej oraz warsztaty z Pawłem Althamerem, panele z Joanną Rajkowską, Christą Sommerer, wykłady i spotkania.


Łatwo było przekonać artystów?

Otrzymaliśmy duży kredyt zaufania od artystów, którzy z pełnym zaangażowaniem podeszli do swojego udziału w ArtBoomie. Przygotowali projekty w oparciu o wizyty studyjne, uczestniczą w fazie produkcji i montażu prac. To dla nas, dla miasta wspaniała okazja do tworzenia nowych jakości.

Co się stanie z pracami stworzonymi na Art Boom?

Praca Mirka Bałki AUSCHWITZWIELICZKA po Festiwalu zostanie w mieście, z lokalizacją docelową na ul. Lipowej, w bezpośrednim sąsiedztwie przyszłego Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Mamy więc szansę, że jedyna realizacja w przestrzeni Bałki w Polsce będzie w Krakowie. Niektóre z realizacji festiwalowych pozostaną dłużej w wybranych lokalizacjach. Od początku dążyliśmy do tego, żeby prace powstające na Festiwal zasilały sukcesywnie kolekcję powstającego w Krakowie Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Myślenie długofalowe w przypadku tego Festiwalu to właśnie jego wyróżnik.


Ile kosztował projekt i skąd wzięliście na niego pieniądze?

Miasto Kraków przeznaczyło na Festiwal 1,5 mln złotych. Wsparcie okazała też Fundacja Pro Helvetia – dzięki ich wsparciu w ramach artboomu pokazane zostaną prace Pipilotti Rist i Romana Signera.

Czy Art Boom jest projektem jednorazowym, czy też możemy się spodziewać za rok kolejnej edycji?

Artboom jest projektem, który będzie kontynuowany. Przygotowując pierwszą edycję nawiązaliśmy kontakt z wieloma światowymi i polskimi artystami. Także rezerwujemy ich czas pod kątem kolejnych edycji. Pomiędzy edycjami festiwal będzie żył przez cały rok pokazami dokumentacji video, spotkaniami oraz szeroką refleksją na temat przestrzeni publicznej w Krakowie oraz w innych polskich miastach.
Na zdjęciach prace: Pipilotti Rist, Pawła Althamera oraz szkic pracy wykonany przez Mirosława Bałkę.

05 czerwiec, 2009

Eurowyborcza pocztówka od Poli Dwurnik

04 czerwiec, 2009

Dziś rozpoczyna się 53. Biennale w Wenecji

Dziś zamkniętym pokazem dla dziennikarzy, kuratorów i kolekcjonerów rozpoczyna się 53 Biennale w Wenecji. Jak zawsze co dwa lata Wenecja na początku czerwca przez następne trzy dni będzie pełna zaproszonych kolekcjonerów, przedstawicieli mediów i kuratorów z całego świata z badżami na piersi pędzących z jednej wystawy na drugą, od jednego narodowego pawilonu do drugiego. Tak będzie do siódmego czerwca, kiedy to Biennale Weneckie otworzy się dla szerokiej publiczności. A później, aż do 22 listopada, czyli do zamknięcia biennale, włoskie miasto po raz kolejny gościć będzie tysiące wielbicieli sztuki najnowszej, którzy wymieszają się z tysiącami innych, zwykłych turystów.
Oczywiście zawsze najważniejsza jest główna wystawa weneckiego biennale, przygotowana przez wybranego kuratora. W tym roku będzie to urodzony w 1963 roku Szwed, Daniel Birnbaum, który jest najmłodszym kuratorem w ponad 90-letniej historii biennale. Jego wystawa, zatytułowana jest „Making Worlds” i jak zawsze wzbudza wiele emocji, zanim jeszcze zostanie pokazana. Na liście artystów wybranych przez Birnbauma jest Polka mieszkająca od lat w USA – Aleksandra Mir. A sama lista jak zawsze jest ona mieszanką nowych nazwisk oraz wielkich (i często zapomnianych) mistrzów sztuki najnowszej.


Oprócz wystawy tytułowej w Wenecji obejrzeć będzie można 77 narodowych pawilonów (pełna lista tutaj ), w tym również pawilon polski, którego kuratorem jest Bożena Czubak, a w którym pokazana zostanie praca „Opti/Visitors/Goście” Krzysztofa Wodiczki. Tak więc po dwóch wystawach młodszych artystów (Artur Żmijewski i Monika Sosnowska) w pawilonie polskim znów pojawi się praca klasyka polskiej sztuki najnowszej. Więcej o niej można przeczytać na stronie warszawskiej Zachęty, która jak zawsze jest gospodarzem polskiego pawilonu. Ciekawe są inne pawilony narodowe – w kilku przypadkach wystawiać w nich będą artyści z innych krajów. I tak na przykład, co wywołało wiele kontrowersji nad Renem, w pawilonie niemieckim swoją pracę pokaże angielski artysta Liam Gillick. W pawilonie innego naszego sąsiada – Litwy zobaczymy prace mieszkającego w Nowym Jorku Litwina Zilvinasa Kempinasa, w pawilonie czesko-słowackim oglądać będzie można prace Romana Ondaka. W pawilonie rumuńskim wśród trójki artystów zagospodarowujących wystawę będzie Ciprian Muresan, uczestnik nowojorskiej wystawy „Younger Than Jesus” w New Museum.


Wiadomo też już, kto otrzyma honorowe Lwy Biennale w Wenecji w tym roku. Będą to uznani artyści amerykańscy: Yoko Ono i John Baldessari.
Na zdjęciach: pierwsze prace z wystawy kuratorowanej przez Daniela Birnbauma „Making Worlds” – praca Aleksandry Mir, obraz Pietro Roccasalvy oraz praca szwedzkiego artysty starszego pokolenia Oyvinda Fahlsroma

02 czerwiec, 2009

Świeżo Malowane – Mateusz Sadowski

Na naszej stronie Świeżo Malowane od dziś prezentacja prac Mateusza Sadowskiego. Mateusz (rocznik 1984) jest studentem czwartego roku wydziału Intermedia na ASP w Poznaniu. Zajmuje się wideo, fotografią i instalacją.

W tej chwili można zobaczyć w dużym wymiarze przegląd prac Mateusza na wystawie „Pożar”, jaka ma miejsce w Galerii Stereo w Poznaniu.


Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości artysty i Galerii Stereo

01 czerwiec, 2009

Z okazji Dnia Dziecka – kupmy dziecku (lub sobie) książkę

Dzisiaj Dzień Dziecka, który można wykorzystać jako pretekst do kupienia sobie książki, która przypomni nam nasze dzieciństwo. Jeśli na dodatek taka książka ma wspaniałą szatę graficzną i ilustracje były przygotowane przez znakomitych artystów to z kontaktu z taką książką przyjemność może czerpać cała rodzina.

Polecam publikacje Wydawnictwa Dwie Siostry. Mam już kilka z ich wydawnictw a od wczoraj jestem właścicielem „Pana Maluśkiewicza i Wieloryba” Juliana Tuwima ze znakomitymi ilustracjami Bohdana Butenki. Książka świetnie wydana, duży format (27cm na 40 cm) w twardej oprawie. Z półki kolekcjonera? Dlaczego nie. W końcu nie wiadomo gdzie i kiedy dopadnie nas wirus sztuki.


Zdjęcie dzięki uprzejmości wydawcy.