02 marca, 2007

Pomnik w zieleni znalazł nowego właściciela

Za 26.400 dolarów (około 78.000 PLN) powędruje do nowego właściciela niewielki (43x50 cm) obraz Wilhelma Sasnala, namalowany w moich ulubionych, zielonych barwach, a przedstawiający pejzaż z pomnikiem gdzieś na zapomnianym polskim wybrzeżu między Władysławowem a Łebą. Obraz wystawiał z estymacją 18-22 tysiące dolarów nowojorski dom aukcyjny Christie’s.


Nie znalazły natomiast właściciela dwie inne prace polskich artystów sprzedawane przez nowojorski dom aukcyjny Philips de Pury. Zarówno czarno-biały obraz Wilhelma Sasnala o wymiarach 89x90 cm, jak i portfolio zdjęc z filmu „Summer Love” Piotra Uklańskiego (edycja do 20 sztuk) wystawione były z estymacją 70-90 tysięcy dolarów.
W środę pisaliśmy o udanej aukcji obrazów Wojciecha Fangora w domu aukcyjnym Sotheby’s. Dzisiejszy „Dziennik” donosi, że cztery z tych obrazów, w tym dwa najważniejsze, które były wystawione w Muzeum Guggenheima, kupił Wojciech Fibak. Oczywiście, jak to w naszej prasie, zwykła zimowa aukcja w Sotheby’s, gdzie raczej nie sprzedawano rewelacyjnych prac, została nazwana „jedną z najważniejszych aukcji sztuki współczesnej”.
Z „Dziennika” można się też dowiedzieć, że na początku kwietnia Galeria Fibak planuje wystawę Fangora, na której zostaną zaprezentowane zakupione w Nowym Jorku obrazy, jak również najnowsze prace Fangora.

Na zdjęciu: Wilhelm Sasnal, Unitled, olej na płótnie, 2002.

01 marca, 2007

Na naszym radarze – Tomasz Kowalski

Tak powstają legendy – środek dnia, krakowski Kazimierz, dwóch mężczyzn niesie obraz. Z drugiej strony w kierunku placu Nowego idzie Wilhelm Sasnal. Mija niosących obraz, rzuca okiem na płótno, przystaje zaintrygowany przedziwną maszyną, namalowaną na tym obrazie. Nawiązuje się rozmowa – reszta jest już historią.


Autorem pracy jest Tomasz Kowalski, student 3 roku krakowskiej ASP. Skazany by zostać artystą (bo czy mogło być inaczej w rodzinie, w której nawet babcia maluje?). Skazany by walczyć ze swoimi fobiami za pomocą pędzla i płótna…


Przestrzenią malarską Tomka zawładnęły owady. Owady są przyczyną narastającego niepokoju. Atakują ludzi, ptaki i zwierzęta, poruszają maszyny, tworzą fantomy ludzkich postaci. Tuż obok pojawiają się puste krajobrazy – takie jak u starych holenderskich czy włoskich mistrzów. Zresztą w twórczości Kowalskiego pełno jest nawiązań do historii malarstwa. Podejmuje dialog ze starymi mistrzami, na swój sposób interpretując klasyczne tematy.


Jak w klasycznym zespole jazzowym - lider zaczyna temat kontynuowany przez pozostałych muzyków – tutaj artysta intonuje pierwsze ruchy pędzla, które dalej prowadzone są przez zastępy much, pająków, wijów czy postacie bez twarzy.


Na malarstwie Tomka poznał się nie tylko Wilhelm Sasnal. Tomek miał już solową wystawę w krakowskiej galerii Nova, w sobotę otwiera wystawę w berlińskiej Zak Galerie. Latem weźmie udział w wystawie zbiorowej wraz z legendarnym Takashi Murakami.



W przyszłym tygodniu zapraszamy na rozmowę z Tomkiem Kowalskim, w której opowie on między innymi o swoich inspiracjach, swoich obrazach a także o tym, dlaczego porównuje się go z Jakubem Julianem Ziółkowskim i co łączy go z tym artystą.


Na skanach prace Tomka Kowalskiego - pierwsza z nich to ta przy której zatrzymał się Wili.

28 lutego, 2007

321,6 tysiąca dolarów ...

… czyli prawie 955 tysięcy złotych…Tyle kosztowało pięć obrazów Wojciecha Fangora wystawionych na poniedziałkowej aukcji w nowojorskim domu aukcyjnym Sotheby’s. A, tak jak pisaliśmy już w ubiegłym tygodniu, nie były to byle jakie obrazy. Dwa z nich to „uczestnicy” wystawy Fangora w nowojorskim Guggenheim Museum na przełomie 1970 i 1971 roku – jedynej, jak dotąd, indywidualnej wystawy polskiego artysty w tym muzeum.
Rzeczywiście najdroższe na aukcji w Sotheby’s były właśnie te dwa obrazy – M 39 i M 51. Szczególnie dużym powodzeniem cieszył się najbardziej efektowny M 39,
który ostatecznie osiągnął cenę 96.000 dolarów (czyli ponad 283 tysięcy PLN). Estymacja tego obrazu wynosiła 40-60 tysięcy dolarów. Trochę tańszy był drugi obraz z Guggenheim – M 51, który kosztował 78.000 dolarów (czyli ponad 230 tysięcy PLN). Tu estymacja została pobita zdecydowanie, bo obraz był wyceniany tylko na 15-20 tysięcy dolarów.
Również 78 tysięcy dolarów zainkasował Sotheby’s za znakomity obraz M 21, który miał tego „pecha”, że w wystawie w Guggenheim nie uczestniczył (tu estymacja wynosiła 40-60 tysięcy dolarów). Kolejny obraz Fangora, M 52 uzyskał cenę 50.400 dolarów (czyli prawie 150 tysięcy PLN) przy estymacji 20-30 tysięcy dolarów.
Najtańszy był najmniejszy i najstarszy obraz Fangora z innej zupełnie serii B z numerem 65, który osiągnął cenę 19.200 dolarów (czyli 57 tysięcy PLN).
Trzeba przyznać, że oferta prac Fangora spotkała się ze znakomitym przyjęciem, a ceny, jak widać, zdecydowanie przewyższyły estymacje. Postaramy dowiedzieć się, kto kupił te prace. Czy pojawią się w Polsce, czy też zostaną w USA i gdzie trafiły.
Nie sprzedał się, co nie było zaskoczeniem, obraz Marcina Łukasiewicza z serii „Dark Dreams” pochodzący z berlińskiej galerii Johnen. Obraz ten miał estymację 8-12 tysięcy dolarów.

27 lutego, 2007

Dziura za 69 tysięcy dolarów (plus TAX), czyli najdroższa polska praca na Armory Show - relacja wojtkanyc z Nowego Jorku

Czas spędzony ostatniego dnia targów Armory Show poświęciłem głównie nowej sztuce polskiej obecnej na tegorocznych targach. Według oficjalnej listy 150 galerii obecnych na głównych targach, 15 z nich, czyli 10 procent, reprezentuje polskich artystów.
Rozpoczęliśmy poszukiwania. Zaraz przy wejściu do hali usytuowana była paryska Galerie Emmanuel Perrotin, która ma w swojej „stajni” Piotra Uklańskiego.
Zapytana, czy mają coś Uklańskiego, galerzystka Perrotina odparła że owszem; mają jego dziurę w ścianie. Co, przepraszam? Ano dziurę w ścianie, rzecze galerzystka, i pokazała mi może pieciocentymetrową dziurę w gipsowej ściance galerii.


Dziura wygląda całkiem, jakby zrobił ją przypadkowo młotkiem nieuważny robotnik podczas montażu stoiska. Nad dziurka flamastrem są dorysowane oczy, wąsy, i broda.



Zostałem sam na sam z dziurą Uklańskiego. Za węgłem stoiska, przyklejona do ściany była mała karteczka opisująca pracę. Cena instalacji “Untitled (Dirty Sanchez)” – 69 tysiecy dolarów plus TAX. Jest to chyba jedyna praca na całych targach z metką zawierająca cenę. Ciekaw jestem, ilu ze zwiedzających w ogóle spytało o dziurę Uklańskiego, bo mała karteczka opisowa była dość schowana, a dziurka przecież dosyć niepozorna…
Z nadmiaru wrażenia zapomniałem spytać, czy instalacja Uklańskiego jest jeszcze do nabycia. Ale to pytanie mogą już zainteresowani skierować osobiście do Galerii Emmanuel Perrotin w Paryżu.
Uklański był najbardziej znanym z Polaków na tegorocznych targach Armory. Nie widziałem nic Sasnala (Anton Kern powiedział nam, że 8 marca otwiera indywidualną wystawę Sasnala w Nowym Jorku, więc nic tu nie pokazuje). Zabrakło też Bujnowskiego, Maciejowskiego, Ołowskiej, Rogalskiego i Ziółkowskiego.
Armory stara się pokazywać naprawdę mniej znana sztukę; oficjalna nazwa targów to “Międzynarodowe Targi Nowej Sztuki”.
Ale targi nie były całkowicie bez Polaków. Johnen/Schoettle wystawił pracę „Panorama 97” Sławomira Elsnera, pracę Magellan Roberta Kuśmirowskiego,


i rzeźbę Michała Budnego z serii Origami.


Na stoisku Arndt & Partner wisiał obraz Adama Adacha „Kanal” z 2005 roku.



Sporo prac Elsnera miala Galeria Gebr. Lehmann oraz Sutton Lane Gallery z Londynu.


Z moich faworytów, Sutton Lane miała jeszcze spory obraz Christopha Ruckhaberle za 20 tysięcy Euro.
Galeria Jan Wentrup wystawiła dwa duże obrazy Wawrzyńca Tokarskiego,


powieszone tuż obok Axela Geisa, którego 7 obrazów niedawno kupili Susan i Michael Hort.



Anton Kern miał ciekawy obraz Eberhadta Havekosta.


A Foxy Production z Nowego Jorku pokazało obrazy Davida Noonana, bardzo chwalone przez nowojorską krytykę.



Ogólnie na targach widać było bardzo dużo fotografii. Zach Feuer Gallery z Nowego Jorku wystawił mocną fotografię Luisa Gisperta i Jeffreya Reeda “Dziewczyny – samobójczynie“.


Spośród debiutantów na Targach recenzenci chwalili instalacje Nicholasa Hlobo z Cape Town, wykonane z gumowych dętek, skóry, mydła i zdeformowane, barokowe obrazy Rossona Crow z Nowego Jorku. Dużo ich materiałów jest w na stronach internetowych galerii (http://www.michaelstevenson.com/ oraz http://www.canadanewyork.com/).
Niedługo w gazetach ukażą się podsumowania i statystyki z tegorocznego Armory Show. Mnie się wydaje, że targi były udane. Duzo energii, tłumy ludzi, wiele naprawdę dobrych rzeczy. Tylko dlaczego w lutym, kiedy w kanionach Manhattanu wieje lodowaty wiatr, a z nieba pada zamarznięty deszcz?

26 lutego, 2007

Narkotyzujący pył Planu B w Nowym Jorku - relacja wojtkanyc z The Armory Show 2007

Patrzycie na być może najciekawszy obiekt tegorocznego Armory Show w Nowym Jorku.
Jest to kilim wykonany przez Cristiana Pogaceana, pokazywany przez rumuńską Galerię Plan B z Cluj, zatytułowany “Uprowadzenie z Seraju”.
Zdjęcie kilimu zajęło aż 1/3 strony (zdecydowanie najwięcej ze wszystkich) w oficjalnej recenzji New York Times’a z Armory. Tylko trzy inne dzieła sztuki z całych targów zostały wyróżnione zdjęciami przez krytyka Times’a, Hollanda Cottera, który nazwał kilim Pogaceana szokującym. Nie trzeba dodawać, ze w Stanach pozytywna recenzja (lub nawet pozytywna wzmianka) w gazecie New York Times może wysłać kariery artystyczne w stratosferę. Nas też obraz przedstawiony na kilimie przyciągał jak magnes.
Mihai Pop, koordynator galerii Plan B wydaje się trochę zakłopotany tym całym rabanem.
Mówi: “Wiesz, Cristi Pogacean bierze banały i stawia je do góry nogami. Na kilimach, które wiszą w domach oczekujemy zazwyczaj miłych sloganów, typu “Gość w dom, Bóg w dom”. Nie spodziewamy się obrazu przestraszonych zakładników i terrorystów Al-Kaidy”.
Metoda Pogaceana działa jak cios w podbródek.
Podobnie z jego instalacja wideo Caranime, przedstawiająca barokowy obraz Caravaggia, w którym niewierny Tomasz wkłada palec do rany Chrystusa.

Obraz jest statyczny, ale animowany palec Tomasza porusza się w górę i w dól, podkreślając w ten sposób gest sprawdzania, czy rana jest prawdziwa. Tomasz Cristi Pogaceana jest niewierny do kwadratu!
Na ścianach stoiska Planu B w Armory wiszą także dwie małe prace Victora Mana,

ale za to w sąsiedniej galerii Annet Gelink z Amsterdamu (też reprezentuje rumuńskiego artystę) jest cała instalacja Victora.

W stoisku Planu B na Armory Mihai Pop dwoi się i troi. Daje wywiad przed kamerą, rozmawia z Davidem Nolanem, w którego galerii na Broadway’u Plan B pokazuje prace reszty swoich artystów. Stoisko Planu B na Armory jest bardzo małe, więc właśnie u Davida Nolana Adrian Ghenie, Ciprian Muresan, Cristian Pogacean, Serban Savu, Miklos Szilard i Gabriela Vanga pokazują resztę swoich prac.
Zważywszy ze galeria Plan B istnieje dopiero półtora roku, doprawdy wiele się ostatnio dzieje w ich karierach.
Dwa dni temu Plan B miał oficjalne otwarcie wystawy w galerii Davida Nolana na Broadway’u. Otwarcie było poprzedzone dyskusją panelową z udziałem m.in. Adriana Ghenie i Mihaia Popa, moderowana przez kuratorkę wystawy, Jane Neal. Jednym z pytań moderatorki było to, czy można juz mówić o malarskiej Szkole z Cluj.
Adrian i Mihai gorąco się nie zgodzili z takim określeniem. Stwierdzili, że malarze z Planu B malują przecież w różny sposób, a w ogóle cały ten koncept szkół malarskich (londyńska, lipska, etc.) to taki marketingowy trick… Dobra opowiedź, ale zobaczymy co się stanie, jak krytycy i kuratorzy zaczną pisać o szkole z Cluj.
Na razie rozbuchany rynek sztuki nowoczesnej pochłania łapczywie wszystko co z Cluj wychodzi, zafascynowany “innością” rumuńskiego doświadczenia i nowej sztuki, która z niego wypływa.
Dobrym przykładem jest tu fotografia Cipriana Muresana: “Skok w pustkę – po trzech sekundach”, która jest na okładce zaproszenia na otwarcie wystawy.


Na wystawie w galerii Nolana Adrian Ghenie (na pierwszym zdjęciu po prawej) pokazał cztery monochromatyczne prace.
Żadnego z obrazów nie można było kupić, bo albo były wypożyczone na wystawę przez kolekcjonerów, albo już zarezerwowane. Adrian nie chciał wytłumaczyć, dlaczego od półtora roku maluje tylko monochromatyczne prace. Zostawia to do interpretacji odbiorcom swojej sztuki. Zapytany, Mihail Pop teoretyzuje, że Adrian wiele natchnienia bierze z historii, która przecież pokryta jest szarym pyłem… Szczególnie ta z Europy Wschodniej…


Ten pył historii zdaje się działać na nowojorska scenę artystyczną dosyć narkotyzująco…

Jutro zapraszamy na tekst wojtkanyc podsumowujący targi The Armory Show w Nowym Jorku oraz prezentujący udział polskich artystów w tych targach. Zapraszamy!

25 lutego, 2007

Kochamy sztukę i artystów c.d. czyli relacja wojtkanyc z wizyty w kolekcji Susan i Michaela Hortów w Nowym Jorku

Z okazji Targów Sztuki Armory odbywających się w Nowym Jorku od 23-26 lutego, Susan i Michael Hortowie otworzyli swoją prywatną kolekcję sztuki nowoczesnej dla ponad 300 swoich przyjaciół, artystów, kuratorów, galerzystów, a także Waszego korespondenta ArtBazaaru.

Kolekcja Hortów liczy około 2000 dzieł sztuki zebranych w ciągu ostatnich 11 lat. Około trzysta z nich jest pokazywanych dorocznie w trzypoziomowym lofcie Hortów w modnej dzielnicy TriBeCa na Manhattanie.


Kuratorem Kolekcji Hortow jest od wielu lat Simon Watson z agencji Scenic. To on, po konsultacji z Susan i Michaelem, wybiera prace wiszące w lofcie. Polecenie Michaela dla Simona jest proste: “chcemy obcować z dziełami kupionymi ostatnio i z dziełami których dawno nie widzieliśmy (spora część kolekcji jest trzymana w magazynie). Mieszkanie z dziełami sztuki, które sami odkryliśmy, to dla nas ogromna radość”.


W tym roku po raz pierwszy wystawa Hortów zajmuje nie tylko trzy pietra ich rezydencji (5-7 piętro budynku), ale także wypożyczony na okres wystawy lokal na parterze. Ta dodatkowa przestrzeń jest wystarczająco duża aby zmieścić instalację samochodu Franza Ackermanna,



a także powiesić trzymetrowe, monumentalne płótna Axela Geisa.

Te największe obrazy Geisa są powieszone tuż przy wejściu, i natychmiast przyciągają wzrok. Geis to niemiecki malarz figuratywny, mało jeszcze znany, ale chyba nie na długo.

Mówię Michaelowi, że jego prace przypominają mi stylem malarstwo niemieckie lat 20-30 dwudziestego wieku. Michael bez wahania odpowiada: “ależ on ma swój własny styl!”. Nie zaprzeczam…


Michael osobiście wita wszystkich gości na parterze. Pamięta ArtBazaar, prosi aby rozejrzeć się wokół, zanim pojedziemy prywatną windą na 5 piętro (winda wjeżdża wprost do mieszkania; tuż obok niej wisi obraz Hernana Basa). Trochę się w głowie kreci…


Znajdujemy Susan Hort. Jak Michael na dole, tak i Susan w mieszkaniu, cały czas jest obstawiona przyjaciółmi Ta wystawa to (ledwo) kontrolowany chaos. Susan znajduje jednak 10 minut dla ArtBazaar i osobiście prowadzi nas do penthouse’u gdzie wisi "Polska sekcja" ich kolekcji. Zatrzymuje się przed każdym obrazem i dzielnie wymawia nazwisko artysty. My trochę pomagamy.


W “polskiej sekcji”, na schodach do penthouse’u wita nas duży obraz Zbyszka Rogalskiego,



nad nim wisi Bartek Materka (w kolekcji Hortów zaden obraz nie ma towarzyszącego opisu; to nie muzeum, więc wyjaśnienia Susan są bardzo ważne). Łącznie Hortowie maja cztery obrazy Rogalskiego i cztery obrazy Materki.



Oglądamy instalację Bujnowskiego “Wolność Równość Tolerancja” z podobizną braci Kaczyńskich.



Po drugiej stronie hallu wisi Sasnal w towarzystwie obrazów rumuńskiego artysty z Cluj, Adriana Ghenie.



Susan mówi, że kolekcjonowanie polskiej sztuki zaczęli od Sasnala już dawno.



Maja dobrego nosa, bo kupili tez wczesnego, fenomenalnego Currina za 2 tysiace dolarów. Ten Currin, który wisi w ich sypialni kolo Sasnala; jest teraz z pewnością wart ponad pół miliona dolarów….




Susan pokazuje nam trzy obrazy Jakuba Juliana Ziółkowskiego, a my chętnie pomagamy jej wymówić nazwisko artysty. Podobnie z Kuśmirowskim, którego trzy prace wiszą w penthouse’ie. Z polskich artystów jest jeszcze Adam Adach z jednym obrazem. Pytamy, kiedy Hortowie odwiedzą znowu Polskę, a Susan odpowiada, że chyba w tym roku. Postanawiamy później zjechać na parter i porozmawiać o tym z Michaelem.


Susan juz musi iść, witać się z przyjaciółmi. Bardzo milo ze spędziła z nami te chwile. Na odchodnym pozdrawia Piotra; pamięta dobrze wywiad z ArtBazaar.


Chodzimy jeszcze po mieszkaniu Hortów; jest tłum ludzi, ale nie ma miejsc “off limits” – gdzie nie wolno wejść. Nawet łazienki i kuchnie (a jest ich dwie) są częścią galerii i dostępne dla zwiedzających. Łącznie powierzchni wystawowej jest więcej niż 1000 m2.


Wrażenie robią wojenne obrazy Steve’a Mumforda. Prac z kolekcji Hortów z pewnością wystarczyłoby na zaopatrzenie głównego Muzeum Sztuki Współczesnej wielu mniejszych państw świata…
Dzieła ktore Hortowie lubią najbardziej, wiszą w ich sypialni – tam znowu wisi Axel Geis, Neo Rauch, Sasnal, Currin, Victor Man i wielu innych.



Ta rezydencja żyje i oddycha sztuką. Wcale nie czuje się, że jest niż przeładowana, mimo że obrazy, rzeźby i instalacje zajmują każdy metr kwadratowy. Sztuka ożywia ten dom. Wrażenie jest niezapomniane.


Schodzimy na dół porozmawiać z Michaelem. Ma trochę czasu, bo cały tłum pojechał na gore. Pytam Michaela, czy przyjeżdżają do Polski kontynuować budowę kolekcji i szukać nowych artystów.


Odpowiada, że tak, we wrześniu 2007 roku. Na pewno odwiedzą Raster i Fundację Galerii Foksal. Pytam czy odwiedzą też inne, młodsze galerie, które sie pokazały w Warszawie i w innych miastach. Z tym Michael jest już ostrożny. Mówi, że szuka galerii myślących długoterminowo o swoich artystach, a nie o takich, które chcą wykorzystać koniunkturę i szybko zrobić pieniądze. Dodaje, że w Polsce przekona się, które miejsca warto odwiedzić…


W lofcie Hortów już gaszą światła, to znak że czas iść.


Nasze dwie i pół godziny w tym niezwykłym domu minęły za szybko. Teraz czas na Armory Show.



Bardzo dziękujemy wojtkowinyc za relację. Aż żal, że sami tam nie byliśmy. Zapraszamy w następnych dniach na relacje wojtkanyc z targów Armory Show. Oczywiście z Nowego Jorku.







23 lutego, 2007

25 artystów których poczynania powinniśmy śledzić w 2007 roku

Najnowsze marcowe wydanie miesięcznika Art Review (w empikach pewnie dopiero w kwietniu – przypominamy że można skorzystać z darmowej wersji elektronicznej) przynosi zestawienie 25 artystów, których twórczość powinniśmy śledzić w bieżącym roku. Wśród grupy artystów jest Paulina Ołowska.


Ołowska jest ceniona za nieustanne pokazywanie „historii kobiet w sztuce” a w szczególności za prace nawiązujące do okresu modernizmu. Bieżący rok rozpoczęła szeroko komentowaną wystawą „Nowa Scena” w galerii Metro Pictures w Nowym Jorku. Nie możemy nie wspomnieć, iż z informacji, jakie posiadamy całość wystawy została podobno sprzedana w przeciągu kilku dni co wprowadziło w zdumienie jednego z krytyków z Nowego Jorku, który odwiedził wystawę i był świadkiem rozmowy przedstawicieli galerii z jednym z pragnących nabyć prace Ołowskiej kolekcjonerów.

Wśród pozostałych wyróżnionych artystów znaleźli się min: Bertram Hasenauer, Michael Simpson, Davi Nooan i Thomas Zipp.

Na zdjęciu Paulina Ołowska - praca z wystawy w Metro Pictures.

22 lutego, 2007

Kolejny polski debiut na nowojorskich aukcjach

Tak jak już pisałem wczoraj, obrazy Fangora na aukcji w Sotheby’s to nie jedyne polskie akcenty na zimowych aukcjach w Nowym Jorku. W tym samym Sotheby’s będzie można kupić pracę lubelskiego artysty związanego z niemiecką galerią Johnen+Schoettle, Marcina Łukaszewicza, w Christie’s obraz Wilhelma Sasnala, a w Philips de Pury & Co. również obraz Sasnala oraz portfolio z „Summer Love” Piotra Uklańskiego.
Wystawiony w Sotheby’s na aukcji 26 lutego obraz Marcina Łukaszewicza pochodzi właśnie z kolońskiej galerii Johnen+Schoettle i ma dość wysoką estymację – 8-12 tysięcy dolarów (24-36 tysiące PLN).
Obraz absolwenta Wydziału Artystycznego UMCS w Lublinie ma wymiary 126x89 cm i pochodzi z cyklu Dark Dreams wystawianego w berlińskiej galerii Johnen i kolońskiej galerii Johnen+Schoettle. Łukasiewicz ma za sobą również wystawy w galerii Arndt&Partners w Zurychu (miał tam też wystawę Rafał Bujnowski) i lubelskiej Galerii Białej.
Znakomity obraz Wilhelma Sasnala namalowany w zielonych barwach (podobną kolorystykę ma obraz Sasnala w kolekcji Tate Modern) będzie do kupienia w nowojorskim Christie’s na aukcji 28 lutego.
Obraz „Untitled” o wymiarach 43x50 cm, przedstawiający pomnik (?) na tle zieleni, ma estymację 18-22 tysiące dolarów (54-66 tysięcy PLN). Obraz, namalowany w 2002 roku, pochodzi z nowojorskiej galerii Anton Kern.
Nie wiem do końca, co przedstawia obraz Wilhelma Sasnala, wystawiony na aukcji w Philips de Pury 27 lutego. Czy jest to bunkier obrośnięty roślinnością, czy też góra śmieci, czy też coś jeszcze zupełnie innego. Jedno, co jest pewne, że ten czarno-biały obraz został wystawiony z estymacją 70-90 tysięcy dolarów (210-270 tysięcy PLN).
Pochodzi z galerii Johnen+Schoettle i ma wymiary 89x90 cm. Namalowany został w 2002 roku.
Wiadomo na pewno, co przedstawia kolejna praca polskiego artysty, która będzie licytowana na aukcji w Philips de Pury – jest to zestaw 16 kolorowych odbitek o wymiarach 40x50 cm z „pierwszego polskiego westernu” – „Summer Love” Piotra Uklańskiego. Artysta zapakował te zdjęcia do skórzanego portfolia ze skórzanym kowbojskim pasem i nabojami i stworzył z tego edycję. Wyprodukował tego 20 sztuk. Jedna z tych edycji będzie do kupienia w Philips estymacja tej pracy wynosi, podobnie jak w przypadku pracy Sasnala, 70-90 tysięcy dolarów (210-270 tysięcy PLN). Praca pochodzi z kolekcji prywatnej, do której trafiła ze słynnej nowojorskiej galerii Gavin Brown’s Enterprises. Trzeba przyznać, że zbyt długo w tej kolekcji nie była, gdyż przecież „pierwszy polski western”, podobnie jak ta edycja, powstał w ubiegłym roku.

Największe domy aukcyjne wystawiają się na ciężką próbę organizując aukcje tuż po słynnych targach sztuki The Armory Show, które ruszają już w piątek w Nowym Jorku. Kolekcjonerów czeka wiele atrakcji. W targach nie bierze udziału żadna polska galeria (jedynym przedstawicielem Europy Środkowo-Wschodniej będzie rumuński Plan B – znany z Willi Warszawa, nie będzie też, co jest zaskoczeniem, żadnej galerii z Rosji). Na targach będzie jednak można zobaczyć prace wielu polskich artystów reprezentowanych przez galerie zachodnioeuropejskie i amerykańskie: Wilhelma Sasnala, Jakuba Juliana Ziółkowskiego, Zbyszka Rogalskiego czy Rafała Bujnowskiego. Będzie też inny „polski akcent” – znani nowojorscy kolekcjonerzy – Susan i Michael Hortowie pokażą swoje najnowsza kolekcję, która przez najbliższy rok będzie wisiała w ich lofcie w TriBeCa. W kolekcji tej znalazło się całe piętro dla młodych malarzy z Europy Środkowo-Wschodniej.

Kto znalazł się w tej kolekcji – będziecie mogli przeczytać w specjalnych relacjach naszego korespondenta z Nowego Jorku – Wojtkanyc. Od soboty na Artbazaar będzie można przeczytać relacje z targów Amory Show, w tym również z otwarcia nowej kolekcji Hortów. Zapraszamy!

Na zdjęciach: Marcin Łukaszewicz, Dark Dreams,2002, olej na Płotnie,126x89 cm.
Wilhelm Sasnal, Untitled, 2002, olej na płótnie, 43x52 cm.
Wilhelm Sasnal, Untitled, 2002, olej i węgiel na płótnie, 80x92 cm.
Piotr Uklański, Summer Love – The First Polish Western, portfolio, 2006.



21 lutego, 2007

Fangor x 5 w nowojorskim Sotheby's

Na poniedziałkowej (26 lutego) aukcji sztuki współczesnej (Contemporary Art) w nowojorskim domu aukcyjnym Sotheby’s szykuje się wielka gratka dla polskich kolekcjonerów – wystawiono bowiem na niej pięć znakomitych op-artowskich obrazów Wojciecha Fangora pochodzących z kolekcji w Europie Zachodniej i USA. Dwa z tych obrazów, to „uczestnicy” wystawy Fangora w nowojorskim Guggenheim Museum na przełomie 1970 i 1971 roku – jedynej, jak dotąd, indywidualnej wystawy polskiego artysty w tym jednym z najlepszych muzeów sztuki nowoczesnej na świecie.

Niewątpliwie „gwiazdą”, oczywiście dla polskich kolekcjonerów, będzie op-artowski M39 – właśnie jeden z 37 obrazów wystawionych na wspomnianej wystawie w Guggenheim. Co będę Wam pisał – sami widzicie, że dawno nie było w sprzedaży takiego obrazu Fangora. Dodam, że ma on wymiary 203 na 203 cm. Jego estymacja to 40-60 tysięcy dolarów (czyli 120-180 tysięcy PLN). To dosć wysoka estymacja, jednak takiej klasy prace praktycznie do Polski nie docierają. Obraz M39 został namalowany w 1969 roku i pochodzi z kolekcji Państwa Krugmanów z New Jersey.

Taką samą estymację ma może trochę mniej efektowny, ale nadal znakomity obraz M21. Jest to wcześniejsze płótno, namalowane w 1968 roku. Ma wymiary 203 na 173 cm. Obraz również pochodzi z prywatnej kolekcji w New Jersey. Ten obraz jednak nie brał jednak udziału w nowojorskiej wystawie.

„Uczestnikiem” tej wystawy był za to mniejszy (121 na 121 cm) obraz Fangora M51 z 1968 roku – klasyczny „fangorowski” obraz kołowy. Zaraz po wystawie w Guggenheim obraz ten trafił via filadelfijska galeria Chalette do Philadelphia Museum of Art. Obraz ten ma dużo niższą estymację – tylko 15-20 tysięcy dolarów (45-60 tysięcy PLN).

Czwartym obrazem będzie kolejny w serii M (z numerem 52) o wymiarach 127 na 127 cm. Pochodzi on z prywatnej kolekcji w Milwaukee, zakupiony za pośrednictwem Irving Galery. Obraz ten ma jednak wyższą estymację – 20-30 tysięcy dolarów (60-90 tysięcy PLN).

I wreszcie ostatni obraz Fangora wystawiony na nowojorskiej aukcji. Będzie to niewielki (60 na 60 cm) B65, który pokazany był w 1965 roku na jednej z pierwszych wystaw Fangora w Europie Zachodniej – berlińskiej Galerie Springer. Obraz ten pochodzi z prywatnej kolekcji w Wielkiej Brytanii. Obraz ten ma estymację 8-12 tysięcy dolarów (24-36 tysięcy PLN).
Tak więc Sotheby’s wykonał ciężką pracę ściągając z Europy i USA znakomite płótna Fangora. Może tą ofertą zainteresowałaby się któraś z regionalnych Zachęt? Taka okazja może się długo nie powtórzyć…

Jutro o pozostałych „polskich” akcentach nowojorskich aukcji i rozpoczynających się w Nowym Jorku w piątek jednych z najważniejszych targów sztuki współczesnej – The Amory Show. W Artbazaar od soboty będzie można przeczytać relacje z tych targów naszego nowojorskiego korespondenta – wojtkanyc. Zapraszamy!